Podróż vanem po Australii – z Sydney do Melbourne

Podróż po australijskim wybrzeżu to jedna z najbardziej wakacyjnych rzeczy, jakie mi się w życiu przydarzyły. Przez tydzień czułam się, jakbym grała w surferskim filmie dla nastolatków. Australia jest super!

Na początek przypomnę Wam, jak zaczęłam się nasza podróż. Wylądowaliśmy w Malezji, gdzie spędziliśmy kilka dni, później zatrzymaliśmy się u znajomych koło Sydney, skąd wypuszczaliśmy się na mniejsze i większe wycieczki.

W końcu przyszedł czas na zaplanowaną podróż camperem na południe. To bardzo popularna forma zwiedzania Australii, więc pomyśleliśmy, że nie będzie problemu z wypożyczeniem samochodu. Błąd. To bardzo popularna forma zwiedzania Australii, więc wszystkie campery były już dawno zarezerwowane. Czytaj dalej

Jak się pakować? 15 wskazówek, moja walizka na trzy dni + przykładowe zestawy

Jak się pakować?

Jak się pakować – temat, który co roku zyskuje na aktualności. Kiedyś tego nie znosiłam. I nie, nie pokochałam w magiczny sposób tej czynności, ale teraz idzie mi na tyle sprawnie i szybko, że nie zdążę się zniechęcić. Pokażę Wam dzisiaj na przykładzie mojej walizki na krótki wyjazd, jak wybieram ubrania i podzielę się wskazówkami – takimi, które według mnie rzeczywiście mają sens. Na końcu czekają też przykładowe zestawy ubrań na krótki wyjazd, starałam się korzystać z tego że trwają wyprzedaże i wybierać rzeczy, które aktualnie dostępne są w niższej cenie. Czytaj dalej

Hatifnaty: jak przestać bać się rozmawiać przez telefon, przepis na zdrowe ciasteczka i piękne namioty

zdjęcie z mojego Instagrama

Hej! Podrzucam Wam kolejną porcję inspirujących linków i przy okazji proszę Was o opinię. Kiedy najbardziej lubicie dostawać świeże Hatifnaty? Intuicja podpowiada mi, że wtorek lub piątek wieczorem to dobry termin, ale jestem bardzo ciekawa Waszego zdania. Dzięki wielkie! Czytaj dalej

Krytykując czyjeś ciało, najbardziej krzywdzisz siebie

Od kilku miesięcy częściej pokazuję się na blogu, najczęściej prezentując ubrania, o których opowiadam we wpisie. Nie ma posta, pod którym nie przeczytałabym, co jest nie tak z moim wyglądem – a to włosy za cienkie i ułożone niezgodnie z wolą komentującej, a to nos za duży, a to kolano obwisa, nie spełniając oczekiwań.

Najczęściej to ten najgorszy rodzaj, czyli szpila pod płaszczykiem pozornej troski. “Masz strasznie zaniedbane włosy, myślałaś o tym żeby je na przykład umyć albo jakoś ułożyć?”. “Jesteś strasznie niska, twojemu chłopakowi nie przeszkadza to, że jesteś taka mała?”.

I za każdym razem robi mi się smutno. Nie dlatego, że mam coś do swojego nosa, włosów czy kolana. Wiem, że jedno jest cienkie, drugie duże (nie jestem pewna, czy kiedykolwiek zastanawiałam się nad stopniem obwisłości czyichkolwiek kolan), ale nie przeszkadza mi to – może dlatego, że miałam prawie dwadzieścia siedem lat, żeby się przyzwyczaić. Lubię je, bo są moje i jak do tej pory bez większych zarzutów mi służą. Pewnie, że wolałabym mieć włosy jak syrenka Ariel, ale wiem że to nie zależy ode mnie, więc grubość włosa nie spędza mi snu z powiek. Czytaj dalej

Jak się zebrać do działania i wygrzebać z rozmemłania

Też Was czasem dopada niemoc twórcza? Nagle trudno jest się Wam zebrać do działania, a proste czynności zabierają dwa razy więcej czasu? Po angielsku taki stan określa się ładnie jako „wpadnięcie w koleinę”, ja nazywam go dużo mniej poetycko „rozmemłaniem”.

Ostatnio dosięgło mnie na początku roku. Kończyłam pisać książkę, nad którą pracowałam sumiennie od miesięcy, a w głowie układałam już sobie długą listę rzeczy, które zrobię, jak tylko skończę. Obejrzę wszystkie zaległe filmy, napiszę posty, których nie miałam czasu napisać, wybiorę się na wycieczkę, którą od dawna planowałam. No i oczywiście odpowiem na piętrzące się w skrzynce maile!

Prawie mi wyszło. Pierwsze trzy dni spędziłam w trybie zombie, bo stres związany z oddaniem książki nie pozwolił mi spać – zawsze działa to u mnie z opóźnionym zapłonem. Potem się rozchorowałam i wszystkie inne plany też mi się posypały, a w efekcie przez dobre dwa tygodnie nie mogłam się za nic konkretnego zabrać, mimo tego, że czułam się już zupełnie dobrze. Czytaj dalej