Alpha shallows

Cukierowo dziewczęce sukienki mogę nosić chyba tylko wiosną. O każdej innej porze roku, o ile nie przełamię ich czymś zdecydowanie mało kobiecym, jak skórzana kurtka czy botki, czuje się jak gigantyczna porcelanowa lalka. Ale ponieważ mamy kwiecień, postanowiłam pozwolić sobie na trochę obrzydliwej słodkości i do mojej nowej sukienki hiszpańskiej marki Kling założyłam proste skórzane sandały na obcasie.

Czytaj dalej

Trick pony

Dwa dni temu, jadąc odebrać mojego brata z dworca, postanowiłam zatrzymać się przy TK Maxxie i zobaczyć czy pojawiło się coś ciekawego. Zaglądam tam prawie za każdym razem, kiedy jestem w Bielsku- co prawda przeważają ubrania w rozmiarze 44 i buty w rozmiarze 33, ale jak już uda mi się coś znaleźć, to zwykle jest to hit miesiąca. Tak było z moich ukochanym kapeluszem i myślę że będzie tak w przypadku mojej nowej torebki. Jest trochę niepraktyczna, ale nie mogłam się oprzeć połączeniu łososiowego różu i złota, no i jeszcze te skarabeuszowate wzory! Gdyby Akademia Filmowa postanowiła zaprosić mnie na następne rozdanie Oskarów, to będzie jak znalazł.

Czytaj dalej

Easter Bunny SPRING SALE!

Jeżeli w najbliższy wtorek jesteście w Krakowie i chcecie zaopatrzyć swoją garderobę w wiosenne nowości, zapraszam Was na Easter Bunny SPRING SALE. Oprócz zawartości szaf Ryfki, Weroniki, Kasi, Emilki i mojej będzie można kupić ubrania projektu Why-ducka i Leny Fantazji oraz biżuterię Poli. To ostatnia szansa na odwiedzenie Mulholland Drive w starym lokalu, bo sklep na dniach przenosi się na Rynek Główny- ul. Sienna 1.

Czytaj dalej

So damn you, Cinderella

Po pierwsze- moja cudowna pleciona pelerynka, którą dostałam jeszcze w grudniu od Cel, właścicieli i pomysłodawczyni Celapiu (pewnie kojarzycie jej słynne foksy ). Nie było łatwo dokonać wyboru. Nie dość że było wiele innych kuszących wełnianych futrzaków, to jeszcze gama dostępnych kolorów całkowicie mnie przerosła- gdyby nie podpisy, połowy nie umiałabym nawet nazwać (jak zwykle zaszalałam i wybrałam szary). Cieszę się że w końcu przyszła wiosna i mogę zacząć ją nosić, bo o ile nie jest tak niepraktyczna na jaką wygląda, to naprawdę ciężko upchnąć ją pod płaszcz. Czytaj dalej

Sort of revolution

Nie udało mi się kupić dywanowych butów z mojego posta o Maroku (z najdziwniejszych powodów- a to nie było rozmiaru, a to nie mogłam znaleźć idealnego połączenia wzoru i koloru, a to sprzedawca miał akurat porę drzemki), ale znalazłam znacznie bardziej praktyczny substytut- brązową torebkę. Jest idealna- z przyjemnej w dotyku skóry, ze świetnym wykończeniem w środku, ma tylko jedną, jedyną wadę- śmierdzi starym wielbłądem. Powoli udaje mi się jakoś to zniwelować, ale na samym początku głupio było mi z nią jeździć tramwajem. Czytaj dalej