Wyniki blogowej ankiety

Jakiś czas temu poprosiłam Was o udział w ankiecie dotyczącej bloga. Z jednej strony chciałam lepiej poznać Was i Wasze odczucia w stosunku do bloga, z drugiej dowiedzieć się, co mogę zrobić, żeby posty były dla Was bardziej przydatne czy inspirujące. 

Oczywiście, nadal planuję pisać o tym, co mnie fascynuje, ciekawi, co mam ochotę przeanalizować. Według mnie zawsze widać, czy autor tekstu jest tematem faktycznie podekscytowany, czy pisze, żeby pisać. Ja zawsze staram się pisać takie posty, jakie sama chciałabym czytać, a najchętniej czytam ludzi piszących z zaangażowaniem i pasją. 

Ankieta była więc też dla mnie okazją do sprawdzenia, czy zmierzamy w tym samym kierunku. Świetnie było odkrywać nowe pomysły na wpisy, ale równie miło było znaleźć wśród propozycji tematy, które od dawna mam na liście „do napisania”. Zbiorę się w sobie i opublikuję je jak najszybciej!

To było dla mnie naprawdę inspirujące doświadczenie i bardzo Wam dziękuję za poświęcenie czasu i udzielenie odpowiedzi (spłynęło ich niemal 2000!) – naprawdę dużo to dla mnie znaczy.

Poniżej podzielę się z Wami wynikami ankiety, z góry przepraszam za mało czytelne opisy wykresów – są generowane automatycznie przez Google i nie są najlepiej pomyślane.


Od jak dawna czytasz bloga?


Jest mi naprawdę miło, że aż tyle osób czyta bloga aż trzy lata lub dłużej – naprawdę się cieszę, że tyle ze mną wytrzymaliście. Biorę oczywiście pod uwagę, że starsi stażem Czytelnicy są pewnie bardziej skłonni udzielać odpowiedzi w ankiecie, ale i tak jestem pod wrażeniem. Z drugiej strony, świetnie, że pojawia się tylu nowych Czytelników.

Zrzut ekranu 2015-08-23 o 20.57.46

 


Jak trafiłeś/aś na bloga?


 Zrzut ekranu 2015-08-23 o 21.04.10

Większość z osób biorących udział w ankiecie trafiła na bloga z polecenia innego blogera – i niech mi  ktoś jeszcze powie, że blogi nie są wpływowe!


Gdybyś miała/miał opisać mój blog jednym słowem to jakiego wyrazu byś użyła/użył?


Przeważały takie określenia, jak „pomocny” (super!), „slow”, „świadomy”, „inspirujący”, „praktyczny”, „zrównoważony”, pojawiła się też „perfekcja” – do tej zdecydowanie mi daleko, wystarczy przeczytać wpis o czajniku.

Cieszę się bardzo, bo właśnie tak chciałabym widzieć swój blog – jako praktyczne, a czasem wręcz przyziemne miejsce, gdzie jest miejsce na sensowną dyskusję bez pustych frazesów i zadęcia i uczenie się od siebie nawzajem.


Oceń, na ile ciekawe są dla Ciebie kategorie wpisów na moim blogu


Niepodzielnie rządzi slow fashion, tuż za nią plasuje się celebracja codzienności, podróże i…Hatifnaty. Ciekawe, bo kiedy rozpoczynałam ten cykl, myślałam że będzie małym eksperymentem, a tymczasem poleciłam Wam już setki linków i są to jedne z najpopularniejszych postów na blogu.

Podobnie jest w przypadku slow fashion – kiedy tworzyłam pierwsze posty, miałam wrażenie, że wszystko, co mam do powiedzenia, zmieści się w poście czy dwóch, a teraz, kilka lat i jedną książkę później, niezrealizowane tematy piętrzą mi się w notatniku i ciągle ich przybywa.

Zrzut ekranu 2015-08-23 o 21.24.11 Zrzut ekranu 2015-08-23 o 21.24.02 Zrzut ekranu 2015-08-23 o 21.23.44

Czy jest jakaś tematyka, której na blogu nie podejmuję, a o której chętnie byś przeczytała/przeczytał?


Tutaj najczęściej pojawiała się uroda, kuchnia, lokalność (przewodnik po Warszawie powoli się tworzy), ale i takie tematy jak kobiecość (trudne, ale fajne!), historia mody (jeszcze nie czytałam ciekawego wpisu o historii mody, no może oprócz posta Harel o kapeluszach porkpie – kto pamięta?) i porządku (jestem największym bałaganiarzem świata, więc jak kiedyś uda mi się trwale przestać bałaganić, to będę z siebie bardzo dumna i na pewno się pochwalę).


A może masz zamówienie na konkretny temat wpisu, który Twoim zdaniem powinien się pojawić na moim blogu?


Tutaj tematów pojawiło się mnóstwo, najczęściej były związane ze slow fashion w praktyce (testy, codzienne stroje, gdzie kupić taką czy inną część garderoby, jak odnaleźć swój styl – większość na pewno się pojawi, niektóre w najbliższych tygodniach) i ulubionymi książkami (polecane lektury regularnie pojawiają się w odkryciach miesiąca, wszystkie ulubione książki trudno byłoby mi tak z marszu wymienić, ale przygotuję posty skupiające się wokół konkretnych tematów i podzielę się swoimi ukochanymi tytułami).


Czy masz swój ulubiony post na moim blogu? Jeśli tak to napisz koniecznie, co to za wpis i dlaczego tak go lubisz.


Tutaj pojawiły się przede wszystkim posty z okresu tuż przed ankietą. Oprócz tego prym wiodły albo posty bardzo praktyczne, albo wypełnione emocjami, albo opisujące codzienność i taką zwyczajność, brak perfekcji.

  • Historia adopcji Chrupka! Chyba ze wzgledu na duzy ladunek emocjonalny mu towarzyszacy.
  • Posty o mamie – zawsze wywołują uśmiech! :)
  • Moje ulubione to te o grzesznych przyjemnościach i supermocach oraz o uważności. W nich pozwalasz się lepiej poznać. Poza tym skłaniają do przemysleń i są bardzo zabawne ;)
  • http://styledigger.com/2015/04/5-powodow-dla-ktorych-wiecznie-nie-masz-sie-w-co-ubrac.html – dzięki niemu zrozumiałam, że stan pod tytułem „nie mam się w co ubrać” przy pękającej w szwach szafie nie jest wyimaginowanym problemem, ale czymś nad czym można popracować. Dzięki niemu zaczęłam świadomie podejmować decyzje zakupowe i pozbyłam nawyku kupowania rzeczy, które zapewne zaległyby tylko na wieszakach.
  • Bardzo lubię wpis o dziewczynach,które mają czyste buty,czyli jak być zawsze stylową. Podoba mi się ten post, dlatego,że mam wokół siebie parę osób,którym zazdroszczę dobrego wyglądu,a nie wiem jak to robią. Oczywiście mam więcej ulubionych postów,ale ten najbardziej mi się podobał! :)
  • Jest ich kilka (uwielbiałam np. serię wpisów o luksusie), ale wygrywa „Moda na życie” – ach, ile ciekawych dyskusji dzięki niemu odbyłam, ile maili wymieniłam! Byłam szczęśliwa, że w końcu któraś blogerka szczerze oderwała się od cukierkowo – idealnego lifestyle’u.
  • Chyba najbardziej lubię takie „codzienne” wpisy; to o starych książkach, o rodzinie (wpis o sytuacjach, w których Mama miała rację, ha!), itd. Zawsze się przy nich uśmiecham i strasznie lekko się je czyta. Przeważnie moja reakcja to „I feel you!” :D
  • O luksusie – czym dla Ciebie jest luksus oraz ten o nieużywaniu rzeczy „na specjalne okazje”. Dzięki temu pozwalam sobie częściej „zaszaleć” na co dzień, bez okazji i to jest super!
  • Bardzo spodobał mi się wpis o liście marzeń. Pod jego wpływem sama zrobiłam swoją listę. To niesamowite uświadomić sobie, jak wiele z marzeń, które początkowo wydają nam się nieosiągalne spełnia się później w życiu. I jak mało marzymy o rzeczach a jak wiele o miejscach i doświadczeniach.

Chętnie dowiem się, jakie jeszcze inne blogi lubisz czytać – podaj, proszę, ich nazwy albo adresy.

Czy możesz wymienić twórców swoich ulubionych kanałów na YouTube lub filmów na blogach?


Tutaj najczęściej padały adresy: Szafa Sztywniary, Anwen, Alina Rose, Aifowy, Simplicite, Karolina Baszak, Zwierz Popkulturalny, Ubieraj się klasycznie, Raspberry and Red, Mr. Vintage, Adamant Wanderer, White Plate. Nazw kanałów na YT było zdecydowanie mniej, najliczniej pojawiała się Radzka, Włodek Markowicz, Red Lipstick Monster, Nisiaax83, były też dziewczyny z zagranicy, jak Mimi Ikonn czy Light by Coco. Pojawiło się też całkiem sporo adresów, których nie znałam, z przyjemnością je przeglądam i na pewno będę polecać dalej te ulubione.


Pytania dotyczące biznesowej strony bloga


Jestem zaskoczona i bardzo się cieszę, że tak wiele z odpowiadających osób czytało moją książkę. Ciągle spływają do mnie sygnały, że pomogła Wam, Waszym koleżankom czy mamom, co jest naprawdę niesamowicie budujące – chyba nie ma lepszego uczucia na świecie, niż wrażenie, że pomogło się w czymś nie jednej, nie dwóm, a bardzo wielu osobom – choćby to było coś tak zwyczajnego, jak porządkowanie szafy.

Staram się, by blog zarabiał na siebie wieloma różnymi drogami, po to, by od żadnej z nich nie być zależną i nie musieć robić nic, co nie wydaje mi się ciekawe i wartościowe. Wyniki pokazują, że taki wybór ma sens.

 

Zrzut ekranu 2015-08-23 o 22.04.06


Ile masz lat?


Zrzut ekranu 2015-08-23 o 23.13.26

Mam wrażenie, że mam Czytelników i Czytelniczki nieco starsze niż większość blogów skupionych na ubraniach i bardzo się z tego cieszę. Chociaż z przyjemnością powitałabym też na blogu młodsze dziewczyny, to mam wrażenie, że osoby, które okres nastoletni mają już za sobą znajdą tu po prostu więcej interesujących treści czy problemów, z którymi mogą się utożsamić


Czy jest coś, co chciałabyś/chciałbyś jeszcze mi przekazać? Koniecznie napisz o tym poniżej!


Oprócz pozdrowień dla Chrupka (pozdrowiony, wygłaskany), pojawiło się mnóstwo ciepłych słów i ciekawych uwag. Poniżej kilka z nich.
  • Fantastyczna książka, bardzo inspirująca. Powoli zaczynam wcielać w życie Twoje rady, uporządkowywać nie tylko szafę, ale wszystko co dla mnie najistotniejsze. Dziękuję!
  • Przeczytałam Pani książkę o rewolucji modowej i muszę przyznać, że dzięki niej udało mi się nie tylko posprzątać swoją szafę,ale także całkowicie zmienić swoje podejście do zakupów, ubrań i celebrować codzienności. W moim miejscu nie ma już miejsca na bylejakość. Dziękuję!
  •  Jestem raczej w wieku Twojej mamy, ale nie przeszkadza mi to lubić Twój blog. Czytam go od bardzo dawna, może nie zawsze regularnie, ale często, Teraz zapisałam się na newsletter i będę częściej. No i na FB obserwuję, więc w zasadzie częstotliwość będzie podobna, ale podoba mi się wysyłanie maili do czytelniczek/czytelników. Niezwykle cenię wyważony i bardzo kulturalny sposób reagowania na komentarze. Z rzeczy polecanych kupiłam książkę „Mniej” Marty Sapały. Nie żałuję :-) Podsumowując: cieszę się, że taki blog jest w sieci, bardzo miło go się czyta. I jeszcze raz powtórzę, że nie czuję przepaści pokoleniowej (chociaż mam niewiele młodszego syna – 21-latka) Pozdrawiam serdecznie Mirosława
  • Doceniam, że wpisy pojawiają się niemal każdego dnia, ale mam czasem wrażenie, że wyskoczysz mi za chwilę z lodówki. Powinnaś dać za sobą trochę zatęsknić. Poza tym mogłabyś popracować nad interpunkcją oraz unikać literówek, które zdarzają się nagminnie w Twoich tekstach.
  •  Jestem od Ciebie niewiele młodsza (24 lata) i podoba mi się spokój jakim emanuje Twój blog, kojarzy mi się bardziej z ciepłym letnim popołudniem niż dziką imprezą na plaży ;) dziękuję!
  •  Nazwa Twojego bloga trafnie określa to, co robisz: wgłębiasz się i drążysz tematy, jesteś bardzo Styledigger i to właśnie najbardziej lubię. Dzięki za motywację do ostatecznego oczyszczenia szafy! Bardzo podobał mi się czerwiec, kiedy publikowałaś codziennie, zastanawiałam się, o co chodzi i żałuję trochę, że było to tylko wyzwanie. Zapraszam do podjęcia wyzwania np. dwudniowego :)
  •  Nie przestawaj pisać. :) Tylko tyle i aż tyle. Miło jest czytać, kiedy ktoś ma coś do powiedzenia. Dziękuję, że tworzysz miejsce inspirujące, a jednocześnie nie lanserskie. I zapewniam, że ma to pozytywny wydźwięk. Sabina
  • Myślę, że ostatnio na blogu panuje za duży misz-masz i chaos.
  •  Podoba mi się to co robisz i to, że nigdy niczego nie ukrywasz, że jesteś szczera i otwarta na ludzi. Cenię wiarygodność i to, że blog jest bardzo konsekwentny.
  •  Fantastyczne jest to, że nawet jak piszesz o modzie slow, to Twoje rady można zastosować też w innych aspektach życia. Niby chodzi o ciuchy a tak na prawdę o umiar i rozsądek. Bardzo to sobie w tym blogu cenię! Bardzo też cenię Twój sposób interakcji z czytelnikami oraz to, że zawsze oznaczasz posty, które są współpracą z firmami. Mam do Ciebie 100% zaufania jako do blogerki i autorki tekstów oraz poczucie, że w realu też na pewno jestes przesympatyczną osobą.
  • Może czas na vlogi? :)
  • Przydało by się trochę więcej ostrożności w formułowaniu myśli – niekiedy wpisy trącą pretensjonalnością. Życzę powodzenia!

Przygotowanie i opracowanie ankiety – Marta Klimowicz, bardzo dziękuję!

Bardzo Wam dziękuję za wszystkie opinie! Na pewno będę pisać regularnie, na pewno slow fashion zostanie też głównym tematem bloga, a inne powiązane tematy będą się pojawiać w roli uzupełnienia – tak jak do tej pory.

Pojawiło się kilka uwag (no dobra, dwie) o pretensjonalnych opiniach czy wywyższaniu się – absolutnie nie miałam tego na celu, myślę że takie odczucie wynika po części z charakteru medium. Blog z definicji przedstawia subiektywną opinię autora. Dodatkowo slow fashion wiąże się nieodzownie z kilkoma zasadami, które mogą wydawać się kontrowersyjne – pozbywanie się nienoszonych ubrań, jednorazowe wydawanie na ubrania większych kwot niż wcześniej i tak dalej. Przykro mi, jeśli kogoś uraziłam, na pewno nie miałam takiego planu.

Jeśli chodzi o temat video i vlogów, nie planuję takiej działalności w najbliższym czasie. Bardzo lubię pisanie i chciałabym być w nim coraz lepsza, mam też wrażenie że tworzone w ten sposób treści mają dłuższy termin ważności. No i zwyczajnie brakowałoby mi czasu – tworzenie video to naprawdę pracochłonna sprawa, a ja wolę robić najważniejsze dla mnie rzeczy tak dobrze, jak tylko potrafię, niż rozmieniać się na drobne

Częstotliwość wpisów po małej wakacyjnej przerwie na pewno wróci do około trzech postów w tygodniu – nie planuję pisać codziennie, ale nie powinno być też długich przerw.


 

Jeszcze raz ogromnie Wam dziękuję za pomoc, całe wsparcie i wszystkie fantastyczne komentarze. Jestem pewna, że jest jeszcze mnóstwo rzeczy do odkrycia i opisania i że będziemy sobie w tej przygodzie długo towarzyszyć. Ogromne dzięki!

 

39 comments

+ Napisz odpowiedź
  1. Konstancja

    Pomysł z ankietą był super i miło czytać, że wielu osobom podoba się Twój blog. Trzymam kciuki, żebyś rozwijała się w takim kierunku w jakim chcesz! :)

  2. Zuza

    Nie napisałam w ankiecie, ale dzięki Twojemu blogowi pozbyłam się jakichś 2/3 garderoby, mam się w co ubrać, myślę nad każdym pojedynczym zakupem ubraniowym – także dziękuję! :) A bloga czytać lubię i trzymam kciuki za dalsze pisanie :)

  3. Mju

    Jeżeli jeszcze nie czytałaś ciekawych wpisów o historii mody tzn. że nie znasz Freestyle Voguing ;) Zarówno wpisy pojedyncze jak i w serii o Project Runway zawsze pojawi się coś wartego uwagi

  4. Kasia

    Przyszło mi do głowy pytanie odnośnie książki. Czy na blogu pojawiło się kiedyś zdjęcie granatowej sukienki, o której kilka razy wspominasz? :)

  5. Sylwia

    Jeśli chodzi o historię mody, polecam blog Anny Nurzyńskiej. Autorka jest kostiumologiem, prowadzi też kursy haftu.

    Najwięcej wiadomości o historii mody znajdziesz na blogach kostiumowych, zgromadzonych w spisie ,a href=”http://krynolina-spis.blogspot.com”>Krynolina. Do moich ulubionych należą (wybór jest całkowicie subiektywny):
    La reine de retro, Buduar Porcelany oraz My little reflections.

    Moją faworytką jest Mademoiselle Emnilda , którą mam przyjemność znać osobiście i którą z tego miejsca pozdrawiam :) Jej stylizacje świetnie pokazują, jak włączać elementy retro do codziennych stylizacji.

  6. Zu

    No proszę, czyli dużo nas tu tych z długim stażem śledzenia Twoich wpisów :) w tym czasie zaszły tu duże zmiany, a my ciągle jesteśmy – to chyba dobre świadectwo tego, że a) zmiany były dobre, b) tematyka też jest ważna, ale to autorka trzyma nas tutaj najbardziej :) a co do wieku czytelniczek, no cóż dorastamy razem z Tobą (uh, strasznie górnolotne stwierdzenie, ale nie mogłam znaleźć lepszego).
    W ankiecie zapomniałam napisać, że jednym z moich ulubionych postów jest ten o wyprawie w Bieszczady – to w zasadzie takie moje „półrodzinne” strony i bardzo przyjemnie było o nich u Ciebie poczytać.
    Pozdrawiam cieplutko i dalej, jak mówi piosenka, „trzymajmy się razem” :)

  7. Wiosna

    Mam 38 lat i tez nie czuje zadnej ” roznicy pokoleniowej” ;), mysle ze wiek nie gra tu glownej roli, po prostu wszystkie jakos spotkalysmy sie mentalnie na Twoim blogu- poza tym mam wrazenie ze jestes „stara dusza” i dlatego jestes taka dojrzala i wywazona jak na swoj wiek :)
    Pozdrawiam serdecznie i zycz dalszych sukcesow i wielu czytelnikow !

    1. Zagatka

      Mam 37 lat i wiele się od Ciebie nauczyłam! A jesli chodzi o częstotliwość postów to dla mnie im częściej tym lepiej.

  8. Ola

    Ja niestety nie załapałam się na ankietę , czego strasznie żałuję , jednak bardzo miło czyta się jej podsumowanie. Jestem raczej z tych młodszych Czytelniczek – mam 17 lat i bardzo lubię czytać wszystkie Twoje posty, zarówno te o slow fashion, jaki te o celebrowaniu codzienności. Dziękuje za wszystkie inspiracje! Pozdrawiam :)

  9. Kasia

    Asiu, nie pokusilabys sie o podlinkowanie ulubionych wpisow, o ktorych wspominaja czytelniczki, mam wrazenie, ze wiele ciekawego mi umknelo :>

  10. http://pozamoda.blogspot.com/

    Niestety, nie załapałam się na ankietę, ale za to z ciekawością prześledziłam wyniki:) Było coś, że potrzebujecie więcej wpisów o urodzie – jak by co dodałam właśnie długaaaśny wpis o makijażu NUDE ;) Pewnie się zanudzicie:)

  11. Marta

    Ja czytam bloga od jakichś dwóch miesięcy (od czasu kiedy kupiłam książkę) i też nie załapałam się na ankietę, ale chętnie podzielę się z Tobą moimi przemyśleniami ;)
    Wracam na styledigger przede wszystkim z dwóch powodów – po pierwsze, w każdym poście widzę, że jesteś po prostu fajną, normalną i inteligentną dziewczyną. Zbyt wielu blogów raczej nie czytam, ale kiedy zdarzało mi się odwiedzać te najbardziej znane zawsze miałam wrażenie, że cóż – jakkolwiek krzywdząco to nie zabrzmi – tym dziewczynom w słowie pisanym polotu jakoś brak, albo ja przynajmniej jakoś ich „nie kupuję”. Jest w Tobie swojego rodzaju ciepło i autoironia, które powodują, że człowiek myśli: „Z tej Aśki Glogazy fajna kumpela by była” ;)
    Po wtóre – blog jest gustowny (i tego słowa mi zabrakło w odpowiedziach ankiety!). Panuje tu ład i porządek, stylistyka jest estetyczna, przejrzysta, czysta. Odwiedzając go człowiek czuje się lepszą wersją samego siebie. To coś na pograniczu uczucia, które ma się po uporządkowaniu mieszkania („oh jak mam ładnie czysto”) a uczuć towarzyszących zakupowi wyszukanego pięknego ubrania („mądrze i dobrze kupiłam”).
    Poza tym jesteśmy (chyba) prawie równolatkami i z tego co widzę również obie jesteśmy „psiarami” ;)
    Moim zdaniem swój sukces zawdzięczasz nie tylko swojej pracy, ale też temu jakim typem osoby jesteś. Czytelniczki chyba chcą po prostu wiedzieć co słychać u fajnej dziewczyny i co tam znowu wymyśliła/znalazła.
    Pozdrawiam.

  12. Ola

    Asia, drugi kołowy graf ma chyba błąd. Najwieksza jego cześć – oznaczona ma czerwono to rzekomo 68.1% całości p, jest to niespójne z danymi obok grafu ktore pokazują jako najwyższa wartość 61%. owe 61% nie sumuje sie z żadna inna liczba (w sensowny sposób) by dać 68.1 %. Kolejna cześć grafu tzn. 15.8% tez nie wiem skąd sie wzięła, bo nie pasuje do danych obok…
    Pozdrawiam serdecznie!

  13. Anna M.

    Właśnie czytam Twoją ksiażkę. Doszłam do rozdziału o porządkach w szafie. Niestety ten fragment jest jakby żywcem wzięty z Marie Kondo. Nieładnie! Spodziewałam się że napiszesz coś od siebie w tym temacie.

  14. Kasia H.

    Cześć ;)
    Trafiłam tu niedawno, bo przygodę z Tobą zaczęłam od Twojej książki, zachęcona pozytywnymi komentarzami o zmianie mojego życia. I lekko się rozczarowałam, jednak nie żałując ani jednej wydanej złotówki, ponieważ okazało się, że Twoja książka nie była do końca dla mnie – w mojej szafie mam same ukochane rzeczy, w których dobrze się czuję i które najchętniej założyłabym wszystkie na raz, bo nie umiem się zdecydować, „co wolę dzisiaj”. Owszem, jest ich dużo, ale wszystkie tworzą jedną rodzinę i pasują do siebie. Całe szczęście wyrosłam już z czasów, kiedy wydawałam każde pieniądze na szpilki, krótkie spódniczki i świecące sukienki z H&M. Teraz więcej myślę w sklepie ;) Zmobilizowałaś mnie jednak do wyrzucenia „resztek” z młodości, których zdecydowanie już przecież nigdy nie założę.

    I dziękuję, bo czytając Ciebie, książkę i bloga, jestem bardziej świadoma siebie, swojego stylu, a wkrótce także, po powrocie do Krakowa, mój pokój znowu zrobi się wolny od nieużywanych rzeczy.
    Będę tu z pewnością wracać.
    Pozdrawiam serdecznie, Kasia

    P.S. Obejrzałam też trochę postów z Twoimi dawnymi stylizacjami – dzisiaj zdecydowanie różnimy się stylem i gustem, jednak 5 lat temu miałabyś we mnie wierną fankę. Uff, całe szczęście, że dopiero ostatnio tu trafiłam, bo mój portfel nie wytrzymałby tego na pewno ;) ale zgadzam się z kilkoma przeczytanymi wcześniej komentarzami – trochę brakuje Twoich obecnych stylizacji codziennych, np. czegoś w stylu „Stroju Dnia” Radzki.
    P.S.2. Obserwujesz może czasem bloga „jestemkasia”? Jestem nią zachwycona – prosta baza i każda rzecz wpisująca się w zdefiniowany styl, noszona z klasą i nonszalancją.

  15. Marta

    Ale mnie rozczarowałaś. Nie dlatego że napisałaś książkę z błędami, ale dlatego, że banujesz osoby, które mają taką wiedzę, by te błędy wytknąć.

  16. Milka

    Dołączam do grona starszych czytelniczek (mam 38 lat). Twoim blogiem zainteresowałam się po przeczytaniu książki. Przypomniała mi ona o zasadach, które kiedyś stosowałam w naturalny dla siebie sposób, a które umknęły mi gdzieś w ostatnich latach, kiedy to masowa produkcja ubrań nabrała totalnego rozpędu.
    Przede wszystkim uważam, że fajnie piszesz – lekko, ale treściwie, poprawnie, masz „lekkie pióro”, co jest rzadkością wśród blogerów. Twoje posty są niczym felietony w prasie. Ja zadowolona bym była, gdyby to były codzienne wpisy :)
    Mimo dużej różnicy wieku w Twoich tekstach znajduję wiele dla siebie interesujących treści. I o to chodzi :)
    Ucieszyłyby mnie bardzo kolejne wpisy dotyczące tematu jakości ubrań, tkanin, młodych polskich projektantów i rzemieślników.
    Dzięki Tobie dowiedziałam się o istnieniu młodej polskiej projektantki szyjącej torebki – Klaudii Rozwadowskiej. Zamówiłam u niej torebkę, dobrej jakości, w rozsądnej cenie i przy tym dopasowaną do moich indywidualnych potrzeb.
    Życzę powodzenia i liczę na częste posty!

  17. Ola

    Droga Asiu, wklejam jeszcze raz, zmieniając ustawienia lokalizacji, adres mailowy oraz nick.
    Kilka uwag a propos książki:
    1. Lyocell NIE jest odmianą wiskozy.
    2. Kaszmir stanowi odmianę wełny. To po prostu wełna kozia. Nadwrażliwość skóry na tkaniny i dzianiny wełniane nie jest całkowicie związana z subiektywnym odczuciem drapania, ale z reakcją alergiczną na naturalne wydzieliny powlekające włókno. Nie rozpędzałabym się więc z polecaniem kaszmiru alergikom, choć, fakt, bywa znacznie lepiej tolerowany.
    3. Coś o wieszakach – Gąbki na poprzeczce nie wyglądają za estetycznie, fakt, ale są przydatne, gdy spodnie są śliskie (z jedwabiu np.). Takie wieszaki, jakie ona proponuje zupełnie nie sprawdzają się w przypadku spodni wełnianych – te niepotrzebnie się gniotą i wypychają na kolanach. No i co zrobić, gdy spódnica nie ma pętelek do zawieszenie? Moim zdaniem wieszaki, na których planujemy powiesić ciężki wełniany płaszcz, lekki jak mgiełka sweter z jedwabiu czy szyfonową bluzkę jednak powinny się różnić konstrukcją. Dobrodziejstwem są też specjalne „konstrukcje” na krawaty i apaszki.
    4. Piszesz o niszczących się szybko podeszwach skórzanych – jest coś takiego jak zelowanie i tłuszcze do skór, które pozwalają temu zapobiec, a komfort użytkowania jest nieporównywalny.
    5. Jedwab i poliester różnią się nieco właściwościami optycznymi i elektrostatycznymi. Innymi słowy, łatwo je rozróżnić po dotyku oraz oglądając oba materiały przy mocnym świetle naturalnym – syntetyk z reguły ma „chamski” połysk, nie tak szlachetny i „wilgotny” jak naturalny jedwab. Nie ma się co czarować, splot nie ma z tym wiele wspólnego. Choć pisząc o ekspertach, pewnie miałaś na myśli raczej siebie niż panią Barbarę Hoff albo pana Jerzego Antkowiaka.
    Tego jest więcej, znacznie więcej. Myślę, że uniknęłabyś tych „baboli”, gdybyś zainteresowała się tematem i, zamiast pisać, co Ci ślina na klawiaturę przyniesie, sięgnęła do literatury. Wskazana byłaby też wizyta w dobrych zakładach: szewskim i krawieckim. Warszawska Chmielna? Mieszkałaś też w Londynie, więc może Savile Row? Przecież to światowa stolica, ba, mekka slow fashion.
    Odniosę się jeszcze do wielkiego testu T-shirtów.
    Jako konsumentka, potencjalnie zainteresowana wynikami takiego testu niewiele wiem o warunkach jego przeprowadzenia. Zero informacji o gramaturze bawełny, o rodzaju detergentu użytego do prania, o tym czy używałaś płynu do płukania, czy prałaś rzeczy na lewą stronę, czy z innymi ubraniami, czy odwirowywałaś i – wreszcie – o sposobie suszenia. No i czy te bluzki były w jakikolwiek sposób plamione.
    Jeszcze jedno – tyle rozpisujesz się o luksusie, a w ofercie Twojej marki nadal brak czegoś z czystego jedwabiu. Mieszanki z nylonem były ekskluzywne po raz ostatni tuż po II wojnie swiatowej, kiedy koncert DuPont miał monopol na ich wytwarzanie. Pozdrawiam serdecznie.

    1. Style Digger Autor wpisu

      Cześć Ola! Nie widziałam wcześniej Twojego komentarza, bardzo długie komentarze albo komentarze z dużą ilością linków WP często automatycznie wrzuca do spamu. Z lyocellem napisałam bez sensu, wiele z tych kwestii jest kwestią gustu po prostu (jak wieszaki czy komfort butów ze skórzaną powierzchnią, które moim zdaniem na co dzień się po prostu nie nadają). A co do testu – wszystkie były prane tak samo, więc nie wydaje mi się, żeby opisywanie było dla czytelniczek kluczowe, zwłaszcza że sam test okazał się mocno bez sensu – bo wyszło z niego, że niewiele faktycznie przydatnych wniosków dla osoby, która po prostu chce iść do sklepu i kupić t-shirt, da się na takiej podstawie wyciągnąć. W tych samych sklepach, w tych samych liniach zdarzały się i porządne, i bardzo kiepskie. Ale rozumiem, że mogło Ci takiej informacji brakować. Złośliwościom nie dam się sprowokować, możemy się tak zaczepiać nazwzajem, ale myślę że szkoda naszego czasu w taką piękną niedzielę:) Pozdrowienia!

      1. Ola

        Może to faktycznie kwestia spamu, a może to mój stary komputer płata mi figle – nie wnikam. Prawdopodobnie tak właśnie się stało. Nie chciałam być wobec Ciebie złośliwa i trochę mnie dziwi, że odebrałaś to jako zaczepkę. Po prostu zauważyłam kilka niedostatków. Uważam też, że wywiad ze sławnym stołecznym szewcem (np. z panem Janem Kielmanem albo z panią Agą Prus) to by było coś i świetnie wpisałoby się w politykę Twojego bloga. Często pytasz czytelników o sugestię, więc pozwoliłam sobie posłużyć własną. W swojej poprzedniej wypowiedzi przywołałam też nazwiska autorytatywne w branży. Gdybym zajmowała się, tak ja Ty, modą, byłoby mi głupio twierdzić, ze ludzie, którzy na projektowaniu i pracy z materiałami zjedli zęby, nie odróżniliby szlachetnej tkaniny naturalnej od syntetyku. Ale rozumiem, że można takie stanowisko usprawiedliwić młodzieńczą butą i zachłyśnięciem się ideą ‚slow fashion’.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *