Nowa, jesienno-zimowa kolekcja Lunaby!

Hej! Dzisiaj chciałam Wam pokazać, co przygotowałyśmy w Lunaby na jesień i zimę. Gdybyście byli ze mną od niedawna, albo z przerwami, to wyjaśniam – Lunaby to marka piżamowa, którą prowadzę z pomocą mojej mamy.

Zdjęcia, jak przy większości naszych sesji, robiłam sama. Piękne miejsce, w którym powstały, to dom znajomych. Modelkami były Marcela, która na co dzień opiekuje się naszymi klientkami, i Paulina. Dziewczyny mają zupełnie różną urodę i dzieli je kilkanaście centymetrów wzrostu, więc fajnie pokazują różnorodność. Czytaj dalej

Swetry na jesień – przewodnik zakupowy

Swetry na jesień - kolaż 1

Cześć! Dzisiaj mam dla Was przewodnik zakupowy, o który pytało mnie mnóstwo osób – swetry na jesień.

Nie było łatwo mi go przygotować, bo swetry w sklepach kupuję naprawdę sporadycznie. W ciągu ostatnich kilku lat kupiłam jeden, ten. Jest świetny i wart swojej ceny, zwykle wybieram jednak second handy, gdzie stosunkowo łatwo jest znaleźć sweter ze szlachetnej włóczki, a stosunek ceny do jakości jest nie do pobicia. W wyszukiwaniu szczególnie atrakcyjnych sztuk wyspecjalizowała się moja mama, więc cała nasza rodzina chodzi teraz w kaszmirowych swetrach. Czytaj dalej

Wizyta w manufakturze W.KRUK i konkurs z biżuterią do wygrania

Środę spędziłam w Poznaniu. Było ekstra. Wiedziałam, że będzie fajnie, bo marka W.KRUK zaprosiła mnie na wizytę w starej manufakturze i na warsztaty biżuterii, a oglądanie od kuchni procesu tworzenia zawsze budzi mogą ekscytację.

Nie spodziewałam się jednak, że będzie aż tak fajnie. Manufakturę wyobrażałam sobie jako na pewno piękne, ale dość wymuskane miejsce, takie trochę na pokaz. Tymczasem zostaliśmy wrzuceni w środek autentycznej, sprawnie pracującej machiny, która tak mnie oczarowała swoją surową, rzemieślniczą atmosferą, że nie wiedziałam w którą stronę kierować aparat. Czytaj dalej

Porto – część druga i ostatnia

Pamiętacie, gdzie skończyliśmy opowieść z Porto? Po trzech dniach intensywnego spacerowania pogoda zdecydowała za nas. Zaczęło padać, nie było więc innego wyjścia, jak tylko zwolnić tempo. 

Postanowiliśmy wykorzystać chłodniejszy okres na kulinarne odkrycia. Zaczęliśmy od polecanego w wielu offowych przewodnikach lokalnego baru z kanapkami, Casa Guedes. Po odstaniu swojego w kolejce, dostaje się tam do jednej ręki bułę ze świeżo odkrojonym plastrem szynki i rozpływającym się serem, do drugiej kieliszek sangrii. Można usiąść przy którymś z chybotliwych stoliczków i odpłynąć w kulinarny zachwyt. Czytaj dalej