Dirty Diana

Dzisiaj chciałam się z Wami podzielić paroma zdjęciami z Diany Mini mojego chłopaka- malutkiego aparatu z rodziny lomo. Wygląda tak, używa standardowego filmu 35 mm i robi zdjęcia w dwóch formatach- prostokątnym (dwa zdjęcia na jednej klatce) i kwadratowym. Jest trochę humorzasta i właściwie to nigdy nie wiadomo kiedy zdjęcie wyjdzie, a kiedy nie. Inna rzecz że często te które niby nie wyszły najbardziej mi się podobają.Zdjęcia robiliśmy w Bielsku, we Wrocławiu i w Krakowie- mieszkałam w każdym z tych miast, ale nie potrafię zdecydować które lubię najbardziej. To chyba będzie najdłuższy post w historii bloga, mam nadzieję że dacie radę:) Czytaj dalej

Hurricane

Cieszę się że nareszcie zrobiło się cieplej i w końcu można nosić lżejsze ubrania i odkryte buty. Ostatnio jakoś nie chce mi się kombinować ze strojem i mam ochotę nosić proste, wygodne ubrania, które nadrabiają ciekawą formą. Jedynym odstępstwem od tego modowego lenistwa są dodatki- biżuteria i wysokie buty oraz domieszki etno, do którego ciągnie mnie po obejrzeniu takich kolekcji jak Wunderkind (te kożuszki!). Zauważyłam że okresy prostoty i minimalizmu i rozbuchanego eklektyzmu następują u mnie falami- na pewno ma to jakieś mądre psychologiczne wytłumaczenie:) Czytaj dalej

Flow.

Miniony weekend wyjątkowo obfitował w modowe wydarzenia. Aktywna sobota, niedzielne spotkanie bloggerek w Dyni i Cracow Fashion Awards- pokaz dyplomowych kolekcji krakowskiego SAPU. Niestety widziałam tylko połowę kolekcji (co i tak stanowi imponującą liczbę 29 projektantów), i żałuję że nie mogłam zostać dłużej, bo jestem bardzo ciekawa reszty (m.in zwycięskiej kolekcji Echo autorstwa Anety Zielińskiej). Miałam wrażenie że prace są bardzo nierówne- niektóre kolekcje były ciekawe i dopracowane, inne hm.. mniej. Czytaj dalej

Drink up me hearties

Dzisiaj przedstawiam Wam z lekka makabryczny sweterek z gałką oczną- czuje się w nim skrzyżowanie kapitana Jacka Sparrowa z Keithem Richardsem, w wersji damskiej oczywiście. Styl obu panów uwielbiam, więc jak najbardziej mi to odpowiada. Sweter zabrałam koledze, który utrzymuje że jest on ręcznie robiony na drutach. Co prawda ciężko jest mi wyobrazić sobie czyjąś babcię dziergającą gałkę oczną, ale właściwie to chyba wolę nie dociekać. Do tego kolejne wintydżowe futro z kolekcji, moje ulubione szorty i workowata torba. Czytaj dalej

Crown

Już od dawna nic mnie tak nie zachwyciło jak ta wiklinowa kopertówka, wypatrzona w jakimś małym vintage shopie, gdzie sprzedawca wyglądał jak sobowtór Raya Charles’a. Jest dosyć spora, co stwarza pokusę żeby powrzucać do niej co się da, a przy tym tak niewygodna w noszeniu, że po kilku godzinach mam ochotę rzucić nią o ziemię. Wydaje mi się jednak, że zamontowanie do niej paska czy czegokolwiek innego odebrałoby jej cały urok. Pozostaje mi tylko starać się ograniczać do najpotrzebniejszych rzeczy i jakoś dawać radę. Czytaj dalej