Some stories are magical, meant to be sung

W męskich koszulach jest coś specjalnego- kiedy już znajdę taką, która idealnie pasuje (a wbrew pozorom nie jest to łatwe, bo większość jest nie tylko długa, ale i szeroka), noszę ją tak długo, aż zupełnie przestanie się nadawać do czegokolwiek. Taki smutny los spotkał moją ukochaną białą koszulę YSL, ale na szczęście znalazłam godnego następcę- miękki, bawełniany Ben Sherman z kołnierzykiem przypinanym na guziki. Jest tak wygodna, że czasem noszę ją kilka dni z rzędu, a potem dopadają mnie wyrzuty sumienia, że mam szafę pełną ubrań, z których większość miałam na sobie może trzy razy, a chodzę ciągle w tym samym. Czytaj dalej

Czarna sukienka

Mimo tego że w ciągu tygodnia zdarza mi się nie pójść na zajęcia tylko dlatego, że chce się porządnie wyspać, w wolne dni paradoksalnie lubię wstawać wcześnie. Kąpię się pół godziny, bo nikt nie wyrzuca mnie z łazienki, jem śniadanie ( moi znajomi się ze mnie śmieją, bo codziennie jem mój ukochany omlet- jak okazuje się że nie ma jajek czy jakiegoś innego składnika, mam zepsuty cały dzień) i z kubkiem owocowej herbaty czytam gazetę albo przeglądam blogi. Czasem, tak jak dzisiaj, uda mi się nawet wrzucić rano posta- zwykle robię to w okolicach północy, więc stwierdziłam że to fakt godny odnotowania. Czytaj dalej

I lost my heart to a starship trooper

Mój nowy sweter spełnia wszystkie wymogi zimowego swetra idealnego- jest duży i ciepły, do tego miękki i wygodny. Kolor kawy z mlekiem tak idealnie wpisuje się w szaro-burą paletę barw mojej garderoby, że nie przeszkadza mi nawet taka ekstrawagancja, jaką jest pojawiająca się tu i ówdzie złota nitka. Ba, nawet coraz bardziej mi się podoba. Powoli zaczynam wracać do normalnego trybu życia i już czuję, że przydałyby mi się jakieś porządne wakacje, żeby odpocząć po świątecznej przerwie. Nic mnie tak nie męczy jak nicnierobienie.

Czytaj dalej