Love and hope and sex and dreams.

Jestem trochę rozczarowana tegorocznymi wyprzedażami- przeceny są nieduże (mam nadzieję że to się jeszcze zmieni), najlepsze rzeczy w magiczny sposób znikają ze sklepów tuż przed obniżkami, a niesamowity tłok i bałagan zniechęcają do zakupów. Nie przeszkodziło mi to jednak w kupieniu sobie kilku rzeczy:) W bluzce z asymetryczną falbaną zakochałam się już dawno, ale cena skutecznie mnie odstraszała. W końcu udało mi się ją kupić 50% taniej. Czytaj dalej

Pegasus.

Dzisiaj na blogu debiutuje moja sukienka z pegazem, kupiona w dziale dziecięcym H&M. Najczęściej noszę ją z wełnianą opaską a’la turban z lat dwudziestych. A sam turban w takiej właśnie flapperowatej wersji bardzo mi się podoba, zwłaszcza noszony do prostych codziennych outfitów. Dostałam kiedyś taki od Studio2Deko, ale gdzieś zaginął podczas moich wakacyjnych wojaży, podejrzewam że został we Wrocławiu:) Czytaj dalej

I’ve been an awful good girl.

Kiedy tylko zobaczyłam zimowy pokaz Balenciagi, z miejsca zakochałam się a) w drapowaniach b) w rajstopach w kropki c) w krótkich koronkowych topach modelek. Dwie pierwsze pozycje były dość proste do zdobycia, trzecią udało mi się kupić w Bershce dopiero dwa tygodnie temu. Żeby uniknąć takich sytuacji bardzo chciałabym nauczyć się szyć. Jak pomyślę że mogłabym w ten sposób realizować wszystkie swoje modowe pomysły, to aż robi mi się gorąco, mimo awarii ogrzewania. Czytaj dalej

Like a rainbow.

Tak, to ja, nie pomyliliście blogów. Całe życie myślałam że taka ilość koloru mnie zabije, a tu proszę, dałam radę i w dodatku bardzo dobrze się tak czuję. Ostatnio zwariowałam na punkcie połączenie różowego z pomarańczowym i pomarańczowego z granatowym (a’la Jil Sander sprzed dwóch lat i świeżutkie Versace). Kolejna nietypowa dla mnie sprawa to buty na dość niskim obcasie. Mam je od jakiegoś tygodnia, a już wiem że przechodzę w nich całą zimę. Czytaj dalej

Psychedelic

W zeszłym tygodniu Marika, właścicielka sklepu Mulholland Drive, zaproponowała mi udział w sesji promującej sklep. Nie zastanawiałam się ani chwili, a efektem są poniższe zdjęcia- dziwne i psychodeliczne. Właściwie to gdybym nie wiedziała co i jak, ciężko byłoby mi siebie na nich poznać:) Właśnie przez tę inność bardzo mi się podobają. Pasują do koncepcji sklepu- tam też znaleźć można rzeczy ciężkie do dostania gdziekolwiek indziej- damskie i męskie fraki, wojskowe kurtki z lat sześćdziesiątych, nietypowe torebki (jednej z nich nie mogłam się oprzeć i ostatecznie wylądowała w mojej szafie), kolorową autorską biżuterię. Czytaj dalej