It’s good to be anywhere

W związku z dość umiarkowanie letnią pogodą, tego lata ogłaszam Lity nowymi sandałami. Ale jeszcze tylko kilka dni i będę we Włoszech- dobre jedzenie, absolutny brak jakiegokolwiek stresu czy pośpiechu i może w końcu trochę słońca! Bo choć całkiem miło mi się nosiło dzisiaj drapowaną beżową sukienkę, ukochaną zamszową kurtkę i pomarańczową torbę od Mai Łagody, to jednak z chęcią zamieniłabym je na szorty i espadryle.

Czytaj dalej

Stuffed animals are always right

Letni tryb życia i spektakularne sukienki zdecydowanie nie idą w parze. Za to zielony, oversizeowy (aka pozbawiony jakiegokolwiek kształtu) sweter nadałby codziennego charakteru nawet sukni Valentino, więc bez problemu poradził sobie z moją sukienką w motyle z Topshopu. Gdyby nie było tak ciepło, pewnie włożyłabym jeszcze skórzaną kurtkę i kapelusz.

Czytaj dalej

Yesterday lays on Wild Strawberry Street

Ciężko mi uwierzyć, że wszystko mam już za sobą, a dyplom z tytułem licencjata socjologii w kieszeni (noo może nie do końca, bo znając UJ trochę czasu minie zanim uda im się wydać wszystkim dokumenty). Chwilowo nie mam ochoty myśleć o tym co będzie potem, a moje najdalsze plany sięgają jutrzejszego poranka. Nauka do egzaminów i późniejszy relaks zupełnie odcięły mnie od internetu, ale szczerze mówiąc mam wrażenie że wyszło mi to na dobre. Zaczęło inspirować mnie wiele rzeczy, na które wcześniej nie zwracałam uwagi, jest po prostu jakoś inaczej. Czytaj dalej