Friday I’m in love.

Niemal co sezon mam swoją subiektywnie ulubioną kolekcję, która zostawia konkurencję daleko w tyle i sprawia że chcę mieć każdy jej element. O ile w zeszłym sezonie było to Miu Miu, tak tej jesieni palma pierwszeństwa przypadła genialnej kolekcji Gucci. Frida Giannini dokonała cudu i miksując złoto ze skórą, carską Rosję z szykiem etno i hipisowski look z futrami stworzyła wbrew pozorom spójną i zapierającą dech w piersi (przynajmniej mnie) kolekcję. Czytaj dalej

I love Paris.

Wróciłam z Paryża. Jaki jest? Przewidywalnie piekny i nieprzewidywalnie zaskakujący, wspaniały nocą i jeszcze wspanialszy w ciągu dnia. Nigdy nie byłam w ładniejszym mieście. Zrobił na mnie ogromne wrażenie- tak ogromne, ze postanowiłam nauczyć się francuskiego i pewnego dnia tam wyjechać*. Za pieniądze zarobione na interesie życia, który obmyśliłam błądząc po szerokich bulwarach i wąskich uliczkach w poszukiwaniu tego czy tamtego sklepu. W mojej torbie bezużytecznie spoczywał najlepszy ponoć przewodnik (o ile sprawdzał się w przypadku zamków i placów, tak dział „zakupy” ograniczał się do adresów Chanel, LV i Versace). Czytaj dalej

Take me to New York, I’d love to see LA!

Ostatnio przeżywam fascynację niezobowiązujacym, nonszalanckim stylem, nieco nawiązującym do hipisowskich tradycji, czerpiącym odrobinę z grunge’u, z uśmiechem w stronę boho. Inspirują mnie śliczne siostry Olsen i uroczo niechlujna Cory Kennedy. Śmigam w futrzakach, nazywanych przez Guźca butami z bobra i wymachuję frędzlastą sakwą na pieski preriowe. Wielkie czapy, luźno zamotane chusty i przyduże ubrania- te rzeczy są mi teraz absolutnie niezbędne. Do pełni szczęścia brakuje mi jeszcze tylko kozaków w kowbojskim stylu. Czytaj dalej

Czeszki in the morning.

Czeszki- najwygodniejsze buty na świecie, przechodziłam w nich pół lata (co zresztą widać). Kapelusz też był mi na tych wakacjach niezbędny, podobnie jak samodzielnie ciachnięte szorty. Laguna Paradiso w tle mówi samo za siebie:)

PS. Kiedy wrzucam te zdjęcia, za oknem leje, jest zimno, a ja nie mogę mówić z powodu zapalenia strun głosowych. Taki kontraścik nam się zrobił. Czytaj dalej

Fashion is a game.

Chyba nigdy nie wpadłoby mi do głowy, że spodobają mi się niesamowicie kiczowate metalowe t-shirty. A teraz?!? Zwariowałam na ich punkcie. Może to za sprawą Agathe, bo to u niej po raz pierwszy widziałam takowy w zestawieniu innym niż glany+torba z naszywkami+smutna mina zza burzy długich włosów. Albo Guźca, który wróży im okres świetności. Ten który mam na sobie, z nadrukiem smoka, jeszcze nie spełnia warunków ideału. Czytaj dalej