Zawód: Bloger

EDIT: EBOOKA NIE MA JUŻ W SPRZEDAŻY

 

Udzielałam dzisiaj wywiadu dużemu portalowi i opowiadałam o profesjonalizacji blogosfery. Moja rozmówczyni zapytała mnie o kamienie milowe w rozwoju mojego bloga. Wspomniałam po kolei o zmianie charakteru bloga z typowo szafiarskiego na bardziej zrównoważone podejście, o rozszerzeniu tematyki, o przenosinach na własną domenę, założeniu działalności, starcie Lunaby, wydaniu książki i w końcu powiększeniu zespołu.

Kolejne pytanie brzmiało: czy planowałaś to wszystko w 2008 roku? Odpowiedziałam, że oczywiście nie, a wracając do domu myślałam o tym, ile mniej błędów bym popełniła i o ile szybciej dotarłabym w miejsce, w którym jestem dzisiaj, wiedząc to, co wiem obecnie. To jasna sprawa, ale była jedną z moich głównych motywacji przy tworzeniu ebooka Zawód: Bloger. Jakbym miała podać jedną, najważniejszą lekcję, którą wyciągnęłam z tych wszystkich lat blogowania, byłoby to „proaktywna postawa czyni cuda i nie należy bać się zmian czy nowości”.
Czytaj dalej

Trzy małe rzeczy, które doprowadzają mnie do szału

Zwykle piszę na blogu o pozytywnych sprawach. Jeśli coś mi przeszkadza, staram się to zmienić, unikać tego typu sytuacji albo, jeśli to niemożliwe, zmienić swoje nastawienie. Mam z tyłu głowy, że narzekanie nic mi nie da i raczej działam, niż użalam się nad sobą.

Każdy z nas ma jednak zestaw małych rzeczy, które doprowadzają nas do szału – od stawania na klockach Lego po mlaskających ludzi. Takich że niby nic, a potrafią naprawdę wyprowadzić z równowagi. Tego typu dziwactwa to kolejna, po guilty pleasures (uwielbiam komentarze pod tamtym wpisem!) rzecz, która ma chwytliwą, rozpoznawalną nazwę po angielsku – pet peeves – i brak odpowiednika w języku polskim. Czytaj dalej

Uważność

przed spotkaniem autorskim, w ulubionej sukience i butach, które są ze mną od studniówki 

Mam całe mnóstwo wad, ale jedną, która chyba najbardziej wpływa na moje codzienne życie, jest bycie nieogarem. Nie wiem, jak to lepiej określić. Notorycznie zdarza mi się robić jedną rzecz, a myśleć o zupełnie innej, zatopiona w myślach nie słyszę co ktoś do mnie mówi i mimo że kiwam głową, muszę potem prosić o powtórzenie, sprawdzam coś i za chwilę nie pamiętam, co sprawdziłam, bo zapomniałam się skupić. 

To te bardziej niewinne przejawy, ale bywa bardziej spektakularnie. Kiedyś zostawiłam stojący na górce samochód i poszłam otworzyć bramę, nie zaciągając ręcznego. Na szczęście koła były skręcone i samochód wylądował na płocie, zamiast stoczyć się w dół, na drogę. Innym razem kupiłam bilety na samolot na miesiąc wcześniej niż chciałam i gdy zorientowałam się, że popełniłam błąd, zabookowałam je drugi raz, znowu źle – od podstawówki nie udało mi się opanować numerków miesięcy i teraz płacę za to słoną cenę. Czytaj dalej