Esencjalizm

Nie wiem, czy zauważyliście, ale modnie jest być zajętym. Mówienie, że jest się zawalonym robotą, jest w dobrym tonie – nawet jeśli są to zajęcia nielubiane, na które bez przerwy narzekamy. Na tych, którzy kończą pracę o 17, albo czytają książkę przy śniadaniu, zamiast nerwowo przeglądać maile, patrzy się trochę krzywo. Przynajmniej w branży internetowej, przynajmniej w Warszawie.

Najdziwniejsze, że wielu z oceniających tak naprawdę bardziej stwarza pozory bycia zajętym, niż posuwa się do przodu. Pisałam o tym jakiś czas temu w recenzji książki „Decide”. To pułapka, w którą naprawdę łatwo wpaść – ja co rusz się na tym łapię, mimo że doskonale o niej wiem i staram się ze wszystkich sił jej unikać. Czytaj dalej

Odkrycia miesiąca – sierpień

Sierpień był dla mnie miesiącem znacznie wolniejszego tempa, miałam więc więcej czasu na czytanie, oglądanie, spacerowanie i inne tego typu przyjemności. Moja nauczycielka polskiego w liceum, fantastyczna zresztą, mówiła nam często, że najbardziej na świecie lubi leżeć na kanapie, jeść ser i czytać książki. Mogę się podpisać rękami i nogami, jedynie ser zamieniam na beef jerky. Czytaj dalej