Wizyta w manufakturze W.KRUK i konkurs z biżuterią do wygrania

Środę spędziłam w Poznaniu. Było ekstra. Wiedziałam, że będzie fajnie, bo marka W.KRUK zaprosiła mnie na wizytę w starej manufakturze i na warsztaty biżuterii, a oglądanie od kuchni procesu tworzenia zawsze budzi mogą ekscytację.

Nie spodziewałam się jednak, że będzie aż tak fajnie. Manufakturę wyobrażałam sobie jako na pewno piękne, ale dość wymuskane miejsce, takie trochę na pokaz. Tymczasem zostaliśmy wrzuceni w środek autentycznej, sprawnie pracującej machiny, która tak mnie oczarowała swoją surową, rzemieślniczą atmosferą, że nie wiedziałam w którą stronę kierować aparat. Czytaj dalej

Porto – część druga i ostatnia

Pamiętacie, gdzie skończyliśmy opowieść z Porto? Po trzech dniach intensywnego spacerowania pogoda zdecydowała za nas. Zaczęło padać, nie było więc innego wyjścia, jak tylko zwolnić tempo. 

Postanowiliśmy wykorzystać chłodniejszy okres na kulinarne odkrycia. Zaczęliśmy od polecanego w wielu offowych przewodnikach lokalnego baru z kanapkami, Casa Guedes. Po odstaniu swojego w kolejce, dostaje się tam do jednej ręki bułę ze świeżo odkrojonym plastrem szynki i rozpływającym się serem, do drugiej kieliszek sangrii. Można usiąść przy którymś z chybotliwych stoliczków i odpłynąć w kulinarny zachwyt. Czytaj dalej

Najwyższa pora przestać chwalić się brakiem pieniędzy

na zdjęciu świetna ksiażka Finansowy Ninja, o której przeczytacie pod koniec posta

Mamy dziwne podejście do pieniędzy. Z jednej strony narzekamy na ich brak, z drugiej strony na ludzi, którzy je mają, patrzymy podejrzliwie. To chyba pokłosie tych wszystkich bajek o złym bogaczu i dobrym, ale biednym szewcu czy pastuszku.

Zupełnie nie umiemy też o nich rozmawiać. Wszystkie finansowe informacje są ściśle tajne, nawet w ogłoszeniach o pracę nie podaje się w Polsce widełek zarobków.

Mam w swoim otoczeniu sporo przedsiębiorców czy freelancerów i bardzo często od nich słyszę, że oni to nie lubią zajmować się pieniędzmi, nie nadają się do tych wszystkich tabelek i właściwie to nawet nie lubią brać pieniędzy od klientów – jakby się tego wstydzili. Czytaj dalej

Płaszcze na jesień – kilka wskazówek i przewodnik zakupowy

Płaszcze na jesień - kolaż 1

Dzisiaj wpis na temat, o który pytało mnie mnóstwo osób, a ja bezradnie rozkładałam ręce. Płaszcze na jesień, a dokładniej – gdzie kupić porządny.

Sprawa jest trudna, bo jeśli chcemy kupić dobrze uszyty płaszcz z tkaniny z dużą zawartością wełny, musimy się nastawić na wydatek od 500 zł w górę. Przy mniejszym budżecie dobrze jest sprawdzić TK Maxx i, jak zwykle, second handy, OLX czy Allegro – płaszcz można bez problemu skrócić u krawcowej (albo przedłużyć, jeśli ma zakładkę), ważne tylko, żeby pasował w ramionach. To dużo lepsze rozwiązanie, niż kupowanie cienkich sieciówkowych płaszczyków z poliestru z akrylem – ani nie grzeją, ani dobrze nie wyglądają, ani nie posłużą nam zbyt długo.

Czytaj dalej

Moja subiektywna baza – podstawy garderoby – przykłady i składy materiałów

Dużo piszę o tym, że nie ma czegoś takiego, jak obowiązkowe klasyki, podstawy garderoby. Naprawdę nie ma ani jednej rzeczy, którą „każda kobieta powinna mieć szafie”. I wcale nie trzeba mieć czarnych szpilek, beżowego trencza czy małej czarnej, żeby nasza szafa dobrze funkcjonowała.

Co więcej, możemy wykupić wszystkie klasyki z tej często powielanej listy i w żaden sposób sobie tym nie pomóc. Kilka razy popełniłam ten błąd. Kupowałam obcisły czarny kardigan, „bo to klasyk, który zawsze się przyda”, nie zastanawiając się, czy ja w takich swetrach w ogóle chodzę (nie chodziłam) ani czy dobrze się w nich czuję (nie czułam się). Sweter wisiał w szafie, ja miałam 100 zł mniej w portfelu, a moja szafa funkcjonowała tak samo źle, jak wcześniej.

Żeby nie teoretyzować bez praktycznej ilustracji, postanowiłam pokazać Wam co w takim razie, jeśli nie tzw. klasyki, jest moją subiektywną bazą i na co zwracam uwagę przy kupowaniu tych elementów. Podaję też składy materiałów, żeby pokazać Wam w praktyce, czym się kieruję, wybierając spodnie, sukienki czy bluzki.

Czytaj dalej