Green blazer 3:1

Green blazer 3:1

Wszystkie moje przemyślenia z półki „slow” i nawał różnego typu aktywności sprawiły, że ubrania w ostatnim czasie nieszczególnie zajmowały moją uwagę. Dzięki zawartości szafy zredukowanej do niewielkiej ilości sprawdzonych pozycji bez problemu mogę losować co rano jakiś zestaw, wiedząc że będę się w nim dobrze czuła. W związku z wspomnianym wyżej kryzysem w departamencie fashion ostatnio najczęściej były to moje żelazne, bazowe zestawienia – koszule, pasiaste koszulki, spodnie z zakładkami. Czytaj dalej

Taking pictures of people – street photography

Market sellers in Ollantaytambo, wearing amazing Peruvian hats

Niemal za każdym razem, kiedy na blogu pojawiają się zdjęcia ludzi, ktoś pyta mnie, jak właściwie takie zdjęcia robię. Zwykle zaraz później pojawia się stwierdzenie “też bym tak chciał/a, ale nie mam odwagi”. Postanowiłam wiec opisać moje doświadczenia i sposoby działania. Dzisiaj podzielę się z Wami częścią bardziej teoretyczna\ą, moim zdaniem najważniejsza, a praktyczne wskazówki zostawię sobie na następny raz. Czytaj dalej

Peru: w drodze do Machu Picchu

Nasz wyjazd do Peru był mocno niejednolity nie tylko pod względem zmieniającego się jak w kalejdoskopie otoczenia, od dżungli, przez Andy, po pustynię i Pacyfik, ale również jeżeli chodzi o charakter naszego podróżowania. Od niespodziewanie ekskluzywnej dżungli, gdzie podsuwano nam pod nos egzotyczne owoce, po sypiące się miasteczko na końcu świata, gdzie jemy w budzie pod dworcem. Po pożegnaniu się z lasem deszczowym i powrotnej podróży łodzią znów wylądowaliśmy w Puerto Maldonado, jednak tym razem mieliśmy tu spędzić cały dzień – nie wracaliśmy na lotnisko, bo w ramach cięcia kosztów wybraliśmy nocny autobus do Cusco. Kiedy przeglądam teraz zdjęcia, to aż się dziwię jak to możliwe, że byliśmy tam przez cały dzień, zupełnie się nie nudząc, bo miasteczko idealnie ilustruje angielskie powiedzenie „in the middle of nowhere”. Poniżej dworzec i bar dworcowy, do którego jeszcze wrócimy.

Czytaj dalej