O czym warto pamiętać przed adopcją psa ze schroniska?

Razem z Chrupkiem bardzo dziękujemy za wszystkie miłe słowa pod przedostatnim postem! Postanowiłam popłynąć z psim tematem, dopóki mam go na świeżo, i dopisać dziś to, co nie zmieściło mi się w poprzednim poście – czyli o czym warto pamiętać przy adopcji psa ze schroniska i nad czym trzeba się zastanowić przed podjęciem decyzji. 

Czytaj dalej

Poznajcie Chrupka!

Dzisiaj chciałam Wam przedstawić Chrupka – mojego psa. Cała historia zaczyna się tak naprawdę kilka miesięcy temu, w maju, kiedy po dwunastu latach wspólnego życia odszedł od nas Polar, kochający wszystkich (i kochany przez wszystkich!) golden retriever. Bardzo to przeżyłam, chyba nic nigdy bardziej mnie emocjonalnie nie wyprało. Po jakimś czasie, oprócz tęsknoty za Polarem, zaczął mi doskwierać brak mokrego psiego nosa, psich spacerów, które tak bardzo różnią się od spacerów „zwyczajnych”, odgłosu łap drepczących po podłodze. Moi rodzice zdecydowali, że nie chcą teraz psa, więc po długim namyśle doszłam do wniosku, że moja sytuacja życiowa, tryb pracy i styl życia pozwalają na to, żeby mieć psa w Warszawie, i podjęłam decyzję. Brzmi to bardzo konkretnie i poukładanie, ale tak naprawdę zastanawiałam się długo i miałam momenty zawahania.

Nie planowałam dla swojego psa kariery wystawowej czy udziału w konkretnych psich sportach, nie jestem też nakręcona na żadną rasę (chociaż jest jedna czy dwie, które bardzo mi odpowiadają, więc może zdecyduję się na którąś, jeśli będę chciała poszukać Chrupkowi rodzeństwa – mam nadzieję, że Szymek tego nie przeczyta, bo wyrzuci mnie z domu razem z moim zwierzyńcem:)). Nie chciałam też w tym momencie szczeniaka, który wymaga dużo więcej uwagi niż dorosły pies i oczu dookoła głowy. Naturalnym rozwiązaniem wydała mi się więc adopcja dorosłego psa ze schroniska.

Czytaj dalej

Pomorze, czyli wyprawa szlakiem bursztynowym

Zawsze chciałam zobaczyć morze jesienią. W końcu mi się udało i, tak jak przypuszczałam, będę szybko wracać. Nie wiem o co chodzi z tym Bałtykiem, ale patrzenie na szarozieloną taflę uspokaja mnie jak nic innego, żadne inne morze nigdy aż tak mnie nie zachwyca. Inna sprawa, że jestem mało plażująca i nie lubię upałów, więc chłodne polskie morze jest dla mnie w sam raz. Wracając do sprawy, wybrałam się na Pomorze na zaproszenie Pomorskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej, razem z grupą blogerów i dziennikarzy.

Czytaj dalej