|Cliquot|

Ostatnio zdecydowanie wygrywają u mnie buty o możliwie klasycznym kształcie. Niedawno do kolekcji dołączyły kolejne dwie pary. Zielone dostałam od Fleq, a beżowe kupiłam w outlecie Aldo na Wiślnej. Mają dwie różne podeszwy, jedną jasną, drugą ciemną, co zauważyłam dopiero na zdjęciach, ale w sumie mi to nie przeszkadza i pasuje do ogólnego czarno-białego klimatu dzisiejszego posta. Poza tym chce mi się śmiać z mojego nieogarnięcia za każdym razem, kiedy na nie patrzę. Stoją na półce obok czarnej wersji sprzed kilku miesięcy- w końcu miałabym co nosić do moich czarno-białych rajstop.

Czytaj dalej

|Peach plum pear|

Podobno ludzie ubierają się w zależności od pogody, nastroju i innych tego typu irracjonalnych rzeczy. Ja ubieram się w zależności od tego, jak bardzo moje włosy postanowią się danego dnia pokręcić. Mając w pamięci dość przerażający obraz ponoć jedynej prawdziwej polskiej divy, staram się trzymać zasady „im więcej loków, tym prostszy strój”. W środę była to rozkloszowana szara sukienka, bordowy sweter w roli ocieplacza i ulubiona ostatnio, najzwyklejsza na świecie, czarna, skórzana torba. W roli ożywiacza złoty kołnierzyk Raramodo- cieszę się że mogę tą nazwę po prostu napisać i nie muszę starać się jej wymówić.

Czytaj dalej

|Neo Fashion Jamboree|

W zeszły weekend w moim rodzinnym Bielsku odbył się festiwal Neo Fashion Jamboree- jak pisałam wcześniej, naprawdę jestem zaskoczona rozmachem tego wydarzenia. Co więcej, impreza ma być cykliczna! Nie udało mi się zobaczyć zbyt wielu pokazów, skupiłam się na wykładach i prelekcjach (w tym na moim panelu dyskusyjnym o blogach- jeszcze raz dziękuję wszystkim za przybycie, zwłaszcza Kasi i Ryfce), ale zdążyłam zrobić kilka zdjęć: showroom z ubraniami projektantów, m.in. Natalii Siebuły / zwiewne sukienki na pokazie Natashy Pavluchenko, które w Bielsku podobały mi się bardziej niż w Łodzi/ buty a’la łyżwy na pokazie Karoliny Pięch / pierwszy rząd / panel dyskusyjny, na którym z blogerkami i turbokontaktowymi słuchaczami rozmawialiśmy o historii, rozwoju i problemach blogów o modzie (brzmi jak program debaty nad światową gospodarką)/ pokaz fryzur salonu Trendy, który robił wrażenie dzięki modelkom tańczącym na szczudłach.

Czytaj dalej

|We run things|

Co roku o tej porze zaczynam się zastanawiać, jak mam przetrwać zimę przy całkowitym braku naprawdę zimowych okryć w sklepach. Ciepłe kurtki i płaszcze są chyba wyjątkowo passe, może ma to też związek z faktem że większość sieciówek ma korzenie w krajach dużo cieplejszych niż Polska, jak choćby Zara czy Mango (chociaż szwedzki H&M trochę podważa tę teorię). Jedynym wyjątkiem są pikowane puchowe kurtki, które mimo kilku całkiem fajnych zestawień, jakie z nimi widziałam, wciąż kojarzą mi się tylko i wyłącznie z ludzikiem Michelin.  Czytaj dalej

|Pink little thing|

Zakup portfela zawsze był u mnie dość poważną inwestycją. Nie chodzi nawet o cenę, ale o całościową powagę sytuacji- musi przecież być porządny, uniwersalny, koniecznie skórzany i najlepiej niezbyt duży. Przez ostatnich kilka sezonów wiernie służył mi męski, czarny portfel, ale w zeszłym tygodniu za sprawą różowej mini-kopertówki wylądował w szufladzie. Zgodnie z zasadą że najlepsze rzeczy znajduje się wtedy, kiedy wcale się ich nie szuka, zgarnęłam ją z koszyka przy kasie w tym samym outlecie LPP, gdzie kupiłam burgundowe spodnie. Czytaj dalej