A trip into the wild and the free

Od kilku dni ciągle słyszę same narzekania na deszcz. A ja tymczasem deszcz całkiem lubię. Jasne, taki zimny, jesienny bywa irytujący, ale deszcz letni czy wiosenny kojarzy mi się jak najlepiej. Z tym „dniem kiedy padało” podczas wakacji nad morzem, gdy grało się w Scrabble, czytało Pana Samochodzika albo którąś z książek Niziurskiego i piło litrami kawę zbożową. A kiedy tylko zaczynało się przejaśniać, główną atrakcją stawało się taplanie się w kałużach- na bosaka, ewentualnie w sandałach z galaretki. No i nie ma dźwięku, do którego zasypiałoby się lepiej, niż odgłos kropel bębniących o szyby. Nidy też nie doceniamy słońca tak, jak w te pierwsze dni po deszczu. Moje pozytywne nastawienie do opadów wynika pewnie także z faktu, że mam kręcone włosy- kto ma loki, ten wie, że duża wilgotność powietrza jest ich sprzymierzeńcem.

 

 

Stopy mi nie mokną, bo zawsze w pogotowiu mam awaryjną parę kaloszy, cudem kupioną w okresie ulew i powodzi dwa lata temu w Krakowie. To był ten czas, kiedy zamknięto most Dębnicki i wszyscy zastanawiali się czy wytrzyma „falę kulminacyjną”, uniwersytety zawieszały zajęcia, niżej położone ulice znikały pod wodą, a kalosze stały się towarem deficytowym. Udało mi się wtedy znaleźć całkiem nieźle wyglądającą parę porzuconą gdzieś w kącie któregoś z supermarketów, która ku mojemu zaskoczeniu służy mi do dzisiaj. Oprócz gumiaków mam na sobie mój wiosenny płaszcz, wysłużoną koronkową sukienkę i niebieską dzierganą bluzkę, która na pewno pokaże się jeszcze w bardziej letniej odsłonie, ma naprawdę niezwykłą fakturę- coś jak dywanik łazienkowy, tylko w stylu Marni. A plecak jest z działu męskiego i na pewno nie przeleży tego lata w szafie.

 

thrifted blouse and Kappahl dress / vintage Burberry kids coat / H&M men backpack / random rainboots

85 comments

+ Napisz odpowiedź
  1. lifeisagame

    po przeczytaniu pierwszego akapitu spodziewałam się ostatniego zdjęcia właśnie takiego jakie jest :) kalosze bardzo mi się podobają.chyba głównie dlatego, że są pikowane.pozdrawiam

  2. Rabbit Hole

    kaloszki – świetnie wyglądają przy takiej delikatnej spódniczce!
    ja lubię deszcz,a le tylko taki ciepły, letni niczym z reklamy Nivea ;p a niestety taki nieczęsto pada…

  3. Kajakowo

    Szczerze uwielbiam każdy Twój post. Każde zdanie i każde zdjęcie. :) Ten też jest super, dzięki. <3 A fajnych kaloszy jeszcze się nie dorobiłam, chociaż pracuję nad tym. Mam chyba za to żółty płaszcz, o którym ostatnio pisałaś na fb. Muszę tylko zajrzeć do odpowiednich szaf w poszukiwaniu odpowiedzi. ;)

  4. jasnawoda

    mimo,że fanką kaloszy nie jestem (chyba dlatego,że wyglądam w każdych po prostu śmiesznie)to te bardzo mi się podobają, wyglądają niczym kozaki, to chyba przez ten pikowany krój.
    nie lubię jednak deszczowej pogody, moje włosy tym bardziej bo są z natury falowane, ale w sposób całkiem bez sensu, każdy kosmyk żyje swoim życiem burząc moje:)
    i trochę trudno mówić o ciepłym deszczu wiosennym kiedy za oknem nie więcej niż kilkanaście stopni:(

    lubię połączenia zwiewnych rzeczy, delikatnych z mocniejszym akcentami, jak u Ciebie, koronkowa sukienka z czapką, kaloszami i męskim plecakiem.
    i jak zawsze zdjęcia pełne uroku:)

    pozdrawiam

    persona non grata

  5. infinitiva

    Doskonałe zdjęcia! Pierwsza fotka jest jedną z lepszych jakie widziałam od dłuższego czasu, reszta zresztą też robi wrażenie ;)
    A z opisem deszczowych dni łącznie z taplaniem się w błocku w pełni się utożsamiam, pamiętam jeszcze opcję jeżdżenia rowerem po kałużach tak żeby jak najbardziej się rozbryzgiwały paprząc przy tym ciuchy i wszystko dookoła ;)
    Dzięki za ten post, przypomniałam sobie jak bardzo uwielbiałam przygody Pana Samochodzika – zaraz idę do biblioteki z misją ponownej lektury!
    pzdr.

  6. Caroline

    Uwielbiam Cię! Uuuuwielbiam! Niesamowite masz zdjęcia, klimat, wszystko czujesz. Choć pozornie niektóre elementy nie pasują i ja pewno nie zdecydowałabym się na takie połączenia – u Ciebie wszystko zajebiście gra.
    Pozdrawiam,
    Caroline

  7. Callista fashion

    Nigdy więcej nie założę tych kaloszy :( Zachęcona niską ceną teraz żałuję tego co zrobiły moim stópką przez jesień :( Jeżeli Tobie też but dotyka górnej część stopy (nie wiem ak ta część się nazywa :D) to radzę je odłożyć w kąt.

  8. life full of colors

    Cudowne jest to ostatnie zdjecie. Ahh jak mnie sie teraz marzy taki lekki letni deszczyk..coz tu na Cyprze bede musiala poczekac przynajmniej do wrzesnia. Tak wiec taplaj sie w wodzie Kochana poki masz okazje, bo byc moze i do Was przywieje zar z nieba.

    Zycze duzo usmiechu Kacha

  9. Anonymous

    Nie wiem gdzie były robione zdjęcia, ale jak na nie patrzę, to przypomina mi się zeszłoroczny wypad w Beskid Śląski w bardzo, bardzo, bardzo (baaaaaaaaaaaaaardzo;DDD) deszczowy dzień. Było super i dzięki Twoim zdjęciom te wspomnienia są jak żywe. :) Poza tym loki wyglądają niezwykle uroczo!:)

    D.

  10. Forever young.

    pięknie te kalosze;) ciężko jest znaleść takie odpowiednie, jak nam się podobają, za dobrą cenę:) ostatnio jakimś cudem znalazłam Twoje filmiki na youtubie :) oglądnęłam wszystkie! :) bardzo mi się podobają, jedynie za bardzo wszystko gestykulujesz:) Kiedy dodajesz nowy? Jest jakiś dzień, czy wtedy kiedy dostaniesz natchnienia? :)

  11. Kasia

    Przepiękne zdjęcia. Śledzę Twojego bloga od długiego czasu, jestem aż zielona z zazdrości o Twoje piękne włosy! Nikomu ich nie oddawaj :-)

  12. czupryniasty

    Zdecydowanie loczki lubią porę po deszczową. Moja babcia zawsze mówi mi, że mam zbierać tą wodę i płukać sobie nią włosy dla lepszych kędziorków. Nigdy tego nie zrobiłem, ale muszę się pokusić. Deszczówka u mnie na wsi powinna być czysta.

  13. Anonymous

    Kurczę, Asia, my musimy być podobny rocznik – te same wspomnienia ;) I kurczę też za młodu wakacyjny deszcz kojarzy mi się z Nienackim/Niziurskim, ewentualnie z Musierowicz albo Siesicką ;)

    Oglądam po cichu bloga ‚od zawsze’, ale stwierdziłam, że może w końcu skomentuję :)

    gośka od pytań o islandię i fretek ;P

  14. N.

    ślicznie wyglądasz! haha mam podobne wspomnienia i też całkiem lubię deszcz. I byłam wtedy w Krakowie też (: selector festival nie odbywał się przez to na Błoniach tylko na płycie starego lotniska na trasie do Nowej Huty :) To były wspaniałe dni!
    Miłego wieczoru <3

  15. EDYTA

    Strasznie podoba mi się ten post. I w końcu znalazłam osobę, która podziela moje zdanie co do letniego deszczu :)
    A zdjęcia mają przecudowny klimat!

  16. Zielonymelonik

    Zdjęcie w kałuży jest cudowne! Rewelacyjnie uchwycony moment:) Bardzo podoba mi się sukienka i płaszczyk, ale nie do końca jestem przekonana do bluzki. Lubie Cie w dziewczęcych strojach, a ta mam wrażenie, że trochę przytłacza i gasi efekt sukienki:)
    Pozdrawiam i miłego wieczoru:)

  17. Anonymous

    Ślicznie wyglądasz ! Po prostu nie mogę przestać się zachwycać : > Twoje włosy + ta czaka + czerwooone usta = marzenie ! :)

  18. Mufinka

    Poluję na podobne kalosze (za rozsądną cenę) ale jakoś do tej pory nie udało mi się. Płaszczyk i kalosze wspaniałe, bluzka też – zupełnie podobna do mojego dywanika w łazience :)

  19. M

    a ja mam pytanie, pewnie które już słyszałaś milion razy, co warto zobaczyć w Krakowie? i nie mówię tu o miejscach już kultowych, wiecznie pojawiających się w przewodnikach podróżniczych. zależy mi bardziej o second-handach, jakiś klimatycznych kafejkach czy nieznanych cudach architektonicznych. wybieram się jutro rano w podróż na jeden dzień do miasta Kraka i zależy mi na zobaczeniu czegoś nowego :) jeśli znajdziesz chwilę czasu, byłabym wdzięczna za pomoc

    1. styledigger

      Nie miałam czasu odpisać, bo też byłam na weekendowym wyjeździe, ale większość moich ulubionych miejsc w KRakowie jest opisana w cyklu Spot Digging- okrągły banner na boku bloga.

  20. Anonymous

    Osobiście za kaloszami nie przepadam, ale za to letni deszcz uwielbiam ^^ Jeśli mogę spytać: znasz jakiegoś dobrego fryzjera w Krakowie, który UMIE ścinać loki? ;) Pozdrawiam.

  21. edigre

    Zdecydowanie jeden z lepszych outfitów, chociaż mam momentami wrażenie, że Twoja kobiecość jest tak duża, że w takich zestawach wyglądasz jak przebrana za dziewczynkę. To miał byc komplement…
    Anyway, ja też zaczytywałam się w serii o Panu Samochodziku. Najbardziej emocjonował mnie Zakon Templariuszy .:)

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *