Weekend na Dolnym Śląsku

większość zdjęć z mojego Instagrama

Ostatnio trzymam się prostej zasady, która widocznie zmienia moje życie na lepsze. Jeśli myślę albo mówię o tym, że chciałabym coś zrobić, zamiast czekać nie wiadomo na co, po prostu to robię. Kupuję bilet, biorę telefon i umawiam się na spotkanie, i tak dalej. W ten sposób w jeden z ostatnich przedłużonych weekendów odwiedziłam Jelenią Górę i okolice – chodziło mi to po głowie od zeszłorocznej wizyty w Polnej Zdrój, gdzie spędziłam tylko jedną dobę, ale zdążyłam zakochać się w tajemniczych pagórkach, krętych dróżkach i starych domach, w których z miejsca mogłabym zamieszkać.

To nie był weekend, który jakoś szczególnie mi pasował – mam teraz mnóstwo pracy, pogoda też nie zapowiadała się najlepiej, ale zgodnie z moją nową życiową zasadą, zebrałam się i pojechaliśmy. Chrupek też, oczywiście. I nawet nie wiecie, jak się z tego cieszę – dawno już nie byłam w żadnym pięknym polskim miejscu i bardzo tego potrzebowałam.

Mieszkaliśmy w Jeleniej, którą tak naprawdę po raz pierwszy w życiu mogłam zobaczyć bez pośpiechu, inaczej niż przez szybę samochodu. Wydaje się być bardzo romantycznym i tajemniczym miastem. Ale zanim jeszcze tam dotarliśmy, zgubiliśmy drogę i zupełnym przypadkiem wylądowaliśmy tuż pod ogromną, opuszczoną willą. Sytuacja była lekko dramatyczna, bo kończyła nam się benzyna, więc zrobiłam to, co zrobiłaby każda bohaterka kiepskiego amerykańskiego horroru w mojej sytuacji – poszłam pozwiedzać. Doczytałam później, że to miejsce rodem z Pana Samochodzika to secescyjna willa z początku wieku, otoczona równie starym, wielkim ogrodem. Po wojnie służyła jako szkoła – wyobrażam sobie, jak niesamowicie musiało być się tam uczyć.

dav

Pierwszym miejscem na naszej liście do zwiedzania były kolorowe jeziorka w Rudawach Janowickich – malownicze stawy w wyrobiskach dawnych, niemieckich kopalni, położone na porośniętym lasem wzgórzu. Przepiękne! Wydają się być idealnym miejscem na piknik, ale oglądanie ich jesienią też ma swoje zalety – przez większość czasu oprócz nas nie było tam nikogo.

IMG_20151112_171923-2

IMG_20151112_181833

IMG_20151116_124402

Kolejny przystanek to Świeradów Zdrój i dom zdrojowy z końca XIX wieku. Stare kurorty i uzdrowiska mają specjalne miejsce w moim sercu, aż zachciało mi się przeczytać w trybie natychmiastowym „Czarodziejską górę”. Lało niemiłosiernie, więc miasteczko obejrzeliśmy głównie z samochodu, ale tym przyjemniej piło się ciepłą kawę przy wielkich, zaparowanych oknach w spektakularnej hali spacerowej domu zdrojowego.

świeradów-zdrój

Po drodze wpadliśmy jeszcze do pięknie położonej Perły Zachodu. Nie jedliśmy, tylko oglądaliśmy i poza jednym ładnym widokiem nie znaleźliśmy nic szczególnie ekscytującego.

IMG_20151115_122726

hdr

 

Potem (potem = dużo później, bo pomiędzy wycieczkami były jeszcze gry, jedzenie, spacery, dużo pisania i morze herbaty) ruszyliśmy w stronę tajemniczego Sokołowska. W tych dolnośląskich wyprawach uwielbiam to, że droga jest równie ekscytująca, co cel – co chwilę wyłania się a to zapomniany dom, a to widok na zamglone góry, a to jeszcze coś innego.

dav

hdr

I w końcu dotarliśmy. Sokołowsko, do niedawna kompletnie zapomniana dawna miejscowość uzdrowiskowa, w latach świetności nazywana „śląskim Davos”. Położone w niewielkiej kotlinie, składa się z sanatoryjnych willi skupionych wokół jednej drogi i jej kilku pomniejszych odnóg. Niektóre z nich są naprawdę spektakularne, jak sanatorium Brehmera, które właśnie podnosi się z ruiny, by stać się siedzibą centrum kulturalnego.

dav

Gdyby Baba Jaga była właścicielką kamienicy, wyglądałaby ona właśnie tak:

sokołowsko-2

Po lewej leśniczówka i pilnujący jej daleki kuzyn Chrupka, po prawej jeden z dwóch sklepów z przedziwnymi starociami. Spożywczy był tylko jeden. Oprócz sklepów, w Sokołowsku można wybrać się do kinoteatru Zdrowie albo do maleńkiej kawiarni. Spodziewałam się tam kawy w szklance i wyschniętych wuzetek, a zjadłam świetny makaron z truflami i fantastyczny, robiony na miejscu torcik bezowy. Dawno nic mnie tak nie zaskoczyło.

sokołowsko-4

Czerwona cegła, dziwaczny kształt, wieża, do której na pewno prowadzą kręte schodki, a do tego położenie w starym parku sanatoryjnym na zboczu góry, w sąsiedztwie stawu z domkiem na drzewie. Widok na góry i stare wille w sąsiedztwie wystarczająco dalekim, żeby czuć się swobodnie. Kiedy wyczytałam, że w stare obserwatorium astronomiczne służy obecnie jako budynek mieszkalny, poczułam jak żołądek skręca mi się z zazdrości. Z ciekawości dokopałam się nawet do ogłoszenia o sprzedaży – można było go kupić jeszcze dwa lata temu, za cenę, która wcale nie była szalona, jeśli weźmiemy pod uwagę niezwykłość tego miejsca.

sokołowsko1

Poważnie się zastanawialiśmy, czy jechać do Sokołowska – pogoda była naprawdę koszmarna. Teraz nie zamieniłabym jej na żadną inną – pustki na ulicach i padający całkiem solidnie deszcz tylko dodawały miasteczku kolejne punkty nostalgii i kiedy biegłam przemoczona do samochodu, pomyślałam że jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, to moje idealne wakacje. Wybierzcie się tam koniecznie, poczujecie się jak na kartach dekadenckiej powieści.

PS A skoro byłam już tak blisko Wałbrzycha, nie mogłam sobie odmówić wizyty na Piaskowej Górze, którą znałam z książek Joanny Bator. Wygląda dokładnie tak, jak ją sobie wyobrażałam, tylko czekałam, aż zza rogu wyłoni się Jadzia Chmura i przyłoży komuś torebką.

PS2 Jeśli będziecie kiedyś w Jeleniej, idźcie koniecznie na ulicę 1 Maja, odszukajcie numer 36, wejdźcie po schodkach do niepozornego baru i zamówcie bułkę pitę z warzywami. Polski street food w najlepszym wydaniu, w wielkiej bułce znalazło się miejsce na wszystko – od ogórka kiszonego i zielonego groszku po jabłko. Pycha!

54 comments

+ Napisz odpowiedź
  1. cupcakethief

    Ten lokal z pitami to moje główne wspomnienie z dzieciństwa, razem z kinem Lot znajdującym się trochę wcześniej na tej ulicy (: Do tego baru zachodziliśmy z rodzicami za każdym razem, gdy byliśmy w Jeleniej w jakimś celu, rodzice jedli pity, a ja hot doga, który był najbardziej wypasionym hot dogiem mojego życia (:
    Cieszę się jakoś, że spodobały Ci się „moje” okolice (: W Świeradowie spędziłam dużą część swojego życia (od 1 klasy podstawówki do 3 klasy gimnazjum), a resztę w położonym 9km od Świeradowa Mirsku (; Swoją drogą, w Mirsku pięknie odnowili ratusz i otworzyli wieżę obserwacyjną, a pomiędzy Mirskiem i Świeradowem otworzyli odnowione sztolnie. Polecam następnym razem (:

    1. Angelika

      Też się edukowałam w LO Mirsk <3
      Piękno naszych okolic dostrzega się po wyprowadzce z nich…skądinąd do pięknego Wrocławia.

  2. Natka

    Uwielbiam Twoje opisy z podróży, aż sama mam ochotę zapakować plecak i ruszyć w podróż. Cudowne miejsce, szkoda, że mam tak daleko na śląsk :( Pozdrawiam ciepło z deszczowej centralnej Polski :)

  3. Guzikowianka

    Piękna wycieczka. W okolicach Jeleniej bywam regularnie – na rybach :) Polecam jeszcze Siedlęcin z jedynymi w Polsce wyobrażeniami legend arturiańskich.

  4. Kasia

    Ależ ten Chrupek ma z Tobą dobrze, nazwiedza się :) my też gdzie tylko możemy zabieramy naszą Effi. Nie wiem jak Twój pies, ale nasza jak tylko z nami się gdzieś wybiera, nawet tylko przystanek tramwajem, robi się taka wazniara, taka co to nie ona bo jedzie tramwajem :) glupio brzmi ale serio widać po niej, że jest z siebie dumna bo udało jej się zabrać z nami.

  5. Sandra

    Moje rodzinne strony. Mam wrażenie, że zapomniane strony. Zwłaszcza zapomniane malownicze miejscowości na rzecz przereklamowanego Karpacza.
    Kolorowe jeziora wyglądają ponoć najlepiej późną wiosną/wczesnym latem. Wtedy jest możliwość zobaczenia większej :gamy kolorystycznej” :)

  6. Oliwia

    Czego jak czego, ale tego że moja ulubiona blogerka zawita w mojej rodzinnej wsi (Sokołowsko) to się nie spodziewałam. Szkoda, że aktualnie jestem 900 km dalej, bo śledziłabym Ciebie przez cała drogę :D
    Bardzo dziękuję za pokazanie mi Sokołowska z innej strony, bo ja zapamiętałam je kompletnie inaczej ;)
    Pozdrawiam

  7. Konstancja

    Ta hala spacerowa absolutnie przepiękna!
    Nie byłam w tych okolicach, ale wyglądają bardzo zachęcająco, ja raczej jeździłam szlakiem zamków i dworków, jeśli znowu będziesz na trasie polecam zahaczyć o Kopice – zamek Kopciuszka, który już za parę lat zupełnie się rozpadnie…
    tego typu budowle zazwyczaj nie mają wysokiej ceny, bo ich utrzymanie zgodnie z zaleceniami konserwatora i tak mocno daje po kieszeni, co odważniejsi przekonują się, że ich inwestycje to kropla w morzu potrzeb i w ucieczce przed prokuratorem próbują oddać budynek w kolejne ręce – niestety to tak zazwyczaj wygląda… zwłaszcza w małych gminach, gdzie możliwości zagospodarowania dużej przeważnie przestrzeni są mocno ograniczone.
    a ten polski fast food to przypadkiem nie dolnośląskie knysze? :)

  8. Chantel

    Asiu, nikt tak nie potrafi zachęcić do podróży jak Ty! Może wpadnę tam wcześniej niż na Islandię (która po Twoich wpisach nadal jest na mojej liście marzeń) :)

  9. Jola

    I mnie ciekawosć skłoniła do poszukiwania ogłoszenia o sprzedaży tego pięknego budynku! Jednak bez rezultatów :( Jeśli znajdziesz chwilę będę wdzięczna za podesłanie :) Inaczej umrę z ciekawości…

  10. Agata

    O jeju! Uwielbiam takie zdjęcia. Są mega klimatyczne ii pytanko: Czym robisz zdjęcia i interesujesz się fotografia czy bardziej na potrzeby bloga?

  11. Rossie

    Zdecydowanie zachęciłaś mnie do odwiedzenia Sokołowska, nigdy nie słyszałam o tej miejscowości a kocham takie stare budynki :)
    Zdradzisz może w jakiej miejscowości jest ta willa przy której zabrakło Wam benzyny? Mam nieodparte wrażenie, że też tam byłam tylko nie potrafię przypomnieć sobie nazwy miejscowości…

  12. LeMei

    Asiu! Wiem, że lubisz legendy miejskie, a skoro już o Dolnym Śląsku mowa, to zapraszam do mojego rodzinnego miasta Frankenstein(dzisiaj Ząbkowice Śląskie). Az żal, że historia powstania, a raczej inspiracja dla książki jest tak mało znana.

    1. Joanna

      Byłam kiedyś w Ząbkowicach lecz wtedy nie wiedziałam, że wcześniej nazywały się Frankenstein. Związek z „tym” Frankensteinem odkryłam dzięki „Narrenturm” Sapkowskiego, w którym miasteczko Frankenstein jest jednym z miejsc akcji – zaczęłam dociekać czy zbieżność jest przypadkowa. W ogóle uwielbiam Dolny Śląsk – jest pełen urokliwych miasteczek, które skrywają tajemnice bogatej i burzliwej historii – Paczków, Bardo, Złoty Stok, Świdnica, Kamieniec Ząbkowicki, Kłodzko… I ta mnogość zamków :)

  13. Mika

    Ja trochę nie na temat za co bardzo przepraszam, ale muszę zapytać. Czy Twoim zdaniem jeśli zaczęło się slow fashion, należy inwestować tylko w najlepszej jakości ubrania? Tzn dobra jakość to podstawa, to wiem, ale kiedy moja szafa stała się pusta i ma tylko kilka swetrów 10% wełny reszta akryl, zastanawiam się nad uzupełnieniem, ale jeśli chodzi o swetry nigdzie nie mogę znaleźć swetra wymarzonego z dobrym składem. Jedli skład fajny to wygląd już tak nie powala. Czy kupowanie swetrów ładnych za to bez składu idealnego jest w porządku? Czy lepiej nie? Monika

      1. Mika

        Tak właśnie myślałam. Chociaż miałam cichą nadzieję na aprobatę z Twojej strony;)
        Będę szukać dalej. Mieszkam w Finlandii i często można znaleźć fajne perełki. Muszę uzbroić się w cierpliwość. Dzięki i pozdrawiam.
        M.

  14. Hatsze

    W Sokołowsku byłam pierwszy raz na Festiwalu Filmowym Hommage a Kieślowski we wrześniu i wymarzłam za wszystkie czasy – to był pierwszy tak zimny weekend po długich tygodniach upałów. Do tego było pochmurno i deszczowo – zupełnie jak na Twoich zdjęciach. Ponadto gdyby nie sympatyczny gospodarz ośrodka Radosno, który zgodził się przyjąć płatność za pokój przelewem jak już byliśmy na miejscu, mielibyśmy problem z pieniędzmi. Nie ma tam bankomatu, a wszędzie się płaci gotówką – i jest to w sumie zrozumiałe, bo to malutka miejscowość, ale my mieszczuchy nie przygotowaliśmy się na to ;-) Największe wrażenie robi stare sanatorium zwane przez miejscowych „Grunwaldem” – nie masz go na zdjęciu? Wygląda jak nie z tej ziemi (a raczej epoki) https://www.instagram.com/p/7ThlA9sYXj/?taken-by=eloradana84 . Podczas kolejnego pobytu weszliśmy na odbudowaną wieżę widokową https://www.instagram.com/p/9A-47aMYSe/?taken-by=eloradana84 – wrażenie robił szczególnie widok na okalające Sokołowsko góry z pięknie przebarwiającymi się lasami. Opisana przez Ciebie kawiarnia serwuje też pizzę i pyszną kawę. Obiad można zjeść też np. w ośrodku Leśne Źródło, w Radośnie lub w schronisku Andrzejówka (w odległości dobrego spaceru od miasteczka) – które jest najbardziej zadbanym, dopieszczonym i kulinarnie bogatym schroniskiem, jakie widziałam. Do Sokołowska można dojechać z Wałbrzycha autobusem miejskim za niecałe 3 PLN. Można zrobić sobie piękną jednodniową wycieczkę. Na pewno tam wrócimy wiosną, żeby przejść się na dłuższą wyprawę którymś ze szlaków spod Andrzejówki.

  15. Anna

    Ja też jestem z Dolnego Śląska (z Legnicy) :D, ale już ponad 10 lat w stolicy. I jak patrzę na te poniemieckie budynki z czerwonej cegły i widoki, to ogarnia mnie nostalgia… Moim zdaniem ten region ciągle jest mocno niedoceniony, ale chyba to się powoli zmienia.

  16. A

    Klimat zdjęć jak z książki Pan Samochodzik (mimo, iż mam 26 lat to nadal moja ulubiona książka). Piękne miejsce, aż mnie zachęciłaś do wyjazdu:)

  17. Gosia

    Droga Joasiu!
    Uwielbiam Twojego bloga i muszę przyznać, że Twój blog jst moim ulubionym, ponieważ każdy post jest ciekawy i wartościowy, nie jest kolejnym bełkotem.
    Ostatnio spotkałam się z ciekawą sytuacją – byłam na kolacji z rodzicami i ich znajomymi i znajoma rodziców poruszyła temat książek i wspomniała również o Twojej. Oczywiście wielce uradowana, że mogę z kimś porozmawiać o Twojej osobie, pociągnęłam temat. Duże było moje zaskoczenie kiedy powiedziała, że spotkała się z Twoją książką i przeglądała w sklepie i spodobała jej się treść do tego stopnia… że jej nie kupiła!
    Zastosowała się do Twojej rady by nie kupować za dużo rzeczy i utrzymywać życie w prostocie rezygnując z kolejnej książki na półce :D
    Nie wiedziałam czy być mile czy negatywnie zaskoczona haha

  18. Karolina | Definiuję blog

    Jestem z Wrocławia dlatego bardzo chętnie zwiedzam zakątki całego województwa. W Jeleniej Górze akurat nigdy nie byłam, ale za to Świeradów Zdrój wspominam z rozrzewnieniem. Jako dziecko spędziłam tam cudowny weekend majowy i aż mi się łezka w oku zakręciła na widok tych miejsc :) Z kolei nad jeziorkiem w Rudawach byłam na wyciecze integracyjnej na początku gimnazjum. Jejku kiedy to było, ile wspomnień…
    Jeśli chodzi o Dolny Śląsk, jestem fanką Kudowy Zdrój i Polanicy Zdrój – przepiękne, bardzo spokojne miejsca. Aż dziwne, że tak nie daleko tętniącego życiem Wrocławia skrywają się takie urocze i ciche miejsca :)

  19. Ewelina

    Obserwatorium zamienione w budynek mieszkalny wygrywa! Zawsze jak widzę stare nietypowe budynki (i te typowe też) wyobrażam sobie że mieszkam w takim przerobionym na normalny użytek, a jak są duże to że w części prowadzę hotel z każdym pokojem w innym klimacie.
    Jeśli kiedyś znów będziesz na Śląsku i w okolicach Zabrza to polecam zwiedzanie kopalni Guido, zjazd na 320m i wizyta w tamtejszym pubie to jedne z lepszych wspomnień z tegorocznych wakacji :)

  20. Toastdropper

    Ach jak pięknie! Niesamowity klimat, nigdy nie byłam w tych rejonach, więc ich tajemniczość jest dla mnie jeszcze bardziej kusząca… Czerwona cegła przemawia do mnie w każdym wydaniu, a w tak urokliwym nie mogę się jej oprzeć :). Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś tak pozwiedzać Polskę, choć rzeczywiście może warto wyjść z Twojego założenia, że jak coś robić to teraz…?

  21. Antonina

    Tajemniczość która wypływa z tych zdjęć jest niesamowita! Trochę jak tło horroru, a trochę jak z historycznego romansidła! Uwielbiam takie klimaty, od razu dopowiadam sobie w głowie jakieś niestworzone historie :)
    Dwa lata temu spędziłam listopadowy weekend w Świeradowie Zdroju, pogoda taka jak na Twoich zdjęciach, deszcz, chmury, mgła… Weszliśmy na Stóg Izerski, a jako że nie jestem wielką miłośniczką chodzenia po górach to była to dla mnie trochę męka… Na szczęście w schronisku na szczycie dostaliśmy najlepszą w moim życiu herbatę „ze szmatki” i świeże, jeszcze gorące pączki z marmoladą! Ten pączek wynagrodził mi wspinaczkę w zimnej mgle i teraz już zawsze Świeradów Zdrój będzie mi się kojarzył z najlepszym pączkiem na świecie :)

  22. Natalka

    Już w poprzednim wpisie pomyślałam o tytułowym zdjęciu – moje kolorowe jeziorka, ale nie niemożliwe. A jednak, pozdrawiam z mojej okolicy:)

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *