Zakupowe nowości i bambusowe przekręty

Zakupy staram się robić raczej sezonowo, żeby łatwiej zbudować konkretną, zamkniętą garderobę na dany okres. Jesienna edycja przede mną, więc na pewno będę zdawać relacje, a międzyczasie chciałam Wam opowiedzieć o paru nie do końca ubraniowych drobiazgach, które kupiłam w przeciągu kilku ostatnich tygodni i przy okazji podzielić się artykułami, które wydają mi się bardzo ciekawą lekturą dla świadomego konsumenta.

 

YSL, Baby Doll Kiss&Blush – róż do policzków i produkt do ust w jednym. Napisałam „produkt”, bo od błyszczyka różni się matowym wykończeniem, które mnie bardzo odpowiada. Raczej nie szukam nowych kosmetyków, jestem strasznie nudna pod tym względem. Mam swój stały zestaw, który odpowiada moim potrzebom i jakoś nie chce mi się testować nowości. Kilka tygodni temu byłam jednak na makijażu w Douglasie i musiałam wybrać dwa produkty YSL. Wzięłam szminkę dla mamy i właśnie Kiss&Blush. I jest super! Okazało się, że wygląda dużo bardziej naturalnie niż tradycyjny róż, a trzyma się dużo dłużej. Na ustach też jest fajny, ale działanie na policzkach zachwyciło mnie najbardziej. No i jest z regularnej kolekcji. Duży plus, bo nie znoszę sytuacji, kiedy znajdę coś, co mi pasuje, i jak tylko skończę pierwsze opakowanie, produkt przestaje być dostępny.

Nie wiem jeszcze, jak z wydajnością, trudno mi to nawet zmierzyć, bo nie maluję się codziennie. Jeżeli będzie w porządku, chętnie kupię kolejne opakowanie. Kiss&Blush jest drogim kosmetykiem, ale działa, jak dla mnie, bardzo w porządku, ma solidne opakowanie i pozwala oszczędzić dużo miejsca w kosmetyczce – zastępuje dwa kosmetyki, no i nie trzeba używać pędzla, najlepiej nakłada się go palcami. Mam więc poczucie, że płacę sporo, ale za konkretne korzyści, do tego ładnie podane – w przeciwieństwie na przykład do rozświetlacza z MACa, który trafił do mnie tą samą drogą i mocno mnie rozczarował.

fot2

Plastikowe sprężynki do włosów – niedawno pozowała dla mnie na sesji Karolina z Old Fashioned Girl. Skomplementowałam jej piękne, kasztanowe loki i dostałam w zamian garść porad dotyczących pielęgnacji kręconych włosów. Wśród tricków stosowanych przez Karolinę była plastikowa sprężynka, zastępująca gumkę, która obchodzi się z włosami dużo delikatniej, nie łamie ich, nie wyrywa i nie zgniata loków.

Kilka dni po tym natknęłam się na taką w H&M, więc stwierdziłam, że spróbuję. Dopiero później dowiedziałam się, że to kopia Invisibobble. W każdym razie, plastikowe gumki jak najbardziej się u mnie sprawdziły. Są idealne, kiedy chcę spiąć włosy w domu (zawsze czuję się wtedy bardziej ogarnięta), a nie chcę ich męczyć ciasnym upięciem ani poprawiać co pięć minut rozwalającego się koka podpiętego wsuwkami. Luźny kok spięty sprężynką bardzo ładnie się też u mnie układa, a przezroczystego plastiku prawie nie widać, często wybieram więc tę opcję na wyjścia. Nie nadaje się za to do sportu, bo zwyczajnie się zsuwa, no i pewnie nie sprawdzi się przy prostych, gładkich, grubych włosach. Ale to bardzo fajna rzecz i kiedy moje obecne sprężynki się zużyją albo zgubią, na pewno kupię następne, tym razem już oryginalne.

fot3

Skarpetki z „bambusa” – ostatnio odkryłam, że stan mojej szuflady ze skarpetkami pozostawia wiele do życzenia, trzeba pozbyć się nadszarpniętych zębem czasu par i kupić nowe. To dla mnie ważny temat, bo mam dziwne stopy. Obcierają mnie właściwie każde buty, wliczając w to emu i japonki. Co więcej, nigdy nie wiem kiedy but mnie obetrze. Zdarza się, że wracam z poranionymi stopami ze spaceru w butach, które noszę od kilku lat. To jeden z powodów, dla których mam niewiele par – jeżeli jakieś buty długo stoją na półce, mam właściwie gwarancję, że mnie obetrą.

Wracając do sprawy skarpetek – zastanawiałam się, gdzie po nie pójść i w końcu postanowiłam sprawdzić, co do zaoferowania ma TK Maxx. Często odkrywam tam marki, których wcześniej nie znałam, a które okazują się być bardzo w porządku – na przykład Bruuns Bazaar. Tu mała dygresja-ciekawostka – trafiłam ostatnio na artykuł, który może zniechęcić poszukiwaczy okazji w outletach. Autorzy tłumaczą, że kupiona za pół ceny bielizna Calvin Klein czy przeceniony sweterek J.Crew wcale okazją nie są, bo zostały wyprodukowane do dystrybucji wyłącznie z outletach i z regularną linią marki łaczy je, poza metką, niewiele. Na pewno nie dotyczy to każdej marki, ani każdego outletu, ale artykuł warto przeczytać.

Powróćmy jednak do skarpet po raz kolejny. W dziale z bielizną i dodatkami znalazłam dwa komplety skarpet nieznanych mi wcześniej marek. Jedna z nich specjalizuje się w skarpetkach, co zawsze dobrze wróży, cena też wydała mi się w porządku, więc postanowiłam je przetestować. Są zrobione z wiskozy wyprodukowanej z włókna bambusowego. Bardzo miękkie i miłe w dotyku, nosi się je naprawdę przyjemnie, co nie zmienia faktu, że buty po dłuższym marszu i tak mnie obtarły. Ot, zwyczajne, ładne, przyjemne w noszeniu skarpetki. Dlaczego więc o nich piszę? Żeby wspomnieć o samym włóknie bambusowym.

Czytając o moich nowych skarpetach odkryłam, że to bardzo dobry przykład na tak zwany „green washing”, czyli posługiwanie się eko-hasłami bez żadnego pokrycia w rzeczywistości, wyłącznie dla celów marketingowych. Odzież z bambusa często reklamowana jest jako ekologiczna, antybakteryjna, hipoalergiczna. Szybko okazało się, że choć sama uprawa bambusa jest jedną z najbardziej przyjaznych środowisku, obróbka włókien wcale do ekologicznych nie należy. Końcowy produkt to zwyczajna wiskoza, tyle że celuloza potrzebna do jej wyprodukowana pochodzi z bambusa zamiast, tradycyjnie, z drzew. Co więcej, mimo że bambus faktycznie wykazuje właściwości antybakteryjne i hipoalergiczne, traci je podczas obróbki, a wiskoza bambusowa nie różni się pod tym względem od żadnej innej. W USA na producentów odzieży, ręczników czy pościeli z „bambusa” posypały się już kary za wprowadzanie konsumenta w błąd, w Europie chyba nadal nikt nie robi z tego powodu problemów, co widać na powyższych opakowaniach. Więcej na temat bambusowych przekrętów można przeczytać po polsku tutaj.

Wiskozy wyprodukowanej z bambusa nie ma co demonizować, to zupełnie zwyczajny materiał o niezłych właściwościach, ale przypisywanie jej cudownych cech jest zwyczajnie nie fair wobec kupującego. To też przy okazji nauczka, przypominająca żeby weryfikować docierające do nas zachwyty – nie zliczę, na ile artykułów wychwalających bambusa trafiłam w polskich mediach. Ale to akurat jest temat na zupełnie inny post, o epidemii powierzchowności – mam go w planach, więc pewnie niebawem się tu pojawi.

65 comments

+ Napisz odpowiedź
  1. K.

    Aśka, czytuję Cię od samego początku, poważnie. To, jak mocno rozwinęłaś się w pisaniu jest świetne i zarazem niesamowicie motywujące! Każdy Twój post to spora dawka przyjemności, no i wiedzy. Wielkie wow, naprawdę!

    Pozdrawiam, K.

  2. almondcake

    Aaa, najlepiej kupować skarpetki u firmy wyspecjalizowanej w skarpetkach, buty w obuwniczym i spodnie w sklepie ze spodniami :D
    nie w sieciówce ;)

  3. Natalia Slawek

    dzięki Twoim wpisom staję się zwyczajnie bardziej ŚWIADOMYM KONSUMENTEM.
    też jestem na etapie kompletowania szafy jesienno-zimowej i pierwszy raz szukam czegoś nie tylko fajnego wizualnie, ale też dobrego jakościowo; niesamowite, jak to się z wiekiem na inne rzeczy zwraca uwagę. :)
    teraz to już pewnie nic nie kupię – w angielskich sklepach albo rozmiarówka nie teges, albo styl nie mój, a teraz jeszcze większość kiepskiej jakości.

  4. justynides

    Mam dokładnie ten sam problem ze stopami, dlatego nienawidzę kupować butów. Obcierają mnie trampki po dłuższym marszu czy japonki po wizycie w sklepie spożywczym, który mam kawałek po drogiej stronie ulicy. Nie mam pojęcia, od czego to zależy. Ze skarpetkami też mam problem, bo rzadko udaje mi się znaleźć takie, które będą miękkie i dużych domieszek czegoś sztucznego. Z powodu upośledzonych stóp nie chadzam też w butach na obcasach – poza tym, że nie potrafię i zwyczajnie tego nie lubię. Ale, że emu też obcierają?

      1. Myszasza

        Łączę się w bólu – też mnie wszystkie buty obcierają, przy jednych zdarza się to częściej, przy innych rzadziej ale jednak… Ostatnio po całym dniu chodzenia w adidasach też miałam otarcie, i to między palcami – jakim cudem to nie wiem.

        1. Beal

          Podobnie u mnie! Nawet Birkenstocki mnie obtarły… zwykle staram się inwestować w dobre jakościowo skórzane buty, jednak i to nie pomaga.

      2. Aaaa

        Znam ten bol dlatego mam „emu” z elastyczna podeszwa i mniej twardym tylem, oryginalne emu to katusze dla mojego kregoslupa i stop niestety. Mam tak samo wymagajace stopy, butow mam sporo i staram sie kazde nosic regularnie by stopa ich „nie zapomniala”, bo dluzszy przestuj konczy sie ranami na stopach.

  5. sylw

    Bambusowe skarpetki kojarzą mi się z moim kolegą z pracy, który ‚dorabiając’ sobie wciskał te cuda, reklamując je jako pochłaniacze ‚nieświeżego’ zapachu;) A jeśli chodzi o kupowanie ich to mam z tym wielki problem, bo nie mogę trafić nigdzie na skarpetki, które nie leżały koło bawełny, ale zostały z niej wyprodukowane. Polecam markę- crew clothing co. do upolowania w tkmaxx w regularnej cenie kosztują koło 10 £, ale żyję nadzieją, że uda mi się je upolować znów za 10zł;)

  6. Paula

    Gumowe sprężynki do włosów na prawdę ich nie wyrywają? Ja koka czasem związuje gumką recepturką, ale jak ją zdejmuje to z zaciśniętymi zębami…
    Super post :)

  7. Olga Cecylia

    Wydaje mi się, że wiskoza to wiskoza, nieważne z czego pozyskiwana – bo przecież celuloza to jeden związek chemiczny, a nie piętnaście różnych :-) Myślę również, że nie ma się co oszukiwać co do produkcji tkanin, chyba nie ma materiału, którego przetwórstwo byłoby przyjazne środowisku, chyba że ręcznie tkany len :-)

    Czekam na wpis o epidemii powierzchowności – jestem go bardzo ciekawa!

      1. Olga Cecylia

        Przyznam, że podparłam się internetami, bo też nie byłam orłem z chemii, ale jeśli napisałam jakieś głupoty, to na pewno jakiś anonim zaraz mi to wytknie w niewybrednych słowach ;-) Na popularnych blogach zawsze można na nich liczyć :-D

        1. maryśka

          No, po prostu nie mogłam się powstrzymać! Absolutnie nie popełniłaś żadnej głupoty – piątka z chemii się należy :)

  8. Justyna

    Dużo lepsze i tańsze gumki-sprężynki dostaniesz w ZŁotych Tarasach w sklepie z ozdobami do włosów. Kosztują niewiele i są dostępne w wielu kolorach i rozmiarach. Kupiłam kilka na próbę i wszystkie bardzo dobrze trzymają fryzurę, w przeciwieństwie to tych z H&M, które szybko się rozciągają. Jeśłi zależy CI na oryginalnych gumkach, znajdziesz je w Piotrze i Pawle :)

  9. Kasia Kędzierska

    Dokładnie te same bambusowe skarpetki mam w liczbie par wielu od wielu miesięcy. Nie łudziłam się, że skarpetki z TKMaxx za 10 zł to cud nad cuda, ale muszę przyznać, że noszą się bardzo dobrze. Stopa oddycha, a skarpetki nie tracą na miękkości i na fasonie. Asiu, czy planujesz może kolejne odcinki testowania koszulek? Nadal nie ustaję w poszukiwaniach, choć zależy mi głównie na białych, Pozdrawiam!

    1. Justyna

      Mogę polecić bawełniane t-shirty z Big Star. 2 miesiące temu kupiłam czarną koszulkę z dekoltem w V, prałam ją nie raz i nadal trzyma fason, nic się nie poskręcało. Materiał ma idelną grubość, a bluzka leży bardzo ładnie.

  10. inna

    to dobrze rozumiem, że dany produkt w tk maxx tak na prawdę może być wytworem brandu tk maxx a nie np CK czy innej marki, której metka na nim widnieje?

    1. Style Digger Autor wpisu

      Tak mówi artykuł – z tym, że dotyczy to USA, nie wiem jak jest w Europie i pewnie się tak łatwo nie dowiem:) Ale samo to, że marki udzielają licencji innym firmom, czasem nieprzemyślanie, nie jest niczym nowym. Pierre Cardin na przykład udzielał praw to stemplowania produktów swoim logo na prawo i lewo, aż w końcu zaczęło to przysparzać marce dużych problemów.

    2. gab

      Dokladnie, pracowalam w hucie szkla kilka lat temu i TK byl naszym klientem. Potwierdzam, zamawiali produkcje specjalnie dla siebie po zanizonej cenie w zwiazku z tym towar byl wybrakowany, znacznie roznil sie od standardowej produkcji : ciensze szklo, bable powietrzne, tanszy, gorszy sposob wykonczenie itd. Jestem pewna ze przektykuja to takze z innymi producentami.

  11. Ania

    To w takim razie kolejny kosmetyk YSL, o którym słyszę tylu pozytywów. Ja się prawie nie maluję, a jak już muszę/chcę, to też wolę mieć do dyspozycji dobre jakościowo kosmetyki, nawet jeśli są droższe. Dlatego swoje ulubione tusz i korektor, też YSL, kupuję zazwyczaj na bezcłówkach ;) Pozdrawiam!

  12. sansa

    Z tymi gumkami z H&M musi być coś nie tak. Mam proste, niesamowicie gładkie włosy i to co najbardziej kocham w Invisibobble to właśnie fakt, że trzymają się na miejscu. Nadmienię, że żadna tradycyjna gumka nie dawała sobie z tym rady, ani w kucyku ani w koku.

  13. Thoughts Blender

    Co do produkcji ubrań do wyłącznej dystrybucji w outletach to muszę przyznać, że miałam takie podejrzenia. Np. Banana Republic (firma za stajni GAPa, ale o wyższej jakości) w outletach sprzedaje te same wzory ubrań, tylko z gorszych materiałów. Sama ich na tym przyłapałam. Wzór marynarki z wełny, którą kupiłam w regularnym sklepie widziałam później w outlecie, tyle, że był wykonany z mieszanki bawełny i poliestru. Nie dajmy się robić w bambuko!

  14. minimalfest

    Co do skarpetek. To kiedyś od mojego przełożonego wczesnej jesieni, dostałam takie grube, mięsiste skarpety na które firma daje dożywotnią gwarancję. Na opakowaniu było napisane, że tak wierzą w swój produkt, że wiedzą, że starczą one na całe życie :) Jak na razie chodzę w nich raczej zimą i jesienią już 3 rok i nic się im nie dzieje, ale jak tylko pojawi się jakieś przetarcie to zamierzam odesłać producentowi :)

      1. minimalfest

        Skarpetki są z firmy Darn Tough, niestety najprawdopodobniej nie są dostępne w Polsce :( Dostałam je jak jeszcze pracowałam w Stanach, a o przełożonym i reszcie osób z pracy mogłabym opowiadać godzinami :)

  15. Magda Baranowska

    Też nienawidzę limitowanych edycji kosmetyków, zwłaszcza perfum. Zawsze się zastanawiam jak można było wyprodukować coś tak fantastycznego, tak piękne pachnącego i po chwili wycofać ze sprzedaży? ;)

  16. walerka

    o, te gumki do włosów z plastiku (heh, śmiesznie to brzmi) muszę wypróbować, bo od związywania ich tradycyjną gumką strasznie mi się łamią :<

  17. Ola

    Na pierwszy rzut oka myślałam, że ten kosmetyk z YSL to lakier do paznokci. :P Muszę się zaopatrzyć w te gumki, bo ostatnio tylko spinam włosy, a też mam kręcone. Jeśli faktycznie są takie cudowne to chętnie je wypróbuję. :)

  18. Kosmeonautka

    O ja, z tym obcieraniem mam dokładnie tak samo! Najgorsze jest dla mnie lato, kiedy wyciągam jakieś długo nienoszone sandały czy klapki – to co się wtedy dzieje to po prostu dramat. Całą resztę staram się regularnie nosić (zdarza mi się wkładać adidasy zimą albo ocieplane botki wiosną!). Często obcieram też podbicie stopy, to jest ból… W każdym razie, chciałam się upewnić czy dobrze rozumiem: jak masz dobre jakościowo skarpetki to problem zostaje zniwelowany? Albo chociaż zmniejszony? Tak pośrednio wynika z posta, ale nie jestem pewna czy sobie nie dopowiadam ;P

    1. Style Digger Autor wpisu

      Właśnie wcale nie znika, ale liczę na to, że istnieją skarpetki, które trochę ten problem zmniejszą, więc testuję różne opcje. Super sprawdzają się u mnie grube, wełniane, wielkie skarpety, do kaloszy albo górskich butów – no ale na co dzień raczej nie ma jak w takich chodzić:) A z kolei bardzo cieniutkie skarpetki albo stopki w ogóle u mnie nie wchodzą w grę.

  19. Zuzanna

    Bardzo bym chciała, żeby ten różobłyszczyk kiedyś trafił do mojej kosmetyczki, bo czytałam już o nim wiele pozytywnych opinii. Co do tych skarpetek to kupiłam sobie identyczne ostatnio w TKMaxie i jestem z nich bardzo niezadowolona, bo po drugim praniu przestały być miękkie i się rozciągnęły :/

  20. Martyna

    Witam, mam pytanie. ;-) Co sądzicie o butach firmy ALDO? Są warte swojej ceny? Bardzo spodobały mi się buty tej firmy, ale kosztują ponad 400 złotych.. A dla mnie to nie mało :) Za odpowiedzi bardzo dziękuję :)

    1. Phalange

      To może ja odpowiem. ALDO kupowałam w UK, być może ma to znaczenie. Miałam trampki, dosyć często noszone i po 2 sezonach nadal są ok. Sandały i klapki wytrzymały zdecydowanie dłużej bo minimum 3 sezony każde. Paski ze skóry, natomiast spód sztuczny i na początku źle się je nosiło a potem się przyzwyczaiłam. No i kozaki, które były totalną porażką, bo przemokły mi przy pierwszej ulewie (jako prawie nowe), a potem nadawały się już tylko na suche dni. Już w ALDO nie kupuję ;)

      1. Martyna

        Szkoda… Bo upatrzyłam sobie piękne botki… ale za 450 złotych… W takim razie dam sobie spokój. Co polecicie w takim razie, jaki sklep? Gdzie kupić porządne skórzane botki / sztyblety?

        1. Basiek

          Miałam ten sam problem i teraz kupuję w rodzimych firmach. Super botki podeszłam w Maciejce, ale fajna ofertę ma też Kampa i Bucik-obuwie polskie. Nawet na allegro znajdziesz linki do tych marek. Nie chcę wklejać, bo nie wiem czy tu można.

    2. Style Digger Autor wpisu

      Ja mam z Aldo jedną parę botków na bardzo wysokim obcasie, noszę je od kilku lat, trzymają się super i są bardzo wygodne. Miałam też dwie pary szpilek z outletu Aldo i nie wiem jak z ich jakością, bo były tak niewygodne, że nie dało się w nich chodzić:)

      1. Martyna

        Dziękuje za odpowiedź ;) Może poleciłybyście mi jeszcze sklep ze skórzanymi torebkami? :) (Chodzi mi o typowy sklep ze skórą ) Kompletnie nie wiem w jakim sklepie teraz idzie w parze cena z jakością :)

  21. K. nr 2

    Mnie też denerwują chwyty marketingowe na świat eko :/ ta hipokryzja tyczy się wszystkiego, lansowanego chętnie przez UE, zielonych i innych:
    -żarówki energooszczędne (zawierają rtęć, są problemy z utylizacją. żarówka jest spoko, termometr rtęciowy już nie…);
    -pojazdy hybrydowe, w Szwecji jeżdżą już prawie same hybrydowe autobusy a kierowcy hybryd maja ulgi w opłatach. szkoda tylko, że produkcja i utylizacja silnika jest o bardziej kosztowna i szkodliwa dla środowiska od silnika diesla;
    – „eko” jedzenie. Często jeżdżę na wieś i wystarczająco się nasłuchałam i naoglądałam… „eko” ziemniaczki prosto z pola! szkoda, że tydzień wcześniej sąsiad wysypał azbest na drogę i wszystko się zapyliło (z życia wzięte), głupi mieszczuch i tak kupi za odpowiednio wysoką cenę
    – no i przede wszystkim przemysł odzieżowy. „nasze produkty są w 100% naturalne, eko, ethic i w ogóle”. a co się potem okazuje? ok, może i szyte w Polsce, ale z importowanych „nie ethic” materiałów, zamki błyskawiczne kupowane z fabryki „nie ethic”, guziki i nici też z niedobrego źródła… a pani szwaczka dostaje ledwo co minimalną krajową, żeby z głodu nie padła i szybko szyła. Przykro mi, ale nie wierzę w żadne, ale to żadne zapewnienia o modzie etycznej, przyjaznej środowisku i człowiekowi. Póki sama nie zrobisz wszystkiego od zera to nigdy nie masz pewności czy nie wspierasz jakiejś fabryki wykorzystującej ludzi lub trującej środowisko.
    – prawie zapomniałabym o moim ulubionym temacie! „eko” skóra. Co z tego, że truje środowisko, że nie chce się rozłożyć, że mniej trwała i trzeba produkt szybciej zastąpić nowym, no temat bez końca.
    Może się trochę za dużo rozpisałam, ale nie komentuję wszystkich postów a chciałam wyrazić swoją opinię. Pozdrawiam serdecznie! czekam na kolejne dające do myślenia posty :)

    1. Paula

      Zgadzam się z każdym słowem.
      Przykład eko: do miejsca zamieszkania mojej rodzicielki przyjeżdza dwa razy w tygodniu pan z jajkami „ze wsi”, jajeczka mają cyferkę „3”- no faktycznie prosto z kurnika :D Nie znam się na znoszeniu jaj, ale chyba 2 razy w tygodniu to zwykła kura nie da rady znieść całego bagażnika jajek dla wszystkich mieszkańców osiedla.
      Metka „eko” ma jedynie mile łechtać nasze ego, niestety nie da się wszystkiego samemu wyprodukować i świadomość tego oszustwa jest bolesna, dlatego czasami lepiej nie wiedzieć :(

        1. mimi

          jestem wege, jednak co do skórzanych ubrań mam inny pogląd.
          Moja skórzana torebka ma ok20lat, buty 16. Nie wiem ile eko-toreb i eko-butów musiałabym w tym czasie kupić.

          pozdrawiam

      1. emma

        Takie jajka przywożone w bagażniku mogą mieć jedną zaletę – być świeże. Jak chodziłam z mamą na zakupy w Auchan, to nieraz trzeba było się naszukać jajek z dłuższym terminem ważności. Podobnie jest z warzywami – jeśli warzywo jest lokalne, ale przeleżało w chłodniach ileś tygodni, to nie będzie smakować tak samo.

  22. Granda

    No proszę, a ja zasadzałam się na bambusowy otulacz dla dziecka za absurdalnie wielkie pieniądze. Dobrze, że się długo namyślam:)

  23. chloe

    Też się zastanawiałam nad tym produktem YSL, podoba mi się opcja dwa w jednym oraz dobra jakość. Kolory jakie widziałam w drogerii były cudowne! Fajna sprawa mieć mało kosmetyków ale porządnych :)

  24. Arthletic

    Zawsze z niecierpliwością czekam na Twój wpis! Jak Ty to robisz?! Świetne teksty i powalająca szata graficzna.
    A co do powyższego wpisu… składam zażalenie! :) Gumki à la kabel od telefonu nadają się również(!) do prostych włosów. Są świetne!
    Oryginalne są dostępne w drogeriach Hebe.
    Przy okazji pisząc swój pierwszy komentarz tutaj zaczęłam się zastanawiać o czym bym chciała tu przeczytać. No, więc nie wiem… ale wszystko co napiszesz chętnie przeczytam.

  25. asia.m

    A ja mam bardzo dobrą opinię o skarpetkach bambusowych. :Posiadam kilka par w szufladzie i przeżyły już niejedno pranie. Zachowały kształt i miękkość. Stopy oddychają. W mojej rodzinie również panowie mają dobrą opinię na temat tych skarpetek (może akurat dobra firma się nam trafiła). Wiadomo jak to z męskimi stopami bywa, a mówią, że te bambusowe skarpetki faktycznie neutralizują zapachy i ogólnie ,,dobrze się je nosi”.
    Pozdrawiam i czekam na kolejny post.

  26. meg

    Mam ten sam problem ze stopami, czesto juz w sklepie,przy mierzeniu buty od razu mnie obcieraja.
    Co do pozostalych-polecam przed zalozeniem butow posmarowac stopy kremem/balsamem czy nawet oliwka. U mnie dziala:)

  27. Klaudia

    Przybijam smutną piątkę z obcieraniem, nie znam dnia ani godziny, nieważne, czy buty są nowe czy „rozchodzone”. Żadne preparaty antyodciskowe czy rozciągające obuwie nie pomagają, miesiąc bez poranionych stóp się nie liczy ;)
    Co do plastikowych gumek, posiadam kilka sztuk invisibobble i świetnie sprawdzają się również na długich, prostych, gęstych włosach :)

  28. Sara

    Sama od niedługiego czasu interesuję się gumkami invisibooble i sławnym już chyba Tangle Teezer. Sama mam włosy proste i cienkie, ale czytałam wiele opinii i wszystkie minusy, które wymieniasz u podróbki z h&m nie odnoszą się do oryginału: nie sprawia problemów przy sportach i nadaje się do każdego rodzaju włosów.

  29. Marta

    O, dotarło do mnie właśnie, że dałam się zrobić w bambuko czy raczej bambusa ;-) uległam modzie na kocyki bambusowe i kupiłam dla synka, ale trzeba przyznać, że jest śliczny i przemiły w dotyku. nie będę natomiast pokładać wielkich nadziei w jego właściwościach termoregulacyjnych czy antybakteryjnych ;-)

  30. Aneta

    Święta prawda Joanno, chodzi o to aby świadomie kupować i nie dawać się nabrać na greenwashing. Osobiście lubię włókno bambusowe dla jego miłego w dotyku materiału ale też trochę zgrzytam zębami a trochę mnie to śmieszy jak widzę bio skarpetki. Cóż, każdy próbuje jakoś zarobić, grunt to nie dać się nabrać. Dziękuję za odesłanie na storeko

  31. Adam

    Mylisz się co do właściwości obrobionego włókna bambusowego gdyż odluzego czasu miałem problemy z nadmierną potliwością do tego dochodził nie przyjemny zapach. Odkąd używam skarpetek, bielizny i t-shirt -ow z włókna bambusowego nie tylko mam suche stopy ale moje buty przestały cuchnąć. Dzięki t-shirtom nie musze zawsze używać perspirantu, bo nie przyjemny zapach sie nie wytwarza. Moi znajomi z podobnym problemem którym poleciłem takową odzież również widzą ewidentne rezultaty. Na koniec dodam, ze odzież z bambusa którą posiadam jest bardzo przyjemna i niesamowicie wygodna. Zakupy robiłem w UK bo tu mieszkam. Pozdrawiam

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *