Madrid impressions

Siedzę właśnie na lotnisku w Sao Paulo, czekając na lot do Peru, i chcę się z Wami podzielić kilkoma zdjęciami i garścią wrażeń z Madrytu. Spędziłam tam kilkanaście godzin pomiędzy lotami – wystarczyło na Museo del Prado, park Retiro, spacer po dzielnicy Latina, pierwsze w tym sezonie szparagi i salmorejo cordobes, warzywny krem z ostatniego zdjęcia, podawany na zimno. Wiedziałam że będziemy mieli mało czasu, postanowiłam więc nie robić zupełnie żadnego planu, nie spodziewać się niczego i pozwolić miastu się zaskoczyć. Nie pamiętam już kiedy ostatnio tak po prostu włóczyłam się po ulicach, bez konkretnych punktów do odwiedzenia. Gdybym miała wybrać jedno słowo na opisanie Madrytu, byłby to chyba przymiotnik „imperialny”. W tym mieście nawet wąskie uliczki są szerokie, a wewnątrz wagonu metra można by spokojnie zaparkować sporych rozmiarów samochód. Wydaje mi się, że to jedno z tych miast które trzeba naprawdę dobrze poznać, żeby móc je w pełni docenić, prześlizgnięcie się po powierzchni zostawia wrażenie ładnego, europejskiego miasta bez specjalnego charakteru, które szybko może się znudzić – mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję poznać Madryt naprawdę.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *