Poradnik małego odkrywcy, czyli jak być ciekawym świata.

Często denerwują mnie moje mniejsze i większe wady. Na przykład to, że jestem niecierpliwa. Ostatnio postanowiłam jednak pomyśleć zupełnie odwrotnie i zastanowić się, co najbardziej w sobie lubię. Wiedziałam od razu – to ciekawość i chęć odkrywania. Zadaję setki pytań, moi rodzice żartują, że nigdy nie wyszłam z fazy trzylatka. Kiedy zainteresuje mnie jakiś temat, drążę wszystkie dostępne źródła, dopóki nie zaspokoję swojej żądzy wiedzy i nie ma znaczenia, czy jest nim życie codzienne brytyjskiej królowej, czy kulisy powstawania Twin Peaks.

Lubię się otaczać ludźmi, którzy z zainteresowaniem i entuzjazmem podchodzą do otoczenia. Lubię też fikcyjnych bohaterów, którzy mają podobne podejście. Miedzy innymi dlatego tak spodobał mi się nowy film Jarmusha, “Tylko kochankowie przeżyją”, gdzie każdy z wampirów ma swoją własną zajawkę, której poświęca czas, ale oprócz tego wciąga ich nauka, sztuka i natura. I dlatego też jestem fanką większości filmów i książek o przygodach małych chłopców, jak “The selected works of T.S. Spivet”, która opowiada o podróży dwunastoletniego zapalonego kartografa przez Stany Zjednoczone. Trafiłam na nią zupełnym przypadkiem, kilka lat temu w małej księgarni we Florencji, ujęły mnie tajemnicze mapki, wykresy, ilustracje i ogólna włóczykijowatość wydania. Książka ma zresztą swoją stronę, która dość dobrze oddaje charakter całości. Akcja pod koniec nieco kuleje, ale forma jest tak cudowna, że jestem to w stanie autorowi wybaczyć.

poradnik

Zostawmy jednak tę małą dygresję na temat książki. To, czym chciałabym się dzisiaj z Wami podzielić, to kilka tropów, którymi dobrze jest podążać, by rozbudzić swoją ciekawość świata. To cecha, która nie tylko czyni nasze życie dużo bogatszym, robi z nas interesujących rozmówców, ale i przydaje się zawodowo, i to w niemal każdej branży.


Jak więc zostać małym odkrywcą?


 

  • Nie ograniczaj się – w renesansie mieli nosa. Najciekawsze rzeczy rodzą się zawsze na styku różnych dyscyplin. I zdecydowanie najłatwiej się rozchodzą. Odkrycia w bardzo wyspecjalizowanych, zaawansowanych dziedzinach nauki są ważne, ale interesują garstkę osób, bo tylko nieliczni są w stanie zrozumieć, o co w nich w ogóle chodzi. Te powstające z połączenia wielu dyscyplin są często dużo bardziej przystępne dla przeciętnego odbiorcy. Świetnie jest być ekspertem w danej dziedzinie, ale równie dobrą strategią, która nie wyklucza zresztą tego pierwszego, jest poszerzanie wiedzy z najróżniejszych działek. Jak pisał Oliver Remberton, niełatwo jest osiągnąć prawdziwe mistrzostwo w danej dziedzinie, ale już unikatowe połączenie rożnych, opanowanych na dobrym poziomie umiejętności to dużo prostsza sprawa. No i trudniej się znudzić. Między innymi dlatego tak doceniam blogowanie – pozwala mi być troszkę dziennikarzem, troszkę fotografem, troszkę PRowcem i tak dalej. A pomijając poważne sprawy – satysfakcja z przyszpanowania na imprezie tak zwanym random faktem jest nie do przecenienia!
  • Kwestionuj codzienność – wielu rzeczy nie zauważamy, tylko dlatego że zdążyliśmy się do nich przyzwyczaić. Powrót do trybu przedszkolaka i świeże spojrzenie na wszystko, co spotykamy na swojej drodze, zamieni nudne, rutynowe aktywności w dużo ciekawsze przeżycie. Jak dokładnie działa email? Jaką częścią ciała mruczy kot? Wszystkie tego typu pytania to tylko punkt wyjścia, który może poprowadzić nas w fascynujące nieznane.
  • Zgłębiaj ciekawostki – odkąd używam Internetu, wyrobiłam sobie nawyk czytania o obejrzanych filmach, przeczytanych książkach, odwiedzonych miejscach i wszystkich innych tego typu sprawach. Sieć kryje w sobie niezmierzone pokłady ciekawostek, no i możemy być pewni, że jeżeli nurtuje nas jakieś pytanie, to ktoś już je kiedyś zadał. I zapewne otrzymał na nie odpowiedź. Do tego dużo fajniej jest wiedzieć coś ekstra o przeczytanej czy obejrzanej właśnie rzeczy – zdarzało się, że dzięki takim informacjom zza kulis film czy książka nagle zaczęły podobać mi się dwa razy bardziej.
  • Znajdź źródła informacji i naucz się nimi zarządzać – w sieci jest mnóstwo stron, które specjalizują się w wynajdywaniu ciekawostek, ogólnych lub sprofilowanych na konkretne tematy. Warto je odkryć i regularnie przeglądać, a w opanowaniu natłoku informacji wspomóc się nowymi technologiami. Jeszcze kilka lat temu byłam bardzo odporna na technologiczne nowinki, nie używałam prawie żadnych aplikacji. Dopiero stosunkowo niedawno dojrzałam ich zbawienny wpływ na organizację czasu i nie wyobrażam sobie już poruszania się po sieci bez Feedly czy Pocket. Kilka moich ulubionych „ciekawostkowych” stron, które stanowią świetny punkt wyjścia do dalszych poszukiwań i często zaszczepiają we mnie zainteresowanie jakimś tematem to MentalFloss, BrainPickings, nieco sensacyjne Listverse, podcast HowStuffWorks i świetnie prowadzony kanał na Youtube CPGGrey.
  • Sięgaj do różnorodnych źródeł – jeżeli będziemy zaglądać do tych samych źródeł, co wszyscy, chodzić wyłącznie na najpopularniejsze filmy i sięgać po hity wydawnictw, kształtować nas będzie to samo, co wszystkich. Trochę nuda. Dorobek kulturowy mamy tak ogromny, że nie ma się co zamykać na to, co jest nam podsuwane pod nos. Warto sięgnąć dalej, docenić starsze dzieła (ja ostatnio zachwyciłam się “Złym” Tyrmanda, to książka, która z upływem lat robi się tylko lepsza). Czasem dobrze jest wybrać coś losowo, kierując się intuicją – tak jak ja zrobiłam to z opisywaną w początkowej części posta książką.
  • Wyjdź z domu – Internet czy książki to nieocenione źródła wiedzy i inspiracji, jednak nie ma to jak nagły zachwyt czymś, co usłyszeliśmy czy zobaczyliśmy na żywo. Dlatego, mieszkając w danym mieście, zawsze staram się znaleźć źródło, które będzie informowało mnie o ciekawych wydarzeniach. W Londynie był to blog Londonist i LeCool, w Warszawie korzystam z trochę zabałaganionego WawaLove, bo nie trafiłam jeszcze na nic lepszego. Warto obserwować też na Facebooku czy Twitterze co aktywniejsze osoby w danej okolicy/branży i w ten sposób pozyskiwać informacje o różnego rodzaju inicjatywach.
  • Rozmawiaj z ludźmi – niby oczywistość, ale nie mogę się nadziwić, jak wiele osób prowadzi rozmowy, z których nic nie wynika. Najczęściej dlatego, że mówią wyłącznie o sobie, a u rozmówcy szukają tylko potwierdzenia swoich racji. Albo plotkują. W ten sposób możemy spędzić wieczór w knajpie z grupą najbardziej fascynujących osób w mieście i kompletnie z niego nie skorzystać. Sztuka mądrego prowadzenia rozmowy i zadawania pytań to moim zdaniem jedna z ważniejszych życiowych umiejętności.
  • Rób notatki – mam wrażenie, że przez od-internetowe problemy ze skupianiem uwagi i ilość przetwarzanych codziennie informacji moja pamięć trochę sobie nie radzi. Jestem wielką fanką spisywania swoich odczuć, i to koniecznie na gorąco, zaraz po przeczytaniu książki, rozmowie z kimś inspirującym, powrocie z wystawy. Gwarantuję, że jedyną rzeczą, którą będziecie mogli odtworzyć później będzie „eee, szkoda czasu, przecież na pewno zapamiętam!”. Takie regularnie prowadzone notatki pomagają utrwalić wrażenia, jeszcze raz je przeanalizować, odbiór staje się pełniejszy. Forma jest dowolna – ja częścią przemyśleń dzielę się na blogu, ale mam też kilka dokumentów przechowywanych w Dysku Google, w których spisuję luźne myśli, by w odpowiednim momencie do nich wrócić. Równie dobrze sprawdzi się jednak najzwyklejszy zeszyt, stąd już bardzo blisko do prowadzenia dziennika, a to świetna rzecz. Jest jeden haczyk – warto robić zapiski na tyle zrozumiałe, żebyśmy mogli po czasie odgadnąć o co nam właściwie chodziło. Skróty myślowe pozwalają zaoszczędzić czas, ale już nie raz zdarzyło mi się zastanawiać, co miałam na myśli pisząc „niech ktoś czyta opowiadanie, śmiech dziewczyny, czwarty”.
  • Popchnij się czasem – to uniwersalna prawda, do zastosowania w każdej dziedzinie życia. Wygodnie jest pozostawać w strefie komfortu, oglądać pięćsetny odcinek tego samego serialu pod kocykiem, ba, czasem jest to nawet wskazane! Jednak próbowanie nowych rzeczy, czy po prostu ruszenie się z miejsca, nawet jeśli na początku musimy się do tego trochę przymusić, zwykle mocno procentuje.

Na koniec ważna myśl – to tylko niezbyt poważne wskazówki, ich zadaniem jest wskazać niektóre z możliwych kierunków. To, co interesuje mnie, może być dla części z Was koszmarnie nudne. Najważniejsze, żeby znaleźć coś, czego odkrywanie będzie sprawiało nam (nam to słowo-klucz!) niesamowitą przyjemność, to naprawdę potrafi uczynić każdy dzień dużo ciekawszym. Samych takich znalezisk życzę i Wam, i sobie! 

PS Zdjęcie na górze zrobiłam w Peru, jest na nim mój brat, wzór ciekawego świata odkrywcy, który zawsze potrafi mnie czymś nowym zaskoczyć!

53 comments

+ Napisz odpowiedź
  1. ana

    Masz ogromne szczęście, że Twój brat towarzyszy Ci w odkryciach i w ogóle, że go masz. Zresztą widać, że jesteś tego świadoma, bo zawsze ładnie o nim piszesz;) Moim zdaniem jedną z najważniejszych rzeczy w odkrywaniu świata jest właśnie posiadanie takiego przewodnika-towarzysza, którego cieszy to samo co nas, który czasem popchnie i zmotywuje do opuszczenia strefy komfortu. Bez wsparcia innych osób strasznie ciężko jest osiągnąć cokolwiek.

  2. Kasia

    Myślałam, że tylko ja współcześnie jeszcze robię notatki w notesie :). Noszę ze sobą dwa: jeden to bardziej zawodowy kalendarz, a drugi, pięknie oprawiony, przeznaczony jest do zapisywania inspiracji. Uwielbiam go.

  3. Beata

    Przez przeprowadzkę do SF i przez to, że widze tutaj każdego dnia mnóstwo interesujących rzeczy, w mojej głowie nagromadziło się mnostwo pytań. Też tak mam, ze lubię dojść do źródła zjawiska. Np dlaczego są róznokolorowe marchewki, dlaczego kury niosą jajka w białej albo brązowej skorupce…. Może trochę to głupie, ale zawsze eyszukiwanie informacji prowadzi do kolejnych i kolejnych. Super wpis tak w ogóle.

  4. maugomaugo

    trzeba w końcu opuścić swoją bezpieczną część lasu i udać się w poszukiwania. wygoda i bezpieczeństwo są fajne, ale niestety nudne, dlatego warto wyjść ze swojej strefy komfortu, być otwartym na świat, mieć szeroko otwarte oczy i dostrzegać przyjemnośći, intrygujące rzeczy, ciekawostki w różnych, nawet najmniejszych rzeczach, które mogą być później początkiem ciekawej przygody w nieznane.
    Zdjęcie piękne. Magia.

  5. kikki

    Bardzo fajny wpis! Mam wrażenie, że dużo ludzi uważa takie zgłębianie różnych ciekawostek za niepotrzebne zaśmiecanie sobie głowy, nie rozumiem takiego podejścia… A potem, jak pisałaś, nie ma o czym rozmawiać, bo okazuje się, ze najciekawsze dla niektórych jest życie innych ludzi, albo najczęściej własne.
    Dobry pomysł z tym zapisywaniem, zawsze wyznawałam zasadę „zapamietam to”, po czym okazywało się, że rożne wrażenia są bardzo ulotne ;)
    I jeszcze jedno, znasz tę książkę? http://www.amazon.com/How-Be-Explorer-World-Portable/dp/0399534601 Skojarzyło mi się z tym wpisem.

    1. Style Digger Autor wpisu

      Oo, chyba ją widziałam kiedyś w Urban Outfitters, brzmi ciekawie, ale treść po przekartkowaniu (wtedy i teraz, na amazonie) jakoś nie wydaje mi się porywająca, ale może to tylko takie wrażenie. A czytałaś?

      1. kikki

        Właśnie też tylko w księgarni widziałam (u nas można dostać w American Bookstore), ale z tego co mi się wydaje, to taka raczej książka „interaktywna”, jak większość tej autorki – ma sens jak się faktycznie robi te różne rzeczy o ktorych tam pisze :)

  6. justi ka

    Dość długo żyłam w błogim przekonaniu, że wszyscy rodzą się z ciekawością świata, której nie porzucają wkraczając w dorosłość. Ale po kilkunastu obserwacjach socjologicznych muszę stwierdzić, że tak nie jest. Tak bardzo się cieszę, że codziennie odkrywam w sobie zaciekawienie wobec otaczającej rzeczywistości.
    Twój post na pewno wykorzystam należycie. Zaciekawił mnie zwłaszcza punkt: „Rozmawiaj z ludźmi”, bo to akurat przychodzi mi najtrudniej . Notatki to świetna sprawa. Ja dodatkowo zbieram bilety, paragony, pocztówki, ulotki, wszystko wszystko, co wiążę się z nowym wydarzeniem i odkryciem .

    PS Kocham motto Twojego bloga. Muszę się przyznać, że wprowadzanie go w życie jest całkiem przyjemne. :)

  7. monka paulina

    takie odkrywanie wydaje mi się dosyć bezmyślne. ciekawostki (to słowo pojawiało się tutaj niepokojąco często) były super pod kapslami soków z tarczyna, fajnie jest wiedzieć śmieszne i zaskakujące rzeczy, ale czy to przyczynia się do ogólnego rozwoju? nie sądzę. spędzając życie na samym dowiadywaniu się rzeczy, można zmarnować idealny czas na uczenie się rzeczy i tworzenie rzeczy. odkrywanie to zbieranie informacji, ale sądzę, że zasadniczy proces jest później (hm, to wydaje się podobne do podziału na tak zwane dzieciństwo dzieciństwo i tak zwaną dorosłość – może jednak coś w tym jest?). i czy rozmowa polegająca na przerzucaniu się ciekawostkami (informacjami) jest w gruncie rzeczy ciekawa? dla mnie nie, bo nic z niej nie wynika.

    to dziwne, bo z większością punktów się raczej zgadzam, ale to jest chyba właśnie podstawowa różnica – dla mnie odkrycie powinno być tylko bodźcem, a tutaj występuje jako cel. i dlatego dla mnie to trochę bezmyślne, ale w sumie nie wiem, czy ktoś ma rację, czy po prostu mamy różne podejście.

    1. Style Digger Autor wpisu

      Cześć! Kurcze, może źle sformułowałam niektóre punkty albo za dużo używałam słowa „ciekawostki”. Rozmowa o czymś nie oznacza przerzucania się faktami, wspominałam też o tym, że odkrycie jest doskonałym punktem wyjścia do dalszych poszukiwań/działań – trudno jest tworzyć, nie mając żadnych inspiracji, a im bardziej są one różnorodne, tym większa szansa, że wpadniemy na coś naprawdę super. Myślę, że chodzi nam o to samo, tylko się nie zrozumiałyśmy, z zastrzeżeniem, że ja akurat darzę dziwaczne ciekawostki wielką miłością, co nie znaczy że wypełniają one bez reszty moje myśli i rozmowy – są raczej miłą rozrywką/dodatkiem:)

  8. Karolina

    Mam tak samo, całe życie zadawałam miliardy pytań, drążyłam Encyklopedię i segregatory z Wiedzą i Światem, szczególnie kochajac kartki mówiące o geografii i historii ;) Na kulturoznawstwo też poszłam dlatego, że świat mnie fascynuje, a nie dlatego, że się opłaca/nie oplaca i bezrobotni… Teraz, po skonczeniu magisterki na zarządzaniu mediami stwierdziłam, że temat mediów jest taki pasjonujący, że mi mało i jestem na doktoracie. Całe życie to ciągły rozwój i strasznie mnie to jara! Banalne to, że trzeba robic co się kocha, ale prawdziwe. Nie rzadko wymaga to odwagi, zejscia z oklepanych ścieżek, ale wszyscy dobrze wiemy, ze ciekawsze rzeczy dzieją się na polnej drodze, a nie na autostradzie ;)
    Pozdrawiam i Wesołych Świąt! :)

  9. czakalaka

    Mam to co ty, nie potrafię się oderwać jak coś mnie wciągnie i muszę wszystko wiedzieć. Ze swojej strony polecam kanały na Youtube:
    – DNews
    – Vsauce
    Oraz stronę StumbleUpon – niezliczone ilości świetnych artykułów, stron, fotografii z tematów, które Cie interesują :)

  10. lemesos

    Ha! Dzieki za tego posta, teraz juz utwierdzilas mnie w przekonaniu, ze moja ciagla ciekawosc swita to nie wada, a zaleta;) Moj facet czesto na moje pytanie a dlaczego? a skad? po co? przewraca oczami… Z drugiej strony jestem znana w pracy, z tego, ze Wikipedia to moja ulubiona strona internetowa;) Wiem, ze tWiki to nie wyrocznia, ale czesto czytajas o jednej rzeczy, przechodze do nastepnych i tak mi mijaja godziny…
    Jestem rowniez pasjonatka map! Uwielbiam google maps, zwlaszcza zdjecia satelitarne.
    Z racji wyksztalcenia fascynuja mnie jezyki i etymologia, lubie sobie rozkminiac rozne slowa I ich pochodzenie,.Pracuje w bardzo miedzynarodowym srodowisku, gdzie miesza sie wiele jezykow od angielskiego przez grecki, rosyjski, arabski i cieszy mnie mozliwosc poznawania podobienstw oraz roznic.

    Lubie myslec, ze mam spora wiedze taka ogolna , zwlaszcza geograficzno – historyczno – kulturowa, i czesto zaskakuje innych znajomoscia pewnych faktow. Natomiast zupelnie nie mam glowy do „przedmiotow scislych”….

    Pozdrawiam!

  11. Agnieszka

    Zdjęcie jest zjawiskowe, tyle myśli i emocji we mnie wzbudziło!

    Bardzo zgrabnie ujęłaś temat ciekawości świata. Mam wrażenie, że wielu osobom przydałby się porządny kurs tej kompetencji ;)

  12. Imaginarium C

    Jestem takim niespokojnym duchem, który stale czegoś poszukuje. W poszukiwaniach mych dostrzegam pewien paradoks – podobnie jak Achilles nigdy nie dogoni żółwia, tak ja nigdy nie dobrnę do granicy mojej ciekawości. Im więcej poznaję, tym czuję większy głód odkryć.

  13. Marcela

    mam tę książkę w wersji polskojęzycznej i to chyba jedna z najciekawiej wydanych książek jakie mam w swojej kolekcji <3

  14. Dorota

    Cudowne zdjęcie, gdzie było robione? :) Bardzo lubię twojego bloga i czytam od dawna. Podoba mi się to, że tematyka stała się bardziej różnorodna. Polecasz jakieś źródło informacji o wydarzeniach w Krakowie?

  15. folje

    Joanno,
    musiałam przeczytać ten post kilkukrotnie i wciąż nie chce mi się wierzyć, że to nie jest jedna wielka szyderka z Twojej strony :D
    przeglądanie końców internetów, uczestniczenie w różnych miejskich inicjatywach / przedsięwzięciach, rozmowy z ludźmi może poszerzyć nasze horyzonty . Thank You, Captain Obvious!
    po wstępie spodziewałam się jakichś intrygujących, zajawkowych książek / filmów / instytucji / czegokolwiek, co wzbudzi moją ciekawość / zainspiruje mnie – jak wspomniana przez Ciebie książka o młodym kartografie, a nie truizmów w stylu „dorobek kulturowy jest ogromny” (no szykuję nobla) czy „w internecie jest dużo ciekawych stron, na które warto zajrzeć” (zdążyłam zauważyć).
    (a w ramach „nie ograniczania się” i polecanki to moim top 1 jest od lat forum skyscrapercity, czyli jak można przep**dolić całe dnie na czytaniu o architekturze, urbanistyce, transporcie i oglądać dedykowane tym problemom zdjęcia. )

    1. Style Digger Autor wpisu

      Cześć! Zgadzam się, post jest ogólnikowy, konkretne polecenia pojawiają się regularnie – w Hatifnatach i odkryciach miesiąca. Dzięki za skyscrapercity, sprawdzę:)

  16. Chantel

    Tym wpisem, ostatecznie potwierdziłaś moją chęć poznania Cie osobiście :) Lubię i szanuję osoby ciekawe świata a jednocześnie uwielbiam kiedy osoba, z którą przebywam jest mi w stanie dużo zaoferować (mówię tu oczywiscie o wiedzy, zainteresowaniach). Zgadzam się z Tobą w kwestii rozmów z ludźmi i bardzo lubię poznawać takich którzy mnie inspirują, bez względu na wiek, płeć, wykonywany zawód. Uwielbiam otaczać się różnymi osobami, z różnych branż. Może powiem coś kontrowersyjnego (niektóre moje koleżanki się wściekają na mnie za tą opinię),ale uważam, że mężczyźni mają bardziej rozbudowany pierwiastek odkrywcy i mają szersza wiedzę ogólną, dlatego czasem preferuję rozmawiać własnie z nimi. Jestem często zażenowana poziomem rozmów kobiet, które ogranicza się do plotkowania lub pieprzenia trochę od rzeczy (na szczęścia akurat wśród moich znajomych jest takich niewiele :)) Oczywiście nie zrozum mnie źle, nie chcę uogólniać a juz na pewno obrażać moją płeć, ale akurat w kwestii ciekawości świata myślę, że prym wiodą mężczyźni (ale lubię dyskutować na ten temat i czasem bywa, że ktoś skutecznie podważa moją opinie :)) Pozdrawiam.

  17. Aleksandra

    Jeśli chodzi o ciekawostki to uwielbiam podcast Radiolab – audycje trwają koło godziny i jak jest nudna impreza i nie wiadomo co powiedzieć, to możesz wystrzelić z opowiadaniem o egipskich śmietnikach na których znaleziono oryginalne fragmenty Biblii albo o tasiemcach które podobno pomagają na alergię. Mają „alternatywne” podejście do dźwięków w podcaście i po prostu nie da się od tego oderwać. Słucham Radiolab jak sprzątam i gotuję, żeby mózg nie tracił czasu i się czegoś ciekawego nauczył :D

  18. Smart Blonde

    Poza „powrotem do trybu przedszkolaka” gorąco polecam też spędzanie czasu z dziećmi, zwłaszcza w tym wieku. Ja nie mam swoich, ale podczas godzin wolontariatów, praktyk itp. zauważyłam, że od dzieci można nauczyć się dużo więcej, niż od dorosłych (np. profesorów – musiałam to dodać). Dzieci myślą prosto i postępują prosto, są szczere (do bólu), spontaniczne, ciekawe świata i to się bardzo udziela :)
    Pozdrawiam,
    SB

  19. Martyna

    Polecasz jakąś stronę www, którą sama odwiedzasz, gdzie można znaleźć sprawdzone ciekawostki o świecie, typu czy wiesz, że…? :)

    Pozdrawiam

  20. Libusze

    dla mnie najważniejszy jest punkt ostatni, popchnij się czasem ja odbieram jako outside my comfort zone where the magic happens z girls ;)

    poza tym spojrzenie na świat inaczej zmieniło postrzeganie mojego miasteczka (20 tys mieszkańców), jestem 2 klasie liceum, i jak czasem wyjeżdżam do większego miasta to oglądam wszystko ‚po całości’ a nie ‚tylko szybko ,w chodnik’ . i gdy jadąc pewnego razu przez park spojrzałam w górę poczułam tą wyjątkowość jaką czuje w większym mieście.

    i od tamtej chwili, jak wychodzę na ulice, wyobraźnia sama kształtuje mi obraz dziewczyny idącej ulicami małego urokliwego miasteczka, po prostu czuje się jak w filmie, jestem szczęśliwa :) pewnie wiesz o co chodzi ;)

    pozdrawiam

  21. Ola

    Po pierwsze. Post skradł mi serce; chciałam się odnieść do któregoś komentarza powyżej (o truizmach) – co z tego, że ja i Pan i Pani wiemy, o co chodzi – niech inni też się dowiedzą, do diaska! W mojej pracy co i rusz spotykam się z sytuacją, że oczywistości wcale nie są takie oczywiste. Naprawdę czasami trzeba coś napisać/powiedzieć na głos/przekazać dalej – żeby zadziałało.
    Po drugie. Dzięki za inspirację Hamley’s London. Plus Ryfkowe MMsy i mieliśmy czym szantażować naszą córkę, żeby dreptała dalej:)
    A propos przedszkolaków i ich ciekawości świata. Moje dziecko dziś z zachwytem zareagowało na widok różowego kwiecia na jabłoni w ogrodzie. Gdy bezmyślnie powtórzyłam „Wow!”, córka odparła: „Ale mamo, Ty już widziałaś to wiele razy, a ja po raz pierwszy!”

  22. Polly

    Zastanawiam się, ile osób po przeczytaniu Twojego wpisu wrzuciło w Google: „czym mruczy kot”? ;) Post może rzeczywiście i jest ogólnikowy, ale na co dzień spotykam wielu ludzi, którzy dziwią się, że wyrażenia „muszę to sprawdzić w internecie” albo „czytałam o tym” lub też „słyszałam ostatnio” używam nagminnie. Często też rozmówcy wybałuszają oczy i pytają ze zdumieniem: „Skąd ty to wiesz?!” Ano stąd, że chce mi się wykonać wysiłek poznawczy i dowiedzieć czegoś innego niż nowy obrazek na Kwejku.

    Swoją drogą, uwielbiam, kiedy ludzie współpracujący ze mną w biurze podrzucają mi linki i opowiadają ciekawostki, na które oni natrafili, a potem zapalamy się do chciwej dyskusji i roztrząsamy temat przez kilka kwadransów, chociaż podejrzewam, że nasi przełożeni nie są tak bardzo zachwyceni takimi wybuchami kreatywności. ;)

  23. Thoughts Blender

    Spisywanie myśli – koniecznie! Najlepsza metoda. Ja jestem trochę roztargniona, bardzo często myśli wpadają mi do głowy, gdy akurat jestem w drodze, w autobusie, w windzie itp. Spisuję je na jakichś urywkach papieru, zdarzało się, że i na paragonach i chusteczkach higienicznych, bo inaczej bym zapomniała, nie doniosła tej mysli do dmu. Wkładam to później do dziennika z sumiennym zamiarem przepisania „na czysto”, ale jakoś nie wychodzi. Tym sposobem mój dziennik pełen jest przypadkowych świstków papieru. Czasem któryś z nich się wysunie, wypadnie i to są dopiero odkrycia – przypadkowe przeczytanie swoich dawnych myśli generuje nowe i przynosi potrzebę dalszego podążenia za nią, rozwinięcia jej.

  24. Pingback: 5 notek które trzeba przeczytać choćby nie wiem co | Old Fashioned Girl

  25. Pingback: 5 notek, które trzeba przeczytać choćby nie wiem co | Old Fashioned Girl

  26. eve marie

    Nawet nie zdajesz sobie pojęcia jak bardzo uwielbiam Twoje wpisy! Każdy z nich jest dopracowany w najmniejszych szczegółach. Uwielbiam tę ciekawość do świata i dzielenie się ciekawymi linkami. Niewiele jest osób, które tak bardzo przypominają mi o tym, że jest tyle inspirujących rzeczy dookoła nas (nawet w internecie). Wiem, że książki i filmy przez Ciebie polecone na pewno mi się spodobają, a moja lista ciągle się wydłuża. Jeszcze zastanawiam się, czy jest możliwość śledzenia Twojego profilu na przykład na Spotify, albo last.fm… Bardzo chciałabym się dowiedzieć jakiej muzyki słuchasz, tak na co dzień :)

  27. Azjatycka Cisza

    Hej,
    Trafiłam tu pierwszy raz (tak jestem internetową ignorantką) i bardzo mi się podoba Twój blog i koncepcja slow Fashion (myślę, że ją stosuje nie wiedząc o tym z braku kasy na ubrania) myślałam że idea slow dotyczy tylko jedzenia. Komentuje jakiś wpis w środku a sporo już przeczytałam , ale tu dopiero mam coś do powiedzenia.
    Uważam, że idea ciekawostek i szerokiej powierzchownej wiedzy nie jest szczególnie slow. Kojarzy mi się raczej z nieumiarkowaną sieciówkową konsumpcją i nie wychodzeniem poza swoją strefę przyjemności. To jest ta część nie-slow rzeczywistości, która najbardziej mnie przeraża. Dzieci nie wychodzą poza swoją strefę komfortu, są zainteresowane dopóki coś je wciąga, bawi nie nudzi i nie męczy, kiedy zaczyna szukają sobie innej zabawy. Dla mnie takie podejście do wiedzy sprawia, że w naszym życiu pojawia się bylejakość gorsza niż żywienie się chipsami i frytkami, bo dotyczy istotniejszych rzeczy. Dopiero podjęcie wysiłku przynosi nam prawdziwy rozwój, a interesując się wszystkim takiego wysiłku nie da się podjąć bo zwyczajnie nie ma na to czasu- stan wiedzy ludzkości w renesansie był o wiele mniejszy. Strefa komfortu to nie tylko wyjście z domu, ale też np. nuda. Nauczenie się nowego języka, albo przeczytanie Ulissesa jest początkowo nudne i męczące, ale przyniesie nam dużo więcej samorozwoju niż dowiadywanie się codziennie 50 nieistotnych rzeczy. Tak jak wśród ubrań należy dokonać selekcji na te dobrej jakości i szmatki, tak i warto to robić z tym czym zajmuje się nasz mózg, mimo że być może ten sam płaszcz dziesiąty sezon wydaje nam się już trochę nudny, a dłubanie z jednej dziedzinie całe życie frustrujące. Jednak nie żyjemy w renesansie i jednym sposobem żeby robić w życiu coś mądrego i istotnego jest skupić się na jednym i nawet w tym uważać żeby nie popaść w marazm i nie pozostawać w strefie bezpieczeństwa, ale stawiać sobie poprzeczkę wyżej. Przynosi to o wiele większą przyjemność i satysfakcję niż dowiedzenie się którą częścią ciała mruczy kot. Łączy się to też z pewnym szacunkiem, dla rzeczy których nie rozumiemy i włożenie czasu i wysiłku w zrozumienie ich, a jeśli uważamy że to dla nas nieistotne to przyznanie się, że się zwyczajnie nie rozumie. Ja ostatnio np. napotkałam durzy opór w zetknięciu się z malarstwem Tapiesa, nie miałam pojęcia o co chodzi i dlaczego to jest dobre. Miałam poczucie, że w muzeum nie jestem jedyną osobą, która tak czuje ale komentarze były raczej pogardliwe typu „sam bym to zrobił” ludzie śmiali się i wychodzili podążając zapewne do innego muzeum z cyklu „art ticket barcelona” po nowe łatwiejsze doznania poznawczo-estetyczne. Przychodziłam do tego muzeum codziennie przez kilka dni i siedziałam przed tym Tapiesem, trochę czytałam, ale przede wszystkim patrzyłam na jeden obraz i w końcu zrozumiałam i to było wspaniałe uczucie. Czuje, że moje zrozumienie malarstwa skoczyło o kilka poziomów i rozwinęło mnie to stokroć bardziej niż obejrzenie setek innych łatwiejszych obrazów, które pozostawiłyby w mojej głowie mnóstwo informacji i powierzchownych inspiracji plus sporo estetycznej przyjemności. Notatki są bardzo dobre, ale też uważam, że trzeba do nich wracać i o nich myśleć, wkładać wysiłek w przekucie ich w coś konstruktywnego. Przeglądam swoje notatki co kilka miesięcy (nie robię ich dużo i są raczej skondensowane) i staram się przekuć je w kilka sensownych pomysłów, które realizuje. Ciekawostki są fajne, ale jako odmużdżanie, a nie domóżdżanie.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *