Blogi, które zmieniły moje życie

Od czasu do czasu wciąż zdarza mi się spotkać z jakimś “Aaa, na blogu to przeczytałaś? Myślałem że to info z wiarygodnego źródła.” czy “Blogerzy to tacy trochę gorsi dziennikarze, nie?”. Rzadko, ale się zdarza.

Nie wdaję się wtedy w dyskusje, ale zawsze skłania mnie to do zastanowienia się, jaką rolę pełnią w moim życiu blogi, profile na Instagramie czy kanały na Youtube, które śledzę. I dochodzę do wniosku, że to absolutnie wyjątkowa forma poznawania jakiegoś tematu.

Śledzimy czyjąś podróż krok po kroku, często od osoby początkującej do bardzo zaawansowanej. Możemy ją lepiej poznać, utożsamić się, ocenić czy takie czy inne rozwiązania sprawdzą się i przy naszym stylu życia. I po prostu się z boku przyglądać – a to zwykle jest dużo bardziej inspirujące, niż wpychanie nam czegoś na siłę, nawet jeśli to bardzo wartościowe idee.

Miałam kiedyś znajomą, która lubiła komentować wybory jedzeniowe innych ludzi. Wiecie, ten typ który staje nad Waszym talerzem ze spaghetti z szynką parmeńską i radzi przejście na wegetarianizm, wymieniając długą listę chorób powodowanych przez mięso. A pięć minut później wychodzi na papieroska.

Za każdym razem, kiedy tak robiła (na szczęście nie widywałam jej zbyt często, teraz też pewnie miałabym więcej odwagi, żeby coś odpowiedzieć), miałam ochotę zamówić sobie krwistego steka, byle tylko zrobić jej na przekór.

Kilka lat później odkryłam Jadłonomię, chyba szukając przepisu na coś z komosą ryżową, która była dla mnie zupełną nowością. Zrobiłam sałatkę zimową, która mnie zachwyciła i na stałe weszła do mojego menu, zauroczyła też moją mamę. A potem pasztet z kaszy gryczanej. A potem burgery. I nagle, zupełnie niespodziewanie, zauważyłam że większość moich posiłków nie zawiera mięsa. Pomyślałam więc, że może warto spróbować w ogóle je porzucić?

To temat który wisiał nade mną od dawna – biorąc pod uwagę sposób, w jaki hodowane są zwierzęta na mięso, nie wierzę, że jest ono zdrowe dla kogokolwiek. Odwlekałam to jednak w czasie, bo wydawało mi się, że do takiej zmiany diety potrzeba kupy wyrzeczeń i organizowania. Błąd!

Nie jestem wegetarianką, bo w międzyczasie zdecydowałam się na jedzenie ryb (to też mięso, wbrew temu co sądzi wiele osób!), ale ponieważ nie jem też krowiego nabiału, to czerpię pełnymi garściami z diety wegańskiej. Czuję się fantastycznie, nie wiem co to bóle głowy (a miałam migreny z koszmaru), a moja skóra wygląda najlepiej odkąd pamiętam. Dla jasności – obstawiam, że to zasługa przede wszystkim odstawienia nabiału, ale zwiększenie liczby warzyw też na pewno odegrało swoją rolę. W życiu bym się nie spodziewała, że dieta ma aż taki wpływ na nasz wygląd i samopoczucie! A, no i odkryłam też mnóstwo świetnych, nowych smaków.

 


 

Kolejnym blogerem, który zmienił moje życie – bo o tym ma być dzisiejszy post, tak się rozpędziłam, że zapomniałam wspomnieć! – jest Michał Szafrański. Odkryłam jego bloga, Jak oszczędzać pieniądze, tuż po tym, jak trafiłam na blogi minimalistów i dotarło do mnie, że wcale nie trzeba chodzić co tydzień na zakupy, ani nawet co miesiąc, ani co rok. I znalazłam tam wiele praktycznych wskazówek, które pomogły mi przekształcić moją chęć w faktyczne działanie.

Żeby było jasne – ani Michał, ani nikt inny na świecie nie ma niestety żadnej magicznej wiedzy na temat oszczędzania, która pozwoliłaby ominąć prosty mechanizm “zwiększaj zarobki i tnij koszty, albo przynajmniej ich nie zwiększaj”. Można sobie jednak dużo poukładać w głowie, poczytać inspirujące historie i ułożyć konkretny plan działania. O tym, dlaczego oszczędzanie jest najlepszą zmianą, jaką wprowadziłam w swoje życie, pisałam więcej tutaj.

 


 

Trzecią osobą, której blog wywrócił moje życie do góry nogami, była Dead Fleurette. To u niej po raz pierwszy spotkałam się z ideą niewielkiej, dobrze dobranej garderoby. To dzięki niej odkryłam kolejne blogi minimalistów, już niekoniecznie związane z ubraniami, które ogromnie mnie wtedy inspirowały i stały się motorem do sporych zmian.

Blog już nie działa, ale kiedy działał, był pisany inspirującym, oszczędnym w stylu językiem i opatrzony bardzo świeżymi w tamtym czasie, minimalistycznymi fotografiami.

Z wypiekami na twarzy śledziłam jej poszukiwania idealnego plecaka czy testy spodni z surowego dżinsu. I mimo, że dziś moje podejście do ubrań jest nieco inne – nie uważam na przykład, żeby kupowanie torebek Celine czy t-shirtów z APC za kilkaset złotych było warunkiem koniecznym do posiadania dobrze nam służącej garderoby – to wciąż uważam Dead Fleurette za największy impuls do zmian i jestem jej za to ogromnie wdzięczna.

Bez niej nie tylko nie miałabym szafy, która daje mi radość i przede wszystkim nie zawraca głowy, ale być może nie miałabym już też bloga, no i na pewno nie wydałabym dwóch książek. Przy okazji – ostatnio dostałam z wydawnictwa informację o kolejnym dodruku Slow Life, co w sumie daje jej już nakład 23 tys. egzemplarzy!

Oczywiście, zmieniamy się sami. Możemy przeczytać wszystkie blogi świata, ale dopóki nie zaczniemy działać, co prawie zawsze wiąże się ze sporym dyskomfortem na początku, nic się nie wydarzy. Ale do działania często popycha nas jakiś impuls, albo seria impulsów, i blogi w moim przypadku idealnie się w tej roli sprawdzają.

To nie są jedyne blogi, które wpłynęły na moje życie. Wiele się u mnie zmieniło, kiedy trafiłam na ruch włosomaniaczek, Youtube nauczył mnie, jak poprawnie robić makijaż, dziewczyny z kanałami o zdrowym stylu życia, jak Nisiaax czy Niomi Smart inspirują mnie do ruszenia się z kanapy, nawet jak bardzo mi się nie chce. To jednak trzy osoby, dzięki którym wprowadziłam w swoim życiu naprawdę konkretne, widoczne zmiany na lepsze – i jestem im za to bardzo wdzięczna.


Dajcie znać, czy Wy macie takie osoby, albo czy wciągnęły Was jakieś internetowe ruchy i zmieniły Wasze życie na lepsze – jestem ogromnie ciekawa!

 

 

 

90 comments

+ Napisz odpowiedź
  1. Ela

    Dla mnie blogi zawsze były kopalniami inspiracji, co prawda w pewnym okresie zauroczyłam się kupowaniem ubrań na potęgę, ale po pewnym czasie przyszła refleksja. W tworzeniu spójnej garderoby wspierałam się wieloma blogowymi pomysłami. Potem przyszedł czas na odgruzowaniu domu, a w tym momencie na zmianę przyzwyczajeń żywieniowych. Wiele z tych działań podyktowana jest trendami, ale raczej staram się wybierać raczej te pozytywne. Blogosfera pozwala nam chociaż w minimalnym stopniu poznać ciekawe osoby i ich poglądy, przemyślenia, inspiracje. Bardzo lubię zaglądać do Ciebie, bo nie ma tu zbędnego blichtru, a normalne sprawy z którymi musimy się zmagać. Pozdrawiam

    http://www.themomentsbyela.pl

  2. Żona z kredensem

    Oj, Jadłonomię uwielbiam, chociaż mięso jem. I owszem, hodowla zwierząt na mięso ma się tragicznie i pewnie nie jest ono zdrowe, ale tak samo większość sprzedawanych warzyw i owoców też jest pryskana na potęgę. Niestety. Chyba, że się kupuje wszystko bio i ma własny ogródek, na co niestety mnie nie stać (jeszcze!).

    I blogi to kopalnia wiedzy, zgadzam się, ale też, a może przede wszystkim ogromna inspiracja. We mnie blogi budzą zapał. Motywację. I nawet jeżeli czasami okazuje się on słomiany, to jednak jakaś zmiana już we mnie zaszła, coś jest inaczej. I to jest świetne! :)

    Ściskam mocno, ulubiona ma Blogerko! :)

  3. Kamila

    Ja też miałam ogromne migreny, wiosna to była zawsze jedna wielka migrena i również tak jak Ty, pomogła mi dieta. Nie jem nabiału (poza masłem) i glutenu i obstawiam tu głównie gluten i niesamowicie się czuję. Ja znowu jestem z sekty paleo enthusiats i też internet zapoczątkował u mnie taką zmianę. Akurat nie konkretnie blog, ale.. forum dotyczące naturalnego żywienia zwierząt (żeby było ciekawie – ale znalazłam tam więcej info o metaboliźmie człowieka niz gdziekolwiek indziej) – barfny świat, na które trafiłam po przygarnięciu kota. Polecam wszystkim, którzy posiadają psa, kota lub fretkę :)
    A stąmtąd już trafiłam na blog Gary’ego Taubesa i przeczytałam jego książkę od której zaczęła się moja rewolucja żywieniowa.

    Jadłonomię obserwuję i podziwiam i z pewnością to jedno z bardziej fantastycznych miejsc w sieci.

    Ale regularnie to tak naprawdę wpadam tylko do Ciebie :) Bo to właśnie takie fajne dziewczyńskie miejsce i mnie inspirujesz żeby postawić krok w stronę mądrego minimalizmu. Dzięki Tobie już tyle nie kupuje ubrań, a jak kupuję – stawiam na jakość i patrzę na metkę (ze składem).

    Pozdrawiam :)

    1. Style Digger

      Miałam kiedyś fazę paleo, pare lat temu, jak mieszkałam w Londynie:) A BARF znam (widziałam kiedyś zdjęcie cziłały na barfie:D), ale nawet jak jadłam mięso standardowo, to nie chciało mi się z tym babrać – wsypanie dobrych psich chrupków do miski jest jednak dużo wygodniejsze.

      1. Kamila

        no z kotami chyba prościej bo ja tylko mieszam mięso ze specjalnym preparatem i jest :) i więcej motywacji, bo koty 100% mięsożercy, więc chrupki tu odpadają.

        coś mi się komentarz nie opublikował, ale okazuje się, że skłamałam, bo jest jeszcze jeden blog, który autentycznie zmienił moje życie i jest to moim zdaniem największa kopalnia informacji dotyczących funkcjonowania ludzkiego organizmu i jest to TŁUSTE ŻYCIE :) naprawdę dziewczyna odwala mega robotę.

            1. Agata

              Przepraszam, że się wtrącę, ale zainteresowałaś mnie tym :specjalnym preparatem” – możesz uchylić rąbka tajemnicy co to za preparat? Karmę kota w zasadzie najwyżej jakości chrupkami bez zbóż, ale chciałabym dawać mu mięso 100% tylko, że właśnie przeraża mnie babranie się :)

            2. Kamila

              Agata, chodzi o Fellini Complete :) to jest taki barf dla leniwych właśnie – mnie też przeraża babrania się we wszystkie suplementy. tu wystarczy mięso wymieszać z tym i wodą i voila.

            3. Dee

              Dziewczyny to nieprawda, że felini nie potrzebuje dodatkowych suplementów – należy dodawać dodatkowo taurynę, suplement wapnia, suplement sodu i chloru oraz suplement omega-3. Trzeba mieć też względne pojęcie jak komponować mieszanki żeby nie skończyło się to katastrofą ;) barf nie jest trudny, ale trzeba się w to wgryźć i nie ma dróg na skróty, że tylko domieszasz felini i posiłek gotowy ;) w takie sytuacji lepszym wyjściem są podstawowe mokre puszki jak ktoś nie chce się babrać i ciągle uczyć czegoś nowego. Gdybym karmiła tylko mięsem z felini to szybko zrobiłabym kotu morfologie, biochemie oraz jonogram.

            4. Kamila

              Dee, i tak i nie. owszem, fellini nie jest ideałem i dobrze dodawać nieco tauryny, czy dać kotu jakąś puszkę od czasu do czasu dla zmiany „parametrów” albo żółtko (moje uwielbiają). jednak wciąż uważam, że w większości przypadków takie „monofellini” będzie lepszy niż monopuszka ( ile osób faktycznie dba o zmianę marki karm? raczej wszyscy jadą po jednej, góra dwóch rodzajach bo kotu spasowała). przecież gotowe karmy też nie mają idealnych proporcji składników, mają niedobory tauryny i suplementy tam dodawane też są sztuczne.. :) a jak porównamy jeszcze monofellini i jaką karmę możemy za te same pieniądze kupić to tym bardziej blado te karmy wyjdą.

              no i wiadomo że cokolwiek trzeba wiedzieć o mięsie, ale zakładam, że każdy inteligenty człowiek trochę poczyta jakie mięso należy dawać kotu. może źle zakładam :P
              a badania krwi to owszem, ale tak samo jak puszkowym kotom. :)
              to się nam dyskusja wywiązała!

            5. Dee

              Haha Kamila zdziwiłabyś się jakie mięso ludzie potrafią dać kotu :D ja się kocimi sprawami i dietami zajmuje na co dzień, więc nie zakładam nigdy, że cokolwiek jest oczywiste, bo potem kopara mi opada :D
              Jeśli masz pojęcie o bilansowaniu mięsa (ile tłuszczu, ile białka) i dodatkowo robisz regularnie jonogram to i tak robisz dużo, dużo więcej niż całe rzesze kociarzy, którzy bezrefleksyjnie sypią tylko suchego do miski. Puszki są fajne dla leniuchów i powiedz mi skąd info, że trzeba ciągle zmieniać kotom marki podstawowych puszek? Ja np. jestem fanką nieeksperymentowania na kocim łaknieniu ;)
              Barf z felini jest jak najbardziej ok., to lepsza opcja niż puszka i gotowany barf. Trzeba tylko pamiętać, że nie tylko felini jest potrzebne do zrobienia zbilansowanego posiłku, ale także inne dodatki. Ja nie porównuje barfa z felini do puszek, bo karmienie puszkami zawsze będzie trochę gorsze niż surowym. Ale już o niebo lepsze niż suchym, a zawsze dążymy do lepszego :) A wiesz od felini już tylko kroczek do barfa z suplami, to wcale nie jest skomplikowane, mogę dać Ci korki ;)
              Dodam tylko, że badania krwi i jonogram dotyczy każdego kota. Ja na barfie też go robię żeby wiedzieć jak dalej modyfikować mieszanki. Nieszczęśnicy na suchym to koniecznie na badania, plus nerki.
              Dyskusja na piąteczkę :D zapomniałam o tym komentarzu, więc dopiero teraz odpisuję :D

  4. Olcha Sosnowa

    Wszystkie sylwetki ktore tu wrzucilas znam i tez od nich czerpie. Lapie sie na tym że kupuje produkty polecane przez moich ulubiencow i wprowadzam w zycie ich porady. Ciekawe czy ktos kiedys bedzie moim followersem 😉

  5. natalia

    Asiu, gratuluje decyzji o odstawieniu mięsa i nabiału! Sama jestem na diecie wegetariańskiej (jeden z najlepszych wyborów w moim życiu), czytając Twojego bloga od dawna, widząc jaką świadomą i dobrą osobą jesteś czułam, że będzie to tylko kwestią czasu! No i stało się :D
    A tak przy okazji – jesteś dla mnie dużą inspiracją, czytam Twojego bloga i książki, dzięki Tobie powoli sama wprowadzam dobre zmiany do swojego życia :)
    Aaaaa dodam coś jeszcze! Wiesz, że spotkałyśmy się kiedyś na żywo podczas spływu kajakowego? To było około dwa lata temu, na Pilicy, ale jakoś nie miałam odwagi zagadać :P

      1. Ania

        Jeśli powiesz o kiś że pięknie wygląda to nie oznacza to że analogicznie reszta ludzi wygląda brzydko. Jestem pewna że natalia nie chciała nikogo obrażać, więcej luzu ;)

  6. pilar

    Wydaje mi się, że inspirowanie się blogami nie wyklucza uważania ich za nierzetelne źródło informacji o świecie. Na takiej zasadzie jak mogę inspirować się koleżanką, która nie je mięsa, ale za rzetelne źródło informacji o wpływie mięsa na zdrowie uważam jednak badania naukowe.

    1. Kamila

      problem jest taki, że mało kto wie jak badanie powinno być skonstruowane by być dowodem, że powinna być randomizacja, ale to nie wszystko i że nie można zmieniać hipotezy w trakcie badania, itp, itd, nie mówiąc o tym z czym się je statystykę i jak uzupełnia braki danych. skończyłam matematykę i pracowałam w firmie, w której miałam do czynienia z mnóstwem badań klinicznych. jakież moje zdziwienie było ile z tych badań ma naciągane wnioski (większość).

      więc dla większości ludzi badanie nie będzie rzetelnym źródłem, bo trzeba samemu umieć takie badanie zinterpretować, od konstrukcji badania, przez metodykę i jej realizację (obliczenia). bo to, że naukowiec napisze coś we wnioskach nic nie znaczy i niekoniecznie jest to prawda. i w takim wypadku lepszym źródłem informacji właśnie bedą blogi ludzi którzy się na tym znają. tylko oczywiście trzeba przeczytać kilka różnych opinii i wyciągnąć wnioski (no i umieć logicznie myśleć, ale to już inna kwestia :P)

      1. pilar

        Ja na szczęście to wszystko wiem, bo sama pracuję w nauce ;) Ale jasne, rzetelni popularyzatorzy wyników badań są bardzo w cenie :)

  7. Patrycja

    Twój blog był dla mnie inspiracją do zmiany. Wpadłam na niego o dziwo w czasie poszukiwania noclegu w Krakowie. Później przeczytałam twoją książkę, pomogła mi przebrnąć przez szafę :). Potem była książka magia sprzątania i 2 kanały na youtube Jenny Mustard i Lavendaire.

  8. Ilona

    Dla mnie chyba bardziej zmieniające życie są książki – ale blogi mają nad nimi przewagę, bo są aktualne! Jeśli chodzi o blogerów, to dla mnie są przede wszystkim codzienną porcją inspiracji. Ilu fantastycznych ludzi można poznać dzięki blogowaniu i czytaniu blogów!

    Z drugiej strony, na przykład bardzo przełomowy bloger – Leo Babauta – mnie wcale nie przekonał do minimalizmu. Dopiero samodzielne refleksje doprowadziły mnie do podobnych wniosków, i dopiero wtedy zrozumiałam, o co mu w ogóle chodziło :)

  9. Kasia z czasnaziemi.pl

    Asiu a dla mnie Ty m.in. byłaś inspiracją do zmiany podejścia do kupowania. Chociaż lubię kupować ubrania to ograniczyłam to bo zobaczyłam , że można super żyć z kapsułkową szafą. No może pozostała mi słabość do sukienek. Uwielbiam je nosić i mieć duży wybór, kolekcjonować wręcz, ale za to innych części garderoby nie kupuję za często.
    Michał Szafrański na pewno zmienił moje podejście do pieniądza. Wydedukował mnie, że trzeba oszczędzać.
    A o. Adam Szustak i ks. Jacek Stryczek poznani dzięki youtube pokazali mi piękniejsze oblicze Kościoła i pozwoli rozwinąć się duchowo.
    Co do rzetelności blogów to uważam, że są bardzo przydatne, rozwiązują często problemy i są ogromną inspiracją.
    Tylko w kwestii informacji, newsów, polityki uważam mimo wszystko, że dziennikarze są niezastąpieni. Bo aby mieć informacje z pierwszej ręki na dany temat trzeba bywać „na mieście”, spotykać się z ekspertami itp. Tego nie zrobi blogger zza biurka. On co najwyżej może komentować rzeczywistość. Piszę to ze swojego zarówno blogerskiego i dziennikarskiego dośwaidczenia

    1. Style Digger

      To zależy w jakiej dziedzinie – jest wiele blogów okołozdrowotnych/sportowych/włosowych/urodowych itp., gdzie autorzy są dużo rzetelniejsi niż czasopisma z tych samych branż, mają możliwość szerzej rozwinąć temat itp., a dostęp do informacji mają często taki sam. No i zwykle sami są ekspertami:) Więc myślę że trudno tu generalizować.

      1. Kasia z czasnaziemi.pl

        Owszem są ekspertami, ale mają tylko swój punkt widzenia. Jak się tworzy, rzetelny artykuł dziennikarski to pyta się obu stron, ekspertów, którzy mają różne zdanie na dany temat tak aby czytelnik mógł sam wyciągnąć wnioski i zdecydować. Przynajmniej takie jest rzetelne dziennikarstwo newsowe. No a blogerzy prezentują raczej tylko jeden, swój punkt widzenia. No, ale zawsze można poczytać sobie kilka blogów w danym temacie.

  10. Asia

    W moim życiu zmieniły wiele:
    – Stanikomania, dzięki której odetchnęłam z ulgą, że to nie z moim ciałem jest coś nie tak, skoro nie mogę w zadnym sklepie dobrać sobie biustonosza :-) to było całe wieki temu, zdążyłam już zapomnieć o tych stanikowch frustracjach.
    – Ubieraj się klasycznie z kolei pomogło mi w zrozumieniu czym jest mój styl.
    Bardzo lubię tez Qchenne Inspiracje za ciekawe, rozsądne i napisane przystepnym językiem artykuły dotyczące wpływu jedzenia na zdrowie, oraz zamieszczone tam przepisy na szybkie i pyszne dania. I koktajle! Polecam zajrzeć i wypróbować. Ach, i jest jeszcze tam przepis na domowy bezglutenowy chleb na zakwasie – odkąd go upieklam po raz pierwszy prawie dwa lata temu, praktycznie nie kupuję pieczywa, więc to jest ogromna zmiana w moim życiu.

    W kontekście zmian napiszę jeszcze, ze lubie zmianę, która w Tobie Asiu, widzę na przestrzeni lat śledzenia Twojego bloga – od dziewczyny w budzących grozę korurnach (zastanawialam sie, jak w nich zasuwasz po bruku ;-) ) do minimalistki. Lubilam Cie czytac, ale teraz, kiedy Jest prosciej, dojrzalej, łatwiej mi się z tym co piszesz identyfikować.
    Pozdrawiam!

    1. Style Digger

      Stanikomania też zamieszała w mojej szufladzie z bielizną! Chociaż teraz dzień, w którym wkładam „prawdziwy” biustonosz to święto, na codzień wybieram takie szmaciane. Dzięki za polecenie przepisu, sprawdzę na pewno! Haha, dzięki, sama też się czasem zastanawiam, jak to możliwe że mi się chciało dreptać w takich butach, magia wczesnej młodości chyba;) Ale minimalistką bym się jednak nie nazwała:) Dzięki jeszcze raz!

      1. A.

        A mogłabyś więcej opowiedzieć o swoich wyborach bieliźnianych – ja też przeszłam od stanikomanii do staników szmacianych i sportowych (o ile wygodniej!) – ale wcale nie jest łatwo dostać dobre i ładne jednocześnie. Za wszelkie polecenia byłabym wdzięczna! Ja czekam jeszcze aż Miss Liberte rozszerzy rozmiarowkę, ale nie wiadomo, kiedy to się stanie…

        1. Style Digger

          Kurczę, u mnie akurat nie problemów z dopasowaniem, bo pasują na mnie szmaciane biustonosze z byle sieciówki, o ile mają w miarę ścisłą gumkę – mam mały biust. Mam kilka z H&M i jeden z Instissimi i drugi z Charlotte Rouge, które dostałam w prezencie – ten ostatni jest bardzo ładny, ale równie dobrze można nie wkładać biustonosza w ogóle, tylko ładnie wygląda, reszta super:)

        2. Domi

          hej, może Rilke Philosophy? Mam od nich kilka, bardzo wygodnych i ładnych. Projektantka firmy regularnie dodaje nowe modele, w dodatku szybko odpisuje na maile:). Dodam, że mimo np noszenia przez rok jednego stanika (oczywiście na zmianę z innymi ) nadal wygląda bez zarzutu. Pozdrawiam

    2. Karolina

      Asia aż musiałam skomentować, nie wiem kim jesteś ale chyba jakąś drugą mną :D dokładnie te same blogi narobiły u mnie dużo pozytywnego zamieszania :D stanikomania to było moje zbawienie (z 75C/D zrobiło się 70F plus okazało się że najlepiej leżą na mnie i trzymają wszystko miękusy, co było dla mnie szokiem, myślałam że tylko sztywne staniki nadają się do większych rozmiarów), ubierajsieklasycznie to wprost kopalnia wiedzy o stylu i kolorach, plus Marii nie da się nie lubić :) a sama miałam pisać komentarz polecający qchenne, za gotowe jadłospisy, Małgosi należy się medal, o gotowaniu nie miałam kiedyś pojęcia i bez tego nie ruszyłabym o pół kroku w stronę zdrowego odżywiania
      Pozdrawiam Cię!:)

  11. Kasia

    Dzisiaj myślałam sobie, że dawno nie było niczego u Styledigger – i proszę, jest.
    Jak blogi zmieniają życie – przykład z dzisiaj – weszłam na Twojego bloga, przeczytalam powyższy tekst, weszłam w link do Twojego posta o makijażu, obejrzałam kawałek filmiku o rozcieraniu cieni do powiek i, zaskoczenie, okazało się, że mam pędzelek do rozcierania w swojej kosmetyczce, a spisałam go już na straty, bo moim zdaniem nie nadawał się do nakładania cieni.
    W ogóle z makijażem u mnie jest śmieszna sprawa – do malowania się (w końcu!) namówił mnie mój chłopak. Ja, wierząc odwiecznie, że nie umiem się malować, ograniczałam się do korektora, pudru, tuszu do rzęs, cienia na brwi i różu. Aż w końcu postanowiłam zacząć sie bardziej malować i tak mi się spodobało, że maluję się codziennie. Swoją drogą stało się to dopiero wtedy, gdy po kilku latach noszenia soczewek wróciłam do okularów po kombosie pt. „zapalenie spojówek+spanie w soczewkach i makijażu, a zdarzało mi się to często, kiedy cały miesiąc wstawałam o 4 (!), by na 7 zdążyć do pracy (teraz wydaje mi się to niepojęte, ale potrafiłam wtedy robić sobie rano owsiankę lub kaszę mannę i jeszcze do tego zrobić cały dzienny przegląd interneru). Całe to zamieszanie sprawiło, że praktycznie straciłam ostość widzenia, mój wzrok był zamglony niezależnie czy miałam na sobie soczewki czy okulary. Także tego, nie śpijcie nigdy w soczewkach, serio. Plus miejcie zawsze okulary na zmianę, i to takie, w których nie wstydzicie się wyjść! Stara para z czasów gimnazjum nie wchodzi w grę.
    Dlaczego musiałam zacząć znów nosić okulary, by zacząć się malować? W okularach mniej widać usterki w makijażu, hehe. I chociaż wiem, że nadal nie umiem się malować, to jestem za leniwa, by tak na serio się nauczyć oglądając filmiki na yutubie. Plus, ilość za przeproszeniem szpachli, której używają yutberki urodowe, zdecydowanie zniechęca, gdyż mogę i chcę poświęcić na makijaż 5 minut, a nie babrać się w milionie warstw podkładu, broznera i rozświetlacza. Swoją drogą będąc ślepym (-4 pozdrawia), zrobienie dobrego makijażu stanowi podwójną trudność ;)
    Pozdrawiam i przepraszam za zbyt długi komentarz. Dodam, że śledzę Twojego bloga od 2008 roku, ,kiedy to siostra pokazała mi „szafiarki” i mówiąc szczerze, bardzo odpowiada mi kierunek, w którym poszła większość blogów. Twój blog zawsze lubiłam, a teraz imponuje mi Twoje zdroworozsądkowe i całkowicie Twoje podejście do życia – robisz to, na co masz ochotę i co uważasz za słuszne i nie obchodzą Cię opinie innych ludzi na temat tego, jak ma wyglądać Twoje życie. Dobrze jest do tego dojrzeć – i właśnie za to lubię być dorosła.

    1. Style Digger

      Lisa Eldrige ma świetne, szybkie makijaże i zdecydowanie nie ma u niej szpachli – jakbyś kiedyś miała ochotę się przekonać, i ma super głos:) Dzięki wielkie!

    2. Pat

      Nigdy nie pomyślałam o tym, ze jak ktoś nie widzi wyraźnie np. z bliska to bez okularów jest mu trudno zrobić make up – brzmi jak wyzwanie!

      1. Kasia

        No właśnie ja z bliska widzę, ale do zrobienia dobrego makijażu potrzeba też widzieć, jak on wygląda w lekkim oddaleniu ;) a okulary zbyt dużo zasłaniają.

  12. Aldonna

    Właśnie trochę tak mam, że niektóre blogi są dla mnie wiarygodniejszym miejscem zdobywania informacji niż cokolwiek innego. Najlepszym przykładem są dla mnie blogi finansowe Michała Szafrańskiego i Marcina Iwuca (http://marciniwuc.com/), którym ufam bardzo!, bo po miesiącach regularnej lektury czuję, że są bardziej rzetelnie przygotowane niż większość materiałów na temat zarządzania własnymi finansami w sieci. Do tego bardzo szanuję ton, w jakim są pisane: przynoszą wielką dawkę wiedzy, ale zostawiają mi przestrzeń na podjęcie własnej decyzji, nie są w tonie „tylko ja mam rację i powiem ci, jak żyć”.

    Niektóre blogi po prostu emanują rzetelnością autorów i to w nich jest najbardziej super. Nie znam się na modzie męskiej, ale z bloga Michała Kędziory (http://mrvintage.pl/) dowiedziałam się wszystkiego, czego mogłabym potrzebować, a nawet więcej, bo jego wpisy są mocno umotywowane po prostu wieloletnim doświadczeniem.

    Bardzo cenię sobie blogi branżowe – sama siedzę teraz w tematyce UX Designu i blog Moniki Mikowskiej o mobilnym UX (http://jestem.mobi) jest jedną z moich ulubionych lektur w przerwie na lancz. Jako człowiek uniwersytetu subskrybuję Emanuela Kulczyckiego (http://ekulczycki.pl/) i realnie zmienia to moje spojrzenie na uprawianie nauki w Polsce.

    A z innych tematów: (nieaktywne już od paru lat) Hyperbole and a Half i jej seria o depresji służyła mi wielokrotnie do ilustrowania znajomym i ludziom z internetów, jak to jest (http://hyperboleandahalf.blogspot.com/).

    Ogólnie rzecz biorąc, mam poczucie, że w tematach eksperckich blogom rośnie wiarygodność dużo szybciej niż może się wydawać, ale nie jest to efekt żadnego sztucznego pompowania popularności, grania na klikalność nagłówków czy zalewania ludzi treścią, ale właśnie systematycznego udowadniania własnej eksperckości.

  13. JohnkaLennonka

    Twój blog! Trafiłam na niego parę lat temu i od tamtej pory zupełnie zmieniło się moje podejście do ubrań, ale i rzeczy. Wkręciłam się w minimalizm, potem slow life. Do tego stopnia, że jest to styl mojego życia. Wszystko się zmieniło dzięki slow life. Po części byłam dobrym gruntem do zasiania ziarna, bo moi rodzice wpoili mi ciekawe wartości – podejście do życia jako natury, Wszechświata, a nie konsumpcyjnego wyścigu. Jednak na co dzień o tym nie myślałam. Teraz zdefiniowałam to wszystko i choć nadal się oczywiście zmieniam (bo przecież przestać nie można nigdy), to doszłam do takiego etapu, gdy potrafię zawalczyć o sprawy ważne, a odpuścić tam, gdzie wiem, że wcale nie chce tego robić itp. Lepiej znam siebie i swoje potrzeby.

  14. Magda

    Powstało już teraz miliony blogów, a właśnie tylko niektóre miały na nas ogromny wpływ. Ja śledziłam wcześniej na RSS chyba z 50 blogów (a może i więcej) i nie nadążałam nad ich czytaniem, ani nawet przeglądaniem. Ogarniało mnie wtedy uczucie FOMO. Po przeczytaniu Twojego wpisu wpisu/książce Asiu doszłam do wniosku, że tak nie mogę żyć. Nie skupiam się na żadnym blogu, a wszystkie blogi nie dawały mi wartości w takim samym stopniu. Postanowiłam je zminimalizować i przy każdym zadałam sobie pytanie „czy treść tego bloga dodaje za każdym razem coś wartościowego do mojego życia” albo „kiedy widzę, że pojawił się nowy wpis, nie mogę się doczekać aż przeczytam go od deski do deski”. Jeśli chociaż na jedno pytanie odpowiedziałam tak, zostawiłam ten blog na swojej liście. A zostały:
    styledigger.com – dzięki Tobie Asiu rozpoczęła się moja przygoda z minimalizmem, zaczęłam bardziej dbać o swoje rzeczy, ubrania i zastanawiać się nad rzeczami, które są naprawdę ważne
    jakoszczedzacpieniadze – dzięki Michałowi zaczęłam spisywać wydatki, tworzyć budżet, być świadoma swoich finansów, myśleć nad inwestowaniem i swoją przyszłością/emeryturą
    niebalaganka.pl – dzięki Aniu poznałam fajne porady dotyczące organizacji w domu i sprzątania, które stosuję do dziś
    onelittlesmile.pl – Paulina pobudziła mnie do tworzenia i uczenia się programów graficznych

  15. brulionbb

    Mój top:

    – Langusta na palnie i o. Adam Szustak – wzmacnia moją duchowość
    – Qchenne- inspiracje – to w zasadzie Małgosia przyłożyła rękę do mojej zmiany myślenia o żywieniu i prowadzi mnie jadłospisem w insulinooporności i niedoczynności tarczycy
    – Mademoiselleevebloguje, Kosmostolog, Alchemicznie-kosmetyczno, Italiana i Anwen, Wiedźmabloguje i Arsenic – z nimi dbam o cerę i włosy, tworzę swoje kosmetyczne diy
    – Arsenic i Ubierajsięklasycznie – rozjaśniają mi tajniki analizy kolorystycznej i poszukiwania własnego stylu
    – Karolina Baszak – niespieszne, nieco retro piękno, spokojne i ładne miejsce w necie, do którego lubię zaglądać tak po prostu po nieszablonową ładność i kobiecą atmosferę w moim klimacie

    1. aśka

      Hej, jesteś zadowolona z jadłospisu Gosi? Mam obydwie choroby i zastanawiam się nas zamówieniem u niej diety. Widzisz/czujesz różnicę? Z góry dziękuję za odpowiedź.

      1. brulionbb

        Tak, jestem zadowolona :) U mnie to jeszcze dieta redukcyjna, wspomagająca przemianę materii. Przez dłuższy czas nie byłam konsekwentna w stosowaniu tych jadłospisów, bo często chorowałam, ale jakiś rok temu sumiennie się przykładałam i czułam się znacznie lepiej, wyniki się poprawiły, miałam więcej energii. Od miesiąca wróciłam do jedzenia zgodnie z zaleceniami i znów widzę różnicę na plus :) Jeśli się wahasz, to bardzo polecam Ci sporóbować, Małgosia jest rozsądną, wykształconą kobietą, pomogła wielu ludziom, ja jej ufam.

        1. aśka

          Bardzo dziękuję 😊 Myślałam że sama dam radę, bo od dawna interesuję się zdrowym odżywianiem, ale chyba jednak oddam się w ręce Małgosi bo chyba nie do końca sobie dobrze radzę i przybywa kilogramów.
          Ewę też uwielbiam za podejście do pielęgnacji.

  16. A.

    No na pewno Twój blog- dzięki Tobie całkiem zmieniłam podejście do ubrań. Dużo mniej mnie już boli nieposiadanie,. Obecnie przechodząc przez dosyć duży dołek życiowy i finansowy, cierpię dużo mniej, niż cierpiałabym jeszcze kilka lat temu w takiej sytuacji. Nawet udaje mi się co nieco odłożyć, co jest w ogóle ewenementem, bo zarabiam duuuuużo mniej, niż dotąd.
    Oprócz tego blog Codziennie fit Marty Henning- już pisałam o niej pod Twoim wpisem o zdrowym trybie życia. Dzięki Marcie naprawdę jestem codziennie fit- bo jestem wierna jej mantrze, że nawet najkrótszy trening jest wartościowy, a dodatkowo pomaga mi myśl z Twojej książki: „dzień się jeszcze nie skończył.” Dlatego zdarza mi się zrobić po pozornie byle jakim dniu 15minutowy trening przed snem, i następnego dnia od rana już chce mi się ćwiczyć i zdrowo żyć. Naprawdę aż czasem jestem w szoku, jak ta młodziutka, bezpretensjonalna, urocza dziewczyna zmieniła moje życie! Uwielbiam Martę, i uwielbiam Ciebie, Asiu.
    Wszystkiego dobrego!

  17. Asia

    Asiu, dla mnie Twój blog to jeden z tych zmieniających życie 😊 pochłonęło mnie totalnie slow life, którego zaczęłam się uczyć od Ciebie i którego ciągle się uczę. Dziękuję Ci 😊
    A Jadłonomia faktycznie pyyyyszna 😉

  18. Elżbieta

    Cieszę się, że nie poszłaś w sztampę tytułując tego posta „Share week” i, że poleciłaś blogi, które faktycznie są dla Ciebie ważne, nawet jeżeli są ogólnie znane i jeden z nich już nie funkcjonuje. To miła odmiana po postach blogerów z tego tygodnia jakby pisanych z szablonu :)

  19. Karolina Kacprzak

    jeśli o mnie chodzi to blog Olimpii Jamnik (Olimpia już go niestety nie prowadzi) odmienił moje życie w takim sensie, że przeszłam na wegetarianizm, a potem na weganizm. Poza tym nie ma więcej takich odkryć, które jakoś mój żywot wywróciłyby do góry nogami. Aczkolwiek zgodzę się, że Jadłonomia to biblia jeśli chodzi o wegańską kuchnię, podobno zweganizowała już setki opornych mam i babć :D za to vlog Jenny Mustard nauczył mnie, jak nie być wegeterrorystką i cieszyć się ze wszystkiego, zamiast tracić energię na złe emocje. To nie tylko vlog wegański, ale dużo jest też tam o minimalizmie, motywacji, relacjach międzyludzkich itp.
    A jeśli o modę chodzi, to Ubieraj się klasycznie jest dla mnie punktem wyjścia jeśli chodzi o budowanie garderoby i szukanie swojego stylu.

    1. Sylwia

      Potwierdzam :) Moi tesciowie sa zachwyceni weganskim jedzeniem. Na ostatnie Boze Narodzenie mielismy mieszane potrawy (weganskie I tradycyjne). Weganskie zeszly z tesc prosil aby boczniaki (korzenne I z zurawina) przywozic mu bez okazji :) Piernik pomidorowy to odkrycie mojego zycia – kazdy sie zachwyca I wielokrotnie slyszalam od panow w wieku mojego tescia – ze jest lepszy od tego ktory robi zona, czy robila mama. I Zony potwierdzaly :)

  20. http://www.ladymademoiselle.pl/

    Uwielbiam czytać Twój blog jest bardzo inspirujący jeżeli chodzi o slow life:) Jestem wegetarianką i była to najlepsza decyzja, jaką podjęłam. Na początku wyeliminowałam z diety mięso i tak jak Ty jadłam ryby. Kiedy i je odstawiłam zauważyłam znaczącą poprawę zdrowia i samopoczucia, polecam:) Z blogów lubię testować wegańskie przepisy z http://www.mortycja.com/ :) Pozdrawiam:)
    http://www.ladymademoiselle.pl/

  21. Kasia K.

    Joasiu, cenię Twojego bloga i bardzo lubię czytać Twoje posty, ale napisałaś jedno zdanie, które niestety może być argumentem potwierdzającym, że blogerzy, to słabi diennikarze i nie przygotowują się odpowiednio do swoich postów. „Biorąc pod uwagę sposób, w jaki hodowane są zwierzęta na mięso, nie wierzę, że jest ono zdrowe dla kogokolwiek”. Trochę mi przykro czytać to właśnie u Ciebie. Nie wiem, czy to zbyt mała wiedza na temat hodowli, a przede wszystkim właściwości mięsa jako pokarmu, czy może wpływy organizacji ochrony zwierząt mają odbicie w tych słowach, ale zdrowotność mięsa nie jest kwestią wiary, a raczej wiedzy. Ja nie chcę dyskutować na temat diety wegetarian czy wegan, bo to ich osobisty wybór z najróżniejszych pobudek, każdy odżywia się jak chce. Jednak słowa, że mięso nie jest dla nikogo zdrowe, są conajmiej niesprawiedliwe.

    1. Style Digger

      Blogerzy to nie dziennikarze:) Do posta się nie przygotowałam (i w ogóle nie porywałabym się na wypowiadanie na takie tematy), bo to zwyczajnie moja opinia. Nie podważam właściwości mięsa jako pokarmu, tylko uważam że masowa produkcja jest koszmarna i nikomu nic dobrego na dłuższą metę nie przynosi – ale faktycznie może za mało przejrzyście to napisałam.

      1. Sylwia

        Moim zdaniem przekaz byl jasny I klarowny. Sama jestem weganka ale nie namawiam nikogo na sile – raczej staram sie dawac dobry przyklad I przekonywac jedzeniem, ktorym dokarmiam wszystkich :) Nie kaze nikomu ogladac filmow dokumentalnych, bo nie tedy droga… Jest maly procent ludzi, ktorzy musza jesc mieso gdyz ma to zwiazek z rzadkimi chorobami genetycznymi – tu sie zgodze. W pozostalych przypadkach jezeli dieta (w rozumieniu sposobu jedzenia) jest przemyslana I dobrze ulozozna – dostarcza wszystkich potrzebnych organzimowi skladnikow. Temat rzeka – ale tak jest w skrocie. Ja zostalam wegetarianka 23 lata temu (bylam bardzo mloda) a od kilku lat jestem weganka. Nigdy nie czulam sie lepiej.
        Co do hodowli przemyslowej to nie ma czegos takiego jak hodowla w dobrych warunkach – wiem ze nie chcemy o tym myslec, ale niezaleznie od warunkow w efekcie zwierze I tak umiera. I dodam, ze nie ma czegos takiego jak humanitarna smierc. To zawsze jest smierc I zakladam, ze wiekszosc z Was nie zdaje sobei sprawy jak to wyglada. Prawda jest taka, ze nei wyglada to dobrze, ale wielu ludzi, ktorzy nie siedza w temacie nei zdaja sobie z tetgo sprawy. Mi samej jest ciezko patrzec na zdjecia, ogladac, czytac artykuly na ten temat.

        Mam nadzieje, ze nikogo nie urazilam powyzszym, ale znajac temat, dalam sobei prawo do powyzszej wypowiedzi.

        MOJE BLOGI to:
        1. http://www.theminimalists.com/ absolutnie od tego momentu zaczela sie moja przygoda z minimalizmem I kocham tego bloga do teraz, polecam tez podcasty I oczywiscie film POLECAM!!!!
        2. Jadlonomia

        Jest ich wiecej ale tymi chcialabym sie podzielic.

        Bardzo sie ciesze, ze Jadlonomia jest tak znana I ze ja promujesz :) Ja mam na swoim koncie kilka osob, ktore zostalo weganami/wegetarianami I kilka, ktore ograniczylo spozycie miesa – wlasnie dzieki
        a) mojemu przykladowi
        b) jedzeniu z jadlonomii

        Niedlugo wielkanoc I szykuje sie do gotowania z Jadlonomia :)

        Pozdrawiam wszystkich, :)

  22. Jorun

    Trudno byłoby wspomnieć wszystkie blogi które wprowadziły istotne zmiany w moje życie, czasem nawet jeden wpis przeczytany w odpowiednim czasie daje odczuwalne skutki. Bardzo cenię blogosferę, nie wierzę jej co prawda bezkrytycznie, ale uważam że jako źródło inspiracji i modeli do naśladowania jest niezastąpiona. Plus oczywiście blogi to wyśmienita rozrywka. Spośród wielu blogów jakie czytam największy wpływ na moim życiu odcisnęły:
    -Stanikomania i inne blogi Lobby Biuściastych, to była rewolucja w moim życiu, żałuję że nie posiadłam tej wiedzy gdy byłam młodsza
    – blog Anwen, kompletnie zmienił moją pielęgnację
    – Ubieraj się Klasycznie, ujmę to tak: jest wiele blogów które wpłynęły na mój styl i szafę, chociażby Twój, Simplicite, ale dopiero Maria tak kompleksowo wpłynęła na sposób w jaki myślę o ubraniach i wyglądzie.
    To jest pierwsza trójca;)

  23. aGwer

    Blogi totalnie zmieniły moje życie! Nie dość, że sama staram się blogować profesjonalnie, to często zanim podejmę jakąś decyzję zakupową, robię research na ulubionych blogach. Szukam ich opinii nie tylko o produktach, ale o podróżach, miejscach, akcjach, książkach czy wydarzeniach. Blogerzy odmienili moje życie ilu ich było? Cała masa, a lista wciąż rośnie! :)

  24. Ania // Kosmeologika.pl

    Nie tylko takie blogi mam, ale parę dni temu opublikowałam mój shareweekowy post, który… jest utrzymany w tym samym tonie, co Twój :) Wybrałam w tym roku blogi, które zmieniły moje życie – niektóre w sposób drobny, ale kumulujący sie; inne – w taki jak trzęsienie ziemi… Twój też się tam znalazł, podobnie jak Jadłonomia :)

  25. Izabela Łęcka-Wokulska

    Z blogów to czytam te o książkach, ale i Twój. Przyznam szczerze, że zainspirowałaś mnie do spojrzenia krytycznym okiem na swoją szafę. Kupuje człowiek bez ładu i składu. A kiedyś było inaczej. Miałam wszystko dopasowane do siebie. I powyrzucam koszulki z nadrukami, bo nie pasują już do mojego wieku.

  26. Magda

    Z tych wymienionych przez Ciebie nie znam tylko Niomi i Dead F., resztę znam, korzystam i lubię :) A z mięsem miałam dokładnie tak samo :) tzn któregoś dnia stwierdziłam, że od 2 tygodni nie miałam mięsa w ustach i że mi go w ogóle nie brakuje. Postanowiłam iść dalej już bardziej świadomie. Później doszły do tego lektury i filmy takie jak „Cowspiracy” i nie ma już dla mnie powrotu do mięsa.
    Z innych blogów lubię: styledigger ( ;)), simplicite, ubierajsieklasycznie, srokao. Jeśli chodzi o kanały na YT (tych jest więcej) to: Holistichabits, Lightbycoco, Rhian Hy, czarszka, a z bardziej „sportowych” Yoga Fightmaster, Zuzkalight (uwaga: hardcore), Tone It Up czy Blogilates (choć ta dziewczyna mnie trochę irytuje, ale ma ciekawe i efektywne ćwiczenia :)), z polskich bardzo lubię Paulinę z Trening Fitness, zwłaszcza jej treningi na problemy z kręgosłupem.

    Pozdrawiam wiosennie :)

  27. Laska Siłaczka

    Nieznanym mi jest blog Jadłonomia, jednak po przeczytaniu Twojej opinii, chętnie się tam rozgoszczę. Co do bloga, który wywarł (i wywiera) na mnie duży wpływ jest na pewno Ania Maluje. Lubię ją za dystans i za to, że jest tak perfekcyjna w swoich drobnych niedoskonałościach. Jest prawdziwa, przez co naprawdę można się z nią utożsamić.
    Oczywiście drugim niezwykle inspirującym miejscem w sieci jest Twój blog Asiu, z wielką przyjemnością tu zaglądam :)

  28. Rene

    Świetny post jak każde zresztą. Lubię Cię czytać, rzadko komentuję :) Dzisiaj jednak chciałam podzielić się podobnymi odczuciami dotyczącymi jedzenia, mianowicie wprowadziłam ostatnio więcej warzwy w swojej diecie i zrobiłam 7 dniowy detoks z Dagmarą Skalską – Pokochaj swoje ciało – i jestem pod wrażeniem nie tylko tego jak się czuję, ale ile mam dzięki temu nowych inspiracji na posiłki. Dzisiaj zrobiłam pierwszy chleb bananowy, już z innego przepisu i cała rodzina się zajadała :) A Skalską polecam, przede mną jeszcze jej Fitness Umysłu, jeśli lubisz książki o samorozwoju to na pewno Ci się spodoba. Pozdrawiam ciepło :)

  29. Gosia

    Kurczę, chciałabym, żeby mój blog kiedyś zmienił czyjeś życie (na lepsze). Póki co pewnie trochę zmienił moje.
    Ja nie mogę powiedzieć, że któryś z blogów zmienił moje życie (no, może faktycznie trochę Jadłonomia, chociaż wege nie jestem). Ale z całą pewnością jest kilka takich, które odwiedzam od lat, które inspiracją i mają na mnie konkretny wpływ: New Darlings, Mrs. Polka Dot, Coutellerie, Paczki w Podróży, Olga Oktawia, ale również youtuberzy: Krzysiu Gonciarz, Red Lipstick Monster… No i zdecydowanie Twój blog też ;)

  30. Agnieszka

    Wiesz co, zastanawiam się i chyba trzy takie najważniejsze to moja ulubiona Ula z The Adamant Wanderer – zaczęłam czytać jej bloga jeszcze w liceum i wtedy narodzilo się we mnie takie wielkie pragnienie żeby też podróżować. Od tego czasu udało mi się zwiedzić kawałek świata i myślę, że jest w tym również Uli zasługa. Kolejny blog to Kwestia Smaku – gdy przyjechałam na studia umiałam zrobić tylko makaron z pomidorem i mozarellą. Potem poznalam koleżanki, które dużo gotowały no i ja oczywiście też tak chcialam :D Trafiłam na KWestie Smaku, okazalo się że każde danie wychodzi bardzo pyszne więc mialam ochotę na więcej i więcej eksperymentów. Teraz lubię gotowac i przyznam ze dobrze mi to wychodzi :D No i w moich top 3 jest tez Twoj blog. Podoba mi się Twoje podejście do życia, niektóre rzeczy z Twojej książki o Slow Life tak mnie potrafiły „naprostować”.

    Moim zdaniem popularność większości blogów zwłaszcza modowych/lifestylowych plus ich Instagramow z pięknymi rzeczami nie ma zbyt dobrego wplywu na psychikę młodych kobiet. Wiesz o co chodzi? Musisz mieć panzokcie z lakierem Semilac, podkład Estee Lauder, musisz mieć określone adidasy Adidasa kolorowe z najnowszej kolekcji, ćwiczysz? świetnie – no to legginsy Nike i rób to na tej konkretnej siłowni itd. itp. A Ty mówisz – walić to, fajnie jest szydełkować, zwiedzać Jelenią Górę, iść z psem na spacer i spedzić dzień z babcią. Wedlug takich ‚blogerskich’ standardów to w ogole nie jest cool. Wedlug moich jest super-cool ;) Naprawdę bardzo mi się to podoba i cieszę sie, że dziewczyny mogą mieć również takie mądre blogowe wzroce.

    p.s. Aha i Ryfka rozmiesza mnie też juz z 10 lat ;)
    p.s. 2 Dodalabym jeszcze White PLate – kiedyś spotkałam Liskę w księgarni kulinarnej, trochę się wstydziłam ale w końcu zagadlama. Skończyło się tak, że pokazała mi tam swoje ulubione książki i napisałam dedykację w „O jabłkach”. Przemiłe spotkanie.

  31. Rosaline

    W ostatnim czasie realny wpływ na mnie miał blog erVegan i MniuMniu, to moje ulubione blogi z kuchnią roślinną. Lubię Jadłonomię, ale jednak tylko kilka przepisów trafia do mnie w 100%, dlatego wolę smaki z wyżej wspomnianych blogów. W ogóle odkąd odkrywam świat kuchni bez mięsa czuję się nie tylko lepiej, ale moje gotowanie odżyło. Wcześniej zupełnie tego nie lubiłam, a teraz myślę już co ugotuję następnego dnia. Ciągnie mnie coraz bardziej do kuchni wegańskiej, gdy mam wybór, wybieram właśnie takie potrawy. Niestety ciężko mi zrezygnować całkowicie z nabiału, rezygnacja z mięsa i ryb poszła gładko, za to zastąpienie nabiału to dla mnie wyzwanie. :)

  32. Karo

    Twój blog i książki, a od kiedy poznałam Cię osobiście stwierdzam że jednak nie każda blogerka to wytwór marketingowy, tylko ciepła i ko chana osoba z którą chce się zaprzyjaźnić! :)

  33. karolina

    Od około roku to właśnie Twój blog mnie inspiruje:) moje zakupy stały się bardziej przemyślane a szafa bardziej funkcjonalna. Myślę że jestem troszkę starsza od Twoich czytelniczek ale duchem wciąż młodsza niż wskazuje metryka. Czasem budzę się rano i nie mogę uwierzyć, że mieszka ze mną dwoje dzieci, i to moich własnych;) Może dlatego regularnie zaglądam także na blogi dedykowane tematyce rodzicielskiej – tu moje ulubione miejsce to mataja.pl – z nutą naukową.
    Jadlonomia jest super – mięsa nie jem już 16-tą z wiosnę, z czego 2 lata były wegańskie.
    W tematyce kulinarnej poleciłabym justasalad.pl. Mnóstwo inspiracji sałatkowych i ta estetyka bloga, jem oczami.

  34. Marta

    JOULENKA – wspaniała szyjąca dziewczyna, daje wiele inspiracji w tej dziedzinie. Jako wnuczka krawcowej, od zawsze miałam się z tym zajęciem za pan brat, jednak odkąd znam Joulenkę, moja chęć do szycia niebagatelnie wzrosła. Z zapałem śledzę jej przedsięwzięcie tworzenia własnej sukni ślubnej.
    Poza tym również czerpię kulinarne pomysły z Jadłonomii, a Moje Wypieki porządkują tradycyjne spojrzenie na piekarnik.
    Czas Gentelmanów oraz od niedawna Szkoła Dam, przypominają o „staroświeckim lifestyle”. Tam wyświechtane pojęcie klasy zyskuje właściwe znaczenie – harmonii wnętrza, które powinno być widoczne w słowie, zachowaniu i wyglądzie.

    Mam nadzieję, że ten komentarz zwiększy liczbę wyświetleń powyższych blogów;)

  35. Słomka

    Większość blogów, które wymieniłaś znam i bardzo cenię. Przede wszystkim Jadłonomię, choć nie przeszłam na wegetarianizm, to urozmaicam mięsne posiłki z jej pomocą :). Michał Szafrański z kolei pomaga mi oszczędzać pieniądze, choć mam wrażenie, że jeszcze długa droga przede mną… :)

    Blogi, które sama wymieniłabym na tej liście to Twój, whiteplate.com, joulenka.pl i riennahera.com. To te miejsca w sieci, do których wracam sama z siebie i z niecierpliwością czekam na nowe posty :). Choć tych, które lubię mam dużo, dużo więcej :).
    Śledzę również blog Haukotelli i jej inicjatywę chodzenia przez rok w spódnicy. Zainspirowana jej pomysłem postanowiłam podróżować w spódnicy właśnie. Mój wyjazd już tuż tuż, spódnice (całe dwie) i jedna sukienka już czekają na spakowanie do plecaka :).

    Internet i blogi mają dla mnie duże znaczenie i nigdy nie myślę o wiedzy z nich zaczerpniętej jako o mnie ważnej. Jednak mam świadomość, że sporo osób tak uważa. A szkoda.

  36. werrmic

    Dla mnie taką osobą jest Estee Lalonde. Uwielbiam jej kanał na YT. Jej podejście do życia, urody i zdrowia bardzo odpowiada moim poglądom. Jest dla mnie inspiracją i motywuje mnie często do działania np. do ustalenie pewnej rutyny i nawyków pielęgnacyjnych.
    Drugą inspiracją mojego życie, dzięki której odzwyczaiłam się kompulsywnego kupowania, nauczyłam się patrzenia na metki ze składem na ubraniach oraz zaczęłam więcej podróżować po Polsce – jesteś Ty!

  37. Pola - Odpoczywalnia

    Nie mogę powiedzieć, ze jakikolwiek blog zmienił moje życie.
    Co do makijażu – tutaj oczy mocno otworzyła mi Michelle Phan, jeszcze w jej mocno początkowej fazie z dziesięć lat temu.
    Była jeszcze Liska z White Plate, dzięki której nauczyłam się wypiekać pyszne chleby na zakwasie.
    Jesteś Ty ze swoim rozsądnym podejściem do mody i stylu.

    A z blogów bez większego wpływu na moje życie, za to do których bardzo chętnie wracam jest niewiele, najchętniej zaglądam do Miss Ferreiry, Julii Rozumek, Ubieraj się Klasycznie, 5 pokój i Ruby Times

  38. Joanna

    Dla mnie takim blogiem był Twój, Asiu :-) Zaczęłam Cię śledzić jeszcze na samym początku, tuż po tym, gdy pierwszy raz ścięłaś włosy na krótko. Jest tak, jak napisałaś – największą przemianę sprawiało mi w zasadzie patrzenie na Twoją podróż i to chyba dlatego dziś Twój blog jest jednym z nielicznych, które czytam, a jedynym, na którym z chęcią otwieram każdy nowy post i żadnego nie odkładam na później. Z innych, które były i są dla mnie ważne do dziś, wymienić muszę Ryfkę, Tolę i Riennaherę.

  39. sieczkarnia

    Strasznie spodobał mi się ten tekst. Fajnie, że blogi, niby takie nic, są w stanie zmienić w życiu tak dużo. Ja chętnie przeczytałabym tekst o tym jak doszło do tego, że napisałaś książkę (bo pracuję nad swoją). :)

  40. Cacofonia Milano

    Ten wpis i komentarze pod nim to prawdziwa kopalnia świetnych adresów. Część z nich śledzimy na bieżąco, ale część jest dla nas kompletnie nowych, więc z pewnością sprawdzimy. Blogi, kanały na YT czy nawet profile na Instagramie to fajny sposób, by kompleksowo poznać najróżniejsze dziedziny życia – przez specjalistyczne książki czasami trudno przebrnąć, a jeśli ktoś opowiada o tym z pasją to nic tylko czytać. :)

  41. adwokat szczecin rozwód

    Bardzo fajna sprawa. Nie znałem większości z tych blogów, więc chyba najwyższy czas zerknąć. Skoro bardzo mi się podoba to, jak piszesz, to z pewnością masz fajny gust. Jeśli znajdę coś ciekawego to z pewnością się tym podzielę ;)

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *