Joanna Glogaza

strona główna > artykuły

Kolorowanki dla dorosłych, planery i inne papiernicze trendy

W szkole zawsze zazdrościłam koleżankom pięknie prowadzonych zeszytów. Równe pismo, kolorowe zakreślacze, rysowane cienkopisami szlaczki. Mnie najczęściej wystarczało zapału na dwa pierwsze tygodnie września. Co gorsza, byłam ostatnią osobą w klasie, która awansowała do zeszytów z grubymi liniami. Możecie więc sobie wyobrazić, jak kiepsko mi szło.

Nie zmienia to jednak faktu, że lubię wszelkiego rodzaju notesy, zeszyty, pięknie zdobione kalendarze. Staram się ich nie gromadzić, ale lubię je oglądać, kiedy byłam mała moim marzeniem była praca w sklepie papierniczym.

Dlatego z zainteresowaniem śledzę coraz większą popularność różnego rodzaju papierniczych gadżetów. Wygląda na to, że w czasach, w których niemal nie piszemy ręcznie, kontakt z prawdziwymi kartkami papieru jest świetną rozrywką.


Dekorowanie planerów


Pierwszym papierniczym szaleństwem, o którym chciałam dzisiaj napisać, są planery i kalendarze. Ze zdziwieniem oglądam na Youtube całkiem dorosłe kobiety, kupujące stosy naklejek, tasiemek i pieczątek do swoich planerów, by później wypełniać je skrupulatnie, przyklejać miniaturowego hamburgera przy planowanym wyjściu do restauracji i kolorową miotełkę w dniu sprzątania.

Same planery też są zresztą godne uwagi. W Stanach szczególny szał panuje na markę Erin Condren. Erin zaczęła robić planery w 2005 roku, dziś ma ich w ofercie całe mnóstwo, a do tego oferuje wiele możliwości personalizacji. Co ciekawe, to nie jest tania zabawa – podstawowy planer kosztuje 50 dolarów, a przecież aż się prosi, by dokupić do niego zestawy naklejek, separatorów czy kolorowych cienkopisów.

Elle Fowler, amerykańska 'beauty guru’, prezentuje widzom swój planer

Wyobrażam sobie, że musi to być wciągające, skoro już samo skreślenie wykonanego zadania z prostej listy daje sporą satysfakcję. Jeśli lista ma maleńkie okienka do odznaczenia i jest ozdobiona naklejkami w naszym ulubionym kolorze, przyjemność musi być podwójna.

Youtuberki pokazujące szuflady pełne błyszczyków to przeszłość, pora na notesiki!


Kolorowanki dla dorosłych


Kolejna sprawa to kolorowanki dla dorosłych. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam je podczas wizyty w Londynie, wydawało mi się, że to absolutnie niemożliwe, żeby się przyjęły. Jak widać, mocno się pomyliłam, znajdziemy je w prawie każdej księgarni. Secret Garder, botaniczna kolorowanka dla dorosłych, sprzedała się do tej pory w niemal półtora milionach kopii.

Zrzut ekranu 2015-06-16 o 22.35.25

Instagram autorki kolorowanki „Secret Garden”

Co sprawia, że całkiem dorośli ludzie siadają do stołu z pudełkiem kredek i zapełniają kolejne pola? Że tworzą kluby, wspólnie kolorują i wymieniają się wzorami? Po pierwsze, wolność – jak pisał uzależniony od kolorowanek Zwierz Popkulturalny, wreszcie można pokolorować konia na fioletowo i nikt nie będzie się czepiał. Po drugie, kolorowanie odstresowuje. Nie trzeba przy nim zbyt wiele myśleć, efekt jest szybki i przyjemny dla oka. Robimy coś kreatywnego, ale nie musimy się specjalnie wysilać, bo ktoś pomyślał za nas. To taki powrót do lekcji plastyki w podstawówce. Przez chwilę znów możemy poczuć się jak w czasach, gdy naszym największym zmartwieniem było czy kanapka jest z nutellą czy z nudnym serem. Po trzecie, w końcu jakaś czynność, która nas nie rozwija, nie popycha do przodu, ale służy wyłącznie relaksowi i zabawie, a to atrakcyjna odmiana – mądrze pisze o tym zalinkowany wyżej Zwierz. No i pięknie wyglądają na Instagramie!


Hand lettering


No i ostatnia sprawa – hand lettering, czyli nowoczesna forma kaligrafii. Linkowałam już wpis Aliny z Design Your Life, która opisuje, jakich narzędzi używa i w jaki sposób się uczy. Wyobrażam sobie, że to fantastyczny sposób na wieczorny relaks, po całym dniu spędzonym przed ekranem. Pismo ręczne i staje się już luksusem, zarezerwowanym na specjalne okazje, jak wypisywanie zaproszeń ślubnych czy podpisywanie książek, dlaczego więc nie uczynić z niego prawdziwej sztuki?

Zrzut ekranu 2015-06-16 o 22.39.44

 

hand lettering podbija Instagram


 

Przypomniało mi się, że kiedy mieszkałam w Londynie, poznałam przez koleżankę znajomych, których ulubioną weekendową rozrywką była drawing game, czyli znana Wam być może z dzieciństwa gra, polegająca na składaniu kartki na trzy części i dorysowywaniu postaci głowy, tułowia czy nóg, nie widząc co narysowała osoba mająca kartkę wcześniej. Efekty były niesamowite, część osób była uzdolnionymi, profesjonalnymi grafikami a część (tak jak ja), ostatni raz rysowała w przedszkolu, co tworzyło wybuchową mieszankę. Było przy tym dużo śmiechu i naprawdę miło wspominam te wieczory.

To wszystko sprawiło, że mam ochotę rzucić wszystko i pisać, mazać, zakolorowywać, a do kalendarza Google dokupić naklejki – nie wierzę, że Google nie wpadło jeszcze na taki pomysł. Ciekawa jestem, jak to wygląda u Was. Lubicie kolorowe notesy, planery, naklejki, czy zupełnie Was to nie rusza? Kolorujecie, piszecie ręcznie? Dajcie znać, bo po pierwsze strasznie mnie to ciekawi, po drugie myślimy o wprowadzeniu czegoś w tym kierunku w Lunaby.

PS Jeśli macie ochotę się ze mną zobaczyć, jutro o 19 w Arkadii odbędzie się moje warszawskie spotkanie autorskie. A propos artykułów papierniczych – dla wszystkich uczestników będę miała papierowe planery, które pomogą Wam w określeniu swojego stylu czy zaplanowaniu garderoby i doskonale uzupełnią treści w książce. Mam nadzieję, że się spotkamy!

Dzięki za lekturę!

Jeśli nie chcesz przegapić moich nowych artykułów, odcinków podcastu czy książek, zostaw swój adres e-mail:

74 thoughts on “Kolorowanki dla dorosłych, planery i inne papiernicze trendy”

    1. Dokładnie, mam to samo! We Wrocławskim papierniczym na rynku wydałam już małą fortunę. I pomimo tego, że znam tam każdy kąt to i tak cieszę się jak dzieciak gdy idę po kolejny notes/kredki/mazaki ;) Na dodatek codziennie przeglądam we<3it w poszukiwaniu inspiracji do ładnego robienia notatek ;D

      1. Cześć Hnacia, czy możesz podzielić się na jakiej ulicy jest papierniczy, o którym piszesz? Ja kupuję w sklepach internetowych, ale chętnie wysłucham o dobrze zaopatrzonych papierniczych we Wrocławiu. :)
        Asiu, bardzo fajny wpis. Po wpisie Aliny zapisałam się na kurs kaligrafii – jest to bardzo relaksująca i wyciszająca czynność. :)

        1. Nazywa się Feniks, jest obok Burger Kinga i McDonalda, nie podam dokładnej ulicy, bo sama czasami się gubię na rynku idąc do mojego ukochanego sklepu, nie mam zbyt dobrej orientacji w terenie ;)

  1. Wow! Nie miałam zielonego pojęcia, że istnieją kolorowanki dla dużych dzieci :)) Przy najblizszej okazji zakupię kilka. Sprawa z planerami jest świetna! Mogłabyś zrobić kiedyś posta o tych elektronicznych? :)

  2. Kolorowanki są genialne :) pierwszy raz zobaczyłam je u Zwierza już jakiś czas temu i od razu się zakochałam ;) i teraz sama koloruję i rozpowszechniał kolorowanki wśród znajomych :)

  3. Kocham kalendarze papierowe!
    Może jestem staroświecka ale elektroniczne „przypominajki” kompletnie na mnie nie działają- a jak coś zapiszę w kalendarzu to nawet nie muszę tam zaglądać, bo jakoś podświadomie o tym pamiętam.
    Plus kupowanie nowych zakreślaczy (które są NIEZWYKLE niezbędne), czy uroczego zeszytu z Reksiem jest sto razy lepsze niż kupowanie nowych ciuchów.
    :)

  4. Ha! Praca w sklepie papierniczym również była moją wymarzoną pracą w dzieciństwie ;), a nawet jako nastolatka kupowanie nowych długopisów czy zeszytów sprawiało, że aż ciarki przechodziły po plecach. Wertowanie stron nowego zeszytu czy notesu przy ich jednoczesnym wąchaniu było swoistą orgią zmysłów! Do dzisiaj kupuję co jakiś czas a to zeszyt, a to notes, duży, mały, z wesołą okładką, nieważne, że rzadko używane, tylko kilka stron zapisywanych, a potem idą w zapomnienie. Najczęściej zapisuję/zapisywałam angielskie słówka bądź różne informacje dotyczące kosmetyków, książek, jak tylko pojawiała się ciekawa informacja, warta zapamiętania a możliwe, że i wykorzystania w przyszłości, to wpisywana była na strony najpierw luźnych karteczek, potem równo w notesach. Na chwilę obecną mam obsesję na punkcie kolorowania dla dorosłych, Pinterest i drukarka w ruch (dziękuję Zwierzu Popkulturalny!) i człowiek zapomina o wszystkim co się dzieje dookoła! :)

  5. Od jakiegoś czasu przymierzam się do zakupu jakiegoś plannera lub kalendarza. Na blogach widziałam super zrobione strony do wydrukowania z różnymi listami, które pomagają planować wszystko. Jednak drukowana kartka to nie to samo co takie piękny notes z extra okładką i w ogóle :)
    No i naklejki są obowiązkowe! :D

  6. Kolorowanki o których pisałam okazały się absolutnie cudowne dla mojej babci. Serio dawno nie była w tak doskonałym humorze. W czasie spotkań porównujemy wyniki a przez telefon omawiamy techniki kolorowania. teraz mamy takie same kolorowanki więc rośnie ambicja by pomalować ładniej i potem porównać. Tak więc kolorowanki są naprawdę dla wszystkich!

  7. Uwielbiam notesy- w tk maxie dostaje oczopląsu przy regale z notesami, notesikami, czy kalendarzami. Powstrzymuje się prze niepotrzebnym kupowaniem, a moment w którym jest mi niezbędny nowy to prawdziwie celebrowanym wybór. Zacieram łapki bo niedługo sprawie sobie nowy :) z papierniczych akcesoriów również zawsze uwielbialam papeterie – dawniej często pisalam listy i to była wielka przyjemność gdy miało się ładny papier i kopertę. Czasami sama ozdabialam np. Suszonymi kwiatami. Mam plan na lato – zrobię sobie papeterie i oldskulowo powysylam listy :)

  8. Uwielbiam! Mam organizer Aliny z DYL i połowa radości to uzywanie różnych kolorów, karteczek samoprzylepnych i zakreślaczy. Uwielbiam otaczać się takimi pierdołami i ładnymi dodatkami. I tylko wiecznie mam tego za dużo, usiłuję zużyć, a się nie daje :D A ogladanie cudzych kolekcji daje chociaż namiastkę.

    Zaś kolorowanki dla dorosłych są cudownie odstresowujące, uwielbiam tez rysowanie, czyli zentangle, trochę pokrewne z handletteringiem :)

  9. Uwielbiam te wszystkie papierowe gadżety, podobnie jak cienkopisy Stabilo w tysiącu odcieni i inne bzdurki, ale podobnie jak Ty z kalendarzami – raczej tylko je oglądam, a sama w praktyce mam minikalendarz do torebki i duży do planowania na spokojnie w domu. Oba zagryzmolone, pogięte, ze śladami kawy i bogowie wiedzą czego jeszcze ;) Zawsze sobie powtarzam, że kiedyś… kiedyś… :)

  10. Paulina Angelika

    Ja również pierwszy raz zetknęłam się z kolorowankami za granicą, ale odwrotnie niż Ty, oszalałam na ich punkcie od pierwszego spojrzenia. Kupiłam dwa zeszyty (w tym Secret Garden) i choć koloruję mniej niż 1 stronę na miesiąc, to sprawia mi to ogromną radochę! Serio, ładne pokolorowanie 1 strony zajmuje mi kilka godzin (3? 5? nie wytrzymuję na raz przy jednej, koloruję po jednym drzewku, co i tak zajmuje od 0,5-1h). W tym roku jeszcze dokupiłam w Empiku kalendarz (przedruk z francuskiego wydawnictwa), jest super, ale absolutnie nie wyrabiam zrobić jednej prostej strony na tydzień. W połowie roku mam zrobione 2 całe i 4 napoczęte. To dla mnie taka luksusowa rozrywka – pełen relaks, bo to oznacza, że na prawdę wszystko inne, co chciałam tego dnia zrobić mam już z głowy.

    Za to planery jakoś do mnie nie trafiają. Były czasy, że sama przygotowywałam kolorowe, obrazkowe wersje w Excelu do wpisywania odrobionych prac domowych czy innych Ważnych Rzeczy ;) . Ostatnio dostałam jako mały bonus planer sezonowy, można wpisać plan zajęć ze studiów czy plan treningów albo dnia, a ja się boję, że go zużyję i już nie będę mogła więcej go użyć. Paraliżujące ;)

    Myślę, że gdybym pracowała w sklepie papierniczym, wydawałabym tam majątek i w końcu zginęła pod stosami flamastrów, kredek i notesików.

    Miło wiedzieć, że jest więcej takich zakręconych na punkcie ręcznego pisania :)

  11. Ja ostatnio lubię wykonywać ręcznie proste kartki urodzinowe dla znajomych. Po prostu biorę kawałek ładnego kartonu, zginam na pół i dekoruję różnymi naklejkami – np paski srebrnych dżetów ułożonych we wzór korony. Całości dopełnia napis typu „Kartka dla księżniczki” i życzenia dopasowane do danej osoby. Polecam!
    Jeśli chodzi o zaopatrywanie się, to jednym z moich ulubionych sklepów jest Paper Concept na warszawskim Placu Starynkiewicza. Jak tam pierwszy raz weszłam, to oniemiałam, tyle pięknych kolorowych papierów, barwnych taśm, dziurkaczy, które zamiast zwykłych kółek wycinają gwiazdki, serduszka czy misie (ja mam taki w kształcie ważki!). Są tam też wstążki, których lubię używać do pakowania prezentów – sądzę że te materiałowe są o wiele bardziej efektowne niż zwykłe błyszczące z kiosku.

  12. Oglądając filmiki przypomniałam sobie, że uwielbiałam to robić w podstawówce! Nie mówię o typowym dla tamtych czasów zbieraniu karteczek, ale o długich godzinach spędzanych na przyozdabianiu grubego kalendarza z… ekhm, Dziewczyny. Zrobiłam mu piękną okładkę (z przodu i tyłu!) a w środku wyklejałam, malowałam, pisałam – byle ładniej i więcej! Och, bardzo lubiłam to zajęcie.
    A w gimnazjum zajmowałam się tylko ozdabianiem okładek zeszytów. Nie było już czasu na kalendarze :(

  13. Od kilku lat kupuję małe kalendarze w Empiku i często je uzupełniam: wycinam, wklejam, rysuję, brudzę i rwę, jak jestem zła. Wychodzi z tego fajna emocjonalna książka, która jest później jak słoiczki z zapachami w filmach- przypomina o ważnych i nieważnych codziennych rzeczach:) Moi znajomi najpierw dziwnie na to patrzą, a potem sami dorysowywują masę rzeczy! Co do organizatorów i planerów: próbowałam i ściągnałam różne aplikacje do planowania, ale po prostu nie potrafię tego robić na urządzeniu! Muszę mieć kartkę i nawet jeśli bazgrzę jak kura pazurem, to wykonuję to dużo bardziej sumiennie, niż na telefonie. Wpis bardzo mi się podobał i chętnie poczytam o tym więcej oraz kibicuję nowym rzeczom w Lunaby! :)

  14. pstra matrona

    Też uwielbiam papiernicze rzeczy mimo wieloletniej pracy w takim sklepie. Na szczęście mój kierunek studiów sprawia, że mnóstwo tych gadżetów jest mi autentycznie potrzebnych, więc mam czystsze sumienie. Z zeszytów mam kalendarz i taki notes, w którym zapisuję swoje inspiracje, robię notatki z różnych wykładów, muzeów, książek, spektakli itp. Nie przemawia do mnie tylko ta słodka, urocza estetyka, dlatego jestem odporna na wszelkie kolorowe mazaczki i tasiemki. Piszę piórem, a swój kalendarz ozdobiłam malutkimi wycinkami z folderów z różnych muzeów z obrazami. Robię też sama kartki z podróży z rzeczy, które akurat mam. Czasami wspomniane foldery, jakaś suszona roślinka czy czasem nawet ładne opakowanie po czekoladzie, albo zwykła koperta są w danym miejscu przekształcane i wysyłane jako kartka pocztowa.

  15. Kolorowanki dla dorosłych same przyszły mi do głowy, kiedy zaczęłam pracować w styczniu z dziećmi. Poszłam do mojego ulubionego sklepu papierniczego i kupiłam kredki i kolorowankę. Nie wiedziałam wyedy, że to się wkrótce stanie take modne. W SF mamy bardzo dużo pięknych sklepów papierniczych, kiedy tam zaglądam zostaję zawsze na conajmniej godzinę, bo wielkością przpomina duźy sklep spożywczy.

  16. Ja też jestem fanką papierniczych sklepów. Tutaj, we Francji jest ich sporo i są fantastycznie zaopatrzone. Mój ulubiony zahacza o sklep dla plastyków, są farby do wszystkich powierzchni jakie można sobie wymyślić, miliony różnych pisaków i mazaków, najróżniejsze stempelki, naklejki, linijki – i takie do rysowania krzywych linii, akcesoria do robienia biżuterii samodzielnie, gadżety do scrapbookingu (a właśnie Asiu, jeszcze scrapbooking!)… Raj:D

    Ja bawię się w robienie kartek okolicznościowych (i piszę do nich wierszyki) i dla dzieci robię albumy wspominkowe (można kupić gotowe, typu pierwszy rok życia dziecka, ale co mi tam gotowe:D ) – ze zdjęciami, opisami, pierwszymi razami, trochę tam wklejam różności, trochę ozdabiam;)

  17. Uwielbiam wszelkiego rodzaju kolorowe karteczki, długopisy, mazaki <3 Mogłabym je kupować ciągle a gdy zdobędę jakiś nowy notesik to cieszę się jak małe dziecko. Bardzo zainteresowałam się tym Hand letteringiem, o którym też czytałam na blogu u Aliny i chyba spróbuję się trochę pobawić.

  18. Ja niestety jestem z tych, które nie potrafią oprzeć się pięknym zeszytom czy notesom. Zawsze po szkole uwielbiałam chodzić do sklepu papierniczego i przeglądać te skarby (a że było mi po drodze, niemal zaprzyjaźniłam się ze sprzedawczynią ;) ). I nie wyrosłam z tego niestety. Jako dwudziestolatka najchętniej odwiedzam papierniczą sekcję w TK Maxxach, a gdy widzę wyjątkowo piękny okaz, nie mam serca zostawić go na tej zimnej sklepowej półce…
    Jeżeli chodzi o planery to sama mam Filofaxa (wersja original brązowa, wspaniała retro forma) i do niego także można znaleźć masę materiałów na youtube. Sama nie bawię się w to tak mocno i intensywnie, ale dobrze jest zaznaczyć sobie urodziny bliskich naklejką z serduszkiem, a ważne spotkania – tą z gwiazdką. Ładny organizer motywuje do planowania i – nie ukrywajmy – stanowi ucieczkę od nudnych wykładów. Przecież robimy coś produktywnego, nieprawdaż ;)?
    Mnie odstresowują nie kolorowanki, ani hand lettering, ale robienie kolaży. Jest to co prawda nieco inna forma tworzenia, ale nie ma rzeczy, która lepiej pozwalałaby mi uciec od przytłaczającej codzienności. Preferuję papierową formę i zbieram masę ulotek w celu późniejszego ich przerobienia, ale odkąd założyłam bloga w ruch poszły także programy graficzne i w ten sposób ilustruję swoje wpis, łącząc przyjemne z pożytecznym :).

    PS. Już ustawiam sie w kolejce po notesy Lunaby!

  19. Od dziecka lubię te wszystkie „papiernicze” rzeczy, myślę, że to zasługa mamy, która zawsze zwracała uwagę na wspomniane wyżej szlaczki i ładne prowadzenie zeszytu :) Ta cała idea plenerów trochę mnie oszołomiła :D widziałam podobny filmik o organizacji dnia u nisiax, ale amerykanki z filmików, które wstawiłaś są serio „emejzing” ;) skąd one biorą na to wszystko energię? Gadają jak nakręcone, mają taki porządek i na dodatek wyglądają jak lalki ;) Mnie przed popadnięciem w taki szał chyba jednak przytrzymuje jakaś racjonalność (czy da się wykorzystać te wszystkie karteczki do planowania? Jest ich pewnie kilka tysięcy!).

    Kolorowankę też mam, polecam „Esy-floresy”!

    Myślę, że trochę pokrewnym trendem może się stać powrót do wysyłania listów i kartek. Odkąd mieszkam zagranicą listy od mamy są dla mnie bardzo ważne :)

    Kolejnym trendem może się stać pisanie swojej książki z przepisami kulinarnymi. Pięknie robi to blogerka Wróblove!

    Z kolei jako muzyk muszę przyznać, że zachwyciłam się dziennikiem, który widziałam w znanym sklepie z nutami w Paryżu „La Flute de Pan” gdzie zapisuje się koncerty na których byłaś, co słuchałaś, co grałaś itd. Rewelacja! Próbowałam zrobić to sama w domu ale nie wyszło zbyt pięknie, podejmę jeszcze jedną próbę, bo to wspaniała pamiątka i element edukacji muzycznej :D

  20. Strasznie mnie kręcą takie kreatywne zajawki. Nigdy jednak nie miałam zdolności artystycznych, ale plannery, kolorowanki nie są tak wymagające. Kalendarz stworzyłam swój na próbę w wersji wolnokartkowej. Sprawdza się rewelacyjnie, więc na przyszły rok stworzę pełną wersję. Zaś hand lettering wydaje mi się, że po prostu wymaga systematycznej pracy i nawet przy minimalnych zdolnościach da się tworzyć takie cudeńka. Póki co nie mam na to czasu, ale jest to coś co nieustannie chodzi mi po głowie! :)

  21. Używam papierowego kalendarza i robię w nim szybkie szkice – torcik przy urodzinach, telefon (taki z okrągłą tarczą), kiedy mam do kogoś zadzwonić, oko z długimi rzęsami z okazji wizyty u kosmetyczki i tak dalej.

    Marzą mi się warsztaty kaligrafii – ale nie takiej typu „minuskuła karolińska” czy lekcja iluminowania średniowiecznych ksiąg, ale takiej nowocześniejszej. Za czasów naszych babć uczyło się tego w szkole…

  22. Witam :) Wyskakuję jak Filip z konopi… proszę o wybaczenie :) Gdzie ja znajdę sensowne propozycje jak nie tutaj. Mój cel : torebka, 400 złotych do wydania. Gdzie szukać klasycznego wzornictwa? Przejrzałam post o torebkach ale dalej szukam. Ktoś podpowie?
    Pozdrawiam :)

    1. Jeśli torebka nieduża, to w budżecie powinno się zmieścić Misoui, same dobre rzeczy o nich słyszałam. Albo polecany przez dziewczyny Dziki Józef. Ja bardzo lubię Klaudię Rozwadowską i Zuzię Górską, ale nie wiem czy to to, czego szukasz:)

  23. Mam ogromną słabość do artykułów papierniczych, a im bardziej urocze, tym gorzej dla mojego portfela. A kolorowanki uznaję za pierwszą pomoc w przypadku stresu.

  24. Do mnie te kolorowanki nie trafiają i szablony z pismem też, ale to może dlatego, że nigdy nie mogłam narzekać na brak talentu w dziedzinach plastycznych. Swego czasu zdałam egzamin do szkoły plastycznej, ale nie poszłam tam ostatecznie, tylko do ogólniaka. Za to pomysł ze składaniem i dorysowywaniem wydaje mi się świetny, z chęcią bym się tak pobawiła :D
    Te kolorowanki bardzo mi się podobają mimo wszystko. Kocham papiernicze przybory. Uwielbiam je kupować. Tylko co potem z nimi robić? Na razie się powstrzymuję ;)

  25. Mój pierwszy ECLP jest ze mną od roku i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie bez niego życia :) Jest piękny, funkcjonalny i aż chce się z niego korzystać. Cena jest zabójcza :(( ale raz w roku postaram się pozwolić sobie na takie szaleństwo. Dzięki planowaniu na papierze a nie w aplikacji albo w kalendarzu online czuję, że lepiej panuję nad swoim życiem. Może to trochę niezrozumiałe, ale po roku planowania analogowego ;) widzę, że tak własnie jest. Wcześniej miliony aplikacji, z których żadna nie zostawała ze mną na dłużej i efekt był taki, że nie planowałam wcale. Papier to papier !

  26. zuza.rom@op.pl

    Uwielbiam hand-lettering i ogółem śliczne pismo i rysunki :) sama się trochę w tym szkolę i naprawdę to ogromna frajda, choć też duży trud. Mam nadzieję, że rozwinę się w tym kierunku i kto wie, może powiążę z tym swoją przyszłość? ;) myślę, że świetnym pomysłem byłoby założyć bloga czy właśnie wstawiać zdjęcia na instagramie. A kolorowanki dla dorosłych – genialne! Kiedy będą w Polsce?

  27. Hand lettering to naprawdę świetna zabawa, i jest to bardzo oryginalne. Czcionek w internecie jest mnóstwo, ale fajnie jest wymyślić swoją własną. Jestem po szkole plastycznej i miałam taki przedmiot jak liternictwo, wtedy wydawało mi się to straszne, siedzenie i pisanie alfabetu ale teraz to bardzo przydatna umiejętności i poza tym daje dużą satysfakcję.

    http://thenaturalminimalism.blogspot.com

  28. Chętnie bym sobie pokolorowała taka kolorowankę dla dużych dziewczyn <3 uwielbiałam to za dzieciaka! Kiedyś calutenkie wakacje spędziłam z przyjaciółką na starannym kolorowaniu kolorowanek z księżniczkami Disneya :) Co to były za wakacje :) :) :)

    Kompletnie nie rozumiem za to tych planerów naklejeczek itp. Najbardziej mnie przeraża to, że trzeba to wszystko ze sobą nosić, każda naklejeczka coś waży i torebkę za chwilę na kółkach trzeba będzie wozić :) Mój kalendarz jest szary, pomazany długopisem na okładce i nudny na maxa ale się sprawdza :)

    Jeśli chodzi o zakręcenie na punkcie kolorowanek itp. to jest jedna fajna sprawa, o której Asiu nie wspomniałaś: Myślenie Wizualne czyli robienie notatek z różnych wydarzeń w formie rysunków. Polecam FB https://www.facebook.com/MyslenieWizualne?pnref=lhc :) Bardzo mi się ostatnio ta idea podoba.

  29. Jakiś czas temu, żeby przetestować sens kolorowanek dla dorosłych poczyniłam i udostępniłam jedną u siebie. Mi się to bardzo spodobało :) I po statystykach widzę, że masa ludzi wchodzi na mojego bloga po haśle „kolorowanka dla dorosłych pdf”, więc pewnie jeszcze za jakiś czas przygotuję coś do pokolorowania :)
    A hand lettering pociąga mnie bardzo, przypominają mi się lekcje z techniki, kiedy to ćwiczyliśmy odręczne pismo – co prawda miało ono całkiem inny (techniczny) styl, ale zawsze to jednak była praktyka.

  30. Osobiście piszę bardzo brzydko, przez co nie prowadzę prawie żadnych ręcznych notatek. Nawet jeśli na jakiejś kartce mam wypisać życzenia, czy podpisać siebie albo siebie i chłopaka, to właśnie idę do niego żeby to zrobił. On pięknie pisze, ja swoim pismem popsuje nawet najładniejszą kartkę. Najchętniej robiłabym wszystkie notatki na komputerze. Dlatego notesy, kalendarze i inne papierowe pierdółki zupełnie mnie nie bawią.
    Zainteresowały mnie jedynie kolorowanki, uwielbiałam je w dzieciństwie i pewnie znów chętnie usiadłabym żeby pokolorować jakiś wzór, tylko nie wiem czy by mi się to szybko nie znudziło. :)

  31. JasmienRagazza

    Ojej, jak trafiłaś z tematem. Mnie ostatnio wciągnął book scraping. Polecam wszystkich. Szukałam nawet warsztatów gdzieś w pobliżu, ale w Polsce to jeszcze mało popularne. Pięknie uwiecznione pamiątki, przyklejanie zdjęć, kwiatów, tasiemek <3 Wrzucam linka do moich zdjęć z inspiracjami, może ktoś również to pokocha: https://www.pinterest.com/marwojt/book-scraping/

  32. Ciekawy trend. Jednak nie popłynę na jego fali. :) Mój ulubiony, no cóż, nie bójmy się tego słowa – minimalistyczny – zestaw, to: notesik moleskine koniecznie gładki, ołówki koniecznie 2B (nie zniechęca mnie nawet jeżdżenie po nie do Warszawy, bo koło nas nie można ich kupić) oraz długopis przezroczysty Bic w kolorze czarnym. Graficznie mam jednak zamiłowanie do prostoty. Może to zawodowy przesyt naćkanych reklam i opakowań.

  33. Uwielbiam kolorowanki, choć rzadko znajduję na nie czas, bo znudziło mnie kolorwanie księżniczek itp., a tutaj widzę, że można się profesjonalnie pobawić. Od razu zaczęłam szukać w internecie i znalazłam przed chwilą m.in. „52 tygodnie z rysunkami, które uskrzydlają” – kalendarz z kolorowankami. Empik.com podsunął mi też kilka innych podobnych propozycji, więc widzę, że będę miała w czym wybierać.
    PS Wczoraj nie mogłam się zebrać spać, bo czytałam Twoją książkę, a dzisiaj od rana też się za nią zabrałam. Jest super!

  34. Całe życie, czyli od kiedy zaczęłam czytać Twojego bloga, marzyłam, żeby się z Tobą zobaczyć! Dałabym rękę uciąć, że minęłam Cię kiedyś w Krakowie. Teraz taka okazja, a ja mam naukę na 2 egzaminy… Życie jest takie niesprawiedliwe… :-(

    1. Przecież nie musisz się uczyć cały dzień. Zrób sobie przerwę na spotkanie :) Ja też mam sesję i egzaminy i wszystko da się pogodzić.

  35. Już od dawna jestem maniakiem jeśli chodzi o staranne pisanie, ozdabianie zeszytów itp… nie wspominając o kolekcji notesów, którym nie potrafię się oprzeć :)

  36. Kiedyś żadnemu notesikowi nie przepuściłam ;) Ale tak serio—miałam więcej notesów, zeszytów i kalendarzy niż kiedykolwiek mogłabym zużyć. Łącznie z tym, że czasem rozważałam np. zakup zestawu (nieprzydatnych dla mnie) kosmetyków za 200zł, bo gratis był piękny notesik :D

    W pewnym momencie stwierdziłam, że najbardziej lubię pisać w notesach tylko i wyłącznie jednej marki, a do tego tylko i wyłącznie jednym rodzajem długopisów i nie kupuję już innych :) Tak—dalej zachwycam się ślicznymi notatniczkami (np. Paper Blanks, ach, te embosowane witrażowo-art decowe cuda!), ale uznałam, że to trochę tak, jak z np. pięknymi butami na wysokim obcasie: lepiej poprzestać na oglądaniu i doznać estetycznej przyjemności raczej niż szkody dla portfela tylko po to, żeby coś z marszu zachomikować ;)

  37. Ja z tej miłości do papieru powoli kończę nawet kurs introligatorski! Za pół roku mam normalny prawdziwy egzamin z tytułem rzemieślniczym. Moja tragedia w tym momencie polega na tym, że jestem grafikiem, znam się na papierze i umiem szyć notesy – ale cholera nie potrafię znaleźć na to czasu! Więc ani nie kupuję (bo jakby nie patrzeć są to drogie rzeczy, no i poza tym zawsze z tyłu glowy mam „PRZECIEŻ SAMA MOŻESZ SOBIE ZROBIĆ”), ani nie szyję – jeszcze ;)

    Ale jak się w końcu dorwę, to absolutnie i na pewno: polecę hurtowo, koleżanki o prezenty nie muszą się martwić ;)

  38. No proszę, cóż za zbieg okoliczności… Poświęciłam niedawno kilka godzin na filmiki o plannerach na YT. Kilka godzin, bo trochę mnie to wciągnęło, trochę bawiło. Szukałam czegoś o kalendarzach, a trafiłam na amerykańskie szaleństwo. Same plannery wydają się ciekawe, bo sporo rubryk, co ułatwiać ogarnięcie rzeczy ważnych, ważniejszych i rozpisanie ich tak, by nie zginęły na jednej długiej liście. Ale… te wszystkie naklejki, tasiemki, znaczki, cuda jakieś itd.? Mam wrażenie, że więcej czasu zajęłoby mi ogarnianie plannera niż realizowanie zapisanych zadań. O ile piszczące nastolatki z takim kolorowym plannerem w dłoni wywołują uśmiech, o tyle panie znacznie 20+ już tylko politowanie. I to 'so cute’ w co drugim zdaniu.
    Ja od dobrych kilku lat korzystam z kalendarzy książkowych tej samej firmy, w tym samym formacie, bo cieszy mnie przeznaczenie na każdy dzień jednej strony, a nie jak inni sobota/niedziela razem, bo to przecież weekend i wolne. Jak dla kogo… O takim typowym plannerze dla siebie raczej nie myślę, nie mam specjalnie czasu na wypełnianie tych rubryk. Zginęłabym :)
    Kolorowanki mnie kuszą i może wreszcie sobie jakąś sprawię, przynajmniej testowo. A kaligrafia to już wyższa szkoła jazdy, ale o ładny charakter pisma warto dbać.

  39. Bardzo lubię Twojego bloga i czytam go od dawna. Rozumiem, że z jakiegoś powodu chcesz mieć jeszcze więcej wejść. Z postami jednak zaczynasz robić odwrotnie niż z ubraniami – ilość nad jakość. Proszę pisz rzadziej ale na fajne tematy, bo naprawdę widać, że niektóre tematy są z totalnie innej bajki i blog przestaje być taki skonkretyzowany jak wcześniej. A takich co piszą codziennie i o wszystkim możliwym jest na pęczki.

    1. Hej Asia, dzięki za opinię, co konkretnie straciło jakość Twoim zdaniem? A co do tematów – jeśli któreś Cię nie interesują, to przecież możesz je zwyczajnie omijać, postów na „stare” tematy pojawia sie przynajmniej tyle samo, co wcześniej:) Pozdrowienia!

  40. Kolorowanki dla dorosłych??? Wow! Nie wiedziałam o ich istnieniu! Kolorowanie jest tak relaksujące… kiedyś, po ciężkim dniu w pracy tak bardzo zapragnęłam pokolorować sobie, że musiałam kupić kolorowankę i kredki… A wczoraj kolorowałam z moją sześcioletnią siostrzyczką i ja miałm większą frajdę (lat 26):-)

  41. Bardzo często piszę ręcznie (prowadzę dziennik/pamiętnik), zawsze piórem wiecznym, które dostałam od mamy z okazji obrony pracy magisterskiej. Prace moich uczniów także sprawdzałam piórem z czerwonym atramentem. Podobno mam ładne pismo, połowie klasy wypisywałam zaproszenia na studniówkę :) potem świadectwa uczniów. Zastanawiałam się nawet nad wrzucaniem postów na bloga po wcześniejszym napisaniu ich odręcznie i zeskanowaniu.

  42. Ja z kolei należałam do tych uczniów, którzy zeszyty mieli piękne, a jeśli na jakiejś stronie musieli coś skreślić, to wyrywali kartkę i przepisywali jeszcze raz (taka choroba ;)). W każdym razie uwielbiam, gdy wszystko jest estetyczne, kolorowe i przyjemne dla oka. Szał na planery już, już by mnie ogarnął, gdybym w odpowiedniej chwili nie zobaczyła ich cen; mimo wszystko wolę swój zwyczajny kalendarz za 15 zł, który mogę ozdobić i wypełnić tak, jak mi się podoba za niewielkie pieniądze.

    Kolorowanki też mnie nie wciągnęły, ale jest coś innego, co niebawem się pojawi – zabawy z cyklu „połącz kropki” dla dorosłych. Są tutaj. Dla mnie to mega wspomnienie z dzieciństwa, zawsze ze zbiorów łamigłówek te robiłam najchętniej i najszybciej. ;)

  43. ja od zawsze kocham naklejki i gdy tylko jest okazja to nabywam kolejne drogą kupna, a że nie mam za bardzo gdzie ich naklejać to planer jest celem naklejkowych ataków :D oczywiście, zawsze o wszystkim dowiaduję się ostatnia, więc dopiero teraz od Ciebie dowiedziałam się, że to jest teraz taki super trend :D a kolorowankę dla dorosłych chętnie sobie sprawię, widziałam w empiku i od tego czasu chodzą mi po głowie…

  44. Ja kupiłam na crazydrawings.pl kolorowanki na prezent dla mojej teściowej, która jest na emeryturze . Jest zachwycona i nie zdawała sobie sprawy, że w jej wieku można malować dla zabicia czasu :)

  45. Od niedawna jestem w gronie kolorowanko-maniaków, choć mam 30 lat skończone, to dkrywam na nowo świat wyobraźni. Odkrywam swoją kreatywność, a efektem końcowym kolorowania jest piekny obrazek i zrelaksowany organizm. To na prawdę pomaga zredukować wszelkie napięcia jakie w nas są i odprężyć się. Ciekawe jest tez to, że podczas kolorowania współpracują ze soba obie nasze półkóle mózgowe, dzieje się tak tylko w tym przypadku, nawet samo rysowanie czy innego rodzaju tworzenie uruchamiaja jedną półkólę, ale to taka ciekawostka.

  46. 紹介によると、赫柏林このブランドはいま家族の第3世代の人が経営、赫柏林表も外観デザインや品質の上で、すべて持ってフランスロマンチックと繊細な性格。設計上のオリジナリティも比較的地味、線は優雅な。このブランドの品質について、肖晓もまた、「彼らの品質も守って家族の使命感、利益と家族の栄誉感の選択の中で彼らに後者より。」 http://www.gowatchs.com/brand-204.html

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *