Have no fear

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam zdjęcia, które kojarzą mi się z ulubionymi momentami minionego roku. Zaliczam go do udanych (naprawdę!), ale muszę przyznać że były lepsze, mam wrażenie że mogłam bardziej go wykorzystać. Najważniejsze jest jednak to, że wiem już co trzeba zmienić żeby kolejny był lepszy. Po drugie, chciałam Wam podziękować za odwiedzanie mojego bloga, za całe wsparcie (kiepsko to brzmi, jak tak sobie czytam to zdanie, ale chciałabym żebyście wiedzieli że to naprawdę dużo dla mnie znaczy) i życzyć Wam wszystkiego dobrego w Nowym Roku. Najlepszego!

Czytaj dalej

They danced down the streets like dingledodies

Lubię kupować biżuterię prawie tak bardzo jak ubrania. Uzbierała mi się całkiem spora kolekcja, dlatego stwierdziłam że poświęcę jednego posta na pokazanie Wam mojej aktualnie ulubionej części.1,2- po latach szukania biżuterii w szufladach, szafkach, kieszeniach i wszelkich innych dziwnych miejscach, znalazłam idealne miejsce do jej przechowywania- pudełko po whiskey.3- masajskie bransoletki z koralików, które tata przywiózł mi z Tanzanii- noszę je zwykle do jasnych, delikatnych sukienek czy bluzek i łączę ze srebrną biżuterią. Skórzaną bransoletkę z Indianinem kupiłam w jakiejś wiosce na północy Tajlandii i gdyby nie to, że waży chyba z pół kilo, kupiłabym sobie podobnych dużo, dużo więcej. Czytaj dalej

Ask her to dance and she’ll tell you a lie

Poczta w całej Europie przeżywa chyba jakiś niesamowity kryzys, bo paczki docierają do mnie z dużym opóźnieniem, albo w najgorszych wypadkach w ogóle nie docierają. Psuje mi to całą przyjemność z oczekiwania na listonosza, bo zamiast ekscytacji czuję zrezygnowanie. Moje nowe botki z River Island, kupowana za pośrednictwem Asosa, doszły po trzech tygodniach. Mimo wszystko dalej większość ubrań i dodatków kupuję online- gdyby nie konieczność kupienia prezentów, w ogóle nie chodziłabym w tym miesiącu po sklepach. Czytaj dalej

Think of all the fellas that I haven’t kissed

Kilka lat temu zrobiłam świetny interes- kupiłam spodnie z prawdziwej skóry przecenione z 400 zł na 100. Jedyny problem w tym, że nigdy ich potem nie włożyłam, więc kiedy dzisiaj znalazłam je sprzątając szafę w moim pokoju w Bielsku, postanowiłam być bezlitosna i obcięłam je na szorty. Jako że pogoda przypomina raczej wielkanocną niż bożonarodzeniową, od razu miały swoją premierę. A ponieważ atmosfera zaczyna się robić nerwowa, biegnę przebrać się do kolacji, a Wam życzę wszystkiego dobrego i naprawdę udanych świąt.

Czytaj dalej

Hot and heavy pumpkin pie

Dzisiejszy zestaw jest zdecydowanie zdominowany przez wełnę. Po pierwsze, mam na sobie mój najcieplejszy, najwygodniejszy i najbardziej miękki sweter. Jest niesamowity, czasem wkładam go tylko po to, żeby poczuć się przytulnie i domowo. Jest zrobiony z czystej wełny, podobnie jak granatowy płaszcz, jedna z moich lepszych zdobyczy ostatnich czasów. Kiedy go kupowałam, był trochę za długi i za szeroki w ramionach, ale po paru poprawkach u krawcowej pasuje idealnie. Jest dość cienki i dzięki temu pozostaje miękki (nienawidzę sztywnych płaszczy!), ale świetnie się sprawdza nawet w duże mrozy. Buty to świąteczny prezent od DeeZee– idealnie trafiony, bo czarnych botków w mojej szafie (a właściwie na półce z butami) nigdy za wiele.

Czytaj dalej