Archiwa tagu: Sony

Harry Potter Tour i Warner Bros Studio

Warner Bros Studio, Harry Potter

Odkąd tylko jako dziecko przeczytałam pierwszą część Harry’ego Pottera, moim wielkim marzeniem stała się nauka w Hogwarcie. Co prawda list ciągle do mnie jeszcze nie dotarł, ale za to wczoraj dzięki uprzejmości Sony miałam okazję doświadczyć niemal równie ekscytującego przeżycia – odwiedzić studio Warner Bros, w którym kręcone były ekranizacje książek. W zeszłym roku, kiedy ostatni film ukazał się na kinowych ekranach, położone na peryferiach Londynu studio zostało udostępnione do zwiedzania. Spróbuję pokazać Wam trochę jego magii, nie psując przy tym niespodzianki dla przyszłych odwiedzających i nie zdradzając wszystkich tajemnic. Czytaj dalej

Londyńskie kanały i The Breakfast Club

Jest wiele rzeczy, z którymi może kojarzyć nam się Londyn, ale podejrzewam że niewiele jest osób, które łączą go z romantycznymi kanałami i życiem na barkach. Tymczasem miasto ma całkiem solidną sieć kanałów wodnych sprzed kilkuset lat, które kiedyś służyły do transportu towarów, a obecnie są ciekawym urozmaiceniem tras spacerowych, ale także i domem dla całkiem sporej grupy osób. Na łodziach i barkach mieszkają głównie miłośnicy życia bliżej natury, którzy nie chcą jednak rezygnować z mieszkania w mieście. Czytaj dalej

Goldsmiths, University of London

Jak część z Was pewnie wie, studia magisterskie zdecydowałam się odbyć w Londynie. Ponieważ dostaję w związku z tym sporo pytań, postanowiłam zrobić małe wprowadzenie w ramach comiesięcznego posta we współpracy z Sony. Studiuję na Goldsmiths University of London, uczelni specjalizującej się we wszelkiego rodzaju sztukach i naukach społecznych, mającej w swojej ofercie wiele ciekawych, niespotykanych gdzie indziej programów. Może też poszczycić się jednym z najlepszych wydziałów socjologii w Anglii, co jest dla mnie kluczowe, bo to właśnie w tym departamencie jest mój kierunek – Photography and Urban Cultures. Czytaj dalej

Frock Me

W niedzielę wybrałam się obejrzeć Frock Me, odbywające się cztery razy w roku targi vintage. Zamiast lustrzanki wzięłam ze sobą mój mały aparat Sony, co okazało się zdecydowanie trafnym wyborem – nie dość, że nie musiałam kombinować w tłumie ze stałoogniskowym obiektywem, to jeszcze autofokus w dość trudnych warunkach oświetleniowych działał jak marzenie. Czytaj dalej