Zawodowe dziewczyny: makijażystka. Wywiad z Klaudią Kopacz

Jeśli mam jakąś spektakularną okazję typu wesele i chcę wyglądać super ładnie, a przy tym ciągle czuć się sobą, idę na makijaż do Klaudii. Nie tylko świetnie maluje i potrafi słuchać, ale też sprawia, że cały ten proces staje się naprawdę przyjemnym, relaksującym doświadczeniem.

Zawsze byłam też ciekawa, jak ten kreatywny, pełen bajkowych kolorów zawód wygląda od kuchni, Klaudia od razu wpadła mi więc do głowy, kiedy szukałam kolejnych Zawodowych Dziewczyn. Przeczytajcie, co mi zdradziła – niezależnie od tego, czy myślicie o zawodzie makijażystki, czy po prostu malujecie same siebie, powinno Wam się spodobać!

Czy między makijażystką a wizażystką jest jakaś różnica? Czy to dwa słowa na to samo zajęcie?

To dokładnie to samo.

To opowiedz mi, jak zaczynałaś.

Zaczęło się od tego, że interesowałam się kosmetykami i makijażem, kiedy byłam nastolatką. Oczywiście podbierałam mamie czarną kredkę, którą stosowałam na linię wodną, co wyglądało koszmarnie.

Ta pasja powoli się we mnie rozwijała, odkryłam też kanały na Youtube z tutorialami makijażowymi i próbowałam je na sobie wykonywać, krok po kroku.

Później, koło 18 roku życia, próbowałam już malować koleżanki. Kiedy miały jakąś okazję, wybierały się na wesele, przychodziły do mnie.

A potem zdecydowałam się na studia. Po liceum wybrałam licencjat z kosmetologii. Najpierw studiowałam w Krakowie, na drugim roku przeniosłam się do Bielska – na szczęście udało mi się to zrobić tak, że nie musiałam niczego powtarzać.

Wtedy zaczęłam też pracę w Sephorze. Bywało ciężko, zdarzało się, że zajęcia kończyłam o 15, a pracę zaczynałam o… 15. Więc biegłam tam z wywieszonym językiem, kończyłam pracę o 22, później musiałam dojechać do domu, bo nie mieszkałam wtedy w samym Bielsku, a następnego dnia znów na 8 na zajęcia.

Ale wydaje mi się, że im więcej miałam tych obowiązków, tym lepiej byłam zorganizowana i potrafiłam na wszystko znaleźć czas. Wiedziałam, że jak nie usiądę do książek od razu, to później nie znajdę na to czasu.

W perfumerii pracowałam przez pięć lat. W pewnym momencie, po kilku latach, zdecydowałam się na udział w konkursie dla makijażystów Sephora Make Up Masters. Oczywiście ciągle sobie mówiłam, że jeszcze nic nie umiem, że może w przyszłym roku. W końcu wystartowałam, nie licząc na żaden sukces, i znalazłam się w szóstce finalistów. I to mnie jakoś upewniło, że coś jednak potrafię, skoro ktoś to ocenił i tak stwierdził, nie ma się więc czego bać.

Po tym konkursie pojawiło się sporo propozycji pracy przy pokazach mody i różnych eventach, gdzie musiałam wykonać makijaż bardzo szybko, a wciąż musiało to dobrze wyglądać – to też było ciekawe doświadczenie.

I gdzieś w międzyczasie podjęłam decyzję, że chciałabym skupić się tylko i wyłącznie na malowaniu, bo to sprawia mi największą przyjemność, zrezygnowałam więc z pracy w Sephorze, złożyłam wniosek o dotację i założyłam własną działalność.

Co to była za dotacja?

Starałam się w urzędzie pracy o przyznanie jednorazowych środków na podjęcie działalności gospodarczej. Jeśli chce się takie środki otrzymać warto wybrać się do urzędu pracy w swojej miejscowości. Najlepiej zrobić to na początku roku – wtedy moim zdaniem są największe szanse na otrzymanie dotacji. Uważam, że jeśli masz jakiś oryginalny pomysł na działalność, masz umiejętności, wierzysz w to, że Ci się uda i wypełnisz poprawnie wniosek – to są naprawdę duże szanse, że dotacja będzie Twoja, a to naprawdę ułatwia start.

Cofnijmy się jeszcze do Twoich początków w Sephorze – jak dostałaś tę pracę?

Przyszłam tam w grudniu, na pakowanie prezentów. Ale ruch był tak duży i dziewczyny miały tyle pracy, że klienci mnie też zaczepiali. I mimo, że byłam od pakowania, to starałam się pomóc albo chociaż wyciągnąć jakiś kosmetyk z szuflady.

Kierowniczka to zauważyła i jakieś trzy miesiące później, kiedy szukali pracownika, sama się do mnie odezwała i zapytała czy byłabym chętna. Zaczęłam na pół etatu, więc mogłam pogodzić pracę ze studiami. Sephora czy Douglas często szukają pracowników, więc trzeba śledzić ogłoszenia w Internecie i po prostu próbować.

Nie tylko nabrałam tam doświadczenia, ale też zbudowałam kontakty, a w tym zawodzie to naprawdę ważne. Na początku nie wykonywałam makijaży, tylko pomagałam klientkom dobierać podłady, pomadki, wszystkie kosmetyki, które chciały sobie kupić. To było fajne ćwiczenie na sam początek – trochę łatwiejsze od wykonania całego makijażu, ale jak źle dobrałabym kosmetyk, to klientka też byłaby niezadowolona.

Kiedy już zaczęłam wykonywać płatne makijaże, to powiem szczerze, że miałam przy tym palpitacje serca. Jak widziałam w kalendarzu, że mam danego dnia jakiś makijaż do wykonania, godzinami myślałam w pracy “Boże, jak ja pomaluję tę kobietę!”. I to mimo, że dobrze się w tym czułam i lubiłam to robić. Zawsze mi się wydawało, że zrobię coś nie tak, albo że mogłam coś zrobić lepiej.

Ale jak już zrobiłam ileś tam makijaży, ten stres minął i mogłam złapać lepszy kontakt z klientką, zażartować.

Super, że miałaś tyle różnych dróg edukacji – i studia, i samodzielna nauka, i praca w perfumerii. Która wydaje Ci się najbardziej efektywna?

Myślę, że zgłębianie wiedzy na Youtube, tam można się naprawdę wiele nauczyć, od świetnych dziewczyn.

Ja zwykle włączałam filmik, zatrzymywałam, próbowałam odwzorować dany krok, i nieraz mi nie wychodziło, więc się zmywałam – raz, drugi, trzeci. Więc robiłam to kolejny raz.

Na pewno trzeba wierzyć w siebie i nie myśleć, że temu, kto odniósł sukces, to wychodziło od razu. Nigdy tak nie jest, początki to zawsze szereg porażek, ale nie można się zniechęcać.

To zresztą nie musi być koniecznie Youtube, można też odwzorowywać makijaże z książek czy z gazet, w konkretnych trendach.

No i szkoły makijażu!

Na kosmetologii uczy się też makijażu?

Wizaż był tam jednym z przedmiotów, ale powiem szczerze, że nie nauczyłam się zbyt wiele – mieli mało nowoczesne podejście.

To co możesz polecić?

Z kanałów na Youtube na pewno Katosu i Maxineczka. Ze szkół – Daniel Sobieśniewski i jego szkoła Pro Make Up Academy.

Jak wygląda Twój typowy dzień pracy, jeśli taki w ogóle istnieje?

To zależy. Tak naprawdę trudno w tej pracy o standardowy dzień.

Najwięcej pracy makijażowej mam w soboty, bo wtedy są zwykle różne wyjścia i okazje. Pracuję wtedy praktycznie od rana do wieczora.

W tygodniu zazwyczaj rano idę na trening. Jeśli mam lekcję makijażu, to po powrocie skupiam się na przygotowaniu stanowiska i kosmetyków. Muszę też pomalować siebie – jestem swoją wizytówką, więc nie przyjmuję klientek bez makijażu.

Po lekcji, która trwa około trzech godzin, jeśli czuję się jeszcze na siłach, nagrywam filmik na Youtube, a następnego dnia go obrabiam. Makijaż do filmu czy zdjęć musi być bardzo dopracowany, więc jego zrobienie długo trwa.

Muszę też odpowiedzieć na wiadomości klientek albo pań, które po prostu mnie o coś pytają – często o dobranie produktu przez Internet, co jest po prostu niemożliwe. To też zajmuje sporo czasu.

Jakie umiejętności, poza makijażowymi, musi mieć dobra wizażystka?

Na pewno trzeba mieć poczucie estetyki, ale mimo, że to artystyczny zawód, to trzeba też być poukładanym i punktualnym. Nie możesz zapomnieć, że w danym dniu masz makijaż i musisz gdzieś tam na niego dojechać. Nie wyobrażam sobie zawieść w tak ważnym momencie na przykład panny młodej.

Oprócz tego ważna jest empatia. Śmieję się, że często jestem takim trochę psychologiem – przychodzą do mnie kobiety i zwierzają się z przeróżnych spraw. Cieszę się, bo poznałam dużo świetnych osób i często się zdarza, że klientki stają się moimi dobrymi koleżankami.

Więc oprócz posiadania umiejętności makijażowych, trzeba być osobą, która chce zrozumieć drugiego człowieka i złapać z nim kontakt.

Masz jakiś sposób na odstresowanie klientek w tych ważnych momentach? Bo wyobrażam sobie, że wiążą się z nimi duże emocje.

Na pewno rozmowa i uświadomienie im, że jak czegoś zapomną, coś pomylą, to zauważą to tylko one same. I że nie ma się czym stresować, bo to ma być przyjemność i radość. Pomaga też dobra herbata czy kawa, no i sam makijaż. Wiele pań mówi, że je uspokaja, relaksuje i czasami aż odlatują!

Mówisz, że estetyczne wyczucie jest ważne. Czy można się go w jakimś stopniu wyuczyć, czy trzeba to po prostu w sobie mieć?

Ja zupełnie nie mam talentu plastycznego. Nie umiem rysować, okropnie piszę. Nawet jak się staram, to ciężko mi to idzie, a w makijażu jest zupełnie inaczej – to właściwie ciekawa sprawa.

Na pewno można wypracować bardzo wiele, ćwicząc, i wielu rzeczy można się nauczyć. Dobrym sposobem jest wzorowanie się na świetnych makijażystach, chłonięcie od nich stylu, połączeń kolorystycznych. Jeśli podoba Ci się praca jakiegoś makijażysty, który osiąga sukcesy i starasz się na nim wzorować, na pewno wyciągniesz dla siebie wiele fajnych rzeczy.

Jest jakiś element zawodu makijażystki, za którym nie przepadasz?

Mycie pędzli! Jak w ciągu dnia mam ileś tam makijaży, wieczorem mam ich do umycia całą stertę. Więc stoję w łazience godzinę i płuczę, szoruję te wszystkie beauty blendery i inne gadżety. Tego nie lubię.

Beauty Blender da się w ogóle domyć? Mój zawsze wygląda na brudny, pomimo mycia.

Da się umyć, ale zajmuje to sporo czasu. Nie próbowałam jeszcze, ale słyszałam, że super się do tego sprawdza olejek pod prysznic z Isany, dostępny w Rossmanie. Podobno świetnie rozpuszcza i myje się o wiele sprawniej. A tak to zwykłe mydło będzie najlepsze.

A jakaś część Twojej pracy, którą lubisz szczególnie?

Na pewno testowanie nowości, hitów makijażowych. Na przykład kiedy czytam w Internecie recenzje, oglądam reklamy danego kosmetyku i w końcu go zamówię, a on przychodzi i rzeczywiście okazuje się super. I mogę go później testować jeszcze na klientkach, co też jest bardzo przyjemne.

Makijaże to chyba dość konkurencyjny rynek. Jak trafiają do Ciebie klientki?

Wiem, że na pewno bardzo mi pomogła Sephora – trochę tych makijaży tam zrobiłam i klientki mnie później znalazły. Na pewno dużo daje też Instagram, wrzucanie tam regularnie makijaży i inspiracji, no i Youtube. Zauważyłam, że za każdym razem, gdy wrzucam film, odzywają się nowe klientki. I to nie tylko z Bielska i okolic, mam dziewczyny, które przyjeżdżają do mnie z daleka. Bardzo często dostaję też pytania o lekcje makijażu na przykład w Warszawie. Na razie robię je tylko w Bielsku, więc część klientek po prostu decyduje się na podróż.

A propos wrzucania makijaży na Instagrama czy Facebooka – czasami same makijaże są bardzo ładne, jednak to co znajduje się w tle nie pozwala mi się skupić na tym, co powinno być najważniejszą treścią fotografii. Warto zadbać o neutralne tło, prawie wszędzie mamy do dyspozycji zwykłą ścianę – chociażby w mieszkaniach klientek, jeśli malujemy na wyjazdach. Dbajmy też o światło, wiem, że nie zawsze są warunki, ale zdjęcie wykonane przy świetle dziennym zazwyczaj wygląda dobrze.

Czy któraś z klientek szczególnie zapadła Ci w pamięć?

Tak, pani po pięćdziesiątce, która przyjechała do Polski na ślub córki. Od kilku lat mieszka za granicą, gdzie bardzo ciężko pracuje fizycznie i nie ma czasu na zadbanie o siebie. Tęskni za krajem i chce już wrócić, ale sytuacja finansowa jeszcze na to nie pozwala. Ewidentnie potrzebowała rozmowy i wsparcia. Kiedy zobaczyła się w lustrze po makijażu prawie się popłakała, widziałam, że w końcu czuje się atrakcyjnie. Taka szczera radość to dla mnie największa nagroda. Na koniec jeszcze mnie wyściskała i obiecała, że jak przyleci następnym razem to na pewno znowu skorzysta z moich usług. Takie sytuacje zawsze bardzo mnie wzruszają.

A jak nauczyłaś się tej biznesowej strony prowadzenia swojej działalności? Na przykład wyceniania swojej pracy?

Z taką wiedzą w przypadku mojego zawodu jest problem, trudno coś znaleźć chociażby w Internecie – więc myślę, że w praktyce.

Jeśli chodzi o cenę makijaży, to trzeba je dostosować do rynku – wiadomo, że w Bielsku makijaż będzie o wiele tańszy niż w Warszawie. Trzeba też wziąć pod uwagę ceny produktów, ja staram się pracować na markach selektywnych, które mam przetestowane i sprawdzone. Wiem, że ten makijaż mnie nie zawiedzie i że panna młoda będzie go miała na twarzy do 6 rano.

To na pewno działalność, w którą trzeba sporo zainwestować na początku i nie ma co liczyć, że od razu zostanie się królem nafty i zarobi miliony, bo kosmetyki kosztują sporo, szkolenia makijażowe też.

Staram się co jakiś czas wybrać na jakieś szkolenie, a to zawsze kilkaset, jak nie więcej, złotych. Ale myślę, że to wszystko gdzieś później zaprocentuje i się zwróci.

A jak rozpoznać warsztaty czy szkolenie, na które rzeczywiście warto pójść?

Warsztaty są nie tylko dla profesjonalistów, to też dobra droga dla osób, które po prostu chcą się nauczyć robić lepszy makijaż! Ostatnio byłam w Krakowie na warsztatach z Katosu i były tam zarówno osoby, które malują profesjonalnie, jak i takie, które po prostu chciały się nauczyć dla siebie.

Warto szukać takich rzeczy, bo ilu makijażystów, tyle technik i doświadczeń, każdy ma jakieś swoje tricki, które warto podejrzeć. Pro Make Up Academy, o której wspominałam wcześniej, ma teraz warsztaty w różnych miastach Polski.

Trzeba tylko uważać na szkolenia, na których jest bardzo dużo uczestników i jeden makijażysta – trudno mu wtedy coś wytłumaczyć. Na warsztatach z Katosu była nas tylko czwórka i było super, czułam się jak na warsztatach indywidualnych.

Im mniejsza grupa, tym więcej się nauczysz.

Pamiętam, że opowiadałaś mi kiedyś o pani, która chciała mieć na ślubie bardzo mocny makijaż oka, zrobiony eyelinerem. Co robisz, kiedy ktoś upiera się na zupełnie niepasujący makijaż?

Zazwyczaj staram się jakoś przekonać, że może to nie jest do końca to. W przypadku makijaży ślubnych po to właśnie jest ten próbny makijaż – żeby się przekonać, co pasuje, a co nie i klientki zwykle same to widzą.

Po to się przychodzi na makijaż, żeby ktoś spojrzał fachowym okiem. Ja często jestem modelką na warsztatach makijażowych i bardzo to lubię, bo ktoś może pomalować mnie tak, jak ja sama nigdy bym się pomalowała. I to jest właśnie fajne, żeby komuś zaufać – w końcu z jakiegoś powodu wybrałaś tę osobę. A dla mnie każdy makijaż to wizytówka, która idzie w świat.

Zdarzyło Ci się kiedyś powiedzieć klientce “to na pewno nie będzie pasować i ja tego pani nie zrobię”?

Zdarzyło mi się, zdarzyło. Natomiast nie miałam nigdy takiej sytuacji, żebym się pokłóciła z klientką. Wypracowywałyśmy zawsze jakąś wspólną wersję, trochę jej, trochę moją i coś z tego zawsze wychodziło.

A czym w ogóle jest dobry makijaż?

Na pewno musi być wykonany estetycznie, dobrze dobrany do urody i, przede wszystkim, do okazji. Mnie na przykład bardzo rażą smokey eyes w telewizji śniadaniowej. No po prostu nie mogę na to patrzeć! Siódma rano i czarny cień i kredka na linii wodnej!

Załóżmy, że nigdy się nie malowałam, nie umiem tego robić zupełnie, a mnogość filmików na Youtube mnie przytłacza. Od czego zacząć?

Na pewno trzeba szukać podstaw makijażu i przede wszystkim zacząć od odpowiedniego dobrania i nałożenia podkładu. Na samym początku wystarczy do tego wytuszować rzęsy i to już będzie dobrze wyglądać.

Jeśli nie wiesz, jak coś zrobić, to lepiej tego nie rób – mniej znaczy więcej. A jak już poćwiczysz na spokojnie w domu, to możesz zacząć wprowadzać kolejne kroki.

No i trzeba uważać na trendy makijażowe, pamiętać, że to tylko inspiracja i niekoniecznie brać sobie do serca czarne usta czy brokatowe brwi.

Warto też się wybrać na lekcję makijażu, widzę po swoich klientkach, że to naprawdę dużo daje. Cieszą się, że w końcu im wychodzi i że mogą wykorzystać kosmetyki, które wcześniej tylko leżały w szufladzie.

Najczęstsze błędy w pielęgnacji, z jakimi się spotykasz u klientek?

Niestety jeszcze czasami spotykam Panie, które w ogóle nie stosują pielęgnacji. To chyba największy błąd. Druga sprawa to posiadaczki skóry tłustej / mieszanej, które w ogóle nie dbają o nawilżenie swojej skóry. Stosują kremy, podkłady i pudry silnie matujące, co niestety daje skutek odwrotny, bo skóra silnie odwodniona jeszcze mocniej się błyszczy.

A jeśli chciałabym zostać makijażystką i zacząć kompletować kosmetyki, od czego powinnam zacząć, żeby nie zbankrutować?

Spokojnie można zacząć od produktów drogeryjnych. Warto obejrzeć na YT filmy o perełkach drogeryjnych, czyli niedrogich kosmetykach, które z powodzeniem zastępują droższe odpowiedniki. Sama mam wiele cieni, które kosztowały 10 zł, a są tak samo dobrej jakości, jak te za 80. Dobre maskary i szminki też mają często tańsze zamienniki.

Na pewno trzeba za to zainwestować w podkłady, to rzecz, na której nie warto oszczędzać. Makijaż musi się dobrze trzymać! Na szczęście odcienie można ze sobą mieszać, więc nie trzeba ich mieć nie wiadomo ile – ja bardzo rzadko nakładam komuś podkład bez wcześniejszego zmieszania. Warto mieć podkłady lżejsze i bardziej kryjące, takie dla pań z suchą cerą i takie dla pań z mieszaną.

Końcowa rada dla osób marzących o zarabianiu na życie na malowaniu innych?

Przy takich zawodach bardzo cenne jest wsparcie bliskich. Ja nie wiem czy byłabym tu gdzie jestem gdyby nie moi rodzice, narzeczony i brat. Wszyscy bardzo we mnie wierzą, podpowiadają, udostępniają moje filmy. Nawet mój tata, dla którego makijaż to czarna magia, ogląda wszystko, co wrzucam i klika kciuki w górę, co jest bardzo miłe i motywujące.

Masz klientki, szkolenia, Youtube, umawianie terminów, sama siebie też musisz umalować. Jak udaje Ci się znaleźć czas na odpoczynek? Masz jakieś ulubione rytuały?

Czasem jest z tym ciężko, bo klientki piszą też w soboty i niedziele, a ja staram się im na bieżąco odpisywać. Dlatego najlepszym sposobem na odpoczynek jest dla mnie zagraniczny urlop, kiedy nie jestem dostępna pod telefonem. Ale na co dzień staram się znaleźć czas dla siebie wieczorem, zregenerować się, obejrzeć dobry film, poczytać książkę.

Jeśli chodzi o urodowe rytuały, to relaksuje mnie pielęgnacja włosów. Kiedy wiem, że mam wystarczająco dużo czasu, żeby potrzymać tę maskę i spokojnie przejść przez wszystkie etapy – bardzo mnie to odpręża.

 

 

Ale się cieszę, że to już czwarty wywiad z serii! Wielkie dzięki dla Vichy za wsparcie, a dla Was mam klasycznie prośbę o zgłaszanie kolejnych kandydatek, zgłaszanie siebie samej jest niezmiernie mile widziane!

 

 

 

 

55 comments

+ Napisz odpowiedź
  1. Lily

    Żadna ze mnie specjalistka od makijażu, ale faktycznie dla mnie jedynym produktem, który porządnie domywa pędzle i gąbki z podkładu to:
    http://www.rossmann.pl/Produkt/Isana-olejek-pod-prysznic-z-pantenolem-i-witamina-E-200-ml,101809,729

    Pewnie są też droższe produkty do tego przeznaczone, ale ten ma świetną cenę, niezłą wydajność i jest dużo lepszy niż zwykłe mydło.

    Fajny wywiad :) Ja właśnie byłam panną młodą, której makijażystka pokręciła godziny i spóźniła się o 30 minut.

  2. Ilona

    Świetny wywiad – przede wszystkim dlatego, że można za słowami Klaudii znaleźć prostą i niezawodną receptę na sukces w życiu:

    1. Wszystko, co robisz, rób najlepiej, jak możesz – bo nigdy nie wiesz kto patrzy i kiedy może Ci się to opłacić.
    2. Rób to, co kochasz, nawet jeśli nie przynosi ci wymiernych korzyści.
    3. Ćwicz i praktykuj zawsze, kiedy masz szansę!
    4. Nie bój się próbować, nawet jeśli myślisz, że nie masz szans.

    I najważniejsze 5. – nigdy nie maluj linii wodnej czarną kredką :D

    1. Marta

      Co do punktu 5. to się nie zgodzę ;) umiejętnie pomalowana linia wodna nawet czarną kredką wygląda świetnie. Przy mocnym smokey kredka na linii wodnej to wręcz mus żeby podbić jeszcze dramatyzm makijażu :)
      Świetny wpis Asiu, pozdrowienia dla Klaudii :)!

    2. edytka

      Co do punktu 5, to myślę, że chodziło tu o malowanie tylko samej dolnej linii wodnej, np.bez smokey eye, czy czarnej kredki na górnej powiece – też ten błąd kiedyś popełniałam ;)
      Przy nieco mocniejszych makijażach (niekoniecznie smokey) czarna kredka na dolnej linii wodnej świetnie pasuje, zwłaszcza do niebieskich oczu (wręcz powiększa oczy, a wydawałoby się, że będzie pomniejszać)!

  3. MARTA

    Super wywiad!
    Nie ukrywam, że nie zaglądam tu zbyt często, ale chyba to zmienię!
    Mnie osobiście interesowąłaby tematyka SM, albo ogólnie marketingu. Sama trafiłam do branży przez to, że po prostu lubiłam siedziec na FB :D
    A tak serio to marzę o pracy w SM dla marki modowej, może projektanta jakiegoś i bardzo chętnie przeczytałabym wywiad z taką osobą

  4. Anna

    Dziękuje za ten wywiad! Stawiam pierwsze kroki jako makijażystka – tzn taka profesjonalna, bo kosmetyki i makijaż to ja kocham od zawsze! ;-) Ukończyłam szkołę wizażu w Krakowie, stawiam na rozwój i myślę nad własną działalnością.
    Przyjemnie jest poczytać jakieś dobre rady na start – akurat z tej samej branży. Każda uwaga jest cenna.

    Beauty Blendery najlepiej domywają się olejkiem z Isany – wystarczy ro zmieszać z widą, wtzucić do michy żeby się odmoczyło i gotowe. Nic nie trzeba szorować :-D

    Pozdrawiam

  5. Magda

    Uwielbiam ten cykl! Bardzo ciekawy wywiad. Mimo że sama w makijażu jestem zielona to staram się małymi kroczkami próbować nowych metod i produktów, dla czystej przyjemności. Chętnie bym przeczytała o pracy właścicielki kawiarni czy też restauracji. Bardzo mnie to interesuje na ten moment, wykorzystuję każdą okazję by coś upichcić i po cichu snuję marzenia o własnym miejscu z pysznym jedzeniem :)

    Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejne Zawodowe dziewczyny!

  6. Asia

    Pamiętam jak jeszcze na początku studiów oglądałam Katosu, kiedy to było 😊 lubię cykl o zawodowych dziewczynach. Podobał mi się fragment o pani koło 50tki która się prawie popłakała. Kilka lat temu pomalowałam ciocie na wesele i widziałam jak zakwitła w oczach ❤ coś pięknego 😊
    Asiu, a powiesz mi jak uczyłaś się fotografii? Bo jak przypuszczam zdjęcia pewnie Twojego autorstwa. Podobają mi się, a sama zaczynam taką przygode i szukam wskazówek 😊pozdrawiam!

  7. ania

    Co do mycia pedzli jakiś czas temu zamieściła Klaudia na insta zdjęcia mycia pedzli właśnie z tym żelem który wymieniał i to c hwalila a tu nagle ze to nie zna ?!Tak coś jakoś nie bardzo…lokowanie produktu dla Rosmana dobra sciema..

    1. Klaudia Kopacz

      Aniu :) wywiad był nagrywany w styczniu, wtedy tylko słyszałam o tym olejku, minęło od tego dnia pare miesięcy. Nie dostałam od rossmanna nic za promowanie produktu, wrzuciłam zdjęcie, bo zwyczajnie mi się sprawdził (tak jak wielu innym ) pozdrawiam serdecznie :)
      Klaudia

  8. Łukasz

    ania

    wydaje mi się, że wywiad został po prostu przeprowadzony wcześniej, zdjęcie z choinką może być tutaj małą podpowiedzią kiedy dokładnie ;)

  9. Iza

    Bardzo ciekawy wywiad, a Klaudia zyskała pewnie mnóstwo nowych widzów. Marzę żeby przeczytać wywiad z Arlena z Po Cudzemu w tej serii ❤

  10. Michalina

    Uwielbiam tę serię postów! Chętnie poczytałabym o Zawodowej Dziewczynie, która ma swoją markę odzieżową (Asia możesz zrobisz sobie autowywiad? :D) Ostatnio trafiłam też na Karolinę Baszak – jestem ciekawa, jaka byłaby w rozmowie z kimś ;)

  11. Karolina

    Śledzę Twojego bloga już od jakiegoś czasu i bardzo go lubię. Cykl o pracujących dziewczynach jest świetny, szalenie pozytywny i inspirujący. Akurat praca makijażystki nigdy mnie za bardzo nie interesowała, ale ten wywiad również przeczytałam z zainteresowaniem – może dlatego, że widać tu dużo tej pasji i zaangażowania, które sprawiają, że każda praca wydaje się fascynująca. Sama na razie jeszcze próbuję różnych rzeczy, ale mam nadzieję, że kiedyś też znajdę coś, w czym naprawdę będę mogła się realizować.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Karolina

    PS Już któryś raz widzę u Ciebie „mimo, że”, więc tak cichutko podpowiem, że tego wyrażenia nigdy nie rozdzielamy przecinkiem (http://www.prosteprzecinki.pl/przecinek-przed-mimo-ze-mimo-iz).

  12. D. od czerwonych psów

    Bardzo ciekawy wywiad – jak zawsze! Swoją drogą, z Krakowa do Bielska całkiem blisko, a że mocni zastanawiam się ostatnio, czy nie wybrać się na lekcję makijażu cieszę się, że zlazłam u Ciebie na blogu dobry adres. :)
    Jedno co mnie smuci, to to, że Klaudia jest nie pierwszą i z pewnością nie ostatnią kobietą sukcesu, której brakowało wiary w siebie, potrzebowała zewnętrznego potwierdzenia, że robi dobrze, że potrafi. W wypadku Klaudii był to akurat konkurs, jednak podobny motyw przewija się w przypadku naprawdę wielu kobiecych karier. Jak to jest, że panowie raczej nie mają takich problemów i nawet w początkach zawodowej drogi zachowują się z niezachwianą pewnością siebie?

    1. Łukasz

      Panowie są po prostu głupsi :D i w większości idą na żywioł nie zastanawiając się nad tym co może się nie udać. Trochę się to zmienia po założeniu rodziny, ale my nigdy nie przestajemy być dużymi dziećmi. Jak nie spróbujesz to się nie przekonasz jak to naprawdę jest.

  13. stylowoizdrowo

    Piękna historia, aż się wzruszyłam jak czytałam o tej Pani po pięćdziesiątce. Ach, uwielbiam takie historie, ja jakoś nie mogę zebrać się w sobie, żeby zaryzykować i zacząć robić to co naprawdę lubię.

  14. Madame Malonka

    Ojej! Z malowaniem wodnej linii czarną kredką też tak miałam… Na szczęście wymieniłam ją na jasną, dedykowaną do tego i jestem zachwycona :)
    No i z tym olejkiem pod prysznic z Isany i BB jest sporo racji. Od ok. 2 tygodni go używam do wszystkich pędzli i BB i jest rewelacyjny. Do tej pory korzystałam z szarego mydła i dawał sobie radę, ale z tym olejkiem jest to dosłownie chwila pracy.

  15. Dom

    Skoro jest o makijażu, i tak ładnie zaczęt temat pielęgnacji – to może następna zawodowa dziewczyna to powinna być ekspertka od pielęgnacji właśnie? :) Niestety jestem jedną z tych osób, którym całkiem niezłe pomalowanie oka zajmuje chwilę, za to pielęgnacja cery ogranicza się do żelu pod prysznic i płynu do demakijażu oka właśnie. Czuję się totalnie pogubiona w produktach, ale przede wszystkim – nie mam pojęcia jaką mam cerę i gdzie mogłabym się tego dowiedzieć. Podpytywałam u dermatoga, ale coś pani się wymijała z odpowiedzią względem twarzy, a nie wiem czy mogę ufać paniom w drogeriach bo znam parę dziewczyn któe pracują tam bez jakiejś większej (i wiarygodnej wiedzy). A temat mnie już męczy i chciałabym cośz tym zrobić :)

    1. Monika

      Ja polecam kanał na YT nissiax83. Agnieszka jest kosmetologiem i pracuje w zawodzie, na jej kanale znajdziesz mase informacji i pielegnacji.

  16. Kasia

    Uwielbiam ten cykl:) a pomyślałam o mojej szefowej Pani Magdzie która jest krawcowa i właścicielka Tutu Princess showroom’u i sklepu internetowego:) mamy siedzibę na placu Zbawiciela właśnie ze sklepem i pracownia w jednym. Zapraszamy serdecznie:))

  17. Słomka

    Super wywiad, zresztą jak każdy :). Z chęcią przeczytam o zawodzie psychiatry lub psychoterapeuty. Sama jestem psychologiem (na etacie podróżnika :D), mam nadzieję, że przyszłym psychoterapeutą i wiem, jak wiele mitów krąży na temat tego typu zawodów :).

    Z chęcią dowiedziałabym się również o zawodzie kucharza! Nie mam pojęcia, jak można zostać dobrym kucharzem, a to taki ciekawy i pyszny zawód!

    Pozdrawiam!

  18. Koczilla

    Wywiad bardzo fajny, ale mnie urzekły zdjęcia. Na pierwszym p. Klaudia wygląda tak rozczulająco. Naprawdę można się wzruszyć!

  19. zoris8

    Wszystko sprowadza się do tego, o czym zawsze mówię – jeden dzień, jedna godzina, jeden moment i życie może ulec diametralnej zmianie. Super – Klaudia to świetna makijażystka :)

  20. Ann

    Super wywiad! :)
    Chętnie przeczytałabym jakiś o dziewczynie, która prowadzi własną markę odzieżową :)
    Pozdrawiam!

  21. Gabi

    Fantastyczny blog. Wpis – wywiad także świetny! A zdjęcia, cóż… Są po prostu magiczne! Mają takie coś w sobie, że są wyjątkowe, nietuzinkowe!!! :) Jakiego używa Pani sprzętu do robienia zdjęć?

  22. Smaczkama

    Bardzo podobają mi się Twoje wpisy o zawodowych dziewczynach, pokazują konkretny zawód razem z jego zaletami i wadami, a nie jak w przypadku artykułów w kobiecych czasopismach tylko cukierkowy opis „pracy marzeń”. Czekam na post o kobiecie-kucharzu ;) Taki modny zawód, a kobiet w gastronomii jakoś nie przybywa.

  23. igulajd

    Jeśli interesują Cię osoby studiujące, to się piszę! Studentka Akademii Muzycznej z muzyki dawnej :D lus może za rok jeszcze scenografii jak dobrze pójdzie ;)
    A wywiad fajny ,dzięki

  24. Aga

    Bardzo fajny wywiad, inspirujący :) Korzystając z okazji chciałam zapytać, dziewczyny czy któraś zna dobrego makijażystę/kę w Giżycku i okolicach?
    Pozdrawiam!

  25. Aleksandra

    Fajnie byłoby przeczytać rozmowę z barmanką. Dziewczyn za barem jest coraz więcej, a mimo wszystko mam wrażenie, że przez wielu są nadal traktowane tylko jako ładny dodatek.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *