Archiwa kategorii: Organizacja codzienności

Metamorfoza kuchni – zdjęcia przed i po

Metamorfoza kuchni - zdjęcie porównawcze

Salon mamy odpicowany, przyszła pora na metamorfozę kuchni. To dla mnie ważne pomieszczenie, bo sporo gotuję, od zawsze lubię też spędzać w kuchniach czas.

Metamorfoza kuchni też powstała we współpracy ze Śnieżką. Zobaczycie, ile może się zmienić przez samo pomalowanie mebli!

Wcześniej nasza kuchnia nie tylko była chaotyczna i umiarkowanie przytulna, ale też nie do końca spełniała nasze potrzeby. Traciliśmy czas na grzebanie w szufladach w poszukiwaniu często używanych łyżek kuchennych czy chochli, wysypywały nam się z nich reklamówki, a za każdym razem, kiedy chciałam zjeść owsiankę albo zrobić koktajl, musiałam wchodzić na krzesło.

To nie była kuchnia dla małych ludzi. Czytaj dalej

Metamorfoza salonu – efekty plus zdjęcia przed i po!

Uff, skończyliśmy remont salonu! Trwał nieco ponad miesiąc, powoli zaczynało mi się wydawać, że folie malarskie i skrzynki z narzędziami na stałe wpiszą się w wystrój naszego mieszkania. Cieszę się, że mamy już ten cały bałagan za sobą, ale wybieranie, malowanie i skręcanie sprawiło mi też dużo przyjemności. Do listy zawodów, które chciałabym wykonywać, gdybym nie robiła tego, co robię, dopisuję stolarstwo.

Dla przypomnienia: wcześniej salon pełen był kanciastych mebli z Ikei, w żółto-brązowej kolorystyce i udekorowany ciężkim, barokowym złotem. Było w nim też mnóstwo pustego miejsca, był więc jednocześnie przeciążony i zupełnie nieprzytulny. Miał też sporo niedociągnięć – brzydkie, plastkowe listwy, czy stare zawiasy przy futrynie.

Teraz zdecydowaliśmy się na połączenie oryginalnych mebli z epoki mid-century i mebli, które są tym okresem inspirowane, z lekką nutką glamour. Zróbcie szybki rzut oka na całość, zaraz opowiem Wam wszystko w szczegółach. Czytaj dalej

Najwyższa pora przestać chwalić się brakiem pieniędzy

na zdjęciu świetna ksiażka Finansowy Ninja, o której przeczytacie pod koniec posta

Mamy dziwne podejście do pieniędzy. Z jednej strony narzekamy na ich brak, z drugiej strony na ludzi, którzy je mają, patrzymy podejrzliwie. To chyba pokłosie tych wszystkich bajek o złym bogaczu i dobrym, ale biednym szewcu czy pastuszku.

Zupełnie nie umiemy też o nich rozmawiać. Wszystkie finansowe informacje są ściśle tajne, nawet w ogłoszeniach o pracę nie podaje się w Polsce widełek zarobków.

Mam w swoim otoczeniu sporo przedsiębiorców czy freelancerów i bardzo często od nich słyszę, że oni to nie lubią zajmować się pieniędzmi, nie nadają się do tych wszystkich tabelek i właściwie to nawet nie lubią brać pieniędzy od klientów – jakby się tego wstydzili. Czytaj dalej

Metamorfoza salonu – plan działania

Metamorfoza salonu DIY - sf meble

Pierwszy raz w życiu mam możliwość pozmieniać coś w mieszkaniu na poważnie. A potrzebę pozmieniania mam dużą. Kiedy w zeszłym roku wprowadziłam się do mojego chłopaka, mieszkanie od razu bardzo mi się spodobało samo w sobie, ale wiedziałam też, że z wystrojem się nie polubię. Na szczęście okazało się, że nasz gust w wielu miejscach się spotyka i doszliśmy do porozumienia w sprawie zmian. Było mi o tyle łatwiej je przeforsować, że wiele elementów zmian po prostu wymagało. Czytaj dalej

Jak się zebrać do działania i wygrzebać z rozmemłania

Też Was czasem dopada niemoc twórcza? Nagle trudno jest się Wam zebrać do działania, a proste czynności zabierają dwa razy więcej czasu? Po angielsku taki stan określa się ładnie jako „wpadnięcie w koleinę”, ja nazywam go dużo mniej poetycko „rozmemłaniem”.

Ostatnio dosięgło mnie na początku roku. Kończyłam pisać książkę, nad którą pracowałam sumiennie od miesięcy, a w głowie układałam już sobie długą listę rzeczy, które zrobię, jak tylko skończę. Obejrzę wszystkie zaległe filmy, napiszę posty, których nie miałam czasu napisać, wybiorę się na wycieczkę, którą od dawna planowałam. No i oczywiście odpowiem na piętrzące się w skrzynce maile!

Prawie mi wyszło. Pierwsze trzy dni spędziłam w trybie zombie, bo stres związany z oddaniem książki nie pozwolił mi spać – zawsze działa to u mnie z opóźnionym zapłonem. Potem się rozchorowałam i wszystkie inne plany też mi się posypały, a w efekcie przez dobre dwa tygodnie nie mogłam się za nic konkretnego zabrać, mimo tego, że czułam się już zupełnie dobrze. Czytaj dalej