Jak się pakować? 8 rozsądnych wskazówek.

Jest lato, są wakacje, są więc i wyjazdy. Pamiętam, że kiedyś pakowanie było dla mnie koszmarem. Nigdy nie mogłam się zdecydować co zabrać, zawsze wydawało mi się konieczne zabranie „jeszcze tych butów do tamtej sukienki”. Przez cały wyjazd walczyłam z wielką, ciężką walizką, a na końcu okazywało się, że większości ubrań i tak nie włożyłam.


ZOBACZ MÓJ UZUPEŁNIONY WPIS O TYM, JAK SIĘ PAKOWAĆ – TUTAJ!


Stałam kiedyś w kolejce do kontroli lotniskowej w Londynie, z przeładowaną torbą pełną wysypujących się przedmiotów, tocząc walkę z zamkiem po długich poszukiwaniach karty pokładowej. Przede mną stała dziewczyna ubrana w białe dżinsy i ciemnozielony, prosty sweter, wyglądający na bardzo drogi, która w dwie sekundy wyciągnęła swój bilet z niedużej torebki, pokazała obsłudze, po czym wsunęła go do eleganckiego podróżniczego etui i wrzuciła z powrotem do torby. Zazdrościłam jej tej lekkości prawie tak samo jak zielonego swetra.

Na szczęście, po uporządkowaniu szafy i samo pakowanie stało się dużo łatwiejsze. Wyjeżdżam gdzieś przynajmniej kilka razy w miesiącu i za każdym razem jestem sobie wdzięczna, że przekonałam się do minimalistycznego podejścia – w podróży procentuje ono bardziej niż gdziekolwiek indziej. Wśród doświadczonych podróżników nie od dziś znana jest zresztą zasada „half the clothes, twice the money”. Pakuję się na autopilocie i nie zajmuje mi to więcej niż 20 minut. Dzielę się więc dzisiaj kilkoma swoimi sposobami i jak zwykle czekam na Wasze.

1) Jak najmniejszy bagaż

Wybór walizki, torby czy plecaka to pierwszy i najważniejszy krok. Zasada jest jedna – im mniejszy bagaż, tym lepiej. Zastanawiamy się, jaka walizka będzie nam potrzebna, po czym bierzemy o rozmiar mniejszą. Mając ograniczoną przestrzeń do zagospodarowania, trzy razy zastanowimy się nad każdym dodatkowym sweterkiem. A mięśnie i kręgosłup jeszcze zdążą nam za ten wybór podziękować w trakcie podróży. Ja w 90% przypadków podróżuję z najmniejszą walizką, taką która kwalifikuje się jako bagaż podręczny. Warto zadbać o to, żeby sama nasza walizka czy plecak nie ważyły zbyt dużo – lekkie, porządne modele dobrych firm można często znaleźć taniej w TK Maxx.

I mała ciekawostka: ostatnio wypatrzyłam u kolegi absolutnie genialny gadżet – bagaż podręczny z hulajnogą. Muszę go wypytać jak się sprawdza, ale niezależnie od funkcjonalności na pewno daje +10 do lansu na lotnisku.

2) Mniejszy bagaż to nie wymówka do wpychania ile się da

To, że wybraliśmy małą walizkę czy plecak, nie znaczy że mamy je zapakowywać do maksimum. Wypchany bagaż szybciej się niszczy, zawartość koszmarnie się gniecie, a każda konieczność otworzenia walizki, na przykład na lotnisku, generuje mnóstwo stresu.

3) Kilkudniowa podróż to nie wyprawa na koniec świata

Nie zabieram w podróż niczego, czego na co dzień nie używam. Żadnych zapasów leków, parasoli i innych przedmiotów „na wszelki wypadek”. Jeżeli będę czegoś naprawdę potrzebować, bez problemu kupię to sobie na miejscu. Robię tak od zawsze i na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje, w których faktycznie musiałam coś kupować. Wiadomo, że sprawa wygląda inaczej, jeżeli wybieramy się na wielotygodniowy trekking po dżungli, ale to już zupełnie inny rodzaj podróżowania, mało kto jeździ w naprawdę odludne miejsca.

4) Lista stałych elementów

Z drugiej strony, warto przygotować listę rzeczy, które jeżdżą z nami wszędzie: ładowarki, słuchawki, płyny do soczewek, regularnie przyjmowane leki, japonki, dokumenty itp. Ja mam taką listę w głowie, bo dużo jeżdżę, ale skuteczniejsze jest spisanie jej na kartce czy w jakimś pliku. Jest też do tego mnóstwo aplikacji, jak Packing List, Travel List czy Packing Pro.

5) Tylko nie bojówki.

Zabieram dokładnie te same ubrania, w których chodzę na co dzień. Podróże to dla mnie okazja do doświadczania, smakowania, niespiesznych spacerów, a trudno jest się rozkoszować życiem w zgniłozielonych bojówkach i materiałowych sandałach na rzepy. I znów – o ile tylko nie jedziemy na wielotygodniową wyprawę do lasu deszczowego, nie ma co traktować podróży jako jakichś nadzwyczajnych okoliczności.

6) Spójna podróżna garderoba

Ubrania, które ze sobą zabieram, tworzą sensowną całość i da się je zestawiać na wiele sposobów. Zwykle mam ze sobą tylko po jednym elemencie danego typu – jedne długie spodnie, jedne sandały itp. Wyjątkiem są koszule i t-shirty, które brudzą się najszybciej. Ale ich też staram się nie brać zbyt dużo, wolę je w razie potrzeby przeprać czy oddać do hotelowej pralni, niż dźwigać tygodniowy zapas. Zawsze biorę wygodne buty i awaryjne japonki – najczęściej chodzę w nich po hotelu, ale dadzą też radę, gdyby inne buty mnie poobcierały. Na kilkudniowy, letni wyjazd zwykle zabieram ze sobą:

 

  • 2 koszule
  • 1-2 t-shirty
  • dżinsowe szorty/ogrodniczki
  • spódnicę i sukienkę albo dwie sukienki
  • czarne rurki
  • szary kaszmirowy sweterek
  • lekką kurtkę – zamszową albo przeciwdeszczową, zależnie od okazji
  • płaskie sandały
  • mokasyny
  • japonki
  • kapelusz, który wkładam na siebie, nie do walizki

Do tego złoty zegarek i opaska i powstaje mnóstwo kombinacji, od zupełnie codziennych po całkiem wyjściowe. Żeby nie być gołosłowną, przygotuję posta z przykładową zawartością mojej walizki i możliwymi kombinacjami.

7) Kosmetyki – im mniej, tym lepiej.

Często to one są odpowiedzialne za rozmiary i wagę naszego bagażu. Na szczęście jest to też obszar, gdzie zupełnie bezboleśnie możemy najwięcej zaoszczędzić. Opcji jest mnóstwo. Jeżeli wyjazd jest krótki, warto jest zabrać miniaturowe wersje kosmetyków (do kupienia np. w Rossmanie) albo przelać kosmetyki do mini-buteleczek (Rossmann, Muji). Ja zazwyczaj zabieram pełnowymiarowe butelki, które zdążyłam już w dużym stopniu zużyć. Ograniczam też liczbę zabieranych produktów. Najczęściej rezygnuję z kremu na noc, żelu pod prysznic (zawsze jest w hotelach, a nie robi mi większej różnicy, jakiego używam) i pasty do zębów, bo liczę na to, że zabrała ją osoba, z którą jadę i będę na niej bezwstydnie żerować. W ogóle dzielenie się kosmetykami jest dobrym pomysłem, warto umówić się wcześniej kto co bierze.

Jeżeli chodzi o makijaż, zabieram właściwie to samo, czego normalnie używam, czyli:

 

  • podkład/krem BB
  • puder
  • mały zestaw 3 cieni – beżowy, brązowy, ciemnobrązowy
  • czarna kredka
  • róż
  • tusz do rzęs
  • żel do brwi
  • balsam do ust

8) Być jak Pomysłowy Dobromir

Warto kombinować i szukać mniejszych/lżejszych odpowiedników rzeczy, które chcemy zabrać.

 

  • Kindle jest mniejszy niż jakakolwiek książka i nie musimy się martwić, że za szybko się skończy.
  • Dodatkowo, etui na Kindla służy mi często jako kopertówka przy wieczornych wyjściach.
  • Bawełniana, zakupowa torba prawie nie zajmuje miejsca w bagażu, a z powodzeniem może służyć jako torebka
  • Cienki kaszmirowy sweterek grzeje mocniej niż gruby sweter z akrylu czy bluza, a zajmuje dziesięć razy mniej miejsca.
  • Zwinięte ubrania zajmują mniej miejsca niż poskładane.
  • Wiele kosmetyków może pełnić kilka funkcji.

 

I tak dalej – tego typu zamiany można mnożyć.

 

Warto pamiętać, że nie ma jednej, uniwersalnej metody pakowania, najważniejsze, żeby dostosować bagaż do sposobu, w jaki lubimy podróżować. Moje wyjazdy najczęściej przypominają moje codzienne aktywności – spacery, jedzenie w knajpach, wizyty w ciekawych miejscach. Zwykle nie podróżuję backpackersko, prawie nigdy nie śpię w hostelach, z drugiej strony nie bywam też na imprezach w ekskluzywnych klubach i nie chodzę do opery. 

Jeżeli jakiś wyjazd odbiega od mojej podróżniczej normy, oczywiście dostosowuję swój bagaż, ale generalnie trzymam się tych samych zasad. Trzymam kciuki za Wasze udane wyjazdy i wracam niebawem z postem o przykładowym zestawie ubrań z mojej walizki. Sprawnego pakowania!

 

93 comments

+ Napisz odpowiedź
  1. asia

    Zawsze zastamawiam sie po co ludziom wielkie wypchane walizy, bo Tak jak Ty, nigdy nie mam problemu z pakowaniem i biore mala walizke. Jedynie na narty potrzebuje wiekszej, bo i druga kurtka potrzebna i spodnie narciarskie, buty, kask itp. Teraz jednak przyda mi sie twoj poradnik, poniewaz od wrzesnia zaczynam mieszkac w bursie i takie pakowanie bedzie na porzadku dziennym ;))

  2. Konstancja

    Bardzo przydatny post, teraz na dwa tygodnie będę jechać na objazdówkę po Rumunii, a mam tendencję do mnożenia ubrań i kosmetyków w walizce. :) Mała uwaga: przy punkcie z bawełnianą torbą pojawiło się dwa razy „nie”, oczywiście nie jest to żadne czepialstwo i mam nadzieję, że tak tego nie odbierzesz, po prostu szkoda żeby przypadkowy błąd szpecił Twoje dobre teksty. :)

  3. Żona modna

    Ja nie znoszę się pakować i absolutnym must have jest u mnie lista do pakowania, która w niezmienionej formie funkcjonuje od lat. Przydaje się też znajomym, z którymi się nie podzieliłam :)

  4. Kasia/simplicite

    Bardzo fajny post. Do listy must-have dorzuciłabym szal – może być zwykły bawełniany, które sprawdzi się jako: osłona głowy i ramion, spódnica przy zwiedzaniu kościołów, pareo na plaży, ręcznik w razie potrzeby itd.itp. Na hasło „wyjazd” jestem spakowania i gotowa w 10 min, z podręczną walizką i uśmiecham na twarzy ;).

    1. Anaberry

      Obiema rękami podpisuję się pod szalem, jako bardzo uniwersalnym dodatkiem; koniecznie takim, z którego można zaimprowizować długą spódnicę.
      Małe pojemniczki na kosmetyki to absolutna podstawa – kupione na próbę, zawładnęły moją kosmetyczką na dobre. Dzięki nim mam przy sobie ulubione kosmetyki, a nie przypadkowe próbki.
      Przez ostatnie kilka lat spędzaliśmy wakacje ze znajomymi samochodowo-campingowo (często na 2 auta), co ze względu na o wiele większą ilość rzeczy i sprzętu do zabrania oraz częste zmiany miejsca noclegu mocno motywuje do zostania pomysłowym Dobromirem. Ostatni patent, to przepakowanie wszystkich posiadanych gier (przy których lubimy spędzać wieczory) do woreczków na żyłkę i jednego plastikowego pudełka :)

  5. Olga Cecylia

    Mnie się nic nie gniecie, bo pakuję się metodą tobołu (bundle) i to najlepsza rzecz, jaką wynaleziono!
    Z ubrań tworzę kilka kombinacji, w żadnym razie tyle, na ile dni jadę, bo na rewię mody się nie wybieram. Ściągnęłam to od Niego, kiedy zauważyłam, że na wakacjach chodzi na zmianę w 2 parach dżinsów. W końcu dżinsy i tak wyglądają zazwyczaj tak samo :-D
    Lubię nie tylko wielofunkcyjne kosmetyki, ale i wielofunkcyjne ubrania – ostatnio kupiłam sukienkę, która może być spódnicą, czaję się też na jedną czy dwie infinity dress.

    Ogólnie to uważam, że za bardzo się spinamy i próbujemy przewidzieć wszystko.
    Moim mottem przy pakowaniu jest „nie jadę na pustynię!” :-)

    Kaszmirowy sweterek na pewno grzeje świetnie, ale czy możesz zdradzić, gdzie coś takiego kupić? :-)

    1. Style Digger Autor wpisu

      Muszę bundle wypróbować w takim razie przy najbliższej okazji:) Ubrania wielofunkcyjne jakoś nigdy mnie nie przekonują, ale to pewnie dlatego że nie przeszkadza mi, że ciągle chodzę w tym samym (sukience, spódnicy itp). A sweterek jest z sh, dobry kaszmir jest normalnie bardzo drogi, więc cieszę się, że mi się udało:)

      1. Olga Cecylia

        Tak jak pisałam, mnie to też nie przeszkadza, ale jeśli sukienka może być też spódnicą, to zawsze większe możliwości dostosowania stroju choćby do pogody :-)

    2. elf

      Polecam zajrzeć na allegro, ostatnio kupiłam sweterek kaszmirowy za jakieś 35 zl, w bardzo dobrym stanie. Firma była w Polsce nieznana, ale jakość wydaje się OK.

  6. BigHug

    O wiele łatwiej mi się pakuje odkąd wyjechałam na studia i często kursuję między domem a Krakowem. Już wiem ile czego potrzebuję na weekendowy wyjazd a ile na dłużej. Teraz na wakacje wyjeżdżam z siostrą więc łatwo będzie nam np. ograniczyć ilość kosmetyków- jeden żel pod prysznic czy pasta w zupełności wystarczą. Sama będę musiała wziąć więcej ubrań ponieważ na miejscu nie będzie pralki.

  7. Angie

    Asiu, dzięki za ten wpis! Zawsze warto sobie przypomnieć taki post zanim zacznie się szaleństwo pakowania. Też mam taką listę stałych rzeczy do zabrania, oszczędza nieco nerwów, że czegoś NA PEWNO nie zabrałam ;) Trzymaj się!

  8. Asia

    Ja zawsze pakuję dużo ubrań i nigdy jeszcze nie miała ubrań nie potrzebnych. Jeśli jest upał muszę się przebrać co najmniej raz albo dwa (tak bym musiała ciągle prać). Bez ręcznika a dodatkowo ręcznik plażowy nie pojadę. Do tego suszarka do włosów i prostownica. Jeśli jadę w góry to buty trekingowe. Aparat to kolejna konieczna rzecz. Jeśli jedziemy gdzieś gdzie mamy przewidywalną pogodę to kłopot z głowy ale polskie morze czy tym bardziej góry w środku lata potrafią bardzo zaskoczyć, a chyba nie będziemy nagle na siłę kupować nowych ciepłych ubrań. Twoja propozycja jest jak dla mnie na wyjazd maksymalnie 4/5 dniowy gdy chcemy na zaoszczędzić na bagażu. Jak dla mnie nietrafione. Jeśli letnie, lekkie ubrania i kosmetyki nie zajmują tak dużo miejsca i mogłabym bym się wcisnąć w małą walizkę to dodatkowe rzeczy komplikują już sprawę. A gdzie pidżama ? Zawsze w sumie można spać nago :D

    1. Olga Cecylia

      Każdy hotel, a nawet hostele zapewniają ręczniki… A jeśli koniecznie musisz, to kup sobie takie z mikrofibry – zajmują mniej miejsca :-) A ja zazwyczaj na wyjeździe śpię w bokserkach i koszulce termicznej, którą to koszulkę w razie czego mogę wdziać na grzbiet, jeśli zmarznę.

    2. Style Digger Autor wpisu

      No tak to jest, że każda decyzja ma swoją cenę:) Ja jestem leniem, więc zadbałam o taką fryzurę, żeby nie musieć używać ani suszarki, ani prostownicy i zupełnie nie ma dla mnie znaczenia czy używam hotelowego ręcznika czy własnego. Ale skoro lubisz tak podróżować, to kompletnie nie ma się co na siłę ograniczać. A aparatu nie polecam wrzucać do walizki, nie dość że może się poniszczyć to jeszcze zawsze jest szansa, że zniknie na lotnisku:)

  9. A.

    Mogłabyś zrobić jakiś wpis albo odpowiedzieć tu, w kometarzach, jak wybrać dobrą walizkę – kabinówkę? Do tej pory podróżowałam z plecakiem na plecach i w butach treckingowych, albo samochodem, do którego można było sporo zmieścić. Podroże samolotem z małą walizką są u mnie rzadkością, ale może się to zmieni :)

    1. A.

      Lepiej zabrać plecak jako bagaż podręczny – waży mniej niż walizka i można go upchnąć w koszyku w razie kontroli, a walizka jest sztywna i nie daj boże kółeczka czy rączka będzie odstawać 2cm i już płacimy sowicie za bagaż …

      1. zagubiony omułek

        nigdy nie spotkałam się z tym żeby robili problem z wystającą rączką czy kółeczkami (ja preferuję walizkę z dwoma kółeczkami z tyłu a nie tymi czterema u podstawy latajacymi na wszystkie strony) – liczy się żeby sama walizka nie wystawała poza koszyk.
        ja mam już dość starego samsonite’a (wymiary bagażu podręcznego akceptowanego w ryanair) po przejsciach, zawsze ją ciągnę po wszystkich rodzajach podłoża, krawężnikach itp – zdarł się trochę materiał od szorowania po wybojach ale poza tym jest bez zarzutu, myślę, że to dość dobra jakościowo firma. pakowałam się w nią nawet na wyjazdy 10 dniowe.
        z plecakiem też jeździłam ale walizkę było mi wygodniej ciągnąć, łatwiej też utrzymać w niej porządek. mówię oczywiście o wyprawach bardziej miejskich ;)

    2. Style Digger Autor wpisu

      Ja w większości przypadków wolę jeździć z walizką i ją ciągnąć niż nosić plecak, ale faktycznie trzeba uważać na wymiary i nie wypychać za bardzo walizki, zwłaszcza w Ryanairach i innych Wizzairach. Nie wiem czy umiałabym pomóc, ja zwykle idę do TK Maxx i wybieram najlżejszą i najporządniej wyglądającą z małych walizek – starczają mi na kilka lat. I wolę te materiałowe niż skórzane czy plastikowe, zwykle są lżejsze.

  10. Rosa

    Też zawsze liczę, że ktoś inny weźmie pastę do zębów. Niestety zauważyłam, że coraz więcej osób stosuje tą metodę i można się rozczarować, gdy nie będzie od kogo pożyczyć. :)
    Osobiście staram się ograniczać bagaż szczególnie, gdy jeżdżę do domu rodzinnego z kotami. One są tak dużym obciążeniem, że nie wyobrażam sobie dodatkowo ciągnąć za sobą wielkiej walizki, zwyczajnie siłowo nie dałabym rady. Zawsze zastanawiali mnie ludzie, którzy biorą ze sobą po 3-4 walizki, kto im to nosi? Jak można mieć ze sobą więcej walizek, niż rąk jeśli nie jest to konieczne? Strasznie niewygodne i trochę śmieszne bałabym się, że zgubie którąś z tych walizek.

    1. zagubiony omułek

      mnie przerażają te ogromne walizki, w których bym zmieściła wszystkie ubrania jakie posiadam i pewnie jakbym dopchała to sama bym jeszcze tam weszła :D

  11. Karolina

    Porada brania walizki mniejszej, niż nam potrzebna, jest nieco przewrotna :) Ja zawsze podróżuję z walizą słusznych rozmiarów, ale niekoniecznie super ciężką albo do granic możliwości wypchaną. Po prostu, mam w zwyczaju robienie zakupów, także ciuchowych, na miejscu. Do tego dochodzą podarki dla rodziny i przyjaciół, więc miejsca w walizce ubywa. Wyjściem jest zabieranie walizki o powiększanej powierzchni (tylko trzeba się oprzeć pokusie powiększenia jej celem spakowania się na wyjazd) albo wrócić bez kosmetyków, czyli pozużywać te wszystkie żele, szampony, pasty etc. i powyrzucać opakowania.

  12. Jenny Dress

    Mamy podobne palce :-) Jeśli to Twoje :) A ubranko piękne , takie rzeczy przywiezione z podróży są najlepsze .
    Dzięki za rady, przydały się ,zawsze się zastanawiam co zabrać . Coraz bardziej jestem oszczędna :D
    Piękne zdjęcie, zachwycam się

  13. Thoughts Blender

    U Niebałaganki był ostatnio post o tym jak się spakować w dwie osoby do bagażu podręcznego. Tamten wpis w połączeniu z Twoim z pewnością pomogą mi zoptymalizować pakowanie, zwłaszcza liczbę rzeczy, które ze sobą zabieram :) Bo ja lubiłam do tej pory wozić ze sobą połowę szafy :) i wszystkie kosmetyki, nawet takie „dodatkowe” np maseczki i żele antycellulitowe w myśla zasady – jadę na urlop czyli będę miała więcej czasu by zadbać o siebie. Kończy się jedynie na wyrzutach sumienia i przeowżeniu rzeczy z miejsca na miejsce :)

  14. OOPS!sidedown

    Świetne rady, myślę, że większość już dawno podświadomie wcieliłam w życie. Doszłam do takiego stopnia wtajemniczenia, że mając nawet rejestrowany bagaż ciężko spakować mi więcej rzeczy, niż zmieściłoby się w bagażu podręcznym. Już wielu ludzi udowodniło, że nawet na koniec świata można wybrać się z małym bagażem i korzystać ze wszystkich uroków podróży.

    Większy bagaż to większy problem i jeśli ktoś bierze podróżowanie na poważnie, powinien rozstać się z wielgachną walizą czym prędzej ;-) My zrobiliśmy to już dawno i w ogóle nie żałuję decyzji!

    K

  15. agata

    Większość patentów stosuję i ja! Rolowanie ubrań zmieniło moje życie, a z pastą do zębów i żelami robię tak samo, hahaha. Mam za to pytanie – jak spakowałaś się jadąc na rok do Londynu? Za dwa miesiące sama wyjeżdżam na studia do UK i już rozkładam ręce!

    1. agn

      Ja w czasie studiów wyjechałam na półroczne stypendium do Stanów, wyjeżdżałam w styczniu a wracałam w czerwcu. Spakowałam się do jednej większej walizy (dopuszczalne były chyba 2 z tego co pamiętam o wadze 20 kg), wzięłam tylko rzeczy typu basic- jeansy, spodnie długie, krótkie, t-shirty z krótkim i długim rękawem, sukienki, kilka swetrów- wszystkiego po max 2-3 sztuki, ręcznik, piżamę i trzy pary butów na różne pory roku. Na szczęście UK jest blisko i zawsze możesz polecieć nawet na weekend do domu, ja nie miałam takiej możliwości, ale spokojnie wszystko co było mi potrzebne w danej chwili bez najmniejszego problemu kupiłam na miejscu, nie ma sensu się męczyć z ciężkimi tobołami już na starcie, to i tak duży stres. Powodzenia :)

    2. Style Digger Autor wpisu

      Ułożyłam w pokoju kilka dni wcześniej wszystko, co chciałabym zabrać i codziennie odejmowałam po 5 rzeczy, bez litości:D I wysłałam dużą walizkę firmą przewozową, koszt taki sam jak nadanie bagażu w tanich liniach, a nie musiałam jej nosić. Super z tymi studiami!!!

  16. Anja

    Asiu, zamiast wielgachnej tuby pasty do zębów wypróbuj AJONĘ – koncentrat pasty (tubka = 3g) kosztuje ok 4pln w aptece i spokojnie starcza na około 2/3 tygodnie! Faktycznie szal (najlepiej paszmina!) też się bardzo przydaje, a kaszmirów jak ktoś nie ma nadwyżek budżetowych najlepiej szukać w second-hand’ach (można tam trafić naprawdę wysokogatunkowe perełki po śmiesznych cenach).
    Miłego podróżowania!

  17. zakladnicycodziennosci

    a jaka duma czlowieka rozpiera jak sie tak sprytnie spakuje :) ja rok temu na wyprawę rowerowa w Bieszczady na 3 dni spakowałam sie do takiego malego plecaka, bylo mi wygodnie i lekko, a tak naprawdę miałam wszystkie potrzebne rzeczy. Szamponu używam wtedy jako żelu pod prysznic, bieliznę piorę na bieżąco, ręczniki zabieram takie specjalne turystyczne, które szybko schną i zajmują minimalna przestrzeń torby/plecaka. Na wyjazdy w cieple miejsca zabieram 2-3 cienkie sukienki maxi i śmigam w nich na zmianę przez tydzień :)

  18. Steam Style

    Zwijanie ubrań praktykuję od dłuższego czasu i zdecydowanie dobrze się sprawdza. W tym roku wylatuję aż na trzy tygodnie i będzie mi potrzebna solidna i rozsądna lista (której w zasadzie jeszcze na poważnie nie próbowałam przygotować). Co do punku 5 – zestaw „Amerykanie na safari” nie jest dobrym pomysłem na wakacje w mieście, w takim stroju można najwyżej udawać clowna …co nie znaczy, że ma być niewygodnie :)

  19. sofiammo

    I tak najgorsze są ręczniki, włoży się jeden i już pół bagażu zapełnione. Zastanawiam się nad kupnem takiego specjalnego ręcznika wyjazdowego, który zajmuje mało miejsca i szybko schnie, chociaż podobno pielucha tetrowa też się świetnie sprawdza jako zamiennik :D

    1. Foster Marine

      w marcu byłam we włoszech i korzystałam tam z ręczników hotelowych wykonanych z takiej bardzo cieniutkiej tkaniny, trochę jak pielucha właśnie. kiedy je zobaczyłam, byłam załamana, ale okazały się super – mega-chłonne, szybko schły i zajmowały naprawdę mało miejsca. nie wiem, czy w polsce można gdzieś takie dostać, ale były naprawdę świetne!

    2. Karolina

      Polecam ręcznik „pływacki” do kupienia np. w decathlonie. Trudno mi się do niego przyzwyczaić (dziwnie się nim wyciera, chłonie wodę dobrze ale bardziej przez przykładanie a nie wycieranie), ale zajmuje naprawdę malutko miejsca przy dość dużym rozmiarze. Plus gumka do zwinięcia. Pozdrawiam!

    3. Mari

      Wiesz, ja do niedawna miałam tak, że używałam takiej większej oryginalnie sprzedawanej jako ścierka z mikrofibry. To ma rozmiar 60*40 i spokojnie wystarcza :) Teraz kupiłam sportowy ręcznik.

  20. Ava

    Rolowanie o tyle jest dobre, że zrolować bluzkę każdy potrafi, a porządnie poskładać – już nie bardzo (to oczywiście nie jest jakaś wielka sztuka, ale wymaga jednak dokładności i nie każdemu się chce). Mam za sobą długoterminowe wyjazdy i przetestowałam, że gdy objętość się liczy, to składanie jednak wygrywa :).

    Inna rzecz, że sama zawsze naskładam co najmniej pół walizki niepotrzebnych rzeczy, w związku z czym ten post wędruje do ulubionych, i z niecierpliwością czekam na następny!

  21. Beata

    Ja przeprowadzając się za ocean spakowałam swoje rzeczy tylko w jedną walizkę o wadze 22 kg. Najczęściej mam problem z balsamem do ciała i płynem do soczewek, bo są dosyć duże.

  22. Zuza

    Kiedyś uwielbiałam zabierać ze sobą mnóstwo rzeczy, które potem okazywały się niepotrzebne i niepraktyczne. Gdy teraz gdzieś wyjeżdżam, mam ochotę spakować tylko mój malutki plecaczek i wyruszać.. Doceniłam mały bagaż i jego lekkość!
    Plus ja też zawsze żeruję na tym, z kim jadę, bezczelnie korzystając z jego pasty.

  23. marta

    A ja od jakiegoś czasu szukam fajnego etui na dokumenty podróżnicze – paszport, bilet, ubezpieczenie itp. Wiecie gdzie można coś takiego, ładnego, może nawet skórzanego znaleźć?

    Będę wdzięczna za pomoc!

  24. johnkalennonka.mylog.pl

    Ja w lecie noszę praktycznie cały czas te same, zwiewne spodnie. Uwielbiam je, dlatego nie muszę brać na wyjazdy sukienek itp., tylko ewentualnie drugie, również zwiewne spodnie. Poza tym, jeśli chodzi o pakowanie, to naprawdę bardzo wiele można nauczyć się od punków! Dzięki nim nauczyłam się, że do przetrwania wystarczy naprawdę niewiele i teraz moje bagaże są małe i raczej lekkie.

    1. Magda

      Coś w tym jest! Dawnymi czasy jechałam na kilkudniowy koncert pod namioty i wystarczał mi mały plecak z przytroczonym śpiworem :) Jedna para butów (ta na sobie), jakaś koszulka na zmianę, mydło, szczoteczka, bluza i było super :)

      1. johnkalennonka.mylog.pl

        Właśnie, do dobrej zabawy nie potrzeba wiele, a często ciężki bagaż może zepsuć humor.

  25. czmiel

    Zgodzę się ze wszystkim oprócz zaledwie kilku t-shirtów – one wiele nie ważą, a mi w czasie wyjazdu w życiu nie chciałoby się martwić o pranie/prasowanie ;) Wolę wziąć na każdy dzień jeden top i problem z głowy :)

  26. Foster Marine

    uśmiałam się przy patencie ‚na pastę’, który stosuję od niepamiętnych czasów – byłoby słabo, gdybyśmy wybrały się na wspólne wakacje;)

    myślę, że przy pakowaniu bardzo ważne jest zastanowienie się, co dokładnie będziemy robić na danym wyjeździe i dopasowanie garderoby do czynności. ponadto to, co napisałaś, czyli kombinacje – zawsze staram się stworzyć maksimum zestawów z minimalnej ilości ubrań na jak największą ilość okazji. a! i zawsze warto spojrzeć na to, jakim środkiem komunikacji mamy zamiar dotrzeć na miejsce – myślę, że jadąc samochodem nie ma co, skąpić miejsca na coś ekstra. w weekend odwiedziła nas siostra mojego łukasza z dziećmi, przyjechali samochodem, a mimo to nie mieli dla dzieciaków żadnych dłuższych ubrań, co przy pogodzie, jaka ich zaskoczyła było strasznym utrapieniem. także minimalizm jest dobry, ale rozsądek jeszcze lepszy;)

  27. Mrs. Lifestyle

    Ja już się poddałam w tym temacie. Pogodziłam się, ze jeżdżę z nadbagażem, zabieram ciuchy, których nie ubiorę ani razu ;) Kosmetyczka wypchana po brzegi, suszarka, prostownica. Jakbym mogła to zabrałabym pół chaty ;)

  28. Karolina

    A ja często biorę sporą walizkę, bo nie stać mnie na spanie w hotelach gdzie dają darmowe ręczniki, mydełka i inne cuda, o pralni nie wspominając. Kiedy prawie codziennie spisz w innym miejscu nie będziesz sobie przepierać bluzeczek, bo mogą nie wyschnąć. Pogoda też bywa kapryśna, już kiedyś tak miałam ze zapowiadano piękne słońce a na miejscu witał mnie deszcz. Najczęściej też nie stać mnie na jedzenie w knajpach trzech posiłków dziennie (czasem nawet jednego dziennie), więc jedzenie też biorę niejednokrotnie ze sobą. Także mam dobrze przemyślane kombinacje ciuchowe z dobrze przemyślanymi rzeczami na przetrwanie. Dzięki temu w zeszłym roku mogłam spędzić tydzień w Skandynawii za naprawdę przyzwoite pieniądze, przy Twoim podejściu byłaby to zawrotna kwota. Duża walizka to nie wstyd, o ile ma w sobie to co potrzeba!

  29. AGA

    Ja polecam sukienki. Bierzesz 3-4 sukienki, dwa sweterki, dwie pary butów, rajstopy, podkoszulkę (gdyby nagle zrobiło się naprawdę zimno) i jesteś ubrana przez tydzień (wersja oczywiście na cieplejsze dni, nie na -15).

  30. Mari

    Mamy z mężem taki niewypowiedziany zakład z innymi, że wspólnie weźmiemy mniejszy bagaż niż ktokolwiek oddzielnie. I najczęściej wygrywamy. Choć, nie ukrywam, kiedyś przy powrotnym pakowaniu się do domu pojawiał się ten zawód: a tego jeszcze nie użyłam. Co do kosmetyków: przeczytałam kiedyś o świetnym sposobie: mieć spakowaną kosmetyczkę podróżną. Trzymam tam żel pod prysznic, szampon i inne miniaturki.

  31. podczytywka

    Ja przy ostatniej podróży odkryłam całą magię pakowania się w plecak turystyczny. Idealnie pasował jako bagaż podręczny w Ryanair, ważył 7kg i miałam w nim prawie wszystko, czego potrzebowałam na dwutygodniowe wojaże po północno-zachodniej Europie. Mój narzeczony uznał, że nie będzie się gnieździł w plecaku i weźmie walizkę. Dużą, rejestrowaną 20kg na 4 kółkach. Była naszą udręką, ciężka, nieporęczna, szczególnie w Paryżu, który w najmniejszym stopniu nie jest przygotowany dla turystów! Brak schodów ruchomych w metrze, nie mówiąc o windach (nie wyobrażam sobie jak tam na co dzień żyją niepełnosprawni!), schody, schodeczki na stacjach co krok + w niewiele miejsc można dojechać bez przesiadki. Podobnie walizka jest dużo większym problemem niż plecak, gdy do celu dojeżdża się raniutko i ma się co najmniej pół dnia przed sobą, zanim można będzie się zarejestrować w hostelu, lub odwrotnie – wyjeżdża wieczorem. Dlatego polecam plecak każdemu, kto ma zamiar podróżować na niskim budżecie, jadąc nocą, zwiedzając w dzień – tak dla własnej wygody :) Aaa, jest jeszcze jeden plus! Ryan ma taką politykę, że pierwsze 90 bagaży podręcznych idzie na pokład, reszta dostaje żółte nalepki i pakuje się je do luku. Mój plecak, chociaż wysokość i głębokość miał „na wcisk” do skrzynki, ani razu nie został wyautowany, mimo że wchodziliśmy prawie na końcu kolejki. A wszystkie w miarę duże walizki podręczne na kółkach i miękkie torby na ramię szły do luku.

  32. marta

    Zapraszam: blog Doroty, która wyemigrowała do Grecji kilka lat temu, po skończeniu studiów w Polsce. Maz Doroty jest Grekiem, a ona wybrała życie na stałe w Grecji. Od początku swojego życia w Grecji prowadzi bloga, na którym opisuje Grecję – polecam, bo rzadko można znaleźć tyle informacji o Grekach i ich kraju w jednym miejscu: http://salatkapogrecku.blog.pl/2015/03/29/poradnik-emigrantki-cz-3-jak-spakowac-swoje-zycie-w-20-kg-niedziela-29-marca-2015/

  33. Nika

    „Żeby nie być gołosłowną, przygotuję posta z przykładową zawartością mojej walizki i możliwymi kombinacjami.” Przegapiłam post czy go jeszcze nie było? :D

  34. Turystyczny

    Ja z reguły jeżeli się pakuje to wychodzę z założenia, że w hotelu, a tym bardziej w apartamentach jest pralka :) Pakuje bardzo mało rzeczy totalne minimum, czasem dosyłam coś sobie kurierem. Kindle zastępuje mi nie tylko książki, ale też wszystkie przewodniki, mapy – wersja 3G keyboard idealnie się do tego nadaje :)

    W kwestii listy – to też dla mnie musthave tylko używam aplikacji Wunderlist – w sumie używam jej do wszystkiego związanego z podróżą (listą biletów, numerów gdzie trzeba zadzwonić, rzeczy do spakowania i kupienia, a potem zabrania powrotem – odhaczam co zrobiłem i mam wszystko bardzo fajnie rozplanowane)

  35. Ellajla

    ja też nigdy nie pakuję się bez listy. Mam jedną – biwakową, drugą – urlopową i trzecią – weekendową. Dzięki nim zawsze wiem co ze sobą zabrać czy to pod namiot, czy na zagraniczne wakacje, czy na weekendowy wyjazd do hotelu lub do rodziców :) Takie listy trzymam w domu i są wielorazowego użytku, tzn. nie skreślam z nich pozycji, tylko dopisuję obok check, jeśli daną rzeczy już spakowałam. A tutaj też są fajne porady dotyczące samego pakowania, z których korzystam: http://lajfhaki.pl/szukaj.html?search=walizka

  36. ja

    Już lecę kupować gadżety, które tak usilnie reklamujesz… Uwierz, że nie mam 1500 zł do wydania na hulajnogę z doklejoną walizką. Zarabiasz dużo za wypisywanie przemyśleń w Internecie? Świetnie, tylko po co się tym tak chwalisz? Mam Ci bić brawo?

  37. Karo

    Pakowanie to moja zmora, wciaz walcze z zabieraniem za duzej ilosci rzeczy…
    Cudne to etui na kindla, gdzie takie mozna kupic? :)

  38. Aga

    Wiesz, wydaje mi się, ze rozkoszować życiem można się nie tylko w materiałowych sandałach na rzepy, ale nawet w babcinych gaciach ;] Już dawno nie zdarzyło mi się przeczytać coś tak strasznie durnego ;) pozdrawiam panią pustą elegantkę :)

  39. Pingback: Jak pakować się na weekendowy wyjazd - marilabo.pl

  40. Najlepsza

    Ja kocham modę i zawsze biorę dużo ciuchow,kiedyś jechałam na 2 tygodnie nad morze i wzięłam 3 torby ciuchów,ale teraz postaram się wziąć jedną torbę ciuchów.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *