Breaking.

Postanowiłam złamać zasadę „szeroka góra – wąski dół” i na odwrót. Bluzkę z bufiastymi rękawami w stylu wiktoriańskim zestawiłam z „napufioną” spódnica z podwyższonym stanem. Zawsze właśnie tak wyobrażałam sobie rękawy, o których marzyła Ania z Zielonego Wzgórza, a Maryla bezlitośnie szyła jej proste sukienki („Te bufiaste rękawy wymagają tyle materiału, ile starczyłoby na całą bluzkę”), dlatego po prostu musiałam ją kupić, chociażby ze wzgledów sentymentalnych. Żeby połączenie z pudrowo różowymi rajstopami nie było przesłodzone, założylam buty peep toe w panterkę. Jest eklektycznie, bo lubię takie niekonwencjonalne mixy:)


Czytaj dalej

Paint in violet.

Moim dzisiejszym zestawem kontynuuję tendencję „Prada dla ubogich” zapoczatkowaną przez Sztywniarę:) Mam na sobie cieniowane buty z Venezii, inspirowane tymi butami z pokazu f/w 2007, według mnie jednego z lepszych w dorobku Prady. Założyłam do nich legginsy w jedynej akceptowanej przez mnie długości, czyli do kostek. Co prawda podobają mi się też naciągnięte do połowy stopy, jak u Pangenialnej, ale na kimś- mam wrażenie, że ja wyglądam w nich jak płetwonurek. Sukienka w mój ulubiony kwiatowy wzór, tym razem w nieco malarskim ujęciu, ma bardzo szerokie rękawy, prosty fason i jest niesamowicie wygodna. PS. Czy ktoś wie gdzie mogę zdobyć czarne lateksowe legginsy?


Czytaj dalej

Leopard pants.

Tym razem w roli głównej moja ukochana panterka. To wzór, z którym trzeba bardzo uważać, ponieważ z samej swej natury jest dość kiczowaty. Łatwo o zbyt oczywisty, tandetny, a nawet wulgarny efekt. Zwłaszcza w przypadku topów lub sukienek. Nie zmienia to faktu, że na szczycie mojej toplisty zakupowej od bardzo dawna widnieje sukienka i krótki płaszczyk w panterę:)Zwykle nie podobają mi się spodnie we wzorki, nie lubię nawet kolorowych rurek, ale te jedne jedyne mnie urzekły, musiałam je miec:) W dodatku były niedrogie, kupiłam je w dziale dzięcięcym H&M- oto zaleta niskiego wzrostu. Czytaj dalej

Dzikość poskromiona.

Głównym elementem mojego zestawu jest sukienka inspirowana kulturą afrykańską (chwilowe odejście od słowiańskiego folkloru), w nieco pschodeliczny wzór kojarzący mi się z paskami zebry. Włożyłam pod nią białą bluzkę z żabotem, co ugrzeczniło jej dzikoafrykański charakter, no i przede wszystkim rozwiązało problem zbyt dużego dekoltu.Wyraziste wzornictwo sukienki nie znosi konkurencji, dlatego dodatki ograniczyłam do minimum- jedynym mocnym akcentem jest patchworkowa kopertówka, którą chwilowo ukradłam mojej przyszłej współlokatorce i zamierzam baaardzo często ją pożyczać. W zbliżonym ujęciu widać „suwakowe” przeszycia, które chyba najbardziej mnie w niej urzekły.


Czytaj dalej

Folklor, czyli cudze chwalicie, swego nie znacie.

Niemal co sezon pojawiają się trendy inpirowane kulturą afrykańską, japońską itp. Ja postanowiłam trzymać się tego co dobre, bo nasze (czyli słowiańskie). Uwielbiam ludowe motywy, kwiaty, falbaniaste spódnice, matrioszki- jednym słowem wszelkiego rodzaju wyroby cepeliowe:) Świetne ciuchy i dodatki mozna znaleźć na Ludowo Mi. Od jakiegoś czasu nawet w sieciówkach typu Vero Moda czy H&M pojawiają sie ubrania inspirowane rodzimym folklorem. Czytaj dalej