There’s a fire starting in my heart

Dzisiaj dotarły do mnie wyczekiwane JC Lity- fenomen blogosfery kilku ostatnich miesięcy. Dobrze pamiętam jak na początku wcale mi się nie podobały, później zobaczyłam je w kilku dobrych stylizacjach i doszłam do wniosku że jednak coś w sobie mają, aż w końcu zaczęły pojawiać się wszędzie i zupełnie mi się znudziły. Właściwie nie mogłam już na nie patrzeć, aż nagle…okazało się że wszędzie są wykupione, na eBayu osiągają kosmiczne ceny i są praktycznie nie do zdobycia. Czytaj dalej

Many dreams come true and some have silver linings

Uwielbiam moją nową sukienkę ze Stylesofia-wnosi coś zupełnie nowego i świeżego do mojej szafy, ale jednocześnie czuję się w niej w stu procentach sobą. Ktoś wpadł na genialny w swej prostocie pomysł, żeby do prostej bawełnianej sukienki doszyć udrapowany kawałek materiału. Do tego w końcu znalazłam idealne beżowe szpilki- są klasyczne, ale dzięki cofniętej platformie daleko im do nudy. Są niesamowite i już nie mogę się doczekać, kiedy stopnieje śnieg i będę mogła je nosić bez narażania ich na zniszczenie (a siebie na skręcenie kostki).

Czytaj dalej

Fresh breeze in polish fashion

Za każdym razem, kiedy słyszę o naprawdę ciekawym, dobrze przemyślanym projekcie w polskiej modzie, mocno trzymam kciuki za jego powodzenie. Tak jest też w przypadku Fashion People- to książka pomysłu Doroty Wróblewskiej, która pokazywać będzie ciekawie ubranych ludzi z ulic polskich miast. To dość odważny pomysł- takie książki już powstawały, jednak zwykle na podstawie istniejących wcześniej blogów street fashion- tak było na przykład w przypadku The Sartorialist Scotta Schumana. Czytaj dalej

Why does butterscotch taste so good

Dzisiejszy post to istna rewolucja! Po pierwsze, mam nową torebkę. O ile buty napływają do mojej szafy dość tłumnie, o tyle z torebkami zawsze mam problem. Rzadko która mi się podoba, chociaż może inaczej- podoba mi się mnóstwo toreb, tylko ich ceny zwykle zaczynają się od jakichś 2000$. W rezultacie dysproporcja między liczbą butów a torebek ciągle się powiększa (jakby mało było tego, że buty mają łatwiej, bo występują parami). Ale kiedy kilka tygodni temu zobaczyłam tę torebkę z Golden Pony, z miejsca się zakochałam, a moja miłość tylko wzrosła kiedy odebrałam paczkę. Czytaj dalej

Come up to my motel room, save my life

Panterkowy wzór, rozkloszowany krój, pseudo-gorset- moją nową sukienkę z Motelu uwielbiam w całości i po rozłożeniu na części składowe. Wbrew pozorom jest bardzo prosta do zaadaptowania- w wersji imprezowej dorzucam tylko biżuterię, w wersji dziennej jakiś ciepły kardigan albo marynarkę i kapelusz. Nieco psychodeliczne tło to, niedokończony jeszcze wówczas, pokój z ubraniami Leny Fantazji w Mulholland Drive. Teraz, po hucznej imprezie otwarcia, kusi ubraniami i czeka na odwiedzających. Sama nie miałam jeszcze okazji dokładnie przyjrzeć się kolekcji Leny, ale wpadła mi w oko szyfonowa tunika- jak tylko uporam się z zaliczeniami, wpadnę na dokładniejszy rekonesans.

Czytaj dalej