Studia w UK

Studying in the UK

Dzisiaj chciałam poruszyć temat, o który często mnie pytacie – jak wygląda studiowanie w Anglii i czym się różni od studiów w Polsce. Od razu chciałabym zaznaczyć ze moje porównanie dotyczy głównie studiów magisterskich, bo tylko tych miałam okazję doświadczyć i w Anglii i, przelotnie, w Polsce i o studiach licencjackich w Anglii wiem niewiele.

Zacznę może od tego, dlaczego wybrałam właśnie studia w Londynie. W którymś momencie studiowania socjologii na UJ zorientowałam się, że najbardziej interesuje mnie to, co dotyczy nowych zjawisk w środowiskach miejskich i socjologia wizualna, czyli używanie zdjęć jako narzędzia badawczego. Nie znalazłam żadnych kierunków w Polsce, które łączyłyby te dwa elementy, za to przeglądając ofertę europejskich uniwersytetów trafiłam na “Photography and Urban Cultures” na będącym częścią University of London Goldsmiths. Zaraz po przeczytaniu opisu programu wiedziałam, że to opcja idealna dla mnie i po kilku zawirowaniach związanych z aplikacją (zgubili dziekana) udało mi się tam dostać. Utwierdziłam się też przy okazji w przekonaniu ze uczelnie wyższe, nieważne czy polskie czy zagraniczne, publiczne czy prywatne, te prawdziwe czy te u Pratchetta, są zawsze z lekka oderwane od rzeczywistości, zakrzywia się tam czasoprzestrzeń i niezależnie od stosowanego systemu pozostają mocno niezorganizowane. Aż chce się wierzyć, że solidna dawka chaosu jest gwarantowana w statutach tych instytucji.

Na pierwszy ogień idzie rożnica najbardziej rzucająca się w oczy, czyli czas trwania studiów. W Anglii większość studiów magisterskich, przynajmniej tych z mojej działki, trwa rok. Czy to dobrze? Z mojego UJotowego doświadczenia wynika, ze materiał podczas różnych kursów na tym samym kierunku lubi się powtarzać, w związku z czym Maxa Webers umiem cytować obudzona w środku nocy, a rytuał Kula mogłabym z marszu przeprowadzić na własnym podwórku. Krótsze studia dały mi też możliwość zrobienia w międzyczasie świetnych studiów podyplomowych z prognozowania trendów i nie bycia ‘do tyłu’ w stosunku do reszty moich rówieśników. Poza tym mam wrażenie, że w studiach tego rodzaju równie mocno co o zdobywanie wiedzy chodzi o nawiązywanie ciekawych kontaktów, przebywanie w myślącym podobnie tylko bardziej środowisku, dostępie do materiałów naukowych i sprzętu oferowanego przez uczelnię – w większości tych zasobów chodzi o początkowe “wkręcenie się” i możemy z nich później równie owocnie korzystać jako absolwenci.

Po drugie, studia w Anglii mają inna strukturę. Mniej w nich karmienia studentów teorią, przekazywanie wiedzy działa raczej na zasadzie wskazywania kierunków i zasobów dotyczących danych zagadnień zainteresowanym niż egzekwowania od studentów znajomości definicji i formułek na kolokwiach. Dużo bardziej stawia się na pracę własną studenta, mam wrażenie że wynika to z faktu, ze studia magisterskie nie są w Anglii tak oczywistym wyborem jak w Polsce i sporo ludzi kończy edukację z tytułem licencjata – ma na to na pewno wpływ fakt, ze studia są płatne, przy czym magisterskie są płatne bardziej. Zakłada się więc, ze trafiają na nie osoby naprawdę zainteresowane tematem, a nie te zmuszone przez rodziców czy presje otoczenia do zdobycia dyplomu

Bardzo mocno objawia się to na przykład w przypadku zaliczeń. U mnie były to głównie duże eseje z dołączonym portfolio zdjęć i po pierwszym semestrze przeżyłam duże zaskoczenie. Żadna z ocen nie przekroczyła 80%, nawet siedemdziesiąt kilka było rzadkością – nie mówię nawet o swoich pracach, ale o esejach prawdziwych klasowych wymiataczy. Podejrzewam, że za taka sama pracę dostałabym na UJ pięć, bo zdarzało mi się uzyskiwać taki rezultat za znacznie słabsze eseje. Taka różnica w sposobie oceniania wynika z tego, ze to student jest odpowiedzialny za poszerzanie swojej wiedzy za pomocą rozmaitych źródeł, nie podaje mu się jej na tacy (czy tez w pdfie z lista obowiązujących lektur i tekstów). Oceniający wychodzą z założenia, że możliwych ścieżek i stron, z których można spojrzeć na dany problem jest tyle, ze student właściwie nigdy nie ma szansy poruszyć wszystkich możliwych aspektów analizy. Oceny powyżej 90% prawie się więc nie zdarza, przy 100 dostaje się chyba automatyczną nominację na rektora.

Bardzo często zdarza się też, że ludzie robią sobie solidną przerwę między licencjatem a studiami magisterskimi, rozpoczynają w międzyczasie własną działalność, znajdują pracę, podróżują czy prowadzą badania naukowe. Na moich studiach byłam chyba najmłodszą osobą na roku. Mam wrażenie, że dzięki temu studenci mają konkretniejsze oczekiwania, co bardzo przekłada się na jakość wykładów i ćwiczeń, często dorzucają przykłady z własnego doświadczenia czy opowiadają o ciekawych inicjatywach związanych z tematem zajęć.

Kolejną różnicą jest mniejsza ilość zajęć – w żadnym z trymestrów nie zdarzyło mi się spędzać całych dni na uczelni. Na pewno dawało to większe pole dla uczelnianiej działalności niezwiązanej bezpośrednio z zajęciami – ciągle coś się działo, ktoś ze studentów organizował warsztaty, chcąc podzielić się swoją wiedzą w bardzo specjalistycznej dziedzinie z zainteresowanymi, ktoś inny śledził wydarzenia związane z kierunkiem naszych studiów, odwiedziłam więc mnóstwo wystaw czy wykładów, często mocno niszowych. Wszelkie takie inicjatywy były chętnie wspierane przez uczelnię, również finansowo.

Angielskie kierunki studiów są też zwykle bardziej sprecyzowane – zakres zdobywanej wiedzy nie jest tak szeroki, ale studenci są zachęcani do głębszych poszukiwań w tematach, które ich zainteresowały. Ma to swoje minusy – można skończyć kierunek na wydziale socjologii, nie mając pojęcia o najważniejszych teoriach, ale z drugiej strony znacznie ogranicza ryzyko nudy na zajęciach (a to niestety często mnie dopadało na UJ, także ze względu na sposób prowadzenia niektórych wykładów) i uczenia się czegoś, co kompletnie nas nie interesuje. Dużo łatwiej jest też znaleźć kierunek dokładnie odpowiadający naszym zainteresowaniom.

Podsumowując, oba systemy mają swoje plusy i chyba najfajniej jest, kiedy mamy okazję spróbować ich obu i porównać, co sprawdza się u nas najbardziej. Mam wrażenie, że więcej swobody na angielskich uniwersytetach i brak postawy “ale to się tak nie da/pani napisze trzy podania” bardzo dobrze wpływa na motywację studentów, a fakt że każdy zajmuje się tak naprawdę czymś innym sprawia, że zupełnie znika problem dziwnej rywalizacji o oceny (który na UJ na co bardziej specyficznych kierunkach przejawia się np. robieniem notatek zielonym długopisem – tego koloru podobno nie odbija ksero). Z drugiej strony doceniam solidną teoretyczną podstawę zdobytą podczas studiów licencjackich na UJ, która bardzo przydała mi się przy pisaniu końcowych prac i porządne przygotowanie do przeprowadzania badań.

Jeżeli macie jakieś swoje przemyślenia czy doświadczenia, koniecznie dajcie znać, być może pomogą one komuś w podjęciu decyzji i dadzą pełniejszy obraz sprawy – moje wnioski dotyczą tylko dwóch konkretnych uniwersytetów i kierunków. Trochę zdjęć i opowieści z Goldsmiths znajdziecie w moim poprzednim poście o uczelni. A jak macie jakieś pytanie, to też odezwijcie się w komentarzach, jeżeli tylko będę umiała, chętnie na nie odpowiem.

105 comments

+ Napisz odpowiedź
  1. k

    To ja może nie o przemyśleniach, a z pytaniem :) We wpisie odnosisz swoje doświadczenia z UK głównie do polskich studiów na UJ, ale studiowałaś też prognozowanie trendów w Warszawie. Wiem, że to podyplomówka, więc ciężko porównać ją do mgr/lic, ale jak oceniasz ją w porównaniu ze studiami w UK? Zastanawiam się właśnie albo nad wyjazdem do Anglii i studiowaniem tam na stopniu mgr (chociaż nie wiem, czy zaraz po studiach mgr w Polsce, bo jak napisałaś – takie studia swoje kosztują), albo nad studiami w Warszawie. Wiem, że ilość zajęć w Warszawie jest nieporównywalnie mniejsza, ale też cena jest zdecydowanie bardziej w zasięgu mojego portfela i zastanawiam się, czy lepiej poczekać i wyjechać do Anglii na dodatkową mgr, czy szybciej zacząć robić podyplomówkę w Polsce. Gdybyś mogła napisać parę słów, jak viamoda wypada na zagranicznym tle, to będę superwdzięczna!

  2. julia

    świetny post, sądzę, że będzie przydatny dla ludzi zastanawiających się nad studiowaniem w UK. mam pytanie, jaką specjalizacje wybrałaś podczas licencjatu? z góry dziękuję za odpowiedź. ; )

  3. styledigger

    Dziękuję bardzo! Na socjologii na UJ specjalizację wybiera się dopiero na studiach magisterskich, więc nie wybierałam żadnej, bo magisterki nigdy na tym wydziale nie zaczęłam.

  4. Paulina

    Marzą mi się studia w UK, ale martwie się, że nie poradze sobie z angielskim. Pisze rozszerzoną mature z angielskiego, ale obawiam się, ze w realnym życiu nie będę potrafiła przyswajać wiadomości podawanych mi w obcym języku. Jak było z Twoim angielskim?

  5. Anonymous

    Bardzo ciekawy post, zastanawiam się nad magistrem w Anglii kierunek architektura krajobrazu. Co biorą pod uwagę przyjmując taką osobę z Polski ? Nie miałaś problemu z zajęciami w języku angielskim?

  6. A

    Studia w UK brzmia naprawde dużo bardziej konkretnie i ciekawiej niż te w Polsce. Mimo to nie sądzę żebym kiedykolwiek była w stanie zostawić na tak długi okres rodzinę.

  7. Anonymous

    Czy studiowanie socjologii można naprawdę nazwać studiowaniem?Nie obraź się, ale nie są to studia najwyższych lotów, ludzie, którzy je wybierają w większości po prostu idą na studia, jeśli się mylę to w ilu % przypadków? 10?

  8. styledigger

    Dokładnie to samo, co osobę z każdego innego kraju – nie ma żadnej różnicy w rekrutacji, a obcokrajowcy są tak samo mile widziani jak Brytyjczycy. U mnie na roku byli ludzie z Holandii, Litwy, Kolumbii, USA, Szwajcarii, Tajwanu, Singapuru, Australii i kilku innych krajów. Nie wiem jak wygląda proces rekrutacji na architekturze wnętrz, zresztą na pewno różni się to trochę między uniwersytetami, ale jestem przekonana że wszystkie potrzebne informacje znajdziesz na stronie konkretnej uczelni. Z zajęciami po angielsku nie miałam problemu.

  9. Justyna Descartes

    Ja robilam magisterke na King´s College London i bardzo mnie zawiodla. jesli chodzi o lingwystyke stosowana to nie polecam mimo ze to jeden z najlepszych uniwersytetow Londynu. Nie wiem jak wygladaja studia w Polsce poniewaz licencjat zrobilam w Paryzu ale uwazam ze camy ten system esei nie jest dobra metoda sprawdzania wiadmosci, w sumie przez caly rok nie nauczylam sie niczego….i moze zrobilam tylko 10 stron notatek bo nie uslyszalam nic wartego zapisania. No coz! I co teraz bedziesz robisz Joanno, zostajesz w Londynie ?

  10. Anonymous

    super post, bardzo przydatne informacje dla osób rozważających wyjazd na studia do UK. A jak wygląda aplikowanie do szkoły, czy poza pracą (to jest chyba 'personal statement') w której uzasadniasz dlaczego mają Cię przyjąć, zwracają uwagę na wynik matury (i chodzi mi o studia magisterskie) czy ocenę z pracy licencjackiej + czy trzeba przedstawić jakiś egzamin językowy?Wyglądasz czadowo w bluzie Goldsmiths :)

  11. Kamila Kilian

    W tym momencie studia licencjackie w Anglii są dla mnie pewniakiem, nie wiem jak mi się to uda, nie wiem czy sobie poradzę, ale chce spróbować. W przypadku licencjatu można liczyć na studencką pożyczkę, czego chyba nie ma przy magisterskich, więc może magisterskie w Polsce? A może zostanę na licencjacie, na co mi te studia… :D

  12. styledigger

    A jakie studia są najwyższych lotów? I czemu socjologii nie można nazwać studiowaniem? Mnie by na pewno brakowało w tym, czym się zajmuję i planuję zajmować wiedzy i umiejętności zdobytych na studiach, bez dwóch zdań. Zastanawiam się skąd się biorą takie opinie o socjologii w ostatnich latach, może ze sporej ilości dziwnych prywatnych uczelni, które często go mają w swojej ofercie?

  13. Anna K

    Magisterka w Londynie to kolejny krok mojej edukacji :D obecnie jestem po pierwszym roku BA z języków i nie mogę się doczekać kolejnego! Tym bardziej, że mój kierunek zawiera rok za granicą :D ale może powiem od początku: rekrutacja jest zdecydowanie dłuższa niż na studia w Polsce i w sumie dosyć wcześnie trzeba wiedzieć jaki kierunek chce się wybrać (niektóre uczelnie dopuszczają zmianę kierunku na jakiś pokrewny, ale to też zależy), trzeba się też liczyć z kosztami, bo tanie te studia nie są (£9000 za rok na licencjacie, ale dostaje się kredyt plus jakieś granty jeśli uczelnia przyznaje też można się starać). Innymi słowy trzeba wiedzieć, że na pewno się tego chce, wiadomo – w przyszłości to zaprocentuje. Jeśli chodzi o mój kierunek (ciężko jest mi się wypowiadać o innych), bardzo fajne jest, że tu zamiast praktyk, które często wcale nimi nie są (a na studiach językowych praktyki się jednak przydają ;D) jest ten rok za granicą, kiedy jedzie się do krajów, których języki się studiuje. Dzięki temu można mieć nawet 15 miesięcy praktyk. Uniwersytety w tym pomagają, zawsze można samemu załatwić i są różne opcje. Zajęcia – też ważne ;D duży wybór, na pierwszym roku miałam 14 godzin zajęć, wykładowcy dostępni mailowo i osobiście oraz centrum językowe (głównie ono przyciągnęło mnie do mojej uczelni). Zaczynałam język hiszpański od podstaw, więc nie było mi łatwo, często korzystałam z dwóch książek do gramatyki – hiszpańsko-angielskiej i polskiej. Egzaminy na początku mnie przerażały, ale nie będąc nativem z angielskiego mogłam korzystać ze słownika pol-ang/ang-pol, więc w ostatniej sesji egzaminacyjnej już było lepiej : ) No i – o rety – miałam problem z przestawieniem się na oceny. Są inne nawet od tych, których w UK używają w szkołach. Trochę się rozpisałam, ale tak mi się te studia podobają, że praktycznie wszystkich, którzy o tym myślą zachęcam do spróbowania! Pozdrawiam z Nottingham : )

  14. Anonymous

    Mnie też denerwują takie opinie. Studiuję germanistykę i ciągle słyszę, "a to ty nigdy nie byłaś na prawdziwych studiach"… Serio każdy musi iść na medycynę albo prawo czy coś takiego? Jeśli masz w głowie olej to po każdym kierunku wykorzystasz zdobytą wiedzę w produktywny sposób, a jak ktoś jest życiowo niezaradny to najlepszy kierunek nie pomoże. Kwestia podejścia do życia, kreatywności, a nie studiów rany…

  15. styledigger

    Tak jak ktoś wyżej napisał, wymagania dotyczące testów językowych są po to, żeby wszyscy przyjęci bez większych problemów sobie radzili. Nie ma się co bać, po prostu dobrze się do nich przygotuj (zobacz jak wyglądają pytania!) i staraj się jak najwięcej mówić/słuchać, to dużo ważniejsze niż jakieś dziwaczne konstrukcje, których nikt na co dzień nie używa. Ja nie miałam żadnych problemów, ani z samym IELTS, do którego się specjalnie nie przygotowywałam, ani z angielskim już na uczelni. I naprawdę się nie bój, nawet jak będziesz miała jakieś trudności, to wszyscy na pewno podejdą do tego ze zrozumieniem, na uczelniach jest dużo form pomocy językowej dla studentów z zagranicy, no i Twoje umiejętności językowe na pewno poszybują w górę jak będziesz mieszkała w Angli!!

  16. TATIANA

    Zastanawiam się nad studiowaniem za granicą. Zależy to przede wszystkim od tego, jaki kierunek studiów wybiorę. Mam tylko jedno pytanie. Czy w Anglii mieszkałaś w akademiku czy jakaś inna opcja?

  17. Anonymous

    ja studiowalam w Australii (podyplomowka z PR) a wczesniej rok bylam na Erasmusie w Holandii. Mam podobne wrazenia do twoich, chociaz moze oprocz tego, ze bylo mniej zajec niz w PL. Ogolnie najlepsze jest to, ze jest wiekszy luz0- w swojej pracy/ zaliczeniu mozesz przedstawic co tylko chcesz, masz mozliwosc korzystania z nowoczesnych rozwiązan etc. No i campusy są boskie- mozna tam spedzac caly dzien. Zajecia bardzo praktyczne, praca w grupach- super! Uwielbialam spotykac sie ze znajomymi po zajeciach np. w cafe i robić projekty grupowe :) polecam wszystkim studia za granicą. Angielski to nie problem, trzeba zdac certyfikat.

  18. styledigger

    Ha, trudne pytanie, bo studiowałam dwie dość różne rzeczy tu i tam. Viamodę bardzo dobrze wspominam, Anglię też – oba doświadczenia dużo mi dały i trochę zmieniły moje postrzeganie tego czy tamtego, w przypadku Anglii duży wpływ miała też na pewno zmiana kultury. Na plus Anglii na pewno przemawia więcej praktyki i więcej możliwości związanych z tym że branża (jedna czy druga) jest bardziej rozbudowana i z większymi tradycjami. Ale na pewno studia w Viamodzie były bardziej podobne do angielskich niż UJ i tak jak już pisałam, były naprawdę fajne.

  19. styledigger

    Dziękuję!! To zależy od kierunku, zawsze takie info jest na stronie uczelni, która Cię interesuje. U mnie była to ocena z licencjatu plus test językowy plus personal statement plus portfolio zdjęć plus rozmowa, matury chyba ode mnie nie chcieli.

  20. styledigger

    tzn nie wiem jak to wygląda od strony formalnej polskiej uczelni, bo właśnie mi się przypomniało że praktyki to chyba oficjalny wymóg na którymś tam roku, ale też nie powinno być problemów. a nawet jeśli, to w Anglii możesz zrobić po prostu jakiś staż później.

  21. Oana O

    Witajcie! Nie na wszystkich uczelniach wymagany jest certyfikat z j angielskiego ( i wcale nie swiadczy to o nizszym poziomie uczelni). Pozdrawiam ;)

  22. Anonymous

    dziękuję za odpowiedź. mam tam chłopaka i chcę do niego jechać na wakacje w przyszłym roku, w tym roku zatrzymała mnie praktyka w przyszłym mam kolejna i chyba sie biorę za naukę języka

  23. k

    O, to bardzo cieszy mnie ta odpowiedź, bo obawiałam się, że polskie studia wypadną blado (bo o ile dobrze kojarzę, to wpis o Viamodzie był jeszcze przed Twoim wylotem do Anglii). Dziękuję :)

  24. TATIANA

    Może to głupie, ale czy utrudniało Ci to jakoś naukę? Moja mama ma pewne obiekcje co do mieszkania w akademikach. Sama te dwadzieścia lat temu doświadczyła uroków takiego życia. Wiem,że teraz są po prostu innych czasy, ale jak to wyglądało u Ciebie?

  25. styledigger

    w ogóle, nie czułam się za bardzo jakbym mieszkała w akademiku, bo miałam swój pokój i łazienkę, a dzieliłam z kilkoma osobami tylko kuchnię. nikt też nie imprezował bez wcześniejszego uzgodnienia tego z resztą.

  26. Ewa

    Z większością Twoich uwag się zgadzam, choć w powiedziałabym, że system w UK jest prawie idealny, a w Polsce beznadziejny z małymi wyjątkami ;). Sama po semestrze rzuciłam studia na UJ i wyjechałam na BA do Londynu. Chciałam napisać o dwóch rzeczach:1. Kluczowa wg mnie jest kwestia rekrutacji. Uważam, że w UK i US jest rozwiązana b. dobrze. Owszem, wyniki się liczą, i to bardzo, szczególnie na najlepsze uczelnie. Sama robiłam BA na UCLu i próg punktowy był wysoki. Ale ogromną wagę ma personal statement (co uważam za genialną sprawę, bo jednocześnie sprawdza wiele umiejętności) i często (u mnie był) interview. Nie ma opcji (czego doświadczyłam w Polsce), że na dany kierunek trafi ktoś, kto nie dostał się na coś innego, więc z braku laku idzie na kierunek-zapchaj dziurę. Dla mnie ma ogromne znaczenie fakt, że przebywam w srodowisku ludzi, których kręci to, co robią – czy to na studiach, czy w pracy.2. 80% to jest praktycznie 100% i na topowych uczelniach na humanistycznych kierunkach nie stawia się wyższych ocen (co innego kierunki ścisłe, gdzie oczywiście można dostać 100% np. za test multiple choice). Trochę to na początku dziwne jest, ja za mój pierwszy esej na UCL-u dostałam ok. 65% i mina mi zrzedła, jak odebrałam swój paper, trochę mi zajęło zrozumienie, jak to działa w UK i oswojenie tego ;). Pamiętam, jak moja koleżanka dostała za esej 85% (więc szaleństwo), akurat ten esej był oceniany przez prowadzących seminars doktorantów, i wykładowca przekreślił tę ocenę i dał 80%… żeby sobie za dużo nie myślała ;).

  27. TATIANA

    Wychodzę z założenia, że jeśli mam się uczyć to będę to robiła wszędzie. Nie ukrywam, że preferowałabym raczej ciszę i spokój. Jednak z tego co wyczytałam w poście i w komentarzach, ludzie w Anglii idą na studia w określonym celu (innym niż nakaz rodziców). Każdemu zależy na tym co robi.

  28. Anonymous

    Asiu, a czy na Twoich studiach (lub podobnych kierunkach w UK) zdarzali się ludzie którym nie udało się zdać jakiś egzaminów, oddać prawidłowego projektu, obronić pracy etc. ?

  29. styledigger

    tak, kilka osób nie oddało na przykład esejów w terminie z powodu choroby czy innych tego typu przypadków. z pracą nie wiem, bo sama jej jeszcze nie napisałam, mamy jeszcze trochę czasu.

  30. BLACK DRESSES

    Ja zrobiłam licencjat, magistra i jedną z podyplomówek na UW. O ile podyplomówkę (PR, ja się sprecyzowałam na PR polityczny) oceniam bardzo dobrze, bo w ciągu roku jeżeli chodziło się na wszystkie wykłady (a większość ludzi połowę przespała odsypiając kaca) to naprawdę można uzyskać fajną podstawę i dość dobre rozeznanie w temacie. Natomiast licencjat i magisterka z zupełnie innej dziedziny to była droga przez mękę. Potrfiłam na 4 roku siedzieć na uczelni w semestrze zimowym od 8 do 20, co oznaczało wstawania o 6 i powrót do domu o 22. Nie do wytrzymania w styczniu albo lutym. 3/4 wykładów była bez sensu/nudna/nieprzydatna, a reszta źle poprowadzona. Najwięcej nauczyłam się dzięki stażom, które wyrobiłam ponad normę (oczywiście sama je sobie znajdując) i dodatkowym szkoleniom, których zrobiłam mnóstwo w trakcie trwania studiów. A trzeba przyznać, że do staży miałam niesamowitego farta, bo trafiałam na cudowne osoby, dzięki którym teraz mogę pracować w zawodzie. Dalej podobno jest jeszcze gorzej. Szykowałam się do rozpoczęcia studiów doktoranckich, miałam temat, promotora, teczkę, ale ostatniego dnia zrezygnowałam, ze względu na okropne przepychanki gabinetowe jakie miały miejsce na moim wydziale (podkradanie pomysłów studentów przez doktorów/profesorów – norma, doświadczyłam na sobie). W związku z tym UW szczerze nie polecam ;)

  31. Do Not Alight Here

    Asiu, świetnie, że o tym piszesz! To również mój temat:) przez 2 lata miałam nieprzyjemność 'studiować' na szacownym UW i zawiedziona jakością wpadłam na szalony pomysł- chcę do Londynu!! Po załatwieniu formalności (wszyscy na angielskim uni byli przemili i pomocni… za to na UW zwyzywali mnie i potraktowali jak idiotkę, kiedy zapowiedziałam, że się przenoszę;) ) przeniosłam sie na studia (czyli kontynuowalam licencjat po roku na UW) na tamtejszy uniwerek. Cóż to była za zmiana! Z 'wypracowań' na 350 słów musiałam się przestawić na eseje po 4000 słów ;) studia były fantastyczne, pierwszy raz w życiu czułam, ze uczę się dla siebie i ze ta wiedza jest i będzie przydatna. Tak jak wspomniałas- mniej nudnej teorii, więcej praktyki. Te studia nauczyły mnie jak się uczyć i szukać informacji. Jak pisać dobre i zwięzłe eseje. Pokazały, że wykładowcy mogą traktować studenta z szacunkiem i naprawdę chcieć pomóc nam w zdobyciu tej wiedzy. Pokazały, że studia to nie musi być tylko szereg lat przesiedzianych w ławce dla zdobycia papierka! Mogłabym wymieniać godzinami…Jeżeli ktoś ma wątpliwości, dziewczyny, nie bójcie się, jeźdcie!! Jeźdzmy, uczmy się jak powinna wyglądać edukacja i wracajmy szerzyć tą wiedzę w Polsce, gdyż z uczelniami wyższymi u nas już chyba gorzej być nie może;)) w czasie studiów można pracować a kredyt kiedyś sie spłaci:)) Czas studiów w UK to był chyba najpięknieszy okres mojego zycia:)) Na magisterkę wróciłam do Polski, ale już na prywatną uczelnię. Mam nadzieję, że się nie zawiodę, ale szczerze mówiąc nie wykluczam, że zwinę manatki i znów wyląduję na mgr w Londynku, bo tęsknię, oj tak! (do tego będą potrzebne niestety grubsze oszczędności;)pozdrawiam ciepło! Ps. Z ciekawostek- przez długi czas nie mogłam sie nadziwić, ze nawet jak podczas testu pani wyszła z sali, nikt nie myślał o ściąganiu;)

  32. Ula

    Anonimowy- nigdzie nie wymaga się certyfikatu, ale wszędzie chcą jakiejś formy poświadczenia znajomości języka, najczęściej właśnie przez IELTS i TOEFL.A co do obaw Pauliny- w mojej szkole jest dużo Azjatów, którzy ledwo potrafią się przedstawić, a jakimś sposobem kończą studia. I tak jak mówi Asia, uczelnie naprawdę oferują pomoc. Poza tym praktycznie wszystkie zaliczenia opierają się na pracach pisemnych, nie ma czegoś takiego jak egzaminy ustne. A prace piszesz w domu, więc możesz zerkać do 10 słowników itd;). Ponadto prace pisemne (przynajmniej u mnie) można oddać wcześniej do sprawdzenia, jeżeli obawiasz się, że mogą być w niej błędy językowe.

  33. Ula

    TATIANA – mieszkałam w UK zarówno w akademiku jak i wynajmowanym pokoju. Też wyobrażałam sobie akademik jako jedną wielką imprezę i ciągły hałas, ale było świetnie. Nie brakowało imprez, ale też zawsze można się było od nich odciąć. Dużym plusem było międzynarodowe towarzystwo, więc ciągle czułam się jakbym była na Erasmusie. Dzięki temu z pierwszego roku mam dużo pozytywnych wspomnień, z drugiego praktycznie żadnych.A co do zdania "ludzie w Anglii idą na studia w określonym celu (innym niż nakaz rodziców)" tak jest może z magisterką, ale na licencjacie zawsze znajdą się jacyś imprezowicze, którzy poza piciem nic nie robią i oblewają rok, tak jak u nas. Tylko jeszcze oni robią to ze świadomością, że ten rok obijania się będzie ich kosztował kilka tysięcy funtów…

  34. KARDISE

    Ja Asiu może "od czapy" ale też coś dorzuce – czym właściwie chciałabyś się zajmować? Przede mną teraz trudna decyzja, ide dopiero do liceum, chcialabym na humana, najbardziej marze o pracy w dziennikarstiwe modowym, ale z tym to wiadomo. Pasuje mi tez prawo. Ale chce mieszkac za granica i tylko slucham , ze na medyczne studia to bede miala pieniadze i prace na calym swiecie. Tylko ze to mnie nie kreci. Jak zyc?! :D

  35. Dominika

    Świetny post!!! W 100% zgadzam się z Tobą co do różnicy w nauczaniu pomiędzy Polską a Wielką Brytanią (i Irlandią). Co prawda, na temat studiów i wyższych uczelni wypowiedzieć się nie mogę ponieważ dopiero od września idę na studia fotografii w Dublinie, ale muszę powiedzieć, że różnice w systemie edukacji są odczuwalne już w gimnazjum/liceum. Zamiast zmuszać do wyuczenia się podręczników z każdego przedmiotu, nauczyciele wolą żeby ich uczniowie sami doszli do tego jakie przedmioty chcą wybrać, które przydadzą im się w dalszym życiu lub/i na studiach. Zamiast ślepo wkuwać teorie, nauczyciele zachęcają uczniów do praktyk, lekcje są dużo bardziej interaktywne i co z tym idzie, są też ciekawsze.Bardzo podoba mi się kierunek który wybrałaś! Sama zastanawiam się jaki kierunek związany z fotografią podjąć po studiach licencjackich w Dublinie. Bardzo chętnie bym się przeprowadziła do Londynu aby kontynuować dalszą naukę, czy masz może jakieś porady na temat co robić a czego nie po przeprowadzce do Londynu?xDominika z FASHIONPHILOSOPHY.net

  36. Anonymous

    Świetny post! Studiuję w Krakowie jestem na ostatnim roku studiów magisterskich i jestem zawiedziona powtórka materiału ze stopnia inżyniera! Wymaga się teorii nie praktyki. Pod tym względem UK jest lepsze. Gdybym miała możliwość taką jak Ty wybrałabym zdecydowanie studia w UK. Podjęłaś bardzo słuszną decyzję:) Gratuluję i życzę powodzenia.Pozdrawiam z Krakowa,A.

  37. Raffaella

    Czesc :) Dzieki za rzetelne informacje odnosnie studiowania w UK, moga byc bardzo przydatne dla mnie w przyszlosci. Od pazdziernika tego roku rozpoczynam dzienne studia na UJ na dwoch kierunkach jednoczesnie: stosunkach miedzynarodowych i studiach bliskowschodnich. Jednak od ponad roku zastanawiam sie nad ukonczeniem studiow licencjackich w Krakowie a potem przeprowadzka do UK i zrobieniu magisterki na ktoryms z londynskich uniwersytetow. Czy na studiach magisterskich (i podyplomowych, o ile sie na nie wybiore) tez mozna otrzymac kredyt i jakies ulgi dla studentow z zagranicy? Czy dotyczy to wylacznie studiow licencjackich?Moze zadaje glupie pytania ale naprawde niewiele wiem na ten temat i wole zapytac osobe doswiadczona niz szukac w forach czy innych niepewnych zrodlach. I przepraszam za brak polskich znakow, ale obecnie przebywam za granica i nie mam dostepu do polskiej klawiatury ;) Pozdrawiam.

  38. Lucjan

    Może i ja dorzucę swoje trzy grosze do dyskusji :) Moja przygoda z edukacją w UK trwała 7 lat, w tym czasie ukończyłem miejscowe liceum (z hybrydowym dyplomem IB & A-levels) oraz uzyskałem tytuł bachelora z podwójna specjalizacja ( Double Major), na studia magisterskie już się nie połasiłem :) gdyż uznałem je za stratę czasu i pieniędzy. Tak chyba mogę podsumować cała edukacje w UK. Duża strata czasu i jeszcze większa strata pieniędzy. Dlaczego? Uważam że trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie „Po co idę na studia?”. W moim wypadku było to uzyskanie niszowej, wyspecjalizowanej wiedzy na kierunku którego nie oferuje żadna uczelnia w Polsce i bardzo nieliczne na świecie. Inni liczą na dyplom sławnej uczelni (nie ważne na jakim kierunku ani z jakim wynikiem) która otwiera drzwi wszystkich wielkich korporacji. Jeszcze inni chcą mieć lepszy status społeczny, nie oszukujmy się w Polsce człowieka bez studiów, wielu ludzi starszej daty ma za ograniczonego prostaka :). Wracając do meritum… dlaczego studia w UK mnie rozczarowały? Całe liceum w wakacje oraz podczas dłuższych przerw w szkole zdobywałem doświadczenie (w Polsce) w mojej wymarzonej branży. Po dostaniu się na uczelnie w UK i kilku zajęciach okazało się że wiem dzięki swojej praktyce więcej niż wszyscy wykładowcy razem wzięci. A co więcej mam „know how” którego oni nie posiadali. Teoria i cwieczenia na uczelni ni jak się miały do tego co jest realne i co praktykuje się na co dzień. Byłem mocno rozczarowany… No ale już zacząłem to skończę prawda? Moja podroż której celem było zdobycie wiedzy przeistoczyła się w podroż po „papier”. Papier niestety na całym świecie jest ważny :) … zaraz po doświadczeniu zawodowym. Tak więc przestałem chodzić na jakiekolwiek zajęcia (i tutaj jest ogromny plus studiów w UK!) ale nikt nie mógł mnie wyrzucić z uczelni bo zaliczałem wszystkie prace i egzaminy :) na 3 roku miałem 90% nieobecności a prace licencjacka napisałem w 3 dni posiłkując się głównie materiałami zdobytymi w pracy… Straciłem 3 lata żeby dostać papier i zapłaciłem za niego OGROMNE pieniądze (czesne plus życie plus mieszkanie itp. itd.) które mogłem przeznaczyć np. na własną działalność. Jeśli więc marzycie o kierunkach mało akademickich za to bardziej „zawodowych” ( np. produkcji muzycznej, zarządzaniu, fotografii, marketingu itp. itd.) idźcie na te meczące i upierdliwe studia w PL które są ZA DARMO. I tak robicie to tylko po papier bo żadna uczelnia w tych kierunkach nie nauczy was tego co praca w dobrej firmie (czy nawet własna działalność). Warto zrobić papier bo pracodawca na to patrzy ale w 2 na 3 kierunkach studiów wiedzę zdobywa się SAMEMU i poprzez praktykę. Nie widzę sensu w płaceniu za ten papier tyle co w UK. Chyba że marzy się Wam medycyna, prawo, inżynieria itp. W takim wypadku warto popytać tu i tam bo to zupełnie inna bajka jeśli chodzi o "sposób" nauczania i studiowania. Poziom ? Poziom zawsze ustala sam student :):):)

  39. Karolina

    Faktycznie mają dziwny system oceniania w UK. Na Erasmusie studiowałam w Edynburgu i mam porównanie ze studiami na UJ. Generalnie bimbałam sobie strasznie w UK (nie z powodu Erasmusa, bo wykładowcy nawet nie wiedzieli, że jestem na stypendium, jeden nawet kazał mi "proposal" oddać i bardzo się zdziwił, że nie będę się bronić u niego). Każdy przedmiot miał tam przeliczeniową wartość 20 ECTS, więc nie można było robić więcej na semestr. Poza tym, nuda przeokropna. Ludzie panikarze, esej zaczynali pisać miesiąc wcześniej a potem i tak ledwo go zaliczali. Napisałam dwa eseje na 70%. Nie wiem co trzeba zrobić, aby dostać 100%. Nikt wyżej 70% nie dostał. Ja byłam tymi 70% rozczarowana, na UJ u mnie za to ZALICZENIA NAWET NIE BYŁO (próg 75%), a znajomi ze studiów łaaaaał, bo oni podostawali jakieś 50% w większości. Tylko że tam się martwili średnią itp, bo liczy się ona przy dostawaniu się na wybrane magisterium.Najbardziej się zdziwiłam na hiszpańskim – chodziłam na poziom mniej więcej B2, mimo że mam poziom C2 (nie było dla mnie grupy po prostu). Wypracowania tamtejsze i egzamin to była bułka z masłem, a dostałam tylko 84%. Jeszcze inne przedmioty ok, ciężko to zmierzyć, ale tu obiektywnie umiałam więcej niż wskazywał program, egzamin, eseje itd. Pytam się kobiety, dlaczego, skoro w wypracowaniu mam tylko 1 literówkę i brak jednego przecinka. I zaczęła mnie przepraszać, że zdaje sobie sprawę, że taki jest system oceniania, trochę chory, ale nie może mi dać więcej niż 84% bo 100% to jest dla nativów tylko. No facepalm +_+ Na UJ, przynajmniej wiedziałam, że jak mam 75% to ledwie zdałam i dlaczego tak i gdzie są błędy, a jak mam 95%, to też wiem za co to jest. Piszę już z perspektywy czasu, bo już skończyłam studia i jestem nauczycielką hiszpańskiego, ale kierując się tą logiką, licealiście o poziomie około A2 musiałabym same gały stawiać, bo wypracowanie nie spełnia jakichś tam wydumanych norm określonych dla nativów. A takich norm siłą rzeczy spełniać nie może, bo ma ono spełniać kryteria takie, jakie są ustalone dla poziomu A2. Jednakże, miło że zachęcasz ludzi do spróbowania studiów za granicą. Ja bardzo miło wspominam ten czas, nie ze względów naukowych (tutaj jednak UJ postawiłabym wyżej w stosunku do Edinburgh Napier University), ale kulturowych, krajoznawczych i towarzyskich :)))) Jeśli jest taka możliwość, trzeba jechać, bo kiedy jak nie na studiach?

  40. styledigger

    Ceny są zawsze na stronach konkretnych kierunków i tam najlepiej je sprawdzać, bo są na bieżąco aktualizowane. Nie wiem niestety jak wygląda sprawa z kredytem, bo nigdy się tym nie interesowałam.

  41. Klaudia

    Witajcie! Zdałam FCE w tym roku, zaczęłam rozważać też opcję studiów w UK. Czy certyfikat, który posiadam, jest wystarczający do potwierdzenia mojej znajomości języka czy muszę zdać jeszcze IELTS? Jeśli tak, to czy jest to egzamin dużo trudniejszy od FCE czy mniej więcej na tym samym poziomie? :)

  42. styledigger

    Praktyka świetna rzecz, ale jeżeli chodzi o wybór przedmiotów, to zawsze się zastanawiam czy taki system to dobre rozwiązanie, ja chyba jestem za edukacją dość ogólną do momentu studiów – nie miałam pojęcia co chcę robić, kiedy byłam w gimnazjum i fajnie jest spróbować różnych rzeczy, żeby wiedzieć co lubimy bardziej, a co mniej. Nie bardzo wiem jak odpowiedzieć na Twoje pytanie, bo nie wiem o jakie dziedziny życia pytać – z kategorii "robić" na pewno należy wybrać się na bajgla z soloną wołowiną na Brick Lane:)

  43. Olfaktoria

    Ciekawe porównanie, fajnie, że masz możliwość przekonania się i zapoznania z kulturą Anglii :) Ale do rocznych studiów magisterskich jakoś nie jestem przekonana :)

  44. Modowy Maniak

    Klaudia, wystarczy wejść na stronę szkoły i odrobinę zainteresować się tematem. Dziś FCE zdają gimnazjaliści i ten egzamin się już nie liczy. Ogólnie tego typu certyfikaty nie są brane pod uwagę. Uczelnie UK wymagają IELTS lub TOEFL (każdy kierunek ma zakładkę z wymaganiami, ale rzadko dla Polaków, więc po prostu piszesz maila z prośbą o podanie konkretnych informacji dla ciebie). Można je zdawać na pewno w Warszawie i Krakowie, ale nie pamietam czy w innych miastach ktoś to organizuje. Są trudniejsze od FCE, bo to bardziej poziom CAE, ale trzba po prostu znać schematy zadań i też wystarczy, że wejdziesz na pierwszą lepszą stronę lub forum i doczytasz :)

  45. Jeans Please!

    Jestem dopiero po pierwszym roku na UJ, a mam dokładnie takie same przemyślenia jak Ty. A co do prognozowania trendów, zainspirowałaś mnie bardzo i będę starać się ze wszystkich sił żeby rozpocząć tam naukę, bo z tego co przeczytałam naprawdę warto. :)

  46. Ola

    Często Erasmus oferuje wyjazd na praktyki za granicą. Możesz też po prostu dogadać się z koordynatorem praktyk na swoim kierunku.

  47. running devil

    KARDISE, rób to co czujesz, a nie to czego wymaga presja społeczeństwa! I mnie także denerwują głosy, że tylko "prawo, medycyna i architektura dają jakieś perspektywy". Gó… Nieprawda! W obecnej sytuacji, kiedy to na prawo idzie milion osób rocznie, po skończeniu tego kierunku (zwłaszcza, kiedy kończy się go nie z własnej woli, pasji i zainteresowania tym tematem, tylko wymogów rodziców itd) nie ma gdzie iść. Moja siostra, najlepsza na roku, średnia 4,6 na studiach, co roku zdobywająca stypendium naukowe musi teraz wyżyć za 960 zł miesięcznie :) No i widzę też po tacie, który ze względu na napływ tak wielkiej ilości nowych adwokatów z roku na rok, ma coraz to mniejsza ilość klientów. Nie iddźcie więc na prawo tylko dlatego, że po liceum humanistycznym rodzice mówią wam, że socjologia, czy politologia wróżą karierę w McDonaldzie. Wręcz przeciwnie, dzięki temu że nie trzeba ciągle kuć (jak na prawie, medycynie etc), absolwenci "lżejszych" kierunków mogą rozwijać swoje zainteresowania, szukać pracy, uczestniczyć w różnorakich kursach już w trakcie studiów. Wybierajcie kierunki jakimi chcecie się zajmować, bo kiedy skończycie prawo "z braku laku" to wtedy już naprawdę z pracą będzie ciężko…

  48. styledigger

    Zgadzam się bardzo i jestem zdania, że to co studiujemy nie ma większego znaczenia (pod warunkiem, że jest to coś, co naprawdę lubimy) i liczy się to jak studiujemy i co robimy oprócz. Nigdy w życiu bym nie poszła na studia, które zupełnie mnie nie kręcą, to przecież Twoje (jedno!) życie, a nie rodziców czy kogokolwiek innego. Warto tylko się zastanowić czy to, o czym wydaje nam się że marzymy, to naprawdę to co chcielibyśmy robić, trochę te marzenia przetestować – porozmawiać z kimś pracującym w branży, iść na staż itp. Bo dziennikarstwo modowe to niekoniecznie siedzenie w kawiarni i pisanie felietonów a'la Carrie Bradshaw, to zresztą bardzo szeroka dziedzina i warto się zastanowić co i dlaczego konkretnie Cię w nim interesuje. Plus warto też pamiętać, że najciekawsze rzeczy dzieją się na skrzyżowaniu różnych dyscyplin, prawo i moda na przykład brzmią super ciekawie.

  49. stairwaytolondon

    Wszystko rozpisane jest na stronach uniwersytetu. Przykładowo licencjat to ok. 9000 tysięcy funtów za semestr. Można jednak starać się o pożyczkę studencką, którą spłaca się po zakończeniu nauki. :)

  50. stairwaytolondon

    Z tego co wiem magisterski nie obejmuje ta całkowita pożyczka studencka do spłacania na potem, ale musisz doczytać na stronach uniwersytetów, może coś się pozmieniało od kiedy ostatnim razem czytałam o tym.

  51. Dominika

    W wielu szkołach możesz wypróbować wszystkie przedmioty a po jakimś czasie zdecydować się które chcesz zatrzymać do egzaminów maturalnych. Ja za względu na studia w bardziej artystycznym kierunki, zdecydowałam się na sztukę, historię sztuki, rysunek techniczny oraz geografię (ale ten przedmiot był akurat moją zachcianką). ^^Haha! Chętnie się wybiorę! :D Hmm… Na co np. trzeba uważać mieszkając w Londynie? Co powinno się załatwić zaraz po przyjeździe? Chciałam się też zapytać (jeżeli nie jest to zbyt osobiste pytanie oczywiście!) czy planujesz powrót do Polski czy może zostajesz (przynajmniej na jakiś czas) w Londynie?

  52. styledigger

    Ja dalej się trzymam zdania, że ogólna edukacja jest potrzebna na licealnym poziomie. Gdybym wtedy nie nauczyła logiki, to miałabym problemy na (humanistycznych!) studiach, a gdyby nikt nie przymusił mnie wtedy do nauki chemii to pewnie nic bym o niej teraz nie wiedziała – trochę głupio. Plus trudno powiedzieć czy coś nam się podoba czy nie po kilku próbnych lekcjach.Ha, naprawdę nie wiem jak odpowiedzieć, chyba na to samo na co w każdym dużym mieście, nigdy się jakoś specjalnie niebezpiecznie w Londynie nie czułam. To zależy co chcesz w tym Londynie robić, do stażu czy pracy potrzebny jest National Insurance Number, jest trochę jakichś uczelnianych spraw na początek, ale tego na pewno dowiesz się od uniwersytetu.Planuję teraz pomieszkać przynajmniej przez jakiś czas w Polsce.

  53. myszek

    Wyjechałam do UK do liceum, zostałam na studia. Po licencjacie wróciłam do Polski, bo chciałam zobaczyć jak wyglądają studia w naszym kraju.. Długo by można pisać i mimo wszystkich niedociągnięć, w Anglii codziennie wracałam do domu i miałam przewalony światopogląd, miałam o czym myśleć, wykłady wywracały mój świat do góry nogami.. w Polsce uniwersytet mnie usypia. Zero dyskusji, krytycznego myślenia, tylko nakładanie nam do głowy jedynych słusznych tez.. a nie to się ceni w dzisiejszym świecie. Jeśli chodzi o kredyt studencki, mój pokrył całe czesne i zaczyna się go spłacać w momencie, kiedy zarobki przekroczą bodajże 15 tys funtów rocznie- spłaca się jakiś mały procent swoich zarobków, chyba 3%.. ale wbrew pozorom nie jest on 'interest-free', więc radzę uważać.

  54. agnieszka

    ukonczylam licencjat w UK, teraz od wrzesnia zaczne magistra na Imperial College. Mialam tez wczesniej watpliwa przyjemnosc studiowac rok na UW. dla mnie sa 4 diametiarlne roznice1) nie ma przypadkowych studentow (a jak jest to jest to znikomy % ktory naturalnie odpada po pierwszym roku harowki). Przez to ze trzeba napisac personal statement i UMOTYWOWAC dlaczego wlasnie TY masz studiowac ten kierunek nie ma mozliwosci by skladac jednoczesnie na pedagogike, europeistyke, stosunki miedzynarodowe i dzinnikarstwo. no nie ma szans. skladasz na podobny kierunek na kilku uczelniach i jazda. ludzie zanim sie dostana na uczelnie sa zmotywowani zeby ten kierunek studiowac. jak nie wiedza co chce studiowac – biora gap year, rok przerwy na prace, podroze, wolontariat itd.2) przez to ze studenci sa na odpowiednim dla siebie miejscu i maja odpowiednie podejscie do PRZEDMOOTU KTORY CHCA STUDIOWAC, wykladowcy nie chca studnetow upierd*** a szanuja wszystkich, przygotowuja sie do wykladow. wyklady sa nam przesylane na Moodle na tydzien przed zajeciami wiec mozemy sie do nich przygotowac itd) nie ma zadnej tajemnicy (jak bylo na UW ze wykladow nigdy nie mozna bylo zdobyc od wykladowcy bo prawa autorskie….JEST TO ZRODLO NAUKI PRZECIEZ), wyklady sa interesujace (zazwyczaj, wiadomo moga byc jakies fenomeny co nie powinny wykladac), wykladowcy maja na tyle wysoka pensje ze sa ZMOTYWOWANI zeby sie przykladac, nauczac, poszerzac swoja wiedze, robic praktyczne badania itd. relacja student – wykladowca jest bardzo profesjonalna i rzetelena, a zarazem luzna i bez takiego polskiego zadecia – z wykladowcami jestesmy 'per ty', mamy siebie na FB, numery telefonow, dzwonimy do siebie jak mi zdechnie kotek i jak osiagne jakis sukces naukowy.3)dzieki takie otoczce – zmotywowani studenci oraz profesjonalni wykladowcy – AZ CHCE SIE UCZYC. w bibliotece siedzialam srednio 30h tygodniowo (z weekendami) i robilam swoje eseje, prezentacje, prace w grupach, reporty itd. mam dostep do wszystkich zrodel swiata, ksiazki moge zamawiac z innych uczelni/bibliotek itd. 4) nie ma calej otoczki stresu/niepotrzebnych nerwow/administracji/dziekanatow/podan/"nie da sie"/"pani przyjdzie pozniej"/"nie widzi pani ze jest kolejka???" itd itd. NIE MA TEGO. jestem tam aby studiowac a nie aby uzerac sie z personelem.rezultat? uwielbialam studiowac, poszerzac wiedze, patrzec na rozne aspekty pod roznym katem, dopytywac, szukac, znajdowac rozwiazania. moze to tylko moja uczelnia, a moze caly system…ale efekt byl taki ze w Polsce przy podobnym wysilku (ale znacznie wyzszym poziomie stresu!!!!) mialam oceny rzedu 3 – 3.5 a w UK rzedu 70-75%…jak dla mnie UK rozwinelo mi skrzydla :)

  55. Anonymous

    Ciekawa wlasnie jestem, jak Twoim zdaniem mozna polaczyc te dwie dziedziny- prawo i mode? Chcialabym polaczyc te dwie rzeczy, ale nie mam na to dobrego pomyslu.

  56. Anonymous

    Cześć (po raz pierwszy)!Miałam okazję postudiować sobie dłużej na UJ (psychologia i filozofia) i chciałam złożyć krótki raport na temat najznamienitszych wyjątków (tak wiem, potwierdzają regułę, ale warto o nich wiedzieć). Drodzy Studenci z Krakowa, jeśli kogoś interesują kwestie około-filozoficzne, to Instytut Filozofii na Grodzkiej ma w ofercie to i owo (ma też super kursy podstawowe, ale to już dla zdecydowanych amatorów filozoficznych wyzwań). Zainteresowanym estetyką polecam seminaria prof. Wilkoszewskiej (ale te, gdzie zaliczeniem jest praca pisemna, a nie egzamin). Miałam okazję uczestniczyć przed kilkoma laty w seminarium z estetyki transkulturowej. Żadnych przypadkowych ludzi, co tydzień kilka osób prezentowało postępy w realizacji swojego projektu teoretycznego związanego z jakimś ujęciem estetyki transkulturowej (ilustrując to zdjęciami bądź filmami), a bardzo surowa prowadząca komentowała zagadnienie. Tematy podejmowane przez uczestników były przeróżne, od muzyki klasycznej w twórczości Mischimy, przez europejski butoh, kuduro wchodzące na salony, po analizę pojedynczych zjawisk, np. ceremonii parzenia herbaty podczas mszy w Kościele Mariackim. Sama zajmowałam się wtedy ikebaną, którą popularyzował w Polsce benedyktynin, Hieronim Kreis (z Tyńca). Przeczytałam chyba wszystko, co w Polsce wydano na temat ikebany, zaciekle tłumaczyłam ze słownikiem jakieś niemieckie teksty o ikebanie w liturgii, a także przez rok jeździłam na warsztaty układania ikebany do Tyńca. Skończyło się tak, że gdziekolwiek się teraz nie przeprowadzam, zabieram ze sobą własny kenzan, tak więc wpadłam po uszy ;) Polecam też z całego serca kursy doktora Kajetana Młynarskiego, zwłaszcza tzw. "gadane seminaria" o teorii ewolucji. Chodziłam na ten kurs chyba ze 3 lata z rzędu i tematy nigdy się nie powtarzały. Praca samodzielna odbywa się tu raczej indywidualnie i cichaczem, ale same spotkania z prowadzącym są jak powrót do świata (naukowych) baśni. Ten człowiek udowadnia, że można mówić tak, aby ludzie słuchali (i słyszeli!). Poza tym prowadzący to dusza, nie człowiek. Jeśli z kolei ktoś miałby ochotę połknąć tabletkę odsłaniającą przed nim nowy porządek budowy świata, zapraszam na "Estetykę w epoce elektroniki" dr. Ostrowickiego. Kiedyś ten kurs prowadzony był częściowo w Second Life ;)Prezentacja ciekawych zjawisk z zakresu sztuki elektronicznej i dyskusje niebezpiecznie galopujące w stronę ontologii, nierzadko ludzie wychodzili z zajęć w pełnej napięcia ciszy. Pranie mózgu gwarantowane. To było tak w ramach ciekawostek. Pozdrawiam serdecznie, Dorota

  57. Anonymous

    A ja mam pytanie odnośnie innego tematu. wiem, że dużo podróżujesz, dlatego czy mogłabyś powiedzieć coś o przygotowaniach do nich? W jaka walizkę najlepiej się spakować, co zabierassz zazwyczaj w bagaż podręczny? Jakie przewodniki najlepiej kupić. I czy posiadasz jakies godne polecenia gadżety podróżne?Pozdrawiam,Ala :)

  58. MrsOccluency

    ja ukończyłam studia socjologiczne zarówno licencjackie i magisterskie na UŁ. pokochałam te studia, bo nauczyły mnie patrzeć na wiele spraw w dużo szerszej perspektywie. ale tak jak napisałaś, nuda na wykładach i nawał teorii przewyższały warsztaty które niestety mogłabym policzyć na palcach jednej ręki, przez 5 at studiów :/

  59. Anonymous

    Nawiazując do pytania "czy socjologia to studia"… No cóż, każdy kto studiuje na politechnice i ma znajomych na uniwersytecie może tak mruknąć, wiem coś o tym. Uniwersytet do dużo wakacji i dużo luzu, takie życie (kazżdego kto po takim zdaniu zaczyna sie bulwersować zapraszam do siebie na jeden rok, emocje i zap*** gwarantowany), ale tak jak już wspomniano trzeba studiować z pasją i nie obruszać się, że ktoś ma łatwiej czy też nie.Wg. mnie poziom nauczania w polskim szkolnictwie na każdym poziomie edukacji był wyższy przed reformą, kiedy to zachciano dorównać systemowi zachodniemu (lub anglosaskiemu, teraz nie jestem pewna) i uczyć nie myślenia i wpajania rzetelnej wiedzy a "rzeczy praktycznych" (podobno). Dzięki czemu zaczęliśmy produkować masowo idiotów jak w stanach, a z USA dochodzą głosy przebudzenia: "brakuje nam DOBRYCH humanistów!". Produkujemy biotechnologów i mechaników robotyków jak w fabryce zabawek, nie dająć możliwości zatrudnienia i rozwoju.Po studiach inżynierskich wiem jedno napewno- doceniam wszystkie zajęcia z historii, które miałam na studiach, bo dzięki temu nie uwsteczniłam się totalnie. Aczkolwiek z przykrością stwierdzam, że po klasie maturalnej miałam o wiele większą wiedzę ogólną, zdolność zapamiętywania i poziom angielskiego.Na każdej uczelni w zachodniej Europie studenci mają łatwiej- dostęp do materiałów na uczelni, świetnie wyposażone biblioteki, komputery na życzenie, plotery prawie za darmo, akademiki na wysokim poziomie… Nie oszukujmy się, polski student jak wyjeżdża za granicę jest o wiele bardziej zaradny życiowo niż wychuchany, wydmuchany kolega z kraju do którego jedzie. I to jest akurat opinia znajomych, którzy mają porównanie studiując na uczelniach w Polsce i za granicą na podobnym poziomie.Mam nadzieję, że nie wyszłam na marudę- cieszę się, że studiuję w Polsce i ani trochę nie zazdroszczę kolegom, którzy wyjechali. Mamy trochę trudniej, ale satysfakcja z odniesionego sukcesu w kraju jest nieporównywalnie większa… Pozdrawiam!

  60. Anonymous

    Prawo i moda? Chociażby pisane o przemyśle modowym od właśnie strony prawnej: o produkcji w różnych krajach:od trzeciego świata po kraje wysoko rozwinięte (o wyzyskiwaniu pracowników, prawach pracowniczych itd.), o rynku dóbr luksusowych na całym świecie (!!!). A te ostatnie przekręty Dolce&Gabbana? Proszę jaki dobry temat na dyskusję prawną o rajach podatkowych albo kręcenia lodów na unikaniu podatków. Teraz nie mam za bardzo czasu się nad tym zastanawiać, więc tak na szybko napisałam, mam nadzieję, że choć troszkę pomogło.Prawo i moda zdecydowanie brzmi niszowo i ciekawie. To jest właśnie co ludzie w zachodniej europie, z którymi miałam okazję porozmawiać, starają się robić: być dobrym w czymś w czym jeszcze inni do tej pory nie byli, to jest droga do sławy;)Pozdr,B.

  61. Anonymous

    To chyba zależy od kierunku. Na Architekturze i Urbanistyce miałam cały semestr praktyki zawodowej w biurze i baaardzo dużo osób pojechało za granicę. Wystarczy wyszukać biuro, które jest otwarte na praktykantów (zazwyczaj biorą wtedy na 4-6mies. minimum), mieć średnią 4,0, przedstawic portfolio i podpisać umowę przez program Erasmus.

  62. Anonymous

    Ja też mieszkałam w UK w akademiku i nie miałam absolutnie żadnych problemów z nauką. Koniecznie idź mieszkać w akademiku, to najlepszy sposób na zawarcie znajomości i przyjaźni!!! Akademiki w Londynie to co innego niż u na, w UK nie ma samowolki w akademikach, masz warden'a który pilnuje żeby sprawy miały się dobrze! Mówię ci, po akademiku będą piękne wspomnienia i dużo znajomości, koniecznie akademik;)B.

  63. KARDISE

    Tak, zdaję sobie sprawę, że w prawdziwym życiu nie jest jak w 'Diabeł Ubiera się u Prady' (zresztą mama wzięła sobie za główny cel codzienne uświadamianie mnie o tym). Jest tyle super zawodów, które można wykonywać, tylko właśnie mnie irytuje to podejście 'idź ty dzieciaku lepiej na medycyne..'. Co do prawa mam takie same doświadczenia, w rodzinie połowa kuzynów to studiuje, a jak ktoś ma własną kancelarię ma tylko coraz mniej pracy, bo co roku kształcimy tylu prawników, że tylu rozpraw w sądach nawet nie ma :) Pewnie potem się wyklaruje jak to wyjdzie, życie mamy jedno :) Na bilet w jedną stronę do NY nazbieram!

  64. Anonymous

    "moze to tylko moja uczelnia, a moze caly system…ale efekt byl taki ze w Polsce przy podobnym wysilku (ale znacznie wyzszym poziomie stresu!!!!) mialam oceny rzedu 3 – 3.5 a w UK rzedu 70-75%…" – 70-75% to jest właśnie 3-3,5 xD

  65. agnieszka

    nie w UK, jak juz było wczesniej pisane, nie zdarza sie u nas u by ktos mial ocene piwyzej 80% (a 90% nikt nie mial w historii uczelni). Najwyzsza ocena czyli First przynawana jest od 70%

  66. Anonymous

    A ja pytanie trochę z innej beczki, za rok idę na studia, prawdopodobnie do Krakowa i już teraz się głowię niesamowicie co wybrać, a oferty krakowskich uczelni nie zachęcają mnie tak bardzo, bo mam wrażenie że kierunki są takie typowe, nie ma nowości czy też większej ilości opcji w języku angielskim. Wiem, że "nikt mi nie powie co mam studiować", ale może mogłabyś doradzić lub podzielić się jakimś doświadczeniem co do studiów dla humanistki z zamiłowaniem do angielskiego? "Pchać się" w te typowo humanistyczne czy może próbować bardziej przekwalifikować się na studia na np ekonomicznym?

  67. ketele

    Hej podobają mi się Twoje wpisy. Jest możliwość żebyś zrobiła w menu linki do wpisów z teorią modową (o ile jest więcej takich cudownych wpisów o tym jak znaleźć swój styl i jak budować funkcjonalną zawartość szafy)? Na pewno wiele osób po raz pierwszy wchodząca na Twojego bloga to doceni i zostanie u ciebie na dłużej.^^

  68. Niesia

    Witam, mam pewne zapytanie, a od czytania wszystkiego na ten temat boli mnie aż głowa, bo co strona to piszą inaczej. W tym roku bedę bronić się na studiach licencjackich na UJ na kierunku europeistyka. Magisterki nie będę podejmować w Polsce ponieważ mój chłopak ma już załatwioną prace w swoim zawodzie w Anglii także w lipcu bedziemy się przeprowadzać. Moje pytanie brzmi wiec jak uznawany bedzie mój dyplom w Anglii ( na forach znajduje bardzo sprzeczne informację ) czy muszę go jakoś nostryfikować? I pytanie numer 2 po rocznej przerwie w której planuje szkolić mój angielski i pracować na part time czy mogę iść odrazu na magisterkę? Czy lepsze bedą inne możlliwości? Bardzo chcę robić coś w kierunku kryminologii ale od natłoku sprzecznych wypowiedzi sama nie wiem gdzie mam szukać jakiś dobrych informacji. Bardzo dziękuje za odpowiedz.
    Pozdrawiam

  69. Doug

    Hmm is anyone else encounteering problems with thhe images on this
    blog loading? I’m trying tto figure out if its a
    problem on my end or if it’s the blog. Any responsees wouild be
    greatly appreciated.

    my web-site Search Engine Optimistation in St Albans (Doug)

  70. Morgentau

    Hej Asiu, odkupuję stary wpis, ale bardzo mnie ciekawi, czy nie miałaś problemu z połączeniem dwóch dość różnych kierunków studiów jak fotografia i socjologia ? Ja osobiście skończyłam kulturoznawstwo i chciałabym wybrać kierunek bardziej artystyczny, więc zastanawiam się, czy to możliwe :) Pozdrawiam.

  71. studia w UK

    Serdecznie polecam studia za granicą, zaraz po maturze wyjachałam do UK i skończyłam studia w Londynie, teraz mam fajną pracę i mieszkam w o wiele przyjaźniejszym niż Polska kraju! :d

  72. Donata

    Witam!!kończę studia licencjackie w poznaniu wydział zarządzania chciałabym jechac do uk na magisterkę czy ktoś sie orientuje ile kosztują i jakie sa zasady w przyjeciu czy musi być matura miedzynarodowa? jezyk angielski znam dobrze bo po liceum pojechałam do Uk do pracy na rok,czy uzyskam tam jakąś pomoc finansową?obecnie studjuję zarządzanie zasobami luckimi i w tym kierunku chciałabym iść dalej gdzie najlepiej studiować ?dziekuję za każdą wskazówkę

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *