Sztokholm

Jeżeli na początku wyjazdu zapomina się biletów, zostawia gdzieś kartę płatniczą i gubi telefon, to potem może być już tylko lepiej. I faktycznie- Sztokholm jest miastem zdecydowanie w moim typie, może tylko mogłoby być trochę cieplej. Nie chodzi nawet o to że zmarzłam- kilka warstw i dwa splecione ze sobą szaliki grzały mnie wystarczająco dobrze, ale że przez ciągły mróz miasto wydawało się trochę…zahibernowane. Mieszkaliśmy na statku i próbowaliśmy dziwnych szwedzkich potraw, a mnie udało się nawet zrobić małe zakupy. Nie są może jakieś spektakularne, ale za to robione w wyjątkowych warunkach- w Beyond Retro w środku dnia trafiłam na koncert.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

72 comments

+ Napisz odpowiedź
  1. Anonymous

    też się wybieram! czy sami wynajęliście barkę mieszkalną czy był to większy statek robiony na niby-hotel? ile to kosztuje za dobę, jesli można wiedzieć? szukam wskazówek, bo mam już bilety, a nie wiem jeszcze gdzie się zatrzymać, a ta opcja brzmi bardzo kusząco. a jak warunki? mieszkałam w takiej barce w amsterdamie i niestety wilgoć nie dawała żyć. swoją drogą piękne zdjęcia a beyond retro koniecznie odwiedzę. ściskam!

    Paulina

  2. kingaaaa

    widzisz, bo to jest taka sprawa z tą Skandynawią, że tam niestety sprawdzają się tylko okropne puchowe płaszcze… ;/

    też kiedyś wyruszyłam tam z płaszczem, który noszę w Polsce zimą i to był błąd… :D

  3. Zu

    The Stockholm is one of the „MUSTS” on my Europe travel list. Lets hope I’ll get there soon.

    Your pictures make me lust after a roadtrip.

  4. Mrkev

    Uwielbiam Stockholm!
    Byłam tam kilka lat temu, chociaż wtedy był ciepły sierpień. Warto wybrać się tam latem – zdecydowanie:)

    Mam nadzieję, że uda mi się tam znów powitać.

  5. Katarzyna Smok Sm.

    za 5zł leciałaś? :D napalałam się bo za tyle (słownie- pięć złotych) były loty z Poznania do Sztokholmu ale z braku chętnych padło na Mediolan ;)
    ale na przyszłość- warto się skusić? :)

  6. Anonymous

    Zdjęcia są bardzo klimatyczne, ale ja nigdy nie zrozumiem co jest ciekawego w kupowaniu zużytych ubrań. Dla mnie to furtka dla ubogich, a nie oznaka „fajności i trendości”

  7. 6roove

    mnie też kaczka rozczuliła :D

    a co do ‚faszyn’ – spódniczka w kropeczki i wychylające się ze skrzyni falbany.. serce podskoczyło :))

  8. mon

    podkręciłaś mi chęć na Szwecję jeszcze bardziej! my z Moim planujemy popłynąć tam na któryś weekend. niech się tylko ociepli. ;)

  9. tattwa

    od dawna komentowałam anonimowo, teraz już z własnego konta i bloga :) przekonałaś mnie do wycieczki do Szwecji, niech tylko się ociepli!

    dla zainteresowanych – polecam bloga mojego kolegi z roku http://papparapet.blogspot.com/ (w tym roku wyjechał do Szwecji na Erasmusa i założył bloga, żeby nie odpowiadać każdemu z osobna „co u niego słychać”. Polecam!

  10. Anonymous

    Mnie twój vice versa „rozbawił”. Dla mnie „zużyte” to to samo co „używane”. Co za różnica, nosisz po kimś, kto się chciał tego pozbyć. Ale my kobiety wszystko sobie wmówimy, nawet to, że stare i po kimś jest fajne i modne. Każdy sposób usprawiedliwienia żądzy posiadania więcej i więcej ubrań jest dobry, ale niektórzy mogą zaspokoić ją tylko w lumpeksach… Gdybyśmy nie były takie chciwe to kupiłybyśmy za cenę sterty ubrań lumpeksowych jedną rzecz nawet na bazarze. Rzeczy w tym, że my chcemy więcej i aspiracje przynależenia do wyższej klasy możemy po części zaspokoić tymi ciuchami. Dla mnie jest krótka piłka: nie stać mnie, to nie kupuje i nie tworzę iluzji, że kimś lepszym i bogatszym niż w rzeczywistości, bo potem jak to wychodzi w rozmowie to to jest dopiero obciach. Dla mnie żenujące są osoby lansujące się sobą, a potem jak zaczyna się zadawać trochę niewygodnych pytań okazuje się, że brylująca pani ma większość z tego co na sobie z lumpeksu… To po prostu dorabianie sobie ideologi jak nam pasuje.
    Ale chcecie to kupujcie, ja bym się brzydziła tak na marginesie i czuła wręcz upokorzona, że po kimś donaszam.

  11. agacior89

    Anonimie, naprawdę NIE MA dla Ciebie różnicy pomiędzy ubraniem, które jest zniszczone a takim, które po prostu się komuś znudziło/odwidziało/wyrosło się z niego albo schudło…

    Podążając za twoją ideologią- ze tu o stertę ubrań chodzi- to właśnie ubierałybyśmy się na bazarach, bo tam jest taniej niż w niejednym ciucholandzie.

  12. Anonymous

    Nie wiem czy naprawdę tak uważasz czy tylko chcesz zwrócić uwagę ale twój wywód jest całkowicie niepotrzebny.Każdy nosi to co lubi.Mi osobiście ubrania z ciuchlandów podobają się o wiele bardziej niż jakieś bazarowe, złej jakości zazwyczaj.Te ze sklepów z używaną odzieżą są często ciekawsze, lepszej jakości albo są od wielkich projektantów.Może nie wiesz dokładnie jak się szuka na ciuchlandach ale ja osobiście wyszukuje perełek bo lubię być oryginalna,kiepskiej jakości szmatek po prostu nie kupuje. Gdy ktoś się mnie pyta i powiem ,że ten ciuch wygrzebałam z kosza w lumpeksie głownie widzę w jego oczach nutkę uznania a nie pogardy jak ty twierdzisz.Nie wiem dziewczyno w jakich ty się kręgach obracasz ale ‚fajni’ ludzie to raczej nie są.Na podstawie twojego komentarza określiłabym cie: tania platyna lub czarne dziwkarskie włosy+ciuchy z bazaru=banał i niesmak. Mogę się mylić ale jak cię czytają tak cię widzą, czy jakoś tak :)

  13. czytaj z ust

    Bardzo interesujący post, ładne zdjęcia :) Ja osobiście nie znoszę, kiedy jest zimno, dlatego raczej nie umiałabym docenić takiej wycieczki. Natomiast siedząc w ciepłym mieszkaniu, miło jest pooglądać :)

  14. Anonymous

    Dobrze, że jeszcze nie zdarzyła mi się wycieczka do Szwecji, bo jakbym wpadła do Beyond Retro to wykupiłabym chyba połowę asortymentu i skończyła w kartonowym pudle pod mostem. Na zdjęciach widzę conajmniej sześć rzeczy, które bym chciała mieć…

  15. Anonymous

    no, coz .. lubie Twoj blog, zagladam, ale niestety kocham Stockholm i ze smutkiem stwierdzam, ze Twoj Stockholm zbyt retro i daleko od tego, co to miasto daje …co nie znaczy,ze relacja nie jest fajna, jest, ale w Stockholmie zabraklo Stockholmu

  16. Anonymous

    A jak tam Szwedzi pod względem modowym? Czekam na krótką relacje i porównanie z naszymi ulicami;)
    A, i zazdroszczę wyprawy. Sama chciałabym wybrać się do Sztokholmu, ale nie wiem czy się uda.

  17. styledigger


    Paulina-> to była łódź przerobiona na hotel i hostel, koszt około 150 zł za osobę za noc, warunki bez zarzutów:) Także mogę z czystym sumieniem polecić

    Kingaaa-> moje futerko sprawdziło się całkiem nieźle! Chociaż faktycznie zazdrościłam Szwedom w kurtkach jak z Fargo:)

    Flaneurbook.com-> magazyn ze zdjęciami street fashion, który dostałam przy zakupach w Beyond retro

    Anna Maria-> zauważyłam, jak pani przy kasie krzyknęła do drugiej „pospiesz się z tą rolką paragonu, bo laska tu stoi i czeka”:)

    Katarzyna Smok-> za CZTERY :) zdecydowanie warto!

    Dakota-> na Rygerfjord, zaraz koło Czerwonej Łodzi!

    Anonimowy-> dyskusja o lansie na zużyte ubrania chyba mnie przerosła, nawet nie wiem co mogłabym odpisać.

    Tattwa-> dzięki za link, na pewno będę tam zaglądać!

    Anonimowy-> wiem o co Ci może chodzić, ale jednak uważam że każdy wynosi z danego miasta to co chce z niego wynieść? I każdy dane miasto inaczej, na swój własny sposób odbiera.

    Anonimowy-> z tego co zaobcerwowałam Szwedzi pod względem modowym dzielą się na dwie grupy- tych zawiniętych w wielkie kurtki rodem z Fargo i tych o minimalistycznym, wygodnym stylu, który możemy oglądać na blogu Stockholm Street Style. Bardzo przyjemnie się ich ogląda na ulicach, zwłaszcza tę drugą grupę. Jeżeli chodzi o jakiś lokalny trend, to zauważyłam sporo osób noszących okulary słoneczne na łańcuszku (brrr) ale to chyba też bardziej ogólna tendencja

    Panna Marta-> były za duże!

    Purplishred-> nie nie, po prostu znalazłam tanie bilety

    Ala-> dziękuję!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *