Sunday thoughts

O dłuższym płaszczu marzyłam już od dawna, nigdy nie mogłam jednak znaleźć modelu, w którym nie wyglądałabym jak po starszym bracie. Jakiś czas temu, dzięki mojemu roztrzepaniu i życzliwości Harel miałam okazję wybrać się z nią wczesnym rankiem na spacer z psem (psem Łatką!) – mimo ogólnej piżamowatości naszych strojów i dużego stopnia rozczochrania wszystkich trzech uczestniczek spaceru, Harel w swoim pięknym, długim płaszczu od Ani Kuczyńskiej wyglądała jak milion dolarów. Mówi się, że to trencz będzie zawsze dodawał stylu i elegancji, nawet w towarzystwie piżamy – moim zdaniem dłuższy płaszcz bije go w tej kategorii na głowę. Tym bardziej więc się cieszę, że wygrzebałam w garderobie mojej mamy zapomniany beżowy okaz, który po kilku przeróbkach nieoczekiwanie stał się tym idealnym. Aż mi trochę smutno, że w związku z nadejściem prawdziwej wiosny będę musiała go gdzieś zamagazynować do kolejnej jesieni.

Chciałabym też poruszyć pewną kwestię, mam wrażenie, że wymaga ona wyjaśnienia. W związku z tym, że sporo ostatnio piszę na blogu o slow fashion, rozsądnych zakupach i budowaniu małej, ale dobrze funkcjonującej garderoby wysokiej jakości, dostaję coraz więcej pytań o to, gdzie w takim razie robić zakupy, jakie marki są godne polecenia, gdzie można kupić dobrej jakości ubrania czy dodatki, najlepiej nie wydając przy tym fortuny. Moja odpowiedź, jak na razie, brzmi: „nie wiem”. Mimo że temat fascynuje mnie od jakiegoś roku, dalej jestem na początku drogi, staram się jak najwięcej czytać, próbować różnych rozwiązań, jednak w kwestii zakupów mam wciąż dużo więcej pytań niż odpowiedzi. Na razie staram się wciąż redukować swoją szafę, a za każdym razem, kiedy mam ochotę coś kupić, okazuje się że tak naprawdę wcale tego nie potrzebuję i że da się ten brakujący element zastąpić czymś, co już mam. Nie chciałabym więc być nierzetelna i polecać marek, których tak naprawdę nie miałam okazji przetestować. Poza tym, trzy świetne rzeczy z danego sklepu nie gwarantują nam niestety, że czwarta nie będzie kompletną klapą. Mój ostatni zakup(ze stycznia), kurtka z Simple sprawuje się świetnie i noszę ją bardzo często, moja mama ma jednak stamtąd spódnicę, która zmechaciła się po kilku założeniach. I w drugą stronę – moje ulubione dżinsy kupiłam w dziale dziecięcym H&M, nie dawałam im wtedy więcej niż kilku miesięcy życia, a noszę je już szósty rok. Myślę, że najbliższe poważne zakupy będę planować na sezon jesienny, do tej pory powinnam mieć już zrobione pierwsze rozpoznanie gdzie i czego warto szukać.

 

 

vintage coat and bag, thrifted pants, Reserved sweater, Mango shoes
photos by Tom Bright
Póki co (i później też!) najbardziej więc polecam kierować się zdrowym rozsądkiem, oglądać rzecz przed zakupem z każdej strony, wywracać do góry nogami i myśleć logicznie – jeżeli nowy t-shirt kosztuje 4,99, nie mógł być wyprodukowany w akceptowalnych warunkach i z poszanowaniem środowiska. I tu od razu uzupełnienie, o którym już wspominałam – wysoka cena też nam niestety automatycznie nie gwarantuje ani wysokiej jakości, ani godnych warunków produkcji. Piszę właśnie semestralny esej o problematycznych kwestiach związanych z Fair Trade i im bardziej się w to zagłębiam, tym więcej pytań bez oczywistych odpowiedzi mi się nasuwa. Na pewno będę na blogu dokumentować swoje poszukiwania i dzielić się przemyśleniami, moją misją jest wypracowanie takiej metody organizowania swojej szafy, która z jednej strony dba o etyczne i środowiskowe kwestie i nie zbliża się do nadmiernie konsumpcyjnej postawy, zapewniając za to kompaktowość i funkcjonalność, a z drugiej uwzględnia tylko ubrania i dodatki dopasowane do indywidualnego charakteru i stylu i po prostu dobrze wyglądające – sandały z konopii i lniane koszule do kolan out. Myślę że osiągnięcie takiego balansu nie jest łatwe, ale cieszę się, że mam konkretny kierunek i mogę powolutku sobie tam dreptać – będę dawać znać jak mi idzie i dziękuję Wam za odzew i cierpliwość!

47 comments

+ Napisz odpowiedź
  1. Bisou

    Dłuższy płaszcz świetny faktycznie, zwłaszcza w połączeniu ze szpilkami :) Lubię jak łączysz odrobinę nonszalancji z elegancją, tutaj genialne złamanie właśnie płaszcza i szpilek tym swetrem :)

  2. krufkowa

    Czytam Twojego bloga od 3-4 lat, uwielbiałam Cię od początku – za styl, za świetne zdjęcia. W tej chwili cenię sobie przede wszystkim Twoje zdrowe, rozsądne podejście. Otworzyłaś mi oczy na wiele rzeczy, więc też powolutku, bez pośpiechu sobie drepczę… :)

  3. Anonymous

    płaszcz mi się nie podoba, widać że jest za duży, niedopasowany. jakbyś ukradła go od cioci Krysi, bo ta przytyła i nie mogła już w niego wejść. szczególnie widać to na rękawach. kołnierz jest teraz lepszy ale osobiście jeszcze bardziej bym z nim pokombinowała…
    ale reszta świetnie. uwielbiam połączenie sweter + wystający kołnierzyk z bluzki zapiętej po ostatni guzik. aaa, i spodnie w połączeniu z butami sprawiają że chciałabym ukraść twoje nogi ^^’

    1. styledigger

      Cieszę się, że podoba Ci się kołnierz, ale jest dokładnie taki sam – tzn nigdy nie pokazywałam pierwotnej wersji płaszcza, zresztą wtedy też tak wyglądał, zwęziłam tylko ramiona i rękawy. Może po prostu inaczej się ułożył, pozdrowienia!

  4. Malinkowa Dusza

    zainspirowałaś mnie do tego aby bardziej myśleć na zakupach :). Co jakiś czas przetrząsam szafę i albo sprzedaję albo oddaję to w czym już ie chodzę. Co do H&M to masz rację, też jestem w szoku a mam ich spodnie już 5 rok, kto by się spodziewał :)

  5. Anonymous

    No nie :( nie podoba mi się twój zestaw, ta czapka, ten płaszcz i ta absurdalna torebka, … gdzie jest ta inna joasia ? fajnie się ubierałaś z czasów twoich podcastów
    Lilka

  6. Anonymous

    Niby zestaw fajny, ale ty chyba jesteś za niska na takie oversizowe rzeczy.. totalnie zatracasz całą kobiecość (nie pomogły nawet szpilki)a nawet siebie w takich zestawach unisex rodem ze starszego (a raczej młodszego) brata.. Wyglądasz bezkształtnie i infantylnie, jakbyś nie chciała dorosnąć..

  7. Adrianna and Marcela

    W takim razie czekam na opinię, bo właśnie 2 dni temu, wydałam z szafy wszystko czego nie noszę, a leży w niej, bo „może kiedyś jeszcze to ubiorę” i okazało się, że zostało mi niewiele, jakaś 1/4 ciuchów :( Muszę uzupełnić, ale nie chce szmatek. Bardzo, bardzo czekam na opinię, gdzie warto kupować.

  8. 010890

    Bardzo fajny płaszcz! widać dobrą jakość, aż chciałoby się go założyć:) To co sieciówki oferują nam obecnie, jest zupełnie inne jakościowo… materiały płaszczy są albo bardzo sztywne w dotyku i zimne (jakby z domieszką tektury), albo szybko mechacące się i po jednym sezonie do wyrzucenia. Żeby kupić coś takiego jak masz na sobie, chyba trzeba by wydać fortunę, albo liczyć na łut szczęścia w sh ;) pozdrawiam!

  9. asiunia

    Ja nie rozumiem tego stylu. Albo luzacka czapka i przyduży, również luzacki sweter, albo szpilki i elegancki płaszcz.
    Moim osobistym zdaniem połączenie tych dwóch stylów nie jest ani eleganckie, ani luzackie. Nie jest nawet ciekawe tylko wygląda bardzo niedbale. Nie uważam się za znawcę, w tym temacie zresztą absolutnych znawców nie ma. Moda jest pojęciem względnym i każdy je odbiera inaczej.
    Sorry Asia, ale kiedyś ubierałaś się naprawdę świetnie, Twojego stylu teraz nie rozumiem.

    1. Radek Słowik

      London tak wpływa na ludzi. Po prostu wszyscy się tam ubierają ekstrawagandzko, a wiadomo, że blogerka szuka inspiracji w otoczeniu. Ja po 2 dniach tam chciałam zakładać wszystkie najbardziej niepasujące do siebie rzeczy. Moim zdaniem stylówka bardzo lonsyńska, ale fakt, że inne mi się bardziej podobają.

    2. Anonymous

      a mi sie wybitnie podoba styl Asi, ale plaszcz wyglada na troche „babciowy” – szczegolnie w okolicy kolnierza;)

  10. Konstancja

    urzekłaś mnie tym płaszczem :)

    tym razem podbiłaś mnie absolutnie stwierdzeniem ‚nie wiem’. dam sobie wszystko uciąć, że 90% polskich blogerek podałoby na odwal się kilka marek, które kojarzą im się z jakością i rzetelnością, byleby tylko nie przyznać się do niewiedzy. Gratuluję pokory, nieoczywistej w blogowej sferze! :)

  11. Anonymous

    witaj, bardzo interesujący post; zawsze czekam, aż wspomnisz coś o slow fashion i czytam to z zapartym tchem, bo jesteś jedyną znaną blogerką, z której poglądami na bycie „slow” się zgadzam. :) znalazłam jeden mały błąd – w ostatniej części, w wersji angielskiej powinno byc prices – nie „princes” :) pozdrawiam!

  12. Foster Marine

    jestem szczęśliwą posiadaczką długiego płaszcza z simple, kupiony z dwa lata temu, ale w outlecie, więc pewnie jakaś stara kolekcja. jest to dwurzędówka, bardzo klasyczna w kroju i w pięknym kolorze, takiej żywej butelkowej zieleni. i przyznaję, że wzbudza on ogromne zainteresowanie na ulicy – często słyszę głośne ‚nno, w końcu jakiś kolor, patrzcie dziewczyny!’ od jakiś starszych panów po kilku głębszych;):D także potwierdzam Twoje słowa, że taki klasyczny długi płaszcz to jest dopiero coś:)

    i jeszcze odnośnie ‚slow fashion’. nigdy nie byłam zakupoholiczką, ale miałam (mam?) problem, że zdarza mi się kupić coś z mega-wyprzedaży ‚bo tanie’ i/lub ‚bo to świetna okazja’ i założyć to dosłownie kilka razy, bo to, że tanie, to nie znaczy od razu, że akurat potrzebne i pożądane. Twoje wpisy odnośnie bardziej przemyślanych zakupów bardzo mnie motywują. postanowiłam sobie, że definitywnie rezygnuję z torebek ze skóry ekologicznej, bo jak sobie uświadomiłam, jak ja zaśmiecam naszą piękną jeszcze planetę torbami z poliuretanu, które wytrzymują góra rok, a rozkładają się tysiące lat (nno, w każdym razie długo), to aż mi się przykro zrobiło. tak samo buty. i stwierdziłam, że lepiej wydać górę forsy na jedną porządną skórzaną torebkę, którą może będą mogły nosić jeszcze moje córki (których jeszcze nie mam;)) niż dziesięć plastikowych po nawet i dwadzieścia złotych, ale które szybko wylądują na śmietniku. dziękuję Ci asiu! za każdym razem, jak widzę teraz ‚świetną okazję’, myślę o Tobie, Twoich pięknych marokańskich torbach i myśl o zakupie od razu się ulatnia:)

    trzymaj się ciepło!

  13. w_88

    Nie podoba mi się Twój ubiór.Uważam ,że nie dodaje Ci uroku.Ważne jest jednak to,jak ty się w nim czujesz.Może gdybym Cię znała osobiście stwierdziłabym,że pasuje idealnie.
    Jesteś pierwszą blogerką, z którą zgadzam się w temacie jakości ubrań.Trzeba mieć oko do ubrań/biżuterii/butów/torebek.Żadna marka ,ani wysokie ceny nie są gwarantem dobrej jakości.I nawet w „h&m” ,który niektóre osoby „omijają szerokim łukiem”,można znalezć ,coś co przetrwa lata.

  14. Anonymous

    Jestem w zasadzie początkująca adeptką minimalizmu i mam jedno pytanie, które dosyć mnie nurtuje. Czy po (nazwijmy to umownie) „transformacji” i oczyszczeniu szafy nie miałaś ani razu sytuacji: „Kurde nie mam co na siebie włożyć”?
    Pozdrawiam,
    Kinga :)

  15. Anonymous

    Hej Asiu, wspomniałaś kiedyś, że planujesz zmienić układ bloga, by można było przełączać wersje językowe. Czy mogłabyś mi poradzić jak się to robi? Dzięki, Kasia

  16. Magdalena

    ja również będę czekać na wieści, gdzie warto kupować. Daleko mi do minimalizmu w szafie, ale poza zachciankami z sieciówek, doceniam bardzo jakość basicowych ubrań i ostatnio bardzo mocno się rozczarowałam jakością serwowaną przez polskich projektantów. Czarny t-shirt od Ani Kuczyńskiej, pomimo, że dobrej jakości fatalnie obłazi wszystkimi paproszkami, a szew na dole spruł się po pierwszym praniu, a legginsy od Moniki Jaruzelskiej po godzinie noszenia mają tak wypchane kolana, że wygląda to fatalnie. To było moje pierwsze doświadczenie z takimi markami i bardzo się rozczarowałam, bo wydałam na te rzeczy 10 razy więcej niż w sieciówkach licząc właśnie na jakość.

    Ja póki co mam jeden pewnik. Jeansy levi’sa nigdy mnie nie rozczarowały…

    Czekam z ‚cierpliwością’ na Twoje spostrzeżenia, bo niestety ja ciągle się rozczarowuje….

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *