The pale pink story.

Leo Lazzi- ta nazwa absolutnie nic mi nie mówiła, dopóki nie przeczytałam tego posta u niezastąpionej Harel. Wiedziona szafiarską ciekawością wybrałam się do ich outletu na Szpitalnej zaraz następnego dnia i wyszłam po pierwsze zachwycona jakością materiałów, po drugie z bladoróżową sukienką. W następny weekend zawiozłam ją do domu i opowiedziałam mamie sensacyjną historię o nowej fantastycznej polskiej firmie, szyjącej doskonałe jakościowo i świetnie skrojone ubrania, które zostawiają pod tym względem daleko w tyle wszystkie Zary, Cubusy i H&My. Czytaj dalej

It’s vintage, darling.

Miło mi oznajmić, że ten post jest elementem kolejnej modowej akcji, tym razem zainicjowanej przez Harel. Jako że trwa u Niej na blogu miesiąc z vintage, dziś polskie bloggerki pokazują swoje ciuchowe zdobycze z odzysku. O zaletach ubrań vintage wszystko chyba już zostało powiedziane- tu odsyłam do wyżej wymienionej specjalistki. Postanowiłyśmy z Alice wystąpić zbiorowo- ja mam na sobie jedwabną bluzę Salvatore Ferrgamo z berlińskiego second handu, Ala oldschoolową bluzę z Adidasa z Hamburga. Czytaj dalej

True blue.

Urodziłam się za późno, by pamiętać okres świetności marmurkowego dżinsu (podobnie jak niestety urodziłam się za późno, by imprezować do białego rana z Mickem Jaggerem w Studio 54). Dlatego w moim przypadku nie towarzyszą mu żadne negatywne skojarzenia- ot, po prostu zwykły materiał z nieco oldschoolowym zacięciem. Ciągle się zastanawiam, czy poprosić Gawła o przywiezienie mi marmurkowych rurek z Topshopu, a jak na razie noszę moją marmurkową kurtkę z wielkimi kieszeniami, kapturem i podszewką w biało-czarne pionowe pasy. Chwilowo musi przeczekać nagły powrót zimy, ale już na wiosenne dni czy wakacyjne imprezy na plaży będzie jak znalazł.


Image Hosted by ImageShack.us Czytaj dalej

Polish folk meets Givenchy.

Oto moja tegoroczna kreacja sylwestrowa- początkowo planowałam iść w krótkiej, asymetrycznej sukience z Mango, ale mocno ujemna temperatura skutecznie mnie zniechęciła. Kiedy ją kupiłam, była jeszcze ogromną suknią rodem z Koniakowa, ale po zmniejszeniu, przerobieniu i podrasowaniu współczesnymi dodatkami straciła co nieco ze swej ludowości i sprawdza się także poza turniami i halami.W końcu udało mi się też kupić okulary, o których pisałam kilka postów wcześniej. Czytaj dalej