Fresh breeze in polish fashion

Za każdym razem, kiedy słyszę o naprawdę ciekawym, dobrze przemyślanym projekcie w polskiej modzie, mocno trzymam kciuki za jego powodzenie. Tak jest też w przypadku Fashion People- to książka pomysłu Doroty Wróblewskiej, która pokazywać będzie ciekawie ubranych ludzi z ulic polskich miast. To dość odważny pomysł- takie książki już powstawały, jednak zwykle na podstawie istniejących wcześniej blogów street fashion- tak było na przykład w przypadku The Sartorialist Scotta Schumana. U nas blogi z modą ulicy coś nie mają szczęścia- powstają i znikają, no i niestety w większości przypadków poziomem nie dorównują Facehunterowi czy Stockholm Street Style. Ale jest chlubny wyjątek, o którym już kiedyś wspominałam – The Whole Hole. Chłopcy robią cudowne zdjęcia i do tego wiedzą gdzie i kiedy się pojawić, plus mają oko do wyszukiwania naprawdę oryginalnie ubranych osób. Wracając do samej książki, jej premiera ma mieć miejsce wiosną, podczas kolejnego Warsaw Fashion Street. Na bieżąco aktualizowane zapowiedzi i przykładowe zdjęcia możecie śledzić na blogu Doroty Wróblewskiej lub na facebookowej stronie projektu. Autorka to osoba nie tylko zasłużona dla polskiej mody, ale też znająca się na tym co robi, dlatego też mam nadzieję że wszystko pójdzie zgodnie z planem i już niedługo książka trafi do sprzedaży, tym bardziej że dochód ma zostać przekazany na cele charytatywne.

PS Oprócz zdjęć „z ulicy” w książce znajdą się także portrety stylistów, dziennikarzy, blogerów, w tym także i mój.

33 comments

+ Napisz odpowiedź
  1. Anonymous

    projekt jest rzeczywiscie ciekawy, ale co do samych zdjec nie bylabym taka przekonana, na stronie doroty wroblewskiej zdjecia w wiekoszosci sa slabe, bardzo przecietne stylizacje. poza tym stawianie pani wroblewskiej kolo chlopakow z whole hole jest troche uwlaczajace dla samych chlopakow, mysle, ze w tej kwestii przyznaliby mi racje. Poza tym Twój blog jest na tyle, dobry i „światowy” (jakkolwiek glupio mialoby to zabrzmiec), że wspominanie o pani wroblewskiej, ktora wedlug mnie jest trochę dość żenującą postacią polskiej mody jest zbyt dużym wyroznieniem. to ona o Tobie powinna pisac a nie na odwrót:) Pozdrawiam serdecznie, uwielbiam bloga.

    Aleksandra

  2. Anonymous

    Twoje zdjęcie na stronie chłopaków jest najgorsze, mega niekorzystne! Masz przecież tyle fajnych fotek na blogu…Generalnie nie chciałabym być na twoim miejscu w takiej książce gdybym musiała oglądać to zdjęcie. Pisz petycje o zmianę fotki :)

  3. styledigger


    Aleksandra-> też uważam że The Whole Hole ma o niebo lepsze zdjęcia i to że wspomniałam o nich w tym poście, nie znaczy że wrzucam ich do jednego garnka:)

    Anonimowy-> ale to zdjęcie z książką nie ma nic wspólnego:)

  4. Anonymous

    U chłopaków nie podoba mi się mała ilość zdjęć takich typowo „z ulicy”, ostatnie wpisy to praktycznie tylko i wyłącznie ludzie pstrykani przy okazji modowych eventów, ciężko to nazwać street snapem. Wolę pooglądać sobie „szarych” ludzi a nie osoby z branży. Ale zdecydowanie plusują dobrymi zdjęciami.
    Fashion People jest pod tym względem gorsze, a i stylizacje jakieś takie zachowawcze i nudnawe.

  5. agata

    robili mi na ulicy zdjęcia do tej książki podczas poprzedniego WFS , ale nie wiem jak to w końcu będzie. tak czy inaczej też trzymam kciuki za to przedsięwzięcie :)

  6. ALIEN

    Tyle złych opinii, a nikt nie wie, nikt nie widział.
    Poczekajmy na efekt!
    Ja się nie uprzedzam i nie tworzę opinii póki tego albumu nie zobaczę.
    Szczerze trzymam kciuki, bo to u nas w Polsce dość nowatorski i odważny projekt.

    PS. Droga Asiu, pisałam kiedyś do Ciebie mail z zapytaniem o buty z ASOS’a, zajrzyj czasem na mój blog ;) Zapraszam i pozdrawiam!

  7. Anonymous

    Zgadzam się z pierwszą opinią – dla mnie p. Wróblewska to też taka dość szemrama postać w modzie polskiej. Nomen omen kojarzy mi się właśnie z tą szacowną i skostniałą instytucją (dobrze, że mnioną), obok Jerzego Antczaka np.:). niby coś tam robi na tym poletku modowym, ale bardziej przez zasiedzenie się z nim kojarzy, niż poprzez jakieś efekty. no bo co? – jakieś spektakularne sesje mna na koncie, jakieś talenty odkryte, wypromowane, jakiś magazyn prowadzi? Chyba nic z tych rzeczy, a przynajmniej ja nie słyszałam. Sama też nie wyróżnia się jakimś osobistym stylem, czy charyzmą. Nie wiem o co takie halo na wielu blogach nt. tej książki – że jakieś zdjęcia bedą? jakichś ludzi? że ona to niby drugi Scott schuman? Polska ulica to nie Paryż i nie Mediolan – wyżej d… nie podskoczysz:))

  8. Anonymous

    Dziękuję o napisanie informacji na temat książki. Widzę, że z komentarzy można wiele się dowiedzieć na swój temat :))) Szkoda tylko, że anonimowo.
    Smutne.
    Pozdrawiam Wszystkich Dorota Wróblewska

  9. Anonymous

    ten koleś na okładce znalazł się tam, bo co, ma na sobie koszulkę YSL…?;/ Bardzo „zachęcający” wstęp do książki…

  10. Anonymous

    Byłam przed chwilą na pani blogu Pani Doroto, widzę, że ciężko się Pani pogodzic z takimi a nie innymi komentarzami? Forumowiczki po prostu napisały to co myślą, co z tego, że anonimowo, to nawet lepiej, bo nie podlizują się, czy słodzą z grzeczności, tylko piszą jak uważają, że jest na prawdę.
    Pani by wolała fałszywe pochwały? To tylko pokazuje podejście do sprawy, bo zamiast przyjąc krytykę, to Pani przechodzi na swoim blogu do ataku poprzez ośmieszenie tych co komentowali. Skoro pojawiło się tyle komentarzy o podobnym wydźwięku to to o czymś świadczy…

  11. Anonymous

    Ja zaraz padnę ze śmiechu, bo pani Wróblewska pozwala na komentarze tylko osobom zalogowanym na jej stronie. Nie dziwota więc, że odchodzi tam tylko słodzenie.
    No i jak zwykle, po polaczkowemu, zakłada, że każda krytyka, nawet konstruktywna, to od razu objaw zazdrości. Przecież jak ktoś nie całuje po stopach i nie wynosi na piedestał tylko mówi, że coś mu się nie podoba, to od razu be, zazdrosny malkontent, niech sam coś takiego zrobi. Żałosna forma obrony.

  12. Anonymous

    Nie wiem do kogo piszę, bo mam wrażenie, że do anonimowych osób. Każdy na moim blogu może się zalogować i wyrazić opinie.
    To nie jest obrona tylko śmiech :) Jak można oceniać „film” nie znając obsady i treści:) Wy wiecie co będzie w książce lepiej od wydawcy i autora. To nie jest krytyka tylko zawiść i zazdrość.
    Pozdrawiam
    Dorota Wróblewska

  13. Anonymous

    W ten projekt mógł zaangażować się każdy z tego co wiem to Pani Dorota nie płaciła ludziom tylko zgłaszali się sami i poświęcali swój czas dla idei. Uważam wiec, że jeśli ktoś po obejrzeniu do tej pory zamieszczonych zdjęć czuje niedosyt to zawsze może iść z aparatem na ulice i do dzieła.

  14. Anonymous

    Paulino o jakiej krytyce piszesz i co oceniasz?
    Napisałam na swoim blogu, że lubię krytykę konstruktywną. Wolę 1000 razy od cukrowania. Krytyka daje mi kopa do działania.
    Napisałam Wasze złośliwe komentarze tylko po to, żeby nie wszyscy myśleli, że tak jest super :)) Żeby wiedzieli , że są również osoby, które już krytykują. Ważne w życiu jest to, żeby się podnieść i iść dalej. Na moim blogu jest wielu twórców, ludzi wrażliwych. Tego typu post jest radą. ja mam to gdzieś, zwłaszcza teraz :)) jak będzie książka wydana poddam się krytyce z całym zespołem.
    Dorota Wróblewska
    P.S. Chyba muszę się tu zalogować :)))

  15. Anonymous

    Pani Wróblewska chce uchodzić za guru w wielu tematach, szczególnie mody i kultury. Poklask zyskuje kopiując pomysły z zagranicy, taka dobra podróbka zawsze się sprzeda w Polsce, bo tak wygląda nasz rynek. Nie jest to takie złe, ale nie są to oryginalne pomysły. Znam kilka pani projektów i nietrudno wskazać na czym były wzorowane. To tak dla uczciwości. Zwykle ładnie to wychodzi pani Dorocie. Ale jedną rzecz powinna sobie odpuścić, pisanie na tym swoim blogu właśnie, bo pisze źle, zwyczajnie słabo formułuje myśli po polsku.

  16. Anonymous

    Anonimowy – napisz jakie pomyły i podaj przykład! Tylko nie zapomnij się przedstawić :)))
    Ludzie jak już macie odwagę, krytykować, oskarżać to miejcie odwagę napisać kim jesteście :))) Słabe to wszystko i mam wrażenie, że anonimowi są z PISU. My wiemy, ale nie powiemy ! Bo wszystko wina Wróblewskiej.

    Joannie dziękuję za współpracę i do zobaczenia już wkrótce.
    Miłej nocy życzę Wszystkim !
    Dorota Wróblewska

  17. Anonymous

    Dzięki Wróblewskiej jestem na stażu w Londynie. Żeby się dostać musiałam pokazać co robię. Pokazałam swoją kolekcje z pokazu Warsaw Fashion Street w którym wzięłam udział. Udało się i realizuje swoje marzenia. Jak czytam Wasze komentarze, to cały czas utwierdza mnie, że decyzja zostania w Anglii jest słuszna. Ta babka odwala kawał dobrej roboty i jest normalna. Osobiście jestem przeciw opluwaczom ! Siema ziomki !

  18. Basia

    Blog chłopców o którym wspomniałaś wyróżnia się spośród innych tego typu polskich projektów ,to na pewno, ale zdjęcia, mam wrażenie jakby brakowało im energii a barwy strojów bledły po zrobieniu zdjęcia, co nie zmienia faktu ,że ludzie ubierają się świetnie ,z pomysłem. Oczywiście wszystko zależy od gustu :)

  19. Anonymous

    Popieram Basię z 1:37 PM
    W ogóle zdjęcia prezentowane na zalinkowanym blogu są jakieś takie smętne, nieprzyjemne. Nie podoba mi się też to, że osoby prezentowane na zdjęciach nie są tak po prostu wzięci „z ulicy”, tylko z modowych imprez, jak ktoś już zauważył, są to w większości „ludzie z branży”.
    W kategorii „streetfashion” ten blog raczej odpada.
    Pozdrawiam!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *