18 pomysłów na nietypowe prezenty, których nie trzeba kupować

zdjęcie zrobiłam na Targach Rzeczy Ładnych, grafiki – Gosia Herba, ceramiczne ludki – Hadaki, figurka pływaczki – ENDE Ceramics

Nie chcecie uczestniczyć w grudniowym szaleństwie kupowania? Krucho u Was z budżetem? A może uważacie kupowanie prezentów za pójście na łatwiznę?

Jeden z moich ulubionych tekstów na blogu to bardzo króciutki wpis o sekretnych talentach (bo nie o sam wpis chodzi, ale o genialne komentarze!). Pisałam w nim, że jestem dobra w robieniu prezentów. Rzeczywiście tak jest, obdarowane przez mnie osoby zwykle są bardzo zadowolone.

Dzisiaj dzielę się więc z Wami garścią pomysłów na nietypowe prezenty. Takie, których nie trzeba kupować w sklepie albo przynajmniej to nie kupiona rzecz jest ich głównym komponentem. Korzystajcie i podrzucajcie swoje pomysły!


Wspólna pomoc


Możecie umówić się, że w ogóle nie kupujecie prezentów i podarować za to swój czas, uwagę czy umiejętności, robiąc coś wspólnie, całą rodziną, na rzecz innych.

Jest mnóstwo sposobów, w jakie można pomóc, od odśnieżenia podwórka starszej sąsiadce zaczynając, na gotowaniu z Food not Bombs albo wyprowadzaniu schroniskowych psów kończąc.

Taki dzień często pamięta się dużo dłużej niż kolejny zestaw mydełek czy haftowanych ręczników.


Tylko rzeczy zrobione własnoręcznie


W rodzinie moich znajomych panuje zasada, że wszystkie prezenty muszą być wykonane własnoręcznie.

Pod choinką można więc znaleźć ręcznie wydziergane skarpety, pachnące, pięknie ozdobione pierniki, a nawet sweter z islandzkim wzorem.

Jeśli macie w rodzinie kogoś muzykalnego, w Internecie jest mnóstwo instrukcji wykonania instrumentów muzycznych, często całkiem spektakularnych!


Kupony


To jeden z moich ulubionych typów prezentów. Kupony, czyli bileciki do wykorzystania w dowolnym momencie, upoważniające obdarowanego do czegoś miłego lub uniknięcia czegoś niemiłego.

Kupon może być na śniadanie do łóżka, masaż stóp, czesanie włosów, 3 godziny grania na komputerze z gwarancją nieprzeszkadzania. Może też jednorazowo zwalniać z obowiązków – wyniesienia śmieci, odkurzania czy wieczornego wyprowadzania psa.

Znając osobę, która ma otrzymać taki prezent, sami na pewno wpadniecie na coś, co ją naprawdę ucieszy.

Uwaga! Przy realizacji kuponu osoba obdarowana nie może usłyszeć żadnych narzekań, wymowne westchnienia czy przewracanie oczami też są niedozwolone.

Świąteczne kupony do druku znajdziecie łatwo w sieci (wystarczy wpisać “printable christmas coupons”), uniwersalne kupony po polsku znajdziecie u Pauliny z One Little Smile.


Korepetycje


Każdy z nas ma jakąś umiejętność, którą może się podzielić. Możecie podarować tacie talon na szkolenie z porządnej obsługi skrzynki mailowej, oczywiście w Waszym wykonaniu, nauczyć siostrę podstaw obróbki zdjęć w Photoshopie albo planowania posiłków czy zaprosić całą rodzinę na warsztaty dziergania albo origami.


Własnoręcznie zrobiona książka kucharska według klucza


Przepisy z filmów, które obejrzeliście wspólnie z mamą, albo takich, które mama wyjątkowo lubi.

Proste do przyrządzenia potrawy z państw, które odwiedziliście razem ze swoją drugą połówką.

Pozbierane od znajomych przepisy na dania, które kojarzą im się z obdarowaną osobą.

Trzydzieści obiadów z czekoladą. Albo z zielonym groszkiem (to dla mnie, kocham zielony groszek!).

Pomysłów na motyw przewodni jest mnóstwo, a całość można poskładać w pdfa, wydrukować i ładnie oprawić albo wpisać/wkleić do przepisu czy przepiśnika.


Wiersz albo piosenka


Brzmi jak nic spektakularnego, ale potrafi naprawdę wzruszyć.

Moi znajomi podarowali swojej mamie na okrągłe urodziny video teledysk do piosenki “Don’t worry, be happy” w wykonaniu całej rodziny. Każdy został nagrany, kiedy odśpiewuje swoją część (łącznie z dziadkiem w szpitalu, który śpiewał przy akompaniamencie ukulele), a potem poskładali wszystko w całość. Wyszło naprawdę niezwykle.

I z innej beczki – moja koleżanka dostała od swojego świeżo poślubionego męża piosenkę, którą dla niej napisał, a potem zagrał i zaśpiewał na ich weselu.


Wycieczka według klucza


Wyprawa śladami bohaterów ulubionego filmu albo powieści mamy, wycieczka do miejscowości, do których tata jeździł na obozy harcerskie, spacer szlakiem modernistycznych budynków dla siostry architektki.

Trasę można wymyślić i opracować samemu albo podłączyć się do spaceru organizowanego przez kogoś innego.

Ja na ostatnie urodziny dostałam spacer śladami kryminalnej warszawy i było super. To były zresztą urodziny spod znaku doświadczeń, bo od mojego chłopaka dostałam wyprawę do kasyna.

I nie jest to prezent zarezerwowany koniecznie dla młodych ludzi – moja mama zabrała w zeszłym roku obie moje babcie na samochodową wycieczkę po Wadowicach i okolicach, śladami miejsc ważnych dla Jana Pawła II, babcie były zachwycone.


Odpicuj komuś coś, co już ma


Brałam kiedyś udział w kradzieży roweru*. To był rower mojej przyjaciółki, który nasz kolega, w ramach urodzinowego prezentu, nasmarował, odmalował i zrobił różne inne cuda, które sprawiły że ze starego grata zmienił się w prawdziwą rakietę.

Wyobrażam sobie, że babcia może się ucieszyć z pomalowania i podklejenia chyboczących się taboretów albo odnowienia podartych pokrowców foteli. Trzeba tylko uważać i słuchać uważnie narzekań, bo niektórzy lubią swoje stare fotele i zardzewiałe rowery.

*Tak naprawdę to nie był jedyny raz, złamałam kiedyś klucz i musiałam odpiłowywać swój własny rower spod Galerii Krakowskiej, nikt się nawet za mną nie obejrzał.


Ulubione książki albo muzyka


Podaruj komuś zestaw swoich ulubionych książek, z informacją, co Cię w każdej ujęło i na jaki nastrój je polecasz. Wcale nie muszą być nowe, ja nawet bardziej ucieszyłabym się z takich z antykwariatu albo z czyjejś biblioteczki. To samo dotyczy muzyki, tu nawet nie potrzeba fizycznych płyt, mogą być playlisty.


Kronika historii rodziny


Z opisem anegdot, ważnych wydarzeń, ze zdjęciami – to świetna okazja, żeby je skatalogować cyfrowo. Idealny prezent dla babci czy dziadka, no i można zaangażować całą rodzinę do współpracy.


Pudełko na zły nastrój


Z napisem “otworzyć w razie pilnej potrzeby”. Do środka możesz włożyć wszystko to, co poprawi obdarowanemu humor – ładny kubek, kakao i pianki, dobrą herbatę, wspólne zdjęcie z wyjątkowo miłego dnia, płytę z podnoszącą na duchu komedią, liściki od wszystkich znajomych, tłumaczące dlaczego obdarowana osoba jest super.


Wychodne


To prezent, który doceni każda osoba zajmująca się małym dzieckiem czy inną wymagającą opieki osobą. Wystarczy że wydrukujemy i podarujemy karnecik do wykorzystania w dowolnym momencie, na którym zobowiązujemy się do odciążenia obdarowanego na jeden dzień, popołudnie czy cały weekend.


Przetwory


Własnoręcznie zrobione konfitury, ogórki kiszone, pesto – możliwości jest nieskończenie wiele!


Zrób sobie prezent


Wełna w odpowiedniej ilości, pasujące druty albo szydełko i instrukcja robienia szalika, czapki czy podstawek pod kubki. Gotowe zestawy można kupić na przykład w Wool and the Gang, ale spokojnie można je też przygotować samemu.

To mogą być też nasiona i zestaw łopatek (dostałam na imieniny!) albo doniczek do ziół, sprzęt do warzenia piwa czy cokolwiek innego, co znajduje się (albo potencjalnie może się znajdować) w kręgu zainteresowań obdarowanego.


Prezent dla rodzin/par – słoik pytań


Nasze codzienne rozmowy często krążą wokół tego, co znów zawalił szef albo co kupić w sklepie. Fajnym prezentem pozwalającym przełamać tę rutynę jest słoik pytań – czyli słoik pełen karteczek z niecodziennymi pytaniami, które pomogą nam poznać domowników od zupełnie innej strony. Trzeba tylko przyjąć jakąś regularność sięgania do słoika – na przykład zawsze przy niedzielnym obiedzie.

Sporo pomysłów na pytania opisałam w mojej ostatniej książce Slow Life, fajne przykłady znajdziecie też tu, no i oczywiście wymyślcie koniecznie swoje!


Jeśli nie chcesz mojej zguby, mrówkojada daj mi luby!


Wszyscy wiedzą, że zwierzaków nie powinno dawać się w prezencie… ale czy na pewno?

Wirtualną adopcję umożliwiają nie tylko fundacje opiekujące się psami czy kotami, ale też warszawskie zoo!

Adopcja nosorożca to 1500 zł miesięcznie, na mrówkojada trzeba wydać 500 zł, ale już urocza wikunia andyjska to tylko 100 zł na miesiąc, a żaba albo wąż jedynie 50! Pełen cennik znajdziecie tutaj.

Obdarowany, oprócz dzikiej satysfakcji i powodu do chwalenia się znajomym, otrzymuje honorową kartę wstępu do zoo i może podpisać się na tabliczce na wybiegu.


Spersonalizowany planer


Czyli tradycyjny planer czy kalendarz, w którym zaznaczamy ważne dla obdarowanej osoby daty, wpisujemy słowa otuchy na co bardziej ponure momenty roku, przypominamy by o siebie dbała w tych najbardziej zajętych momentach, wklejamy koperty z niespodziankami do otworzenia dopiero danego dnia.


Audiobook


Kocham audiobooki! W zeszłym roku dostałam pod choinkę trzymiesięczne członkostwo w Audible i byłam nim zachwycona.

Audiobooki można kupić, ale można też wyszukać książki, którym wygasły już licencje – tu polecam pełen darmowych tytułów Librivox i Anię z Zielonego Wzgórza albo Małą Księżniczkę.

Wyobrażam sobie, że przy odrobinie samozaparcia można też taki audiobook przygotować samemu, w wersji super rozbuchanej z podziałem na role. Wojna i Pokój może być dość czasochłonna, ale już książeczka dla dzieci jak najbardziej jest do zrobienia.

 


To, co naprawdę liczy się w przygotowywaniu prezentów, to czas i uwaga, które poświęciliśmy na zauważenie potrzeb drugiej osoby. Nawet jeśli będzie to coś bardzo drobnego, ale pięknie zapakowanego, z osobistym liścikiem i życzeniami prosto z serca, na pewno sprawi komuś radość.

Dajcie znać, czy macie jakieś swoje ulubione pomysły na nietypowe prezenty. A może sami takie dostaliście?

 

 

75 comments

+ Napisz odpowiedź
  1. Magdalena

    Bardzo fajny post, dzięki! Przyda się zarówno teraz, przed świętami, jak i przez cały rok przy innych okazjach. Jeśli chodzi o rzeczy ze zdjęcia – widzę magazyn o sztuce współczesnej „Contemporaty Lynx” (polecam :)), ceramiczne ludki autorstwa Hadaki oraz figurkę pływaczki Natalii Gruszeckiej z ENDE Ceramics

  2. stayhappytoday.blogspot

    Pudełko na zły nastrój – rewelacyjny pomysł ;) szukam właśnie pomysłu na prezent dla przyjaciółki i nie chciałam kupować kolejnego olejku do kąpieli ani rękawiczek czy szalika, teraz już dokładnie wiem jak to będzie wyglądało ;) ładnie zapakowane pudełko a w nim kawałek dobrej czekolady, kilka własnoręcznie upieczonych ciastek, ciepłe skarpety, świeczka zapachowa i książka o miłości ;) pozdrawiam serdecznie!

  3. Iza

    U mnie niestety takie pomysły odpadają. Z rodziną nawet nie mam co próbować. Narzeczony dostał kiedyś bileciki (te od One Little Smile) i nie wykorzystał ani jednego.

    1. Dominika

      Ja robię miksturę do herbaty! Miód+cytryna+cynamon+goździki+pomarańcza/mandarynka+goździki/anyż. Słoik wygląda bardzo świątecznie i pięknie, i bardzo praktyczne! Taki świąteczny koncentrat ;)

  4. Rykoszetka

    Ten słoik z pytaniami dla rodziny brzmi super! Parę lat temu zrobiłyśmy z siostrą naszą rodzinną wersję gry Kolejka – sklepy były powiązane z hobby członków rodziny, tak samo karty: fotograf, sportowiec, uczeń, działkowicz… :)

  5. Basia R.

    Co do domowych przetworów to dodam jeszcze domową granolę – przepisów w internecie jest mnóstwo, a sposobów na wykorzystanie jeszcze więcej! :D polecam jeszcze prezent dla przyjaciółki/siostry/chłopaka pod tytułem „kim jest … (miejsce na imię danej osoby)?” – daje dużo możliwości, można napisać ile dana osoba dla nas znaczy albo zacząć od znaczenia imienia i wpisanania wszysykich pełnionych funkcji, np.najlepsza kucharka, genialny fotograf itd. :D polecam!

  6. pewna.taka

    Swietny post, caloroczny!
    Strasznie chcialabym aby moi rodzice nagrali mi audiobooka z jakas bajka, np Dr Dolittle :))

  7. Justyna

    Asiu, zwracam się do Ciebie z ogromną prośbą, która może być trochę wyzwaniem. Wiem, że jesteś ekspertem w dziedzinie slow fashion i Twoje slow jest naprawdę wysokiej jakości, ale jako zwykły szary człowiek poruszający się komunikacją miejską dzień w dzień i spędzający poza domem 12h 5 dni w tygodniu… Potrzebuję bardziej funkcjonalnej i codziennej wersji slow fashion niż kaszmirowe swetry i wełniane płaszcze. Czegoś takiego bardziej kompromisowego, co nadal mieści się w kategorii materiałów dobrej jakości, ale można zwyczajnie wrzucić do pralki i nie tracić sporej części weekendu na troskę o ubrania. Podejrzewam, że nie tylko ja związana jestem dość mocno codziennością i post o takich kompromisowych polsrodkach bardzo by mi się przydał. Wiem, że dla Ciebie będzie to trochę jak polecanie poliestru, ale wydaje mi się, że rozumiesz bolączki człowieka poruszającego się autobusem, który musi prać kurtki i płaszcze znacznie częściej niż ktoś, kto jeździ swoim samochodem oraz osoby, która szuka sposobu na cieszenie się życiem i wyluskanie dodatkowego wolnego czasu spośród sterty obowiązków. Oczywiście nie chodzi mi tutaj o porady w stylu ‚przecież można kupić specjalna pralke z funkcją prania wełny’, które uzyskałam na jednym blogu…
    Mam nadzieję, że rozważysz moją prośbę, bo uważam, że jest sporo osób zafascynowanych slow fashion, które podobnie jak ja mają mało czasu na dbanie o ubrania oraz zwyczajnie szkoda im wełny i kaszmiru na niszczenie ich w komunikacji miejskiej.

    1. Style Digger

      Małe sprostowanie na początek: tez jeżdżę komunikacją miejską:) Nie wiem, co Ci doradzić, bo rozumiem, że chodzi o rzeczy, które można prać w pralce? Nawet jeśli płaszcz będzie z akrylu czy z poliestru, to raczej się go w pralce nie wypierze, podobnie z puchową kurtką – najlepiej zanieść do pralni. Pomyślałabym więc po prostu o płaszczu w takim kolorze, który się szybko nie zabrudzi – np na moim szarym nie widać żadnych zabrudzeń (o ile nie wyleję na siebie soku pomidorowego czy czegoś takiego, wiadomo). Nie do końca potrafię sobie wyobrazić, o jakich innych niż zabrudzenia (chociaż równie dobrze można się pobrudzić wsiadając do samochodu albo dolewając płynu do chłodnicy) zagrożeniach komunikacji miejskiej piszesz.

      Inna sprawa to jak często się te płaszcze i swetry pierze – to raczej nie jest zajęcie na każdy weekend, ja płaszcze zanoszę do pralni raz na sezon, raczej z poczucia obowiązku, niż faktycznych, widocznych zabrudzeń, swetry też piorę maksymalnie raz na miesiąc.

      1. Justyna

        Chodzi mi głównie o zapach, a nie o brudzenie się ;) nie doprecyzowałam tego ;) mam to szczęście, że pracuje w mieście, w którym jest duży odsetek ludzi hmm… Pijących, palących i nie myjacych się przy tym za często. Naprawdę dzień w dzień spędzam ponad 2 godziny w takim ‚pięknie pachnącym’ towarzystwie i to po prostu po kilku dniach przechodzi na mnie. Czasem nawet po jednym dniu gdy wracam do domu rodzina uświadamia mnie, że pachnie ode mnie bardzo niefajnie. A że czasem wpadam w smog wytworzony przez mieszkańców okolicznych kamienic to moja kurtka i płaszcz nie nadają się do trzymania w domu, bo zwyczajnie śmierdzą palonym plastikiem i śmieciami. Wiąże się to z koniecznością częstego ich prania, bo jednak raz na sezon czy raz na miesiąc nie dałoby rady… ;(

        1. Style Digger

          Rozumiem! To może jakaś parka z podpinką, którą można odpiąć, nie narażając ocieplenia na zniszczenie częstym praniem, a wierzchnią część spokojnie wrzucać do pralki? Miałam taką parkę z Mango parę lat temu.

        2. miłada

          Mogłabyś doprecyzować, w jakim miejscu pracujesz, że jego zapachy aż „przechodzą”? Czy jesteś pewna, że naprawdę przechodzą? Może to nie kwestia miejsca pracy i wyziewów miasta… (nie ujmując Tobie niczego, tylko podaję kwestię do rozważenia). Powiem z własnej perspektywy – pracuję na męskim oddziale psychiatrycznym, wśród ludzi bezdomnych, uzależnionych, bardzo ubogich, którzy w wyniku choroby utracili motywację do dbania o higienę. Pacjenci nie zmieniają bielizny. Nie mają za bardzo nawet gdzie jej prać. U mnie w pracy po prostu śmierdzi – mówię bez ogródek. Podłogi myje się 2 razy dziennie, bo po 6 godzinach są czarne od brudu (dosłownie). Ale nie zauważyłam ani nikt z moich domowników nie zwrócił mi uwagi, że coś na mnie „przechodzi”. Myślę sobie, że ewentualne zapachy (szczególnie z ubrań wełnianych) można po prostu wywietrzyć na balkonie lub latem w zaparowanej łazience. Co do Asi i prania płaszczy poliestrowych w pralce – ja swój płaszcz piorę w 40 stopniach i ma się dobrze, po wyjęciu nie jest nawet pomięty. Czasami dodaję do prania kilka kropli olejku goździkowego i cynamonowego. Są to dosyć intensywne zapachy i zastanawiam się, czy u Ciebie, Justyno, nie byłby to dobry pomysł w kwestii obrony przed nieciekawymi zapachami.
          A jeśli chodzi o smog i zanieczyszczone miasto – może trochę krochmalu by pomogło jako powłoka zabezpieczająco przed brudem?

        3. joly_fh

          Hmm, też jeżdżę komunikacją miejską, ale nie widzę powodu dla którego z tego powodu miałabym się gorzej ubierać. Ani moje ubrania nie są od tego częściej brudne, ani żadne brzydkie zapachy na nie nie przechodzą…

        4. Marta F

          Paradoksalnie, to właśnie wełna nie chłonie zapachów i brudu. Płaszcz wystarczy wywietrzyć i wyszczotkować, ja swoje wełniane (głównie kaszmirowe i z wełny merino), sweterki piorę może dwa razy w sezonie. Jakość się broni po prostu. Aha, swetrów raczej nie noszę na gołe ciało, tylko na tshirt, żeby nie miały bezpośredniej styczności z potem.
          A rada, żeby kupić pralkę z dobrym programem do prania wełny jest dobra jak każda inna. Po prostu dla Ciebie jest z jakiś powodów nieodpowiednia, dla kogoś innego może być ok.

    2. Stylizona

      Co prawda pytanie było skierowane do Asi, ale może chociaż odrobinę pomogę :) Myślę, że warto trochę szarzej podejść do idei slow fashion, nie ograniczać jej tylko do „wełny, kaszmiru i jedwabiu”. Bardzo ważne jest stworzenie harmonijnej garderoby, która idealnie wpisze się w Twoje gusta i styl życia, będzie spójna, uniwersalna i odporna na przelotne trendy oraz impulsywne zachcianki. Znam osoby, które ze względów światopoglądowych nie tolerują skóry i wełny, ale mimo to realizują SF na swój sposób. Poza tym (mam nadzieję, że nie zostanę za te słowa zlinczowana:D) poliester poliestrowi nierówny, a co do dzianin to bardzo fajnie sprawdzają się lepszej jakości swetry bawełniane.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia na zakupach ;)

      1. Justyna

        Mam cudowną narzutke z poliestru i na nic innego bym jej nie zamieniła ;p uwielbiam ją i moglabym w niej chodzić dzień w dzień ;p
        Te fragmenty o poliestrze, kaszmirze, wełnie i jedwabiu to były takie skróty myślowe, bo przeglądając blogi o slow fashion odniosłam wrażenie, że aby być slow to po prostu muszę mieć wełniany płaszcz. A tymczasem ja chcę coś ciepłego, łatwego w utrzymaniu, ciepłego i jak wspomniałam – do komunikacji miejskiej :)

    3. Marika

      Czasami ludzie nie chcą też kupować skór czy wełny z innych powodów.
      Zaglądam tutaj od 2009 roku pewnie i już powoli robi mi się niedobrze na kolejny wpis o wełnianych płaszczach – szczególnie w tym roku. Nie mam nic złego na myśli.
      Tylko, że nie każdy chce taki mieć a fajnie było by zajrzeć na bloga swojej ulubionej (jedynej w zakladce czesto odwiedzane) blogerki i poczytać o poradach dla szarych ludzi nie uznających kaszmirowego swetra za must have.
      Bardzo fajny post – ciężko będzie go wprowadzić w nastawionej na konsumpcjonizm Anglii, ale sama chciałabym dostać takie właśnie prezenty bardziej niż kolejny voucher.

  8. Dominika

    Świetny temat! Przypomniałas mi, że myślałam kiedyś o książce kucharskiej, ale zapomniałam zapisać :) Od siebie dodałam już w poprzednim komentarzu świąteczną miksturę do herbaty. Zawsze staram się myśleć o włąsnoręcznie robionych prezentach, mam na liście: biżuterię, notesy, trufle i praliny, .Można roztopić dobrą, mleczną/gorzką czekoladę, następnie wylać ją na płaskie naczynie, posypać czym popadnie (owoce, bakalie, żelki, mmmsy, cynamon, wszyyystko) i zapakować w coś z celofanem czy innym okienkiem, żeby od razu cieszyło oko! Koszt prawie żaden, a efekt super i w dodatku jednak spersonalizowany! :) I oczywiście: ładne opakowanie +100 do prezentu ;)

    Czekam na komentarze, na pewno pojawi się mnóstwo super pomysłów!

  9. Kasia

    Swietny post tez jestem za prezentami diy:) planuje właśnie słoik herbat, oliwę czosnkowa pomyślę tez o jakiejś komfirurze i u nas dla babci oczywiście kalendarz ze zdjęciami wnuczków to się jej nigdy nie nudzi:)

  10. Jusia

    Ja od kilku lat robię sama od podstaw kalendarz dla siostry. Akcja się już troszkę rozrosła i teraz dostają go też np. moi rodzice lub babcia mojego chłopaka. Od dwóch lat powstaje wersja komputerowa, więc łatwiej je rozdawać, pierwsze wersje były 100% handmade i np. odbijałam niektóre fragmenty z linorytu.
    Ale też np. dla mojego chłopaka, który uwielbia skarpetki zawsze robię odręczną metkę na nie. Nawet zwykła laurka sprawia masę radości, już nie pamiętam kiedy ostatnio kupiłam gotową kartkę ;)
    Pomysłów jest masa!

  11. misst

    Ja uwielbiam takie „własnoręczne prezenty”! :)
    Jedne z ciekawych prezentów, które ja dostałam: opowiadanie (chyba całe 30stron) od chłopaka, który opisał historię naszego poznania się, pojechał na 3 dni do Warszawy, zrobił zdjęcia, nagrał filmy i w tej opowieści oprowadzał mnie po Warszawie (w odpowiednich momentach były odnośniki do jakiegoś filmiku albo zdjęcia). Wtedy byliśmy już po rozstaniu, ale urzekł mnie ten prezent. Od siostry dostałam kiedyś album ze zdjęciami ze swojego dzieciństwa (większość miałam na slajdach i nie bardzo miałam do nich dostęp). Zabawne kartki świąteczne. Mix zupełnie niepasujących do siebie rzeczy, z krótkich opisem, dlaczego je dostałam ( i rzeczy te nawiązywały do mojej osoby). Album z przerobionymi zdjęciami z przyjaciółką. W sumie, co roku coś fajnego się trafia.
    Ze swojej strony obdarowywałam: puszką z 365 karteczkami (cytatami, śmiesznymi historiami, numerkami, do których przypasowane były słodycze), własnoręcznie wykonanymi kartkami świątecznymi, wielkim plakatem ze zdjęciami i śmiesznymi obrazkami nawiązującymi do osoby obdarowanej, kompletem wybranych przeze mnie książek z różnych dziedzin ( pod gusta narzeczonego) z dedykacją i informacją, dlaczego ta książka a nie inna, słoiki na przyprawy z przyprawami dla koleżanki na diecie, wycieczką do Wrocławia dla mamy, bo bardzo chciała tam pojechać, czy biletami do kina na film, który chciał zobaczyć tata :)
    Polecam wszystkim takie prezenty, czasem to coś drobnego, ale na pewno oryginalnego i osobistego :)

  12. Pstra Matrona

    Ja w tym roku robię lasy w słoikach! Zawsze też daje do prezentów super spersonalizowane własnoręcznie robione kartki z życzeniami, np kiedyś mojemu przyjacielowi zrobiłam karteczkę gdzie jedna wysuwała się z drugiej i na każdej była postać z innego spektaklu który zrobił i życzyła mu czegoś co w tym spektaklu było najważniejsze. Takie rzeczy pokazujące że się o tej osobie myśli i wkłada się w to czas i pracę są najfajniejsze. Sama mam taką karteczkę z życzeniami, którą czytam jak jest mi źle i to mój najcudowniejszy prezent.

  13. Ela

    Bardzo spodobał mi się pomysł z kuponami na domowe przyjemności i wychodne, które dla mamy na co dzień opiekującej się babcią, może być bardzo przyjemne. Jakiś czas temu odeszłam od prezentów które tylko zagracają mieszkania, a potem straszą zakurzone przez lata na półkach. Szukam teraz alternatyw, aby komuś sprawić radość czymś niematerialnym lub rzeczą którą można szybko zużyć jak domowej roboty słodyczami, mieszanką kaw czy herbat. Fajnie, że propagujesz pomysły prezentów, które nie skończą w koszu, ale też nie koniecznie muszą kosztować majątek.

    http://www.themomentsbyela.pl

  14. Dobrii

    Właśnie się zastanawiałam co kupić dzieciom na jutro zamiast słodyczy. Kupon na komputer + zwolnienie z sobotnich obowiązków, będzie jednak lepszym pomysłem, niż jakiś mały prezent ;) Dzięki za pomysł.
    Co do słoików z jedzeniem, to pomysł przetestowałam i sprawdził się świetnie. Siostra, która mieszka 100 km od rodzinnego miasta, z braku czasu gotuje tylko szybkie posiłki z półproduktów. Podczas odwiedzin u mamy często narzekała jak to brakuje jej domowego jedzenia, takiego jak bigos, fasolka po bretońsku czy gołąbki. Na urodziny podarowałam jej więc skrzynkę wypełnioną litrowymi słojami z jej ulubionymi potrawami. Jeszcze nigdy nie widziałam, żeby tak się ucieszyła z mojego prezentu ;) Jeszcze parę miesięcy po urodzinach narzekała, jaka to jest nieszczęśliwa, bo jej się jedzonko w słoikach skończyło ;)

  15. Thoughts Blender

    Świetne pomysły! Kupony na różne „usługi’ stosuję z mężem od dłuższego czasu. Najbardziej lubię kupon na masaż stóp :)

    W tym roku wykorzystam ten pomysł na słoik pytań.

  16. Barbara

    Super pomysły, zwłaszcza w epoce wszystko–łatwo-kupić i na dodatek o tej porze roku.
    Kupony wykorzystujemy w rodzinie od dawna, zwane są tylko bonami (bon na to czy na tamto), a własnoręcznie wykonany kalendarz podarowałam kiedyś lubemu – miał się z czego śmiać przez cały rok.
    A od reszłego roku w ogóle nie dajemy sobie prezentów na Boże Narodzenie (tylko dzieci mają prawo coś dostać), bo wychodzimy z założenia, że i tak wszystko już mamy, a Święta w końcu nie dla prezentów wymyślono, chociaż dzisiaj można odnieść takie wrażenie.

  17. Beata

    Świetne pomysły :) Nie tylko na prezenty świąteczne, ale i urodzinowe, rocznicowe, itd.
    Gdyby ktoś chciał wykonać własnoręcznie prezenty, to jako animatorka pracująca w Centrum Nauki Kopernik, mogę polecić udział w zajęciach w naszym laboratorium chemicznym. Obecnie ze zwiedzającymi robimy mydełka glicerynowe o różnych kształtach, kolorach, zapachach, które można zabrać do domu i podarować bliskim. Na szkoleniu bawiłam się przednio :)

  18. Meva

    W Internecie są serwisy ze starymi mapami, przedwojennymi i tymi sprzed I wojny też. Można ściągnąć arkusz z okolicą, gdzie obdarowywany mieszka (lub skąd pochodzi, gdzie ma ukochaną działkę, gdzie jeździ na wakacje itp.) i wydrukować. To są mapy często w dużej skali i pięknie widać, jak kiedyś takie miejsce wyglądało!

        1. Joanna

          Dzięki! Teoretycznie można wygooglać, ale ważna jest łatwość korzystania z serwisu i tu rekomendacje bardzo się przydają :)

  19. Paulina

    Ale miło znowu się u Ciebie znaleźć! Przy okazji strasznie spodobał mi się pomysł ze słoikiem pytań. Jako technologiczny freak od razu pomyślałam, że można to zrobić w formie prostej strony internetowej z generatorem, który losowo podrzuca tematy :)

  20. Agnieszka

    Pudełko na zły nastroj to mój faworyt! W zeszłym roku podarowalismy rodzicom na święta remont pokoju, z którego zrobiliśmy im mały gabinecik. A że są matematykami, to w pokoju znalazł się matematyczny zegarek. Koszt tego remontu był żaden, bo sfinansowalismy go ze sprzedaży starych mebli na olx :) Pozdrawiam i dziękuję za inspiracje!

  21. Gośka

    Czytam Wasze komentarze i stwierdzam, że macie nie tylko świetne pomysły, ale także fajne rodziny, bo nie w każdej takie prezenty się sprawdzą. Np. moi rodzice nigdzie nie chcą się ruszać, nawet wyjście do kina to już dla nich szalona przygoda, o wycieczce do innego miasta nie wspominając :( W dodatku część rodziny jest bardzo konsumpcjonistyczna i nastawiona na droższe prezenty. Dlatego DIY praktykuję głównie ze znajomymi (chociaż zwykle w zamian dostaję czekoladę), a na rodzinne święta uzbrajam się w nieszczery niestety uśmiech…

    1. Gosia

      Moi rodzice niestety tez sa tacy jak imienniczko-poprzedniczki. Od ladnych paru lat jestem na emigracji i nigdy mnie nie odwiedzili, dlatego w tym roku za kare pod choinke dostana jedynie kupon na wakacje u mnie (boje sie troche kupic biletow lotniczych w ciemno bez ustalenia dat). Szczegolnie ze akurat w tym roku mnie na Swietach w Polsce zabraknie (po raz pierwszy w zyciu!). Boje sie jednak ze nie skorzystaja :(

      1. Gośka

        Gosia, łączę się w bólu. Moja mama też mi powiedziała, że jeśli wyemigruję, to mnie nie odwiedzi i nie chodzi bynajmniej o kwestie finansowe…

        Mam jednak nadzieję, że Twoi rodzice skorzystają z kuponu. To bardzo dobry pomysł na prezent! Trzymam kciuki :)

  22. Joanna

    Witam. Jestem czytelniczką Twojego bloga od kilku lat, a od niedawna również Twoją klientką (dwie książki, piżamka, kapcie). Zaufałam więc Twoim zasadom dotyczącym jakości i wartości jakie propagujesz i kupiłam piżamę. Niestety tak bardzo się zawiodłam, że aż muszę to skomentować. Piszę tu, ponieważ nie znalazłam innego miejsca w Internecie na wyrażenie swojej opinii o piżamie (no chyba, że facebook).

    Flanelowa piżama już po jednym (!) praniu (30stopni) straciła intensywny granatowy kolor, rękawy się skurczyły (!) a materiał zmechacił. Dodatkowo stało się coś czego podobno tak bardzo nie lubisz, a mianowicie przekręciły się szwy. Jestem tak zszokowana złą jakością materiału (wykonaniu nie mogę nic zarzucić), że jako osoba, która zaufała Twoim wartościom, czuję się po prostu oszukana. Propagujesz slow fashion, a ta piżama niestety nie różni się niczym od drugiej flanelowej, którą posiadam – z Primarku za 8 euro.
    Bardzo mi przykro to pisać, ale wśród ogólnych zachwytów w Internecie nad piżamami, chcę również wyrazić swoje niezadowolenie.

    1. Style Digger

      Joanna, przykro mi, napisz do nas maila na shop@lunaby.com, to podeślemy Ci formularz reklamacji i zajmiemy się sprawą. Trudno mi powiedzieć, co mogło pójść nie tak, bo nie miałyśmy nigdy takiego sygnału, najdziwniejsze są skręcające się szwy, bo szyjemy piżamy z tkaniny, nie z dzianiny.

  23. MissVenflon

    Propsy za Food not bombs!
    Co roku zima się przekonuje ile jest osób w potrzebie w Bielsku-Białej.
    A to sposób na spędzenie czasu i zrobienie czegoś dla innych!

  24. Ola Konieczka

    „Moi znajomi podarowali swojej mamie na okrągłe urodziny video teledysk do piosenki “Don’t worry, be happy” w wykonaniu całej rodziny. Każdy został nagrany, kiedy odśpiewuje swoją część (łącznie z dziadkiem w szpitalu, który śpiewał przy akompaniamencie ukulele), a potem poskładali wszystko w całość. Wyszło naprawdę niezwykle.”

    Dwa lata temu na taki pomysł wpadł mój najmłodszy brat , który jak się później dowiedzieliśmy od dawna pisał teksty i komponował. Nagraliśmy więc piosenkę napisaną przez brata dla naszej mamy. Brat śpiewa w niej zwrotki a ja z siostrą refren, na końcu każdy z nas (4 rodzeństwa i wnuczka) wypowiada słowa kocham cię. Mamie daliśmy taki prezent i puściliśmy ją podczas wigilii.

  25. Monika

    Ja w tamtym roku obdarowałam kilka cioć książką kucharską, którą trzeba wypełnić własnymi przepisami :D https://www.amazon.co.uk/SUCK-UK-My-Family-Cookbook/dp/B00FL0KLSA

    Jest po angielsku, ale naprawdę nie wymaga wiele tłumaczenia i wszystkie ciocie, które z angielskiego nie rozumieją nic, dały sobie bez problemu radę. Już dwe książki do mnie wróciły na urodziny. Ja mam zapas genialnych, domowych przepisów na rok, a one miały frajdę dzielenia się swoimi sekretami :)

  26. b.

    fajny post, wreszcie coś innego niż te reklamy kosmetyków na prezenty na pozostałych blogach. Szkoda, że moja rodzina nie wykazuje zainteresowania takimi prezentami, jak założę swoją to wprowadzę inne zwyczaje.

  27. Anna

    Wprawdzie nie na święta, a na urodziny/imieniny, zorganizowałam mojemu M. wycieczkę-niespodziankę (raz do Gdańska, raz do Olsztyna). To nie jest bezkosztowy prezent, ale też nie aż tak drogi, bo wycieczki były jednodniowe. Miesiąc wcześniej kupiłam bilety na pociąg (promocyjne ceny), opracowałam plan zwiedzania z uwzględnieniem jakichś dodatkowych atrakcji. Sprawdziłam, gdzie warto zjeść, czy są jakieś lokalne browary (M. jest fanem). W ten sposób spędzamy aktywnie cały dzień razem. Wybieram miasta, do których można dotrzeć w ciągu 2-3 godzin, więc sama podróż też nie jest męcząca. Bardzo polecam, z Warszawy można się wybrać na taką wycieczkę do naprawdę wielu miast w Polsce. Olsztyn był dla mnie zawsze nie po drodze, a okazało się, że wcale nie jest tak daleko.

  28. Karolina

    A ja kiedyś zrobiłam domowe świeczki -kupilam knoty, rozpuściła resztki swec, dodalam w foremkach cynamon,kawe, brokaty i inne dekoracje i zalalam woskiem :)takie swojskie nam wyszły:)

  29. Dabliu_Dzej

    Genialne pomysły, ale mój ulubiony to zdecydowanie ten z kuponami. To świetne rozwiązanie na prezent dla bliskiej osoby. Bardzo Ci za niego dziękuję bo już wiem, że skorzystam ;)

  30. pineapplefriendly

    Hej, świetne pomysły! Ja dodałabym jeszcze podróż: w zależności od budżetu albo jakiś weekendowy wypad albo zwyczajna wycieczka za miasto! Zupełnie inaczej spędza się wtedy z kimś czas, spokojnie i bez pośpiechu, no i pozostają super wspomnienia!

  31. Ewa

    Super post Asiu! Ja w tym roku mam plan zrobic jedzeniowe prezenty. Suszone jablka moze z jakimis dodatkami ( jeszcze mysle), domowej roboty chipsy bananowe ( moze z cynamonem) i czekolade z dodatkami robiona samemu. Zobaczymy jak to wyjdzie:).
    Pomysl na pudelko na zly nastroj ekstra!! Pozdrawiam cieplutko

  32. Ewelina

    Podobają mi się te propozycje prezentów. Świetnie sprawą się nie tylko na Święta, ale i na inne okazję. Dzięki za podpowiedzi – są oryginalne :)

  33. Milena

    Jestem pod ogromnym wrażeniem tych pomysłów, na pewni wykorzystam je i przekażę to moim bliskim jako inspirację. Tak niewiele potrzeba aby sprawić komuś radość, zadać o potrzeby innych i o to chodzi szczególnie w prezentach świątecznych, gdzie moim zdaniem pierwsze skrzypce w święta powinny stanowić same święta i rodzina a prezent powinien być symbolicznym dodatkiem. Jeśli to będzie właśnie taki prezent jak jeden z wymienionych bardziej docenimy go i ten czas, a zaoszczędzi to i pieniądze i nasz czas w zwiedzaniu galerii handlowych. Dziękuję Ci za to morze inspiracji :)

  34. AGNIESZKA - SZPILKIWSZAFIE.BLOGSPOT.COM

    Fantastyczny pomysł. To jest wyzwanie na kolejny rok – warto by było o tym więcej pisać .
    Ja spróbuję :)

    Ja od zawsze uwielbiałam sprawiać takie prezenty – choć musze przyznac że jeśłi chodzi o dzieci – wpadlismy w totalna ” komercję” i teraz własnie zastanawiamy się z mężem jak się i ich tego wykaraskać……Konsumpcjonizm dzisiejszych czasów – jest przerażających rozmiarów….
    Bardzo fajnie,że o tym piszesz, nam wszystkim wydaje się że nie da się zyć bez zakupów , ja od roku doświadczam, że naprawdę się da. w swoim zyciu zminimalizowałam zakupy i konsumpcję do minimum.
    Zaczęłam od ograniczenia spozywanych produktów- teraz moja dieta jest naprawdę bardzo prosta – głwonie warzywa -owoce i kasze, czuję sie śwetnie, jem taniej, nie choruję – same plusy :)
    Ubran kupuję mało – bo bardzo nie lubię biegac po galeriach i przymierzać – szyję sama.
    Takie zycie naprawdę jest możliwe i umacnia, daje taka siłę że nawet na wypadek kryzysu człowiek poradzi sobie bez galerii handlowej, restauracji, mediów i całego tego chaosu……

    A.

  35. Isia

    Moim zdaniem prezenty zrobione własnoręcznie to fajny upominek albo miłe słowo. Za to przecież się nie płaci. A jakby miała szukać czegoś innego to dałabym jakiś oryginalniejszy prezent typu lot w tunelu aerodynamicznym. Obiło mi się o uszy, że w Lesznie mają niezły obiekt.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *